Dowódcą każdy może być. Czy jesteśmy początkujący, czy też już uznajemy się za weteranów. Potrzebujemy tylko bardzo mocnego komputera oraz zainstalowanego na nim Conqueror’s Blade.

Wbrew pozorom, o ile już macie mocny komputer, to pozyskanie omawianej dzisiaj gry jest bardzo proste. Można ją pobrać za darmo na steam i to w języku polskim. Gdzie jednak jest haczyk? Oczywiście taki się tutaj znajduje. A jaki to haczyk? O tym dowiecie się z poniższego materiału. Na początku jednak porozmawiajmy o tym, czym jest Conqueror’s Blade. Jest to darmowa gra sieciowa, nastawiona na walki wielu graczy uczestniczących w olbrzymich oblężeniach fikcyjnych zamków. Każdy z graczy wciela się w bohatera oraz uzyskuje pod swoim dowództwem oddział jednostek, którym wydaje rozkazy. Na mapach może walczyć jednocześnie nawet 30 graczy podzielonych na dwie drużyny – jedna broniąca oraz jedna atakująca. Tak mniej więcej wygląda główna oś zabawy, ale na tym się nie kończy.

 

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

 

Twórcy zaoferowali nam dziesiątki różnych trybów oraz regularnych wydarzeń. Pomijając tematyczne sezony, gdzie można zdobyć unikalne jednostki oraz przedmioty, istnieje bardzo rozbudowany tryb PvE, walki rankingowe, walki polowe, czyli bez twierdz oraz tak zwane ataki na lenna, gdzie grupa graczy walczy przeciwko hordom wrogów sterowanych przez sztuczną inteligencję. Każdy tryb oferuje trochę inne wynagrodzenie oraz możliwości, a granie w nie wszystkie wymagane jest by móc wykonać wszystkie zadanie okresowe. Teraz porozmawiamy o każdym trybie po kolei.

Osobiście zdecydowanie najwięcej czasu spędzam na walkach oblężniczych, gdzie grupy graczy walczą przeciwko sobie o zdobycie lub też obronę zamku. Do dyspozycji są najróżniejsze mapy: od małych zamków z jednym lub dwoma warstwami murów oraz prostymi broniami oblężniczymi, poprzez olbrzymie, modularnie zbudowane fortece, których podbicie może zająć nawet maksymalnie 40 minut. Każdy z graczy dowodzi oddziałem żołnierzy złożonym z maksymalnie kilkudziesięciu żołnierzy, co sprawia, że na dużych mapach walczą przeciwko sobie armie złożone z kilku setek jednostek, kilkunastu broni oblężniczych oraz będących w tym centrum bohaterów sterowanych przez graczy z kamery trzecio osobowej. Muszę tutaj powiedzieć jedną rzecz, która nie zdarzyła się mi w żadnej grze sieciowej od lat – jeszcze ani razu nie zdarzyło mi się w Conqueror’s Blade zrobić wszystko danego dnia i powiedzieć „starczy”. Zawsze musiałem wyłączać grę pomimo niezrobienia wszystkich zaplanowanych elementów, gdyż gra posiada olbrzymi syndrom jeszcze jednego meczu przy bitwach oblężniczych, nie mówiąc już o pozostałych trybach, które także potrafią zaabsorbować bez reszty. Jak na darmową grę, to Conqueror’s Blade oferuje zdecydowanie bardzo dużo zawartości, za którą nie trzeba płacić w żaden sposób.

Mapy są duże i robią wrażenie. Trzeba zniszczyć wieże oblężnicze zanim dojadą pod mury.

Bo kiedy nawet jakimś sposobem znudzą mi się bitwy oblężnicze, a jak już mówiłem, ani razu nie miałem wrażenia, że mam dość i chcę iść porobić coś innego, to przychodzi bardzo obfity tryb PvE. Osobiście nie jestem fanem tej rozgrywki i stanowi raczej uzupełnienie potyczek między graczami. Jednak rozmach, z jakim twórcy przygotowali dla nas tą zawartość robi wrażenie. Otrzymaliśmy obrzydliwie olbrzymią mapę podzieloną na dziesiątki prowincji oraz miast, gdzie w każdym możemy handlować, robić zadania dodatkowe, czy też tworzyć unikalne przedmioty. Dodatkowo wszędzie pełno buntowników, których pokonywanie zapewnia doświadczenie oraz szanse na przedmioty, a grając z kumplami możecie zapolować na obozy buntowników. I to wszystko dalej jest za darmo.

Technologie są ważne – bez nich nie ruszysz dalej. Warto posiedzieć i przemyśleć strategie rozwoju swoich oddziałów. Powyżej tylko jedno elitarne drzewko rycerskie.

Za darmo mamy też tryby walki przeciwko sztucznej inteligencji, czyli wszelkiej maści ataki na lenna, gdzie ufortyfikowane armie sterowane przez komputer będą bronić się przed mniej licznymi oddziałami graczy. Za darmo mamy też każdy sprzęt, który może założyć bohater, każdą klasę postaci, którą zmieniamy w dowolnym momencie po prostu zakładając inną broń (a tych jest kilkanaście do wyboru i każda ma inne umiejętności oraz przeznaczenie). Za darmo finalnie jest dostępna cała oś zabawy, czyli jednostki, które odblokowujemy. Te są podzielone na rodzaje i każda z nich ma inne umiejętności i przeznaczenie. Całość jest posortowana w drzewku technologii. Dodatkowo pojawiają się tutaj jednostki, które możemy zdobyć w ramach panującego obecnie sezonu. Wachlarz jest szeroki: jazda lekka, strzelcy na koniach, łucznicy, kusznicy, łucznicy zapalający, włócznicy, włócznicy z tarczami, włócznicy w ciężkich zbrojach czy nawet Husaria, która robi pogrom na polu bitwy, ale także i specjalna jazda, która posiada włócznie strzelające ognistymi pociskami na bliskim dystansie.

Otwarta mapa jest olbrzymia i daje parę fajnych sposobów na spędzanie czasu między walkami.

Gdzie jest więc haczyk o którym wspominałem? No cóż, zdobycie tego wszystkiego trwa długo i to nawet posiadając premium. Po 40 godzinach zabawy mam odblokowane dopiero dwie fioletowe jednostki i nawet nie marzy mi się żadna ze złotych, tych najlepszych. A premium zapewnia wzrosty szybsze o 30% jeżeli chodzi o doświadczenie i w zasadzie niewiele więcej. Brak tutaj jakiegokolwiek Pay to Win, na obecnym etapie nawet nie mogę powiedzieć, że posiadając premium czy też seasson passa czuję jakąś szczególną różnicę w postępach. Dużo się dzieje i dużo jest do zrobienia, do tego gra się nie nudzi. Mowa tutaj o naprawdę tysiącach godzin, jeżeli chcecie odblokowywać wszystko. I nie ma żadnej drogi na skróty.

Zdecydowaną wadą tytułu jest jednak sporo afkujących oraz wychodzących z rozgrywki graczy. Praktycznie na co drugim meczu po mojej lub przeciwnika stronie pojawi się ktoś, kto albo stoi i nic nie robi, albo po prostu wychodzi kiedy nie podoba mu się początkowy układ sił. Twórcy tutaj powinni zaimplementować jakieś solidne kary dla graczy którzy wychodzą w trakcie zabawy. Dodatkowo kuleje optymalizacja gry, która gubi klatki nawet na bardzo mocnym sprzęcie, zwłaszcza na dużych mapach trochę utrudniając walki z innymi graczami kiedy do nich dojdzie. Na szczęście rozwiązaniem problemu wychodzących graczy jest dołączenie do rodu. Właściwie bez tego, ciężko będzie Wam nauczyć się zaawansowanych metod gry oraz osiągać sukcesy w walkach. Jednak ciężko jest samemu ustawić tak strzelców, by byli osłonięci, ale kiedy grasz z kumplami którzy posiadają jednostki osłaniające, sytuacja zmienia się o 180 stopni.

Normalnie nie zachęcam do zakupu żadnych form premium w grach, ale w tym przypadku warto pomyśleć o Seasson Passie. Za 30 zł otrzymacie naprawdę dużo przydatnej zawartości, która będzie dalej odblokowywana w trakcie gry.

Conqueror’s Blade to zdecydowanie gra warta do polecenia, o ile nie przeszkadza Wam w pewnej fazie zabawy dołączenie do jednego z licznych oraz pomocnych klanów. Bez tego niestety nie będziecie w stanie w pełni zrozumieć gry, a od pewnego etapu wychodzący oraz afkujący gracze stają się mniej liczni, ale na ich miejsce pojawiają się naprawdę dobrzy gracze, którzy odrobili pracę domową i grają ze swoimi znajomymi. Jako losowy gracz będziesz w takiej sytuacji zawsze na straconej pozycji, jednak jest to kwestia, która dotyczy większości gier MMO na rynku i tutaj nic się nie zmienia.

The Breakdown

Darmowa gra na setki godzin dająca naprawdę wiele różnych wyzwań. Lekko kuleje optymalizacja, a afkujący gracze to świnie, ale po za tym nie ma do czego się przyczepić.
Ocena Końcowa 8.0
Pros
- Syndrom jeszcze jednego meczu
- Sporo broni oraz jednostek
- Nastawienie na drużyny oraz rody w późnej fazie gry
- Relaksujący tryb PvE
- Brak Pay to Win
- Dziesiątki różnych jednostek do odblokowania
Cons
- sporo afkujących graczy oraz takich, co wychodzą przed końcem meczu
- kiepska optymalizacja - gubi klatki nawet na bardzo mocnym sprzęcie

No Comment

Zostaw komentarz

Previous 7 Cudów Świata Pojedynek - recenzja insertu reDrewno z dodatkami
Next Nowości na Netflixie i HBO Go, którym warto poświęcić chwilę w weekend *23 – 25.04*