Era odświeżonych gier trwa w najlepsze. Twórcy znaleźli łatwy sposób, by nie robiąc zbyt wiele sprzedać już stary tytuł za trochę mniejsze pieniądze. Zabawa trwa w najlepsze i teraz dotknęła także jednej z najlepszych gier strategicznych.

Oczywiście to moje subiektywne zdanie, ale Age of Empires III w swojej epoce stanowiło absolutnie wyjątkową jakość oraz dostarczało niesamowitą grywalność. Nie będę też ukrywać, że od dłuższego czasu chciałem powrócić do tej doskonałej gry, ale temat został odłożony na inny termin w momencie ogłoszenia prac nad remasterem. Powiedzenie, że osoby odpowiedzialne za dostarczenie nam odświeżonej wersji tej gry, czyli studio Forgotten Empires, pod pieczą samego molocha i dobrego wujka Microsoft wykonały jakoś przejmująco dużą pracę oraz dobrą robotę jest zdecydowaną przesadą.

 

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

 

Zacznijmy może od samej gry i nie ma co tutaj się rozpisywać. Age of Empires III jest dalej wybitnym RTSem. Zacznijmy od kampanii fabularnej. Jak zapewne pamiętacie, gra będzie nas zabierać na kolejne dziesięciolecia historii rodu Morganów, którzy byli w różny sposób zamieszani w kolonizację Ameryki lub też rozwój powstających tam społeczeństw. Będziemy próbować odzyskać hiszpańskie złoto, znajdziemy fontannę młodości lub też obronimy plemię tubylców przed atakami kolonizatorów. Tutaj jest ciekawostka, bo Age of Empires III Definitive Edition zostało ocenzurowane, aby spełniać dzisiejsze standardy społeczne, zwłaszcza związane z popularnym ruchem Black Lives Matter. Żeby nikogo nie wkurzyć, w grze nie pojawia się prawie wcale słowo kolonizacja. Zmieniono np. nazwę ery z Colonization Age na Commerce Age. Zostały także wprowadzone inne nazwy dwóch plemion, gdyż podobno zostały one nadane przez Europejskich kolonistów. Z innych elementów usuniętych z gry były np. grupki tubylców tańczących wokół ogniska. Nie wiem co jest złego w tańczeniu przy ognisku, ale twórcy podjęli takie decyzje. W każdym razie, takie zmiany w grze o kolonizacji są trochę niesmaczne i pachną zwykłą cenzurą oraz propagandą.

Dalej będziemy budować miasta, gdzie zdobędziemy różne ulepszenia.

To jednak nieistotne, gdyż sama gra jest bardzo wciągająca i nic tutaj się nie zmieniło. Gameplay się nie zestarzał, nie jest archaiczny, jak to często jest w przypadku innych remasterów. W większości przypadków misje będą przebiegać tradycyjnie: będziemy budować bazę, zbierać zasoby, dbać o obronę, eksplorować, budować armie i atakować wroga. Wszystko tradycyjnie i osoby tęskniące za starym, dobrym systemem RTS znajdą się jak w raju. Oczywiście kampania w Age of Empires III to nie tylko zniszczenie wroga. Zawsze jest coś jeszcze, jakieś dodatkowe wyzwanie lub misja totalnie oderwana od standardów. Będziemy pomagać dla rewolucjonisty w niszczeniu kolejnych baz, czy też użyjemy potężnego działa do zniszczenia floty wroga. Poszukamy statków z hiszpańskim złotem lub zajmiemy się budową i obroną szlaku kolejowego, by chwilę potem bronić się przed atakiem meksykan. Nie będziemy mieć surowców, ale za to szlaki kolejowe zapewnią nam fortunę. W kampanii fabularnej nie można się nudzić.

Coś jest nie tak z systemem zniszczeń budynków. Na obrazku wyżej, armaty strzelające w budynek powodowały zniszczenia po jego drugiej stronie. Pamiętam to inaczej.

Age of Empires III Definitive Edition to remaster dobrej gry. Ale wyjątkowo beznadziejne odświeżenie. Zacznijmy od tego co najważniejsze, czyli nowej grafiki. O ile w oddaleniu wszystko wygląda bardzo ładnie, to niektóre modele wyglądają tak, jakby twórcy nimi się nie zajmowali. Dalej mają kanciaste kształty i bardzo wyróżniają się spośród innych modeli postaci. Dotyczy to zwłaszcza bohaterów, na których często są zbliżenia podczas licznych przerywników filmowych. Same przerywniki lubią się zawiesić, po prostu następuję przerwanie animacji akcji, muzyka idzie dalej, ale nic się nie dzieje. Czasami wystarczy odtworzyć filmik od początku jeżeli zależy nam na fabule, a w innym przypadku po prostu go pomijamy. Coś jest nie tak także z systemem zniszczeń budynków, który był olśniewający w oryginale. Tutaj brakuje tego samego kopa i w wielu przypadkach miałem wrażenie, że kula armatnia zawsze trafiała w to samo miejsce nie robiąc większych uszkodzeń. Gdzieś brakowało także odpadających fragmentów budynków czy pożarów. Dźwięk także ma problemy z synchronizacją i zdarza się, że ścieżka dźwiękowa jest wybita z tego co widzimy na ekranie.

Wykastrowane obozy tubylców zamiast ognisk z tańczącymi Indianami mają teraz przywiązanych do niewidzialnego słupa ludków. Jeden z nich jest także na słoiku. 

Najgorsze jest jednak regularne wyrzucanie gry do Windowsa. Tego przeboleć nie mogę, bo gra nie posiada żadnego autosave. Problem zdarzał się regularnie, a eskalował w jednej z ostatnich misji trzeciej kampanii, kiedy to parę razy musiałem ponownie uruchamiać grę i metodą prób i błędów lekko pchałem zadanie do przodu (musiałem zniszczyć fort) aż mi się udało osiągnąć sukces. Gra w międzyczasie zepsuła się około pięć – sześć razy, a za pierwszym razem musiałem rozpoczynać całą misję od początku. Jak mówiłem, całkowity brak autosave w trakcie zadań.

Oczywiście gra posiada wiele fajnych scenek filmowych. One także nie zostały dopieszczone w odpowiednim stopniu.

SI jest także tragiczne i teraz nie mogę sobie przypomnieć, czy tak też było w oryginale, czy nie. Gdyby jednak było to bym pamiętał, a jeżeli się mylę to dajcie znać w komentarzu. Po mapie biegają bez większego sensu pojedyncze jednostki, nie raz wchodząc do naszej bazy i kręcąc się w kółko udając, że robią zwiad. Częściej niż oddziały żołnierzy, atakowały nas oddziały, ba całe armie osadników, którzy nagle zapragnęli kopać złoto obok naszego obozu lub polować na dziki, dając żołnierzom krótki trening z strzelania. Armie krążących rolników oraz osadników to standard w każdej misji gdzie budowaliśmy bazy i mieliśmy za zadanie zniszczyć obóz wroga. Oczywiście komputer także oszukiwał, wiele razy widziałem grupy pojawiających się żołnierzy w ratuszu wroga. My też możemy ściągać posiłki z bazy, ale nie co 30 sekund prawda? To nic nie zmienia, bo komputer na normalnym poziomie trudności nie stanowi żadnego wyzwania i częściej niż atakować nasze oddziały, po prostu idzie nie zwracając uwagi na to, że w niego strzelamy. Nasze oddziały także nie są zbyt sprytne i niejednokrotnie zamiast atakować strzelając, będą przeprowadzać szarżę. Dotyczy to szczególnie dział, które czasami zamiast ostrzeliwać fortyfikacje z bezpiecznego dystansu, będą próbowały podejść pod same mury.

Na zbliżeniach modele wyglądają albo źle albo paskudnie. Tylko budynki wyglądają całkiem nieźle.

Jak już wspomniałem, Age of Empires III to wybitny RTS. Zaletą wersji odświeżonej jest na pewno niska cena, bo 70 zł za trzy rozbudowane kampanie fabularne oraz parę dodatkowych zabawek to rzeczywiście mało. Pytanie jednak, czy jeżeli już macie oryginalne Age of Empires III, to jest sens kupować wersję odświeżoną? Nie warto. Remaster jest pod prawie każdym względem zrobiony źle lub niechlujnie, a parę tygodni od premiery nie zostały naprawione największe błędy. Polecam, jeżeli nie macie dostępu do tej gry w wersji oryginalnej. W innym wypadku zdecydowanie nie warto. Zwłaszcza, że Microsoft nawet nie postarał się o polską wersję tej gry. Nigdy nie było Age of Empires III po polsku i wydawca mógł to zmienić. No ale niestety.

The Breakdown

Nie kupuj jeżeli masz oryginał. Ugrzeczniona i zrobiona byle jak odświeżona wersja jednej z najwspanialszych gier strategicznych wszechczasów.
Ocena Końcowa 4.0
Pros
- To dalej stary, dobry Age of Empires III z wszystkimi swoimi zaletami
- Wciągająca kampania fabularna
- Dalej aktualny gameplay
- Teoretycznie niska cena
Cons
- Niektóre modele wyglądają po prostu źle
- Modele niektórych jednostek wyglądają gorzej niż w oryginale
- Lubi wywalić się do Windowsa
- Zawieszające się przerywniki filmowe
- Wybitnie głupie SI
- Brak polskiej wersji gry

No Comment

Zostaw komentarz

Previous 8 narracyjnych gier fabularnych, w które możesz zagrać online
Next FIFA 21 - Recenzja - Ostrożna ewolucja