Aquanox: Deep Descent został zapowiedziany jakiś czasu temu, jednak przez wiele miesięcy nie dowiedzieliśmy się niczego konkretnego o tej grze, a wszelkie wydawane przez THQ informacje były bardzo ograniczone. Jednak Aquanox: Deep Descent wreszcie się pojawił. Czy było warto czekać?

Z serią gier Aquanox mam bardzo ciepłe wspomnienia. Swego czasu intensywnie zagrywałem się w wersję z 2001 roku, która dawała masę frajdy w tamtych czasach. Teraz mam możliwość powrotu do tej podwodnej przygody, znowu zasiadając za sterami podwodnej niewielkiej jednostki bojowej i wykonywać misje najemnicze dla różnych frakcji w tym niebezpiecznym świecie. Jest trochę inaczej niż zapamiętałem, ale wcale nie oznacza to, że jest gorzej. Recenzja może zawierać spoilery fabularne i powstała na bazie wersji PC.

Aquanox: Deep Descent zabierze nas do dalekiej przyszłości, kiedy to skażenia i katastrofy na powierzchni ziemi zmusiły ludzkość do szukania innego domu. Padło na dna oceanów, gdzie powstały osiedla, miasta oraz frakcje. Między nimi krążą jednostki handlowe, a za bezpieczeństwo przed piratami oraz bionitami odpowiadają jednostki Federacji, których jest oczywiście za mało by zapewnić wszystkim ochronę. I tutaj na scenę wkraczają wszelkiej maści najemnicy oraz awanturnicy, którzy za pieniądze oraz przysługi mogą wspomóc frakcje w realizacji ich celów.

Zabawę możemy rozpocząć od tutoriala, gdzie w kontrolowanych warunkach poznamy podstawy manewrowania. Gorąco do tego zachęcam.

Jesteśmy świeżo wybudzonymi kriogenami, osobami które w zamierzchłych czasach zostały zamrożone, by w przyszłości pomóc odbudowywać zniszczony świat. Nasza placówka jednak zaraz po wybudzeniu zostaje zaatakowana i na pokładzie niewielkiej jednostki bojowej będziemy próbowali uciec przed nieznanymi siłami. Osoba która nas wybudziła ginie w trakcie ucieczki i naszym celem będzie od teraz dowiedzenie się, co tak naprawdę jest nam przeznaczone. Fabuła została bardzo sprytnie skonstruowana, gdyż będzie wymagać od nas podróżowania po różnych akwenach świata Aqua. W ten o to sposób poznamy ten świat oraz zamieszkujących go ludzi. Historia będzie właśnie opierać się na zbieraniu kolejnych okruszków oraz śladów do odnalezienia tajemniczej osoby, która może nam wyjaśnić cel naszego przebudzenia. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobał przebieg fabuły, w żadnej lokacji nie znajdowaliśmy się na tyle długo, by jej nauczyć się na pamięć i regularnie ruszaliśmy dalej. Świat gry także jest ciekawy i został całkowicie opisany w Aquapedii. Jeżeli jesteście fanami tego typu klimatów, to lektura odblokowanych tekstów da Wam dużo frajdy.

Oprócz małych okrętów, znajdziemy także i duże jednostki.

Rozgrywka to bardziej arcade, niż poważny symulator. Pomimo tego, że mamy na naszej desce rozdzielczej wskaźniki systemów oraz uszkodzeń, a zdecydowana większość interfejsu jest zawarta właśnie na kokpicie, to gra nie jest wymagająca pod względem sterowania. W głównej mierze mamy tylko poruszanie się na płaszczyźnie oraz wznoszenie i opadanie. Jest też możliwość szybkiego wykonania uniku w górę i dół. Żeby dopełnić wrażenia luźnej rozgrywki w stylu arcade, w trakcie walki oraz eksploracji zbieramy rozrzucone tu i tam grudki, paczki banknotów, amunicji czy też inne apteczki oraz tarcze. Gra oferuje także tryb kooperacyjny, ale nie miałem jeszcze przyjemności w niego zagrać. Długość jednak gry sugeruje, że to właśnie w kooperacji uzyskamy najwięcej frajdy z rozgrywki. Mimo to jednak, bardzo dobrze bawiłem się solo. Jedynie mogę tutaj zarzucić bardzo krótką rozgrywkę, gdyż kampania została ukończona w mniej więcej 10 godzin i pozostawiła spory niedosyt. Statków także jest bardzo mało, podobnie jak broni, chociaż tutaj mamy czystą klasykę. Są obrotowe działka, podwodne strzelby, wyrzutnie torped, działo sonarowe czy railgun. Są także niezbyt przydatne wieżyczki i systemy wsparcia jak miny czy też wabik na rakiety.

Pod wodą znajdziemy także relikty zamierzchłej epoki.

W całym pływaniu najfajniejsze jest jednak to, że poruszanie się okrętem podwodnym daje wrażenie tego, że naprawdę jesteśmy pod wodą. Ciśnienie stanowi opór, a nasza jednostka rozpędza się dosyć powoli co jest wyraźnie odczuwalne. Im cięższa jednostka, tym opór będzie większy i szybkość mniejsza i jest to wyraźnie odczuwalne. Nasza jednostka pływa pod wodą i to wrażenie zostało dobrze oddane. Oprócz tego pod wodą znajdziemy całą masę żyjącego planktonu, a wystrzelone pociski pozostawiają po sobie ładne smugi. Ostatnio recenzowany Star Wars: Squadrons dawał nam odpowiednia odczucia podczas latania w kosmosie. Grając chwilę po tym Aquanox: Deep Descent czuć wyraźną różnicę w prowadzeniu myśliwca pod wodą oraz w kosmosie. No i oczywiście nie możemy się obracać wokół własnej osi pod wodą. Ciśnienie i tak jest wysokie i takie manewry mogłyby nas zabić, nie mówiąc już o tym, że wymagałoby to odpowiednich rozwiązań konstrukcyjnych, a przez właśnie opór wody takie działania nie byłyby chyba potrzebne. Jest dobrze jak jest.

Baz i osiedli jest sporo. Tutaj uzupełnimy amunicję oraz pozyskamy zadania dodatkowe.

Technicznie jednak widać wyraźnie, że gra została zrobiona po kosztach. Mimo że nie trafiłem na wyjątkowo poważne błędy, to jednak wyraźnie widać, że brakowało kasy na ostateczne szlify. System rozmawiania z NPC w bazie jest beznadziejny i wygląda jakby student go zrobił na kolanie do zaliczenia „byle na trzy”. To samo dotyczy interfejsu w bazach w których odpoczywamy, to wszystko jest po prostu zrobione byle jak, na szybko i bez polotu. To jest najgorszy poziom innowacji, bo wygląda lepiej niż standardowy indyk, ale jednocześnie nie ma swojego polotu jak standardowa gra ze sklepowej półki. Ten stan pomiędzy był irytujący, bo po naprawdę fajnym pływaniu i strzelaniu w świecie Aqua, nagle otwieraliśmy ten paskudny interfejs i słuchaliśmy słabych dialogów.

Dialogi są sztampowe i bardzo słabe. Poziom internetowych fanfików.

Aquanox: Deep Descent to krótka, ale dająca satysfakcję zabawa, której nie można zarzucić nic poważnego. Ma swoje problemy i bolączki, ale żaden z tych elementów nie był denerwujący na tyle, bym się męczył przy grze i nie chciał w nią grać. Powiem nawet, że dużo chętniej ją odpalałem niż niejeden duży tytuł któremu dałem podobną ocenę. Aquanox: Deep Descent ma w sobie to coś, ten ukryty czar zamierzchłych gier takich jak nie tylko Aquanox, ale np. Descent. Ktoś pamięta? Ta luźna, niezobowiązująca zabawa dająca naprawdę przyzwoicie dużo frajdy. Aquanox: Deep Descent to zdecydowanie gra warta polecenia.

 

The Breakdown

Przyzwoita i luźna rozgrywka. Zdecydowanie warto zagrać jeżeli szukacie niezobowiązującego strzelania.
Ocena Końcowa 7.0
Pros
- Okręt podwodny zachowuje się jak okręt podwodny
- Tryb kooperacyjny
- Niesztampowa fabuła
- Bardziej arcade niż symulator
- Grafika robi odpowiednie wrażenie
- Interesujący świat opisany w Aquapedia
Cons
- Zbyt krótka
- Gra niedopracowana zrobiona po kosztach, zabrakło szlifu
- Zdecydowanie za mało misji pobocznych
- Mało statków

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Previous 7 faktów o Bitcoinie, o których nie miałeś pojęcia
Next Nova Luna vs Patchwork - Starcie Gier