Avengers: Wojna bez Granic – Recenzja – Koniec Bohaterów


Zawsze byłem sceptyczny do kolejnych filmów ze stajni Marvela. Oskarżałem filmy z markami superbohaterów o powielanie schematów, patetyczność oraz denny humor. Zdziwiłem się, kiedy nawet najwięksi sceptycy oraz antyfani filmów o bohaterach zaczęli wychwalać Avengers: Wojna bez Granic. Właśnie wróciliśmy z kina i zastanawiam się. Czy nie można było podobnej formuły przyjąć już na początku tworzenia filmów z superbohaterami?

Avengers: Wojna bez Granic – fabularnie bez spoilerów

Na początek, drobne sprostowanie – w recenzji nie będzie żadnych spoilerów, w każdym razie tylko takie, które możecie skojarzyć oglądając poprzednie części filmów serii. Dlatego jeżeli jeszcze nie oglądaliście Wojny bez Granic, to możecie czytać post bez obaw. Fabuła filmu jest zbiegiem wydarzeń ze wszystkich poprzednich części powiązanych z Avengers. Cały film skupia się na Kamieniach Nieskończoności, tych samych które Dr. Strange ma w swoim artefakcie oraz na podstawie którego został zbudowany Vision.

Thanos, główny zainteresowany kamieniami nieskończoności, poświęca całą swoją energię oraz zasoby by odnaleźć kolejne z nich. Bohaterowie będą musieli połączyć siły w skali dotąd niespotykanej, aby wspólnie powstrzymać Thanosa przed zdobyciem boskiej mocy. I to właściwie jest całe zarysowanie fabularne, które teraz przedstawię.

Wydaje się liniowe? W żadnym wypadku, cały film obfitował w nagłe zwroty akcji oraz ciągłe pojawianie się coraz to nowych bohaterów. Pojawili się chyba wszyscy znaczący oraz prawie wszyscy mniej znaczący. Znowu spotykamy na przykład Zimowego Żołnierza oraz Panterę który odgrywa jedną z głównych ról.

Thanos – dobry czy zły?

Ale najbardziej w całym filmie zaskoczył mnie Thanos. W większości poprzednich części, antagoniści głównych bohaterów mieli wyraźnie zarysowane złe charaktery. Właściwie cieszyliśmy się, kiedy otrzymywali łomot od głównych bohaterów. Tutaj jest inaczej, Thanos, wielki mięśniak posiada ponadprzeciętną inteligencję oraz determinację by spełnić swój skrzywiony cel. Co ciekawe, film co chwilę pokazuje różne rozterki głównego złego, jego słabości, bardzo zwykłe problemy oraz jego przywiązanie do rodziny. Z chwili na chwilę, może nie zdobywamy jakiejś olbrzymiej sympatii do Thanosa, ale jednak już przestajemy go widzieć tylko w czarnych barwach. Oczywiście cała reszta bohaterów jest biała jak kartka papieru, nawet jeżeli czasami się kłócą i nie potrafią się dogadać.

To właśnie różnica zmian oraz metod postępowania powoduje że tak ciężko im koordynować działania oraz walczyć z siłami Thanosa.

Avengers inny niż wszystkie

Co ciekawe, Avengers: Wojna bez Granic jest znacznie mroczniejsza niż poprzednie części. Dużo tutaj cierpienia głównych bohaterów, brakuje tak znienawidzonej przeze mnie patetyczności oraz niepotrzebnych durnych haseł. Tutaj walka toczy się o przetrwanie do dosłownie ostatniego żołnierza na polu bitwy. Czuć bardzo wyraźnie napór z jakimi mierzą się bohaterowie oraz wyraźnie widać, kiedy jeden za drugim padają oraz szala zwycięstwa przechyla się raz w jedną, raz w drugą stronę.

Zakończenie także was zaskoczy, będzie totalną nowością w całej serii Avengers. Do tego ukryta scena po filmach zdradzi kilka tajemnic. A powiem wam, że są to chyba najdłuższe napisy końcowe w historii wszystkich Avengers. Chociaż śmiesznie wyglądała sala kinowa pełna Geeków, gdzie każdy cierpliwie czyta napisy końcowe. Osobiście sprawdziłem w Google, czy Disney nas wszystkich nie strollował i tak naprawdę nie umieścił żadnej sceny końcowej, jednak nie rozczarowałem się i tym razem – ona tam była i była epicka 🙂

Plejada Super Gwiazd

Avengers: Wojna bez Granic łączy stare z nowym. Główną rolę wyraźnie przechwyciło nowe pokolenie superbohaterów – główne skrzypce gra wcześniej wspomniany Dr. Strange oraz Pantera i wojownicy z jego tajemniczego miasta. Spider Man oraz Strażnicy Galaktyki także skupiają na sobie wzrok. Pojawia się oczywiście Thor, Iron Man oraz Kapitan Ameryka (którego wizerunek w Wojnie o Granic bardzo nie przypadł mi do gustu), jednak nie grają oni już tak ważnej roli jak w poprzednich częściach, często są nawet tłem dla nowych herosów.

Podsumowanie

Nie będę oszukiwać – Avengers: Wojna bez Granic to najlepsza część ze wszystkich filmów z serii Marvela. Nie znajdę wad tej produkcji, jedyne co mi doskwierało to wyraźne zwolnienie akcji mniej więcej w 1/3 filmu i utrzymanie tempa na zwiedzaniu kosmosu oraz ziemi przez różne grupy bohaterów. Mogę to jednak wybaczyć, bo każdy kolejny przystanek jest coraz bardziej zapierający dech w piersiach i naprawdę przyjemnie się skupić na widokach, a nie na akcji. Może nie powiedziałbym że fabularnie jest to film bardzo ambitny, ale jakościowo zdecydowanie odbiega od poprzednich części. Dobra robota.