Beastars – recenzja dwóch sezonów zwierzęcego kanibalizmu


Beastars (2) okładka

Beastars to jedno najlepiej oglądanych i zarazem najbrutalniejszych anime na Netflixie. Istotną rolę odgrywa w nim pewna gra pozorów. Otóż mamy do czynienia z opowieścią o antropomorficznych zwierzętach, które żyją w ludzkim (pozbawionym ludzi) świecie. Na myśl od razu przychodzi świetny Zwierzogród Disneya. Podobnie jak w nim, anime to dotyka kwestii koegzystencji międzygatunkowej, a zwłaszcza problemu mięso- i roślinożernych zwierząt.

Tyle tylko, że w Zwierzogrodzie wszystko kończy się szczęśliwie, a ataki mięsojadów są wynikiem szaleństwa. W Beastarsie sprawa ma się zgoła inaczej. Choć oficjalnie waśnie między jedną a drugą grupą już się zakończyły, to rany wciąż pozostają świeże i niezagojone. Do tego dochodzi także sporo wątków pobocznych. Bo jeśli kanibalizm (choć czy w wypadku zjadania przyjaciół, ale z innych gatunków, wciąż mówimy o kanibalizmie?), to też erotyzm.


Nie jestem antropologiem, ale wydaje mi się, że tabu pokroju prymarnych instynktów, spożywania mięsa innych istot rozumnych czy najbardziej tajemniczych elementów seksualności spoczywają gdzieś na dnie naszej podświadomości i są ze sobą skądinąd powiązane. Beastars bierze sobie za cel dokopanie się do nich oraz prześwietlenie na wylot. To mroczna, trudna w odbiorze opowieść, ubrana w zwierzęce, kolorowe kostiumy i – niestety – grafikę 3D.

Legoshi, między instynktem a miłością

Głównego bohatera poznajmy w trudnej dla niego chwili życiowej. Jest to wilk, który jednak z natury (ha!) nie przejawia żadnych agresywnych zachowań. Nie cechuje go także pragnienie mięsa. Ot, bardzo spokojny nastolatek. Może trochę flegmatyk. Właśnie zamordowano i pożarto jego przyjaciela, a on – nie dość, że opłakuje stratę – jest postrzegany przez roślinożerców za zagrożenie, jednego z podejrzanych. Cóż zrobić?

Beastars (1) psowate
Postacie z Beastars to zarówno małe pieski i wiewiórki, jak i olbrzymie niedźwiedzie polarne czy słonie.

Jednej nocy do nozdrzy Legoshiego trafia słodki zapach, który zawładnie jego zmysłami. Zapach małej, bezbronnej króliczki. Wilk rzuci się na nią i przytrzyma w ramionach. Zrani, jednak nie pożre. Opamięta się, nim będzie za późno. Od tej pory będzie bił się z myślami. Co, jeśli to on zabił swojego przyjaciela i teraz tego nie pamięta? Czy stanowi zagrożenie dla innych? Co tak naprawdę czuje?

W pierwszym sezonie Legoshi jest jeszcze chłopcem, który poszukuje siebie i stara się odnaleźć w tym wszystkim. Dręczą go sprzeczne emocje. Poniekąd sądziłem, że taka postawa będzie cechować go także w kontynuacji (skądinąd wybitnej i znacznie przewyższającej pierwszy sezon), jednak twórcy postanowili, że wilk nieco dorośnie. Legoshi stanie się więc bohaterem pełną gębą, a nie tylko biernym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości. Nie znaczy to przy tym, że okaże się w pełni szlachetny i będzie zwalczał przeciwności losu siłą przyjaźni. Wręcz przeciwnie. Niekiedy twórcy podrzucą nam sceny, w których ujrzymy go w nieco innym świetle. Jako aroganckiego, zapatrzonego we własne wnętrze pyszałka. Mocno empatycznego, jednak wciąż twardo stawiającego na swoim.

Haru, między strachem a erotyzmem

Małą króliczką, na którą rzucił się nasz wilk, okaże się Haru – jedyna członki kółka ogrodniczego. Z jednej strony to prześladowana przez innych uczniów drobna dziewczyna, z drugiej – miejscowa dziewczyna na telefon. Haru sypiała z masą różnych facetów ze szkoły, co czyni ją odwrotnością flegmatycznego i nieposiadającego doświadczenia seksualnego Legoshiego. Z początku proponuje mu seks, choć wyznaje, że jest to dla niej nowe. Nigdy nie była z mięsożercą. Wilk ucieka speszony takim rozwojem wypadków, jednak wkrótce ich relacja się pogłębi. Od tej pory Haru będzie meandrować między prymarnym strachem przed drapieżnikiem, a pragnieniem pogłębienia tej jakże niecodziennej relacji.

Beastars (2) Haru
Relacje między królikami a wilkami wiecznie były napięte. Może też zawsze cechował je pewien zwierzęcy magnetyzm?

Jak wspomniałem już na początku, Beastars robi to bardzo dobrze. Miesza ze sobą krwawe upodobania, strach oraz popęd seksualny. Taka mieszanka czyni to anime produkcją dla starszych widzów, będąc przy okazji trudną w odbiorze dla mniej dojrzałego widza – nastolatki zobaczą w tym tylko krwawą łaźnię i seks, nie zaś subtelne związki między tymi elementami.



W drugim sezonie postać Haru zniknie z ekranu, a jej wątek zostanie zastąpiony czymś innym. Legoshi dojrzeje na tyle, by usamodzielnić swoje decyzje i nie szukać oparcia w relacji z króliczką. Ta ostatnia zostanie postawiona w roli biernej obserwatorki, która nie bardzo rozumie, co właściwie dzieje się wokół niej. Czy to dobrze? Sam nie wiem. Postać Haru zasługuje na rozwinięcie. Być może kolejny sezon wróci do króliczki, która rekompensowała sobie brak przyjaciół miłosnymi uniesieniami.

Louis, między siłą a słabością

Drugim głównym bohaterem serii jest jeleń Louis, najlepszy kandydat na tytułowego beastarsa, czyli przewodniczącego szkoły. To z pozoru nieskazitelna postać, która spełnia się na deskach teatru. Widzowie szybko mogą się jednak przekonać, że jego życie także przypomina odgrywanie roli. Nie martwcie się jednak – to nie jest nudny wątek z podrzędnego anime w stylu: „byłam popularna, ale smutna wewnętrznie”. Louis, prócz starania się o własny wizerunek, stawia też czoła znacznie poważniejszemu problemowi. Jest jeleniem z mroczną przeszłością. Dzieciństwo spędził w ubojni jeleni, gdzie hodowano go na mięso dla drapieżników. To wspomnienie prześladuje go. Choć teraz uczniowie darzą go szacunkiem, jest świadom swoich niedoskonałości i braków. Nigdy nie będzie w stanie stawić czoła mięsożercom i wygrać. Ale czy na pewno?

Beastars (3) jeleń
Niektórzy twierdzą, że aktorstwo jest sztuką przekonywującego kłamstwa. Jak jest w tym przypadku?

Luisa przyjdzie nam poznać w różnych momentach jego życia. Gdy jest na samym szczycie drabiny społecznej oraz podczas staczania się na samo dno. Podczas podejmowania decyzji tyleż odważnych, co głupich. W pierwszym sezonie jego namiętnością będzie Haru – dziewczyna, przy której może być sobą. Z którą sypia. Czyż wątki trójkąta miłosnego nie są niekiedy bardzo ciekawe? W sezonie drugim zwróci swe spojrzenie w innym kierunku. Znacznie mroczniejszym.

Jego relacja z Legoshim także będzie niełatwa. Wilk i jeleń popadać będą ze skrajności w skrajność. Od przyjaźni, przez nienawiść, po podziw i – być może? – swego rodzaju erotyczny instynkt. Oprawca i jego ofiara. Myśliwy i jego zwierzyna. Wreszcie bohater i złoczyńca. Będą zamieniać się tymi rolami. Przymierzać je niczym maski, by odnaleźć siebie oraz zrozumieć własne wnętrza. To bohaterowie dynamicznie, rozwijający się, ale nie jednokierunkowo. Istny majstersztyk.

Beastars – spektakl dla widzów o mocnych nerwach

Z pewnością Beastars nie jest anime dla wszystkich. Starszych może zrazić konwencja szkoły dla antropomorficznych zwierząt. Wszak bohaterowie są tu jeszcze nastolatkami! Młodsi zaś mogą zagubić się w plątaninie uczuć bohaterów. Opanowanie Legoshiego i idealizm Luisa będą atakowane z wszystkich stron, ostatecznie upadając. Istotną barierą, przynajmniej dla mnie, była też oprawa graficzna. Nie ma co ukrywać, grafika 3D w tego typu produkcjach ma swoje minusy. Postacie niekiedy wymachują swoim ciałem, jakby były NPC-ami w Simsach. W pierwszym sezonie ogląda się to średnio. W drugim, gdzie jest nieco więcej walki i mniej światła, można przywyknąć. Ale i tak produkcji tej daleko do ideału pod tym względem. Nie mówiąc już o projektach antropomorficznych ptaków. Te wyglądają po prostu idiotycznie.

Podsumowując, jest to anime, które nie boi się stawiać ważnych, kontrowersyjnych pytań o ludzką naturę. Jest to seans pełen krwi, erotyzmu, trudnych do zrozumienia uczuć i ról życiowych, do których niekiedy sami staramy się dopasować. Pod płaszczykiem szkoły dla zwierzaków czyha na nas trudna, społeczno-kulturowa rzeczywistość. A pod maską sympatycznych futrzaków dzikie bestie i prymarne instynkty. Pytanie tylko, czy odważymy się je odkryć.

A jeśli lubisz anime, sprawdź koniecznie: SPY X FAMILY – RECENZJA – ANIME, KTÓRE PODBIŁO INTERNET!



Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Poprzednio Fire Commander - Recenzja - Niedopracowany pożar
Następny Sandman - recenzja - ogromny potencjał do wykorzystania