Cztery Sery – recenzja – pizza od wydawnictwa Trefl


Przyszło nam testować kolejną z gier planszowych wydanych przez wydawnictwo Trefl w serii Rodzina Treflików – tym razem padło na Cztery Sery. Czy warto zakupić tę grę?

Cztery sery to kolejna w Rodzinie Treflików gra familijna, skierowana głównie dla dzieci, ale także dla dzieci i dorosłych. Razem z bajkową rodziną wyruszymy do pracy – wcielimy się w dostawców pizzy, którzy jak najszybciej muszą zrealizować swoje zamówienia. W przeciwieństwie do ostatnio testowanej gry Spy Guy – Cztery Sery zawiera w sobie także nutkę negatywnej interakcji. Gra przeznaczona jest dla od dwóch do czterech graczy, w wieku ponad pięciu lat. Jeśli Wasze dziecko zna już cyfry, może zacząć wcześniej. Podejrzewam, że z nadzorem rodzica poradzi sobie też odrobine młodsze dziecko, które będzie potrafiło dopasować cyfrę z karty do cyfry na planszy.


Cztery Sery

Każdy z graczy dobiera sobie jedną postać, będącą także bohaterem z serialu Rodzina Treflików. Jako dostawca pizzy gracze mają za zadanie dostarczyć cztery pizze na wskazane w wylosowanych kartach adresy. Jak to zrobić? Na sam początek, oczywiście, przeczytać instrukcję. Ta z kolei jest tak minimalna, że nie zajmie dłużej niż trzy minuty powolnego czytania. Trochę więcej czasu warto poświęcić na zapoznanie graczy (albo siebie) ze znaczeniem kart akcji oraz pól specjalnych, żeby wszyscy w pełni mogli cieszyć się rozgrywką na poziomie. Osoba, która jako pierwsza dostarczy cztery pizze, wygrywa. Wspomniałam też o nutce negatywnej interakcji – za tę odpowiadają karty CIOTKI oraz KOTA. Przeciwnik może ułożyć jedną z nich na karcie adresu przeciwnika, co uniemożliwi zostawienie pizzy pod danym numerem. Aby zneutralizować ciotkę, należy wyłożyć kartę ciasta, aby zneutralizować kartę kota, należy dać mu kartę rybki. Cieszę się, ze twórcy dodali taki szczegół do gry, bo inaczej mogłoby być zbyt nudno.

Przygotowanie do gry jest równie szybkie jak zapoznanie się z instrukcją. Należy rozłożyć planszę na środku stołu a w pobliżu ułożyć stos kart adresów oraz kart akcji. Na polu z talerzem wykłada się wszystkie pizze w puli, stawia pionki graczy i można zabierać się do pracy. Gracze w swojej turze mają do wykonania kilka czynności – rzucenie kostką i przesunięcie się o tyle pól, ile oczek (kostka umożliwia od 1 do 3 ruchów), wykorzystanie kart akcji oraz dobranie kart. Zasady gry są banalne a rozgrywka całkiem oczywista. Pizzę uznaje się za dostarczoną, kiedy zostawia się ją pod właściwym adresem. Z kolei nową dobiera się dopiero wtedy, kiedy uda się powrócić na pole z talerzem.  To mały szczegół, o którym trzeba pamiętać.

Cztery Sery

Karty akcji miło urozmaicają rozgrywkę, mimo że na ręce można posiadać ich tylko trzy sztuki. Taka ilość często okazuje się wystarczająca do namieszania w turze przeciwnika, lub szybsze dobranie kolejnej pizzy. Karty z kostką i hulajnogą umożliwiają wykonanie większej ilości ruchów w turze gracza, z kolei ciotka i kot zajmują pola z adresem i uniemożliwiają towarzyszom gry wykonanie ich zadania. Sama plansza zawiera również pięć rodzajów pól specjalnych, które w większości przypadków jeszcze bardziej ułatwiają przemieszczanie się po planszy. Mamy się w końcu spieszyć z dostawą!



Cztery Sery

Jeśli chodzi o wykonanie gry, to uważam że pudełko robi większe wrażenie niż zawartość pudełka – wizualnie karton zapowiada barwne grafiki i żywe kolory, ale w rzeczywistości plansza główna jest dość wygaszona i monotonna. Karty z adresami są dość skromne (zdjęcie powyżej) i osobiście nie jestem ich fanką. Z kolei karty kotów i ciotki do tej pory mnie zastanawiają – wydaje mi się, że grafik nie przepada za którąś z ciotek i prawdopodobnie jej kotem (jeśli to nawiązanie do serialu o Rodzinie Treflików to proszę o wybaczenie ignorancji, bo zwyczajnie nie znam tytułu). Jeśli jednak nie jest to związane z serialem, coś poszło trochę nie tak. Te  grafiki odrobinę mnie zniechęcają. Kolejnym problemem – dla wielu rozgrywek – może być sposób przenoszenia pizzy przez bohatera, bo zwyczajnie kawałek jedzenia trzeba wcisnąć w postać. Przy wielokrotnym wkładaniu i wyjmowaniu będzie to prowadziło do zgięć i łamań tekturki. Zwłaszcza, jeśli odpowiedzialne będą małe rączki.

Cztery Sery

Po całkiem niezłych opiniach Spy Guy, które uzyskałam od młodszych graczy, myślałam, że i Cztery Sery będą zadowalające w tym samym gronie. Muszę przyznać, że trochę się przeliczyłam. Entuzjazm był widocznie bardziej ograniczony, niż przy pierwszym tytule, mimo że ta pozycja bardziej przypomina „dużą” grę planszową niż pierwszy z tytułów. Czegoś jednak zabrakło przy tym wszystkim, trochę zawiało nudą. Bardzo nie lubię pisać mniej przychylne recenzje, ale muszę być szczera – nie wiem czy wielu dzieciom gra przypadnie do gustu. Wiem, że w konfiguracji dziecko i dorosły, starszemu odechce się rozgrywać kolejne tury. Nawet mimo całkiem sporej regrywalności, nie wiem czy gra wciągnie na tyle, aby szybko zagrać w nią kolejny raz. Z drugiej strony zachęcająca jest niewielka cena tego tytułu. Na prezent dla małych głodomorów może się nadać!

 

 

 



Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Poprzednio Historia kostek: Jak kostka stała się najczęściej używanym akcesorium do gier planszowych?
Następny Hard West 2 - Zaczynamy Grę, Śmiałkowie #01