Jeżeli czytaliście moje teksty dotyczące Destiny 2 oraz dodatków do tej gry, to wiecie co mi bardzo nie pasowało w tej serii. Bardzo niewielka ilość zawartości dla samotnego gracza.

Zostawmy na chwilę memy Forever Alone. W Destiny 2 przede wszystkim urzekła mnie absolutnie epicka fabuła, fantastyczny klimat, oraz cały feeling walk – ty jeden przeciwko setkom wrogów z wykorzystaniem epickich mocy. Gra była cudowna, ale gracz samodzielny szybko natrafiał na sufit. Był skazany na niekończące się farmienie tych samych obszarów i zadań lub niewyrównane PvP, bo drużyny ogniowe złożone z graczy którzy się znają oraz ze sobą komunikują będą zawsze lepsze od losowych graczy. Powiem wprost – nie byłem w grupie docelowej Destiny 2. I teraz wyszedł dodatek Porzuceni i po 15 godzinach gry nie mam dość, a nawet nie ukończyłem jeszcze wątku fabularnego.

Destiny 2: Porzuceni – Kampania fabularna

Od czego by zacząć? Na samym początku przygody z Destiny 2 grałem Tytanem i on mi się po prostu znudził. Coraz bardziej dochodziłem do wniosku, że Łowca bardziej odzwierciedla mój styl gry – samodzielna tułaczka po zdominowanych przez wrogów ludzkości planetach w poszukiwaniu coraz trudniejszych zleceń oraz coraz łatwiejszych pieniędzy. W dodatku Destiny 2: Porzuceni dostałem dostęp do automatycznego awansu mojej postaci do 30 poziomu. Oczywiście z niego skorzystałem. Zrobiłem Przebudzoną Łowczynię, przeszedłem jeszcze raz fantastyczny wstęp do gry i natychmiast awansowałem postać do poziomu 30. Zabawa się rozpoczęła na nowo. Pierwsze zrzuty na EMZ w celu zdobycia wyczucia postaci. Poszedłem w drzewko solarne, ogarnąłem wstęp i ruszyłem na wojnę rozpoczynając główny wątek fabularny w Destiny 2: Porzuceni.

Naszym celem jest pomoc dla Cayde-6 w zaprowadzeniu porządku w więzieniu gdzie doszło do buntu. Wpadamy i robimy porządek, ale Cayde-6 tradycyjnie wpada w tarapaty. Nie jest tajemnicą, że Cayde-6 zostaje zastrzelony w trakcie odbicia więzienia, twórcy dodatku trąbili o tym w każdym trailerze. Naszym celem będzie znalezienie winnych oraz ich ukaranie. Kampania fabularna jest dużo lepsza niż w dwóch poprzednich dodatkach. Po bardzo słabym Ozyrysie, lepszym Strategosie, nadszedł czas na bardzo dobry dodatek Porzuceni. Fabularnie gra wciąga i absorbuje, a polowanie na baronów winnych śmierci Cayde-6 wiąże się z wykonaniem kilku misji, każda przeznaczona dla jednego z nich oraz paru dodatkowych misji. Całość kampanii jest podkreślone wieloma dobrymi dialogami (w języku angielskim, po polsku dalej jest źle) oraz fajnymi wstawkami filmowymi.

Tangled Shore, czyli Splątany Brzeg

Nowe postacie także są fantastyczne, zwłaszcza Pająk – osobistość która pomaga nam w Tangled Shore, czyli nowym obszarem gdzie dzieje się akcja dodatku. Jest to obszerny teren i jak nazwa wskazuje, jest on zbudowany ze związanych ze sobą w próżni kosmicznej skał. Łączą je grube liny oraz zwyczajny złom po którym się przemieszczamy. Drogi są pełne pułapek oraz dziur (widać to na moich filmikach z gry, gdzie przechodzę cały wątek fabularny i nie raz wpadam do takich otworów). Na obszarach tych walczą wszystkie poznane do tej pory nacje. Oprócz nich, poznajemy także nowych, tajemniczych wrogów będących ulepszoną wersją Upadłych. Poniżej filmik w którym poluję na jednego z baronów i wpadam do dziur.

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

 

Pająk już na samym początku wątku fabularnego dostarcza nam zadania do wykonania. Oprócz standardowych zadań dziennych, otrzymujemy także możliwość zakupienia zleceń Bounty Hunters. Polegają one na upolowaniu potężniejszego wroga który uciekł ze wcześniej wspomnianego więzienia. Zabawa opiera się głównie na zwiedzaniu Porzuconych Sektorów lub na przeszukiwaniu obszarów wcześniej zaliczonych planet. Za każde wykonane zadanie otrzymujemy legendarny przedmiot i dzięki nim dozbroiłem swoją nową postać w nowy i fantastyczny pancerz (widoczny na zdjęciu powyżej). Oprócz tego, możemy też kupować od niego materiały które zdobywamy na poszczególnych planetach. Dobre ułatwienie, bo ulepszanie przedmiotów jest teraz bardzo utrudnione i wymaga materiałów które zdobywamy na planetach.

Jedyne co mi tutaj nie pasuje, to fakt że wiele misji wymaga zwiedzenia konkretnego Porzuconego Sektora. Natomiast na mapie nie ma żadnych informacji o ich nazwie, więc po prostu w czasie robienia tych zadań szukam tej informacji na telefonie w internetach. W innym wypadku musiałbym szukać tych konkretnych lokalizacji jedna za drugą. Przydałoby się dodanie nazw odkrytych zaginionych sektorów na mapach, bo po co mam ich uczyć się na pamięć?

Arsenał Strażnika – Nowe zdolności i bronie

Jedna z najlepszych zmian, które bardzo wpływają na przedłużenie życia gry oraz zmniejszenie znudzenia się tytułem, to nowe specjalizacje. Łącznie jest ich 9 (po 3 na klasę). Osobiście wybrałem solarną drogę tysiąca noży. Drzewko te polega przede wszystkim na używaniu ataku wręcz do rzucania noży. Jeżeli nóż zabije przynajmniej jednego przeciwnika, otrzymujemy wzmocnienie znacznie przyspieszające odświeżanie zdolności rzutu noży. Możemy zdobyć maksymalnie trzy ładunki tej zdolności i każdy nowy ładunek odświeża te posiadane.

Czujecie to? Jeżeli jesteśmy dość szybcy i sprytni, będziemy rzucać nożami jeden za drugim, zadając monstrualne obrażenia i jednym atakiem zabijając większość podstawowych przeciwników lub dobijając tych potężniejszych oraz uszkodzonych. Dużo tutaj wyczucia, ale frajda jest niewiarygodna. A jak człowiek się wkurza, kiedy nie trafi nożem i straci wzmocnienie – trzeba wtedy czekać na pełne odświeżenie zdolności.

Moja specjalna zdolność jest bardzo prosta w użyciu i korzystam z niej chętnie. Po prostu moja łowczyni robi obrót i wyrzuca setki noży na pobliskich wrogów. Fantastycznie wygląda i fenomenalnie działa, zadaje olbrzymie obrażenia nawet bossom i jednocześnie sprząta całą jego eskortę. Wada to zasięg, noże wyrzucamy wokół siebie, więc aby zmaksymalizować efekty trzeba wskoczyć w sam środek wrogiej armii i użyć zdolności (najlepiej będąc w powietrzu).

Nową bronią jest łuk. Działa prawie jak snajperka bez zbliżenia – zadaje monstrualne obrażenia od trafień krytycznych i praktycznie nigdy nie kończy się do niego amunicja. Wymaga wprawy, bo używamy go najczęściej na średnim dystansie (chociaż do zabawy w snajpera na daleki dystans też może się przydać). Jednym słowem, jest to broń będąca bardziej uniwersalna od karabinu snajperskiego, a jednocześnie nieposiadająca jego największej zalety – lunety snajperskiej. Osobiście bardzo lubię łuk w połączeniu z moim pistoletem powodującym wybuchy u umierających wrogów. Przy walce z grupami słabizny, wyciągam pistolet, na elity dużo lepiej sprawuje się łuk. Idealnie. Wymaga jednak trochę wprawy, bo wiecie łuk wolno się naciąga i każdy zmarnowany strzał boli.

End Game – Co robić w Destiny 2: Porzuceni po skończeniu kampanii

Po skończeniu kampanii otrzymujemy dostęp do nowego i olbrzymiego obszaru. Jeszcze się nie wypowiem, ale widziałem filmiki i nie mogę się doczekać by tam trafić (pewnie coś nagram). Oprócz tego, nowy tryb pseudo PvP, czyli Gambit. Polega on na potyczce dwóch grup strażników w pokonaniu określonej liczby wrogów oraz bossa szybciej niż drużyna przeciwna. Możemy przeszkadzać wrogom i gra jest bardzo wrażliwa na efekty kuli śnieżnej – jeżeli dobrze wykorzystamy niezły start, to potem wrogowie nie nadgonią różnicy.

PvP polega na tym, że jeden z graczy może przejść przez portal do świata przeciwników i po prostu zacząć strzelać im w plecy kiedy będą walczyć z wrogami. Osobiście lubię ten efekt, bo można się schować i z łuku bez problemu ściągnąć jednego lub dwóch strażników zanim zorientują co się dzieje. Tryb jest skierowany zarówno do drużyn, jak i graczy solo. Bez problemu się tutaj odnajdą i znajdą dużo frajdy na wiele godzin.

Oczywiście mamy jeszcze standardowe wcześniej aktywności. Samotnicy mogą sobie pograć szturmy, porobić zadania i zbierać sprzęt. Oprócz tego samodzielnie możemy pograć …. w tryb Free for All!!! Tutaj nie ma drużyn i każdy jest sobie Panem. Zabawa nie z tej ziemi i nie ma wkurzenia, że drużyna przeciwnika masakruje twój losowy skład. Jeżeli natomiast już znajdziemy drużynę, to otwiera nam się rankingowe drużynowe PvP w najlepszej postaci oraz raidy i nocne szturmy.

Ogólnie cały content dla pojedynczego gracza skupia się głównie na nowym terenie którego jeszcze nie zwiedziłem. Czerpie natomiast dużo przyjemności z robienia dodatkowych aktywności takich jak Gambit czy Bounty Hunting. Po 15 godzinach gry będę grać dalej i prawdopodobnie czeka mnie co najmniej drugie tyle zanim wyczerpie wszystko dla pojedynczego gracza. Dobry dodatek, zdecydowanie warto.


Jeżeli nie graliście jeszcze w Destiny 2, to cały pakiet ze wszystkimi dodatkami możecie kupić na moim sklepie:

Destiny 2: Legendary Collection klucz BattleNet w sklepie popkulturalny.pl


A jeżeli potrzebujecie samego dodatku, to znajdziecie go tutaj

Destiny 2: Forsaken klucz BattleNet w sklepie popkulturalny.pl

Previous Star Wars: X-Wing 2.0 - Unboxing - Nadciąga nowy początek
Next Historia pewnej foliowej torebki