Podsumowanie

Naprawdę fajnie się lata i strzela, ale gra ma zbyt wiele błędów żeby można było przyjemnie grać. Do tego ciągle coś nas odciąga od zabawy, a to listy, a to słabe dialogi.
Ocena Końcowa 5.0
Pros
- świetne strzelanie
- grafika ma swoje momenty
- muzyka
- wstawki filmowe są okej
Cons
- bezsensowne dialogi ....
- ..... z nudnymi NPC ....
- ..... w beznadziejnym Fort Tarsis
- ta gra to jeden, wielki błąd. A mogło być tak pięknie

Byłem jedną z tych nielicznych osób, które Anthem broniło w trakcie internetowego linczu, który od jakiegoś czasu trwa w najlepsze.  Nie raz mówiłem, dajmy tej grze szansę, niech ona popracuje jakiś czas i zobaczymy co się będzie działo. Mam dosyć.

Naprawdę dałem tej grze szansę, ale ona nie chciała żebym w nią grał. Trudno, są inne pozycje które przygarną, przytulą i zapewnią godziny fajnej zabawy. Anthem do nich nie należy. W czym jest problem? W praktycznie każdym elemencie. Ale to nie znaczy, że ta gra jest skazana na porażkę. Po prostu zbyt wiele elementów wymaga poprawy i na obecną chwilę szkoda na nią czasu. Zwłaszcza że Hollow Knight czeka na przejście.

Anthem to gra w której wcielamy się w pilota egzopancerza o nazwie Javelin. Naszym celem będzie dbanie o bezpieczeństwo mieszkańców tego niebezpiecznego świata, wykonywanie misji oraz wspieranie sojuszników. Gra to shot and loot, podobny w swoim tempie do np. Destiny 2, jednak w niektórych miejscach widać także inspiracje do Diablo 3 np. zdobywamy znacznie więcej przedmiotów, które rozkładamy i z części pierwszych składamy nowe przedmioty. Rodzaje surowców które zbieramy są podobnie stopniowane jak w Diablo 3, jest ich jednak trochę więcej.

Anthem – Fabularne zero

Anthem wprowadza nas do zabawy bardzo ładnymi wstawkami filmowymi oraz wyreżyserowanymi misjami. Następnie otrzymujemy dostęp do naszego huba gdzie będziemy odpoczywać po misjach, czyli Fortu Tarsis. Otóż fabularnie nie chcę wiele zdradzać, ale mówiąc ogólnie chodzi tutaj o to, że pewna zła organizacja doprowadza do różnych katastrof oraz poszukuje tajemniczych artefaktów czym bardzo wszystkim szkodzi. Powiem na wstępie, że fabularnie gra mnie kupiła w pierwszych chwilach rozgrywki. Było dynamicznie oraz widać było że nie są to zwykłe misje generowane losowo, tylko takie które mają nam przekazać wątek fabularny.

Potem szybko jednak czar pryska. Otóż fabuła oraz świat przedstawiony jest opisany za pomocą listów porozrzucanych tu i tam i które są wpisywane do kodeksu oraz dialogów w obozach. Dialogi pojawiają się na mapie za pomocą pomarańczowych znaków i w tym miejscu możemy porozmawiać z tymi postaciami. Powiem szczerze, tak słabych dialogów to już dawno nie widziałem. Nie chodzi mi tylko o ich treść (chociaż ta także jest słaba), ale o sposób przedstawienia rodem z Might and Magic VI. Otóż stajemy twarzą w twarz z postacią z którą rozmawiamy i słuchamy jej wywodu, raz na jakiś czas wybierając jedną z dwóch opcji dialogowych które w większości wypadków nic nie zmieniają.

Też mam problem. Muszę ciebie słuchać ….

Tak nudnych postaci niezależnych dawno nie widziałem. Wszyscy wyglądają tak samo beznadziejnie, ubrani są podobnie i mają ten sam tępy uśmieszek. Bioware widać bardzo chciało postawić na równouprawnienie, bo tak bardzo bezpłciowych postaci dawno nie widziałem. Nie znajdziecie tutaj kozaka jak Wrex, zdyscyplinowanego żołnierza Garrusa, Leliany z seksownym głosem czy innych bohaterów których chcemy poznawać. Postaci niezależnych mogłoby tutaj równie dobrze nie być i gra by tylko zyskała, bo nie odciągałaby nas od miodu, czyli strzelania. Przejście narracji fabularnej z wstawek filmowych na listy oraz słabe dialogi to największy błąd jeżeli chodzi o storytelling w Anthem. Oczywiście potem dalej znajdują się misje fabularne, gdzie czasem są wstawki filmowe, ale stanowią zdecydowaną mniejszość. Co ciekawe, znalazłem tutaj błąd który udokumentowałem na live stream. Otóż jeżeli w trakcie misji pojawi się wstawka filmowa, okazuje się że nasza postać jest teleportowana gdzieś po za świat, ale dalej możemy się nią ruszać. Osobiście zacząłem skakać i latać kiedy taka wstawka trwała, czym doprowadziłem do zepsucia misji 🙂

Spójrzcie jak gra płynnie działała i świetnie wygląda na moim pierwszym live:

I na czwartym live, gdzie słychać także moją zwiększoną irytację, ustawienia graficzne są zmniejszone, a i tak gra gubi klatki. Patche zepsuły grę?

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

 

Anthem to błąd

Wydanie Anthem w takim stanie to duży błąd. Gra boryka się z problemami od premiery, a kolejne aktualizacje może naprawiają niektóre rzeczy, ale inne psują. I tak podczas pierwszych live graliśmy spokojnie na wysokich ustawieniach graficznych (które zasugerowała nam gra), a już na czwartym live gra traciła wiele klatek nawet na średnich ustawieniach oraz zmniejszonej rozdzielczości. What the f@ck? I nie tylko ja mam ten problem, bo sprawdzając forum EA, wielu graczy (posiadających znacznie mocniejsze PC od mojego) ma problemy z FPS nawet jeszcze bardziej obniżając ustawienia graficzne.

Fabuła czasami ma swoje momenty. Czasami.

A to dopiero początek batalii. Wróćmy do uszkodzonych misji które mogą się psuć, kiedy gracz wykona coś niezaplanowanego przez twórców. Przykładowo, druga misja fabularna w pewnym momencie może przywitać nas ścianą nie do przejścia. Nie ma możliwości kontynuowania misji. Za pierwszym razem, kiedy to grałem solo jako Kolos, misję udało mi się przejść (ale było ciężko, gdyż grałem solo na Hard które jest skierowane do drużyn). Następnie pomagałem koledze i wystąpił ten błąd. I na końcu jeszcze raz kiedy grałem z randomami i testowałem nowego Javelina. I też nie mogliśmy ukończyć misji. Wszystko zarejestrowane na live na naszym kanale YouTube żeby nie było że zmyślam.

Mapa Fortu Tarsis. Na niej zaznaczone są miejsca, gdzie są NPC z którymi możemy pogadać. Jeżeli tego nie zrobimy, to nie liczcie że radar będzie chociaż trochę czytelny.

Ale jeszcze nie skończyliśmy. Gra lubi nas wyrzucić z misji lub z gry. Tak po prostu, a to problem połączenia, a to zwykły f@ck off i wyrzucenie do Windowsa. Ten sam problem mają nawet osoby grające na xbox, a sam bawiłem się na PC. Jak można wydać w dzisiejszych czasach tak niedokończony produkt? Może i wychodzą aktualizacje, ale nawet i z tym jest problem. Aktualizacja z wczoraj warzyła 3 GB, naprawiała 4 rzeczy (totalnie dla mnie nie istotne), instalowała się jakieś 5 minut, ale etap finalizacji instalacji trwał około 30 minut. Próbowałem restartować zarówno Origin, jak i komputer – i tak nie chciało się dokończyć aktualizowanie. Dopiero po jakimś czasie (jak uruchomiłem serial na Playstation 4) gra ni stąd ni zowąd się uruchomiła.

A mówiłem o braku polskiej wersji? Grę otrzymałem jako klucz do recenzji i mam dostęp do następujących języków: angielski (ale tylko USA), niemiecki, francuski, hiszpański oraz …. dwie odmiany chińskiego. Polskiej wersji językowej natomiast wcale nie ma dostępnej. Okazało się, że tylko gra kupiona w polskich sklepach może mieć polską wersję. Dla mnie to nie ma większej różnicy, bo angielski znam na tyle by płynnie grać, ale osoby które kupią grę w kluczykarniach (innych niż G2A, tam nie kupujcie) mogą mieć przykrą niespodziankę.

Gameplay? Gdyby nie ta słaba fabuła …

Jeżeli usuniemy wszystkie błędy oraz absolutnie irytujące elementy fabularne, to gra okazuje się bardzo przyjemna w odbiorze. Oprócz tego że do słuchawki nawija nam nasz opiekun który ogarnia sprawy techniczne (jak ja go nie lubię), co w trakcie intensywnej wymiany ognia jest strasznie głupie, bo słyszę to jednym uchem, a o czytaniu napisów nie ma nawet mowy, to już samo tempo jest okej. Gram tylko na wysokim poziomie trudności, ale teraz spokojnie robię drużyny z losowych graczy i muszę przyznać że ludzie ogarniają i gra się bardzo przyjemnie. Strzelanie jest super, mamy parę podstawowych rodzajów broni, jak karabiny szturmowe, strzelby i snajperki oraz różne ich warianty jak np. ciężki i zwykły pistolet. Ale to nie bronią będziemy zadawać najwięcej obrażeń, chyba że gramy Kolosem, gdyż tylko on ma dostęp do ciężkiej broni takiej jak działko gatling które także występuje w paru odmianach (jedno wymaga czasu na rozgrzanie, drugie ma mniejszą celność, ale strzela bez ładowania).

Rozbudowa umiejętności naszego pancerza Javelin to największa frajda dla fanów Diablo 3 albo Destiny 2. Są cyferki i statystyki, można się bawić.

Jednak właśnie zdolnościami specjalnymi będziemy zadawać najwięcej obrażeń. Każda z klas ma dostęp do czterech aktywnych zdolności które możemy zmieniać między misjami. Mamy tylko jeden ultimate na klasę, ale dodatkowych zdolności każdy z Javelinów posiada kilkanaście. Dobrze się zastanowić jaki sprzęt zabieramy, gdyż dodatkowe wzmocnienia mogą np. zwiększać obrażenia kosztem dłuższego odświeżenia lub zwiększać obrażenia danym rodzajem broni. Oprócz tego bronie wchodzą ze sobą w korelacje otwierając pole do tworzenia combo. W zależności od klasy, efekt combo będzie inny np. Interceptor dostanie aurę w zależności od tego jakie combo wykonaliśmy, a Storm przerzuca efekty na kolejnych wrogów z okolicy. Teoretycznie ma to wpływać na wymuszenie współpracy między graczami, w praktyce jednak zdolności nakładających efekt combo jest tak wiele, że wcale nie trzeba tego komunikować. Jest to oczywiście duży plus, gdyż dzięki temu zabawa z losowymi graczami jest płynna i dalej czujemy że gramy razem. Jest to inny feel niż np. w Destiny 2, gdzie bez wcześniej utworzonej drużyny na słuchawce wiele elementów jest dla ciebie niedostępna.

Część misji jest losowa, ale największy miód to strzelanie.

Grafika? Może być

Graficznie gra wygląda nawet ok, ale potem możemy spojrzeć na modele postaci, które są takie sobie lub wodę, która jest raczej brzydka. Ale z drugiej jednak strony, same tekstury Javelinów oraz bossów (a jest ich parę) wyglądają super i bardzo przypadły mi do gustu. Tak samo jeżeli chodzi o mapę, która jest tylko jedna i zachowuje tylko jeden klimat tropikalny. Jest jeden fragment z małym pustkowiem oraz pustynią, ale różnorodność by się bardziej przydała. Kiedy lecimy tuż nad wodą, to widać za nami fontanny, tak samo na nasze przemieszczanie reaguje roślinność czy nawet zwierzęta które uciekają w popłochu. Umiejętności, zwłaszcza te ostateczne są super i tak widowiskowe że czasem nic nie widać – np. Kolos strzela rakietami które robią naprawdę duże boom.

Fort Tarsis – najbardziej znienawidzony przeze mnie element tej gry.

Na szczególną pogardę zasługuje jednak Fort Tarsis. Oprócz tego że wizualnie jest po prostu nudny i dziwnie nawiązuje do jakichś arabskich klimatów, to jednak w przeciwieństwie do innych gier totalnie mnie nie przekonuje. Przemieszczanie się między misjami to skandal, gdyż musimy chodzić na piechotę między różnymi miejscami, a żeby uzyskać nowe misje musimy pogadać z paroma postaciami i słuchać tych durnych dialogów. Szlag mnie trafiał, kiedy dowiedziałem się że wieloletni weteran został oszukany przez gościa który ukradł Javelina i któremu wcześniej na jego polecenie pomogliśmy. Żeby było śmieszniej, podczas tej misji wszystkie znaki na niebie sugerowały że jest to ściemniacz (“Co? Ja? Freelancer? A tak, oczywiście!”). I tak jest za każdym razem….

Podsumowanie

Ehh, biedne Anthem. Trzymałem kciuki za tą grę, bardzo chciałem żeby wszystko było spoko, ale jak mogę napisać dobrą recenzję skoro tyle rzeczy nie działa, a reszta jest totalnie wzięta z dupy? Bo ta fabuła, słabe postacie oraz przedstawienie lore za pomocą listów to zdecydowanie za mało. Gameplay jest spoko, strzela się fajnie muszę przyznać, o ile gra nie wyrzuca do Windows. Będę do Anthem wracać co jakiś czas, ale to nie będzie moje kolejne Monster Hunter World lub Destiny 2. Zaraz premiery innych gier, więc Anthem odejdzie na dalszy plan. Szkoda, ale to nie jest mój wybór, tylko twórców.

Previous Trzy treningi którymi zbudujesz sylwetkę w domu
Next Teotihuacan: Miasto Bogów - recenzja - Czyli jak robotnik mi zabrał kanapkę