Demon’s Souls stał się jednym z tytułów startowym na konsolę Playstation 5. Oczekiwania były bardzo wysokie, bo z jednej strony mamy grę otwierającą generację, a z drugiej odświeżoną wersję protoplasty jednego z najbardziej kultowych gatunków gier.

Ważną informacją dla Was będzie fakt, że nigdy nie grałem wcześniej w oryginalne Demon’s Souls, natomiast jestem olbrzymim fanem pozostałych gier od FromSoftware. Dlatego też zabawa z Demon’s Souls na Playstation 5 będzie moim pierwszym doświadczeniem z tą niewiarygodną już wtedy grą. Od premiery oryginału w 2009 roku minęło już sporo czasu, więc pojawia się pytanie: czy gra z takim stażem będzie dzisiaj grywalna? Recenzja powstała oczywiście na bazie wersji na Playstation 5.

 

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

 

Oczywiście przeniesienie tak starej gry na Playstation 5 tylko zmieniając jej grafikę byłoby bez większego sensu. Dlatego też twórcy zdecydowali się na stworzenie pełnoprawnego remake. Demon’s Souls został więc stworzony całkowicie od postaw i od zera, jednocześnie zachowując strukturę nie tylko gry, ale i samych poziomów w sposób jak najbardziej podobny do tego co było pokazane w oryginale. Zacznijmy jednak od początku. Akcja gry dzieje się w fikcyjnym królestwie Boletarii. Król tego kraju w poszukiwaniu władzy sprowadził do naszego świata armie demonów i zamknął same królestwo w tajemniczej sferze niepozwalającej nikomu na jej opuszczenie. Jednocześnie można było się dostać do środka i z całego kraju zaczęli pojawiać się wszelkiej maści wojownicy, najemnicy, kapłani czy inni magowie chętni zdobyć sławę, bogactwo oraz potęgę ryzykując przy tym swoje życie. Jedną z tych zdesperowanych dusz jesteś Ty drogi graczu. Fabuła jest zdecydowanie bardziej transparentna niż w pozostałych grach z serii Dark Souls, jednak dalej jeżeli będziemy chcieli dowiedzieć się więcej, czeka nas lektura opisów przedmiotów czy też rozmowy z niechętnymi raczej do rozmowy postaciami.

Bajorko z dziwnej czerwonej substancji także musi być.

Zabawę rozpoczniemy od bardzo rozbudowanego kreatora postaci. Opcji jest tutaj sporo i jeżeli chcecie zrobić hulka lub pana wikinga, to uda się to Wam bez problemu. Wybieramy także klasę postaci z początkowym ekwipunkiem i statystkami oraz wyruszamy do zabawy. Na początku czeka nas prosty tutorial, bardzo podobny do tego który znamy z poprzednich części soulsów. Wszystko po to, żeby uśpić naszą uwagę, gdyż na końcu czeka na nas wielki demon, który zgasi nas dwoma ciosami. Oczywiście tutaj mamy zginąć pierwszy raz, jednak pewnie znajdą się wariaci którym uda się pokonać tego potwora. Ma to być też pierwsze zderzenie gracza z tym, czym jest Demon’s Souls: bardzo trudną grą wymagającą cierpliwości oraz uwagi. Paradoksalnie jednak, po ukończeniu gry, mogę śmiało powiedzieć, że Demon’s Souls jest jednocześnie idealnym tytułem by rozpocząć swoją trudną przygodę z gatunkiem soulslike. Gra jest trudna, a czasami nawet bardzo, ale jednocześnie daje duży margines do nauki dla nowych graczy. Jeden z filmików z walki z bossem przedstawiam poniżej. Wszystkich nagrałem i wrzucę je w postaci poradnika w oddzielnym tekście.

Sama rozgrywka wygląda podobnie jak w innych grach FromSoftware. Będziemy zbierać sprzęt, walczyć z przeciwnikami i bossami. Różnica jednak tkwi w szczegółach, tutaj np. nie mamy estusa, czyli odnawiającej się miksturki leczącej. Leczymy się głównie za pomocą znajdowanych z przeciwników ziółek. Szansa wypadnięcia takiego przedmiotu jest bardzo spora, ale nie wypada on ze wszystkich przeciwników. Innym elementem wyróżniającym Demon’s Souls od serii Dark Souls jest konstrukcja poziomów. Tutaj mamy pięć oddzielnych i niepołączonych ze sobą światów oraz Spójnię, czyli miejsce do którego wracamy by rozwinąć postać, kupić przedmioty czy też przechować zdobyty złom. Bo kolejną różnicą jest to, że nasza postać ma ograniczony udźwig nie tylko niesionej zbroi i broni, ale też wszystkiego co mamy w plecaku. Wszystko nadprogramowe trafia do schowka w spójni, dlatego nie raz i nie dwa będziemy chcieli wrócić nie tylko by rozwinąć postać ale nawet po to, by zebrać strzały ze skrzyni, gdyż te też są bardzo ciężkie. Rozgrywka przez te i wiele innych elementów znacząco się różni od tego co pamiętamy z innych soulsów.

Czasami widoki są niesamowite

Same poziomy są bardziej liniowe, czasem kiedy padniemy przy bossie czeka nas bardzo, ale to bardzo długa przeprawa z powrotem do niego (na Ciebie patrzę Świątynio Burz). Tego mi zdecydowanie najbardziej brakowało: bardziej spójnych poziomów pełnych skrótów i tajnych ścieżek. Widać nie może być idealnie albo też pozostałe soulsy mnie rozleniwiły. Inna sprawa jest jednak taka, że każdy z pięciu światów jest bardzo zróżnicowany i przedstawia totalnie inną scenerię. Znajdziemy tradycyjny zamek, pustynne kopalnie, toksyczne bagna czy też monumentalne, antyczne więzienie. Poziomy wyglądają bardzo ładnie zarówno w oddaleniu, prezentując nam naprawdę fantastyczne widoki, jak i w zbliżeniu ciesząc gracza licznymi szczegółami takimi jak np. ruch ust oraz mimika NPCów z którymi rozmawiamy.

Tutaj możemy się zemścić na gościu który wytarł nami podłogę w tutorialu. Ale uważaj, dalej jest bardzo mocny

Oczywiście Soulsy nie byłyby Soulsami gdyby nie walki z bossami. I tutaj znowu Demon’s Souls błyszczy i przedstawia nam bardzo zróżnicowane wyzwania, których może się powstydzić nawet każdy inny twór FromSoftware. Nie chodzi mi tutaj o poziom trudności wrogów, ale o ich zróżnicowanie, gdyż obok standardowych bossów z paskiem punktów życia i sekwencją ataków do nauczenia, znajdziemy takie smaczki jak Smoczego Boga, którego musimy ukończyć w ramach specyficznej zagadki środowiskowej albo Phalanx, który jest pierwszym prawdziwym bossem i tak naprawdę stanowi dziesiątki glutów z tarczami i włóczniami które należy pokonać żeby dostać się do rdzenia. Bossowie są bardzo zróżnicowani, a jednocześnie dosyć przystępni co także powinno zachęcić nowych graczy do zabawy. Są oczywiście wyjątki, gdyż taki Penetrator dał mi solidnie w kość. Całe szczęście, że ekranów ładowania praktycznie nie ma. Za każdym razem kiedy padniemy lub przeniesiemy się do innego świata, to pojawia się szara mgła i po paru sekundach jesteśmy już w nowej lokacji.

Ciekawostką i nowością dla mnie był system tendencji (pisałem o nim tutaj), który ogólnie oznacza to, w jaki sposób świat reaguje na nasze działania. Jeżeli jesteśmy dobrymi paladynami, nie umieramy za często i pokonujemy czarne duchy najeźdźców, świat będzie zmieniać tendencję na białą. Jeżeli natomiast będziemy najeżdżać światy innych graczy i ich pokonywać, to świat zmieni swoją tendencję na czarną. W zależności od tego jaką tendencję ma świat, mogą pojawić się inni wrogowie oraz sojusznicy dający nam unikalne zadania. Możemy także uzyskać niepowtarzalne przedmioty niedostępne w żaden inny sposób. Sprawia to, że Demon’s Souls ma naprawdę wiele ukrytych sekretów, których odkrywanie jest wciągające i znacząco przedłuża zabawę.

Znowu będziemy mogli się zakuć w klatkę

A ta nie jest krótka, gdyż podstawowe przejście gry trwa powyżej 30 godzin. Podstawowe, gdyż nie wlicza się w to poszukiwanie wcześniej wspomnianych sekretów, zabawa z tendencją świata (kolejne dziesiątki godzin) czy też przechodzenie gry ponownie w ramach New Game+ na wyższym poziomie trudności z posiadanym już poziomem postaci oraz przedmiotami które zdobyliśmy poprzednio. Do tego dochodzi PvP oraz opcjonalna kooperacja. Wszystko to sprawia, że gra ma do zaoferowania jeszcze bardzo, ale to bardzo wiele po jej jednokrotnym ukończeniu. Sam mam zamiar ukończyć ponownie Demon’s Souls w ramach New Game+ na live, nawet sama gra mnie do tego zmusiła, gdyż od razu po jej ukończeniu rozpoczęła się nowa rozgrywka usuwając mój postęp i bez możliwości ukończenia paru zaległych zadań. Trochę słabe posunięcie ze strony twórców, ponieważ byłem przekonany do samego końca, że jednak wrócę do spójni i będę mógł zdecydować kiedy rozpocznę kolejne przejście.

To i tak nie zmienia faktu, że Demon’s Souls będzie jedną z najważniejszych dla mnie gier tego roku. Przepiękna, wymagająca i dająca niesamowitą satysfakcję gra przypomniała mi, jak bardzo uwielbiam ten gatunek i chcę go więcej. Do Demon’s Souls będę wracać jeszcze wielokrotnie i mogę śmiało powiedzieć, że jest ona warta swojej ceny oraz zakupu konsoli Playstation 5.

The Breakdown

Demon's Souls to godna gra, by stać na równi zarówno z pozostałymi grami FromSofwarte, jak i najlepszymi tytułami na Playstation 5. O tej grze będzie się jeszcze mówić przez lata.
Ocena Końcowa 9.5
Pros
- Przepiękna grafika
- Dalej aktualny i wciągający gameplay
- Olbrzymie replayability
- To trudna i jednocześnie na tyle prosta gra, by wejść w temat soulsów
- Bardzo krótkie ekrany ładowania
- Satysfakcjonujące walki z bossami
- Cudowne i zróżnicowane światy gry
- Rozbudowany system tendencji
- Dziesiątki sekretów, ukrytych przedmiotów, questów czy też przeciwników
Cons
- Nagłe przejście do NG+
- Mapy mogłyby być lepiej przemyślane

No Comment

Zostaw komentarz

Previous Czy dobre gry muszą być drogie? Te 3 przykłady pokazują, że tanie gry też mogą być świetne
Next Mosul - Recenzja ze spoilerami - Wojna z Państwem Islamskim