Diablo Immortal – Recenzja – Spin Off którego nikt nie chciał



„Co jest, nie macie telefonów?” – tymi słowami przedstawiciel Blizzarda, Wyatt Cheng, zakończył pewną erę oraz rozpoczął nową, gdzie Blizzard stał się pośmiewiskiem i symbolem tego, w jaki sposób dzisiaj wielkie korporacje podchodzą do robienia gier. Pierwszym dzieckiem prawdziwej nowej ery będzie właśnie Diablo Immortal.

Na którymś etapie zdecydowano jednak, że jeżeli nie lubicie mieć Chińskich programów szpiegowskich (bo taki znajduje się w instalce Diablo Immortal) na telefonach, to możecie je mieć także na komputerze osobistym. Sam zainstalowałem grę na telefonie oraz komputerze, więc gorąco pozdrawiam osoby, które sprawdzają ten materiał niekoniecznie na stronie bigbaddice.pl oraz naszym kanale YouTube. Tą recenzję oprę jednak w głównej mierze na doznaniach z wersji PC, gdyż to właśnie tam spędziłem ponad 30 godzin całkiem niezłej zabawy z grą, która zwieńczyła się odinstalowaniem tego cudownego efektu pracy marketingowców i psychologów. Niestety nie jestem tak nadzianym wielorybem, by wydawać duże pieniądze w tym kasynie, a z nałogami radzę sobie całkiem nieźle, więc DIablo Immortal nie było wstanie zatrzymać mnie na dłużej.

Diablo Immortal wampirzyca
Spotkamy nawet wielką wampirzycę.

Zacznijmy jednak od fabuły, bo ta jest tutaj bardzo interesująca. Akcja gry Diablo Immortal dzieje się między wydarzeniami drugiej, a trzeciej części. Demoniczny władca Skarn zagraża Sanktuarium i wysyła swoje armie na poszukiwanie kamieni świata lub też dusz, w zależności w którym etapie kampanii jesteście. Kamienie te będą źródłem niespotykanej mocy i naszym celem będzie zdobycie tych potężnych przedmiotów, czy to wyrywając je ze stygnących rąk demonów, które już osiągnęły potęgę dzięki ich mocy, czy też dzięki poszukiwaniom ich w zaginionych i tajemniczych miejscach świata. Trzeba przyznać, że fabuła gry jest naprawdę całkiem niezła i ukończyłem ją z wielką przyjemnością. Historia ma swoje zwroty akcji, pojawią się starzy znajomi oraz wielu nowych. Trzeba przyznać, że nowa polityka Blizzarda związana z projektowaniem postaci ma swoje odzwierciedlenie w grze. Spotkamy tutaj bohaterów o różnych płciach, kolorach skóry czy też (prawdopodobnie) orientacjach. Znaczna część tych wszystkich nowych bohaterów umiera śmiercią tragiczną, w niesamowitych męczarniach, poświęcając się, by nam udało się odnieść kamienie duszy w bezpieczne miejsce, ale to i tak miły gest ze strony Blizzarda.

Diablo Immortal bossowie
Niektórzy przeciwnicy są reskinem innych. Tutaj mamy np. Króla Leoryka

Przejdźmy do samej rozgrywki. Osobiście wybrałem klasę Nekromanty do zabawy, chociaż długo wahałem się też nad barbarzyńcą. Uważam jednak wybór za dobry, bo dzięki temu zrozumiałem, że mamy do czynienia ze znacznie prostszą wersją Diablo 3. Mówię poważnie, jeżeli chcecie grać dla samych mechanik rozgrywki, bawiąc się w szczeliny i robienie zadań, to lepiej zagrać w Diablo 3, które jest dużo bardziej rozbudowane i przyjemniejsze w zabawie. Jednak jeżeli zaintrygowani fabułą, tak jak ja, gracie dalej, to musicie wiedzieć, że całe Diablo Immortal stoi wokół jednego elementu – ściągnięcia gracza z powrotem. Mamy tutaj dziesiątki mechanizmów takich jak first kill of the day, darmowa skrzynka, seasson pass (do tego w trzech wariantach), zadania dzienne, cotygodniowe, co niedzielę, co sobotę … sporo tego. To wszystko jest nawet fajne, jeżeli gra się na telefonie – ot jesteś w kiblu albo autobusie i zrobisz na szybko parę zadań, ale jako rozgrywka na PC, to powiem otwarcie, że nienawidzę takich gier. Zwłaszcza, jeżeli mechanicznie musimy robić ciągle to samo, więc całość zaczyna bardziej przypominać pracę niż zabawę. Są od tej reguły wyjątki, jak np. Destiny 2, w które gram od lat, ale w Destiny 2 strzelanie jest zróżnicowane i bardzo dobre, a nie powtarzalne jak w Diablo Immortal.

Diablo Immortal płatne szczeliny
Taki widok kosztuje w przybliżeniu 100 zł. Za darmo nigdy nie zobaczysz takiego lootu. A i tak są to raczej gorsze kamienie.

End game nie opiera się jedynie na robieniu zadań, pojawi się także sporo aktywności, które są zamknięte za olbrzymim paywallem. Wyobraźcie sobie, że nasze przedmioty możemy ulepszać na najróżniejszy sposób, a te dają nam różne statystyki jak inteligencja czy punkty życia. Teraz pojawia się coś takiego legendarne kryształy, które montujemy w naszym ekwipunku. Te rezonują z naszymi statystykami, sprawiając że są tak naprawdę mnożnikiem do statystyk, ale największy mnożnik mają jedynie kryształy piątego poziomu, które są najrzadsze i możemy je zdobyć jedynie w płatnych szczelinach. Sam zakupiłem taką jedną dla testu (tutaj nagranie) i co prawda wypadło wiele kryształów dwu gwiazdkowych, ale żadnego nawet trzy gwiazdkowego. Mogę spróbować jeszcze raz oczywiście, ale takie pojedyncze losowanie kosztuje około 100 zł. Jeżeli tego nie będziecie robić, to zapomnijcie o wyścigach w szczelinach na rekord, akcjach PvP czy też epickiej wojnie nieśmiertelnych z cieniami, która jest ewidentnie zaplanowana do tego, by wyłonić największego wieloryba na serwerze.

Diablo Immortal bestiariusz
Jedną z aktywności, która ma Ciebie ściągać codziennie do gry jest tak zwany bestiariusz.

Jeżeli, podobnie jak ja, nie masz kilkuset tysięcy złotych na szansę zdobycia dobrego ekwipunku, to możesz wybrać się do podziemi. Te są naprawdę wysokiej jakości, gdyż zamiast liniowego biegnięcia do bossa, mamy bieganie do bossa w bardzo ładnych i oskryptowanych obszarach. W tle zawsze coś się dzieje, a czasami gra wymaga od nas niecodziennego zadania. Przyjdzie nam na przykład walczyć na tratwach w dżungli albo też dotrzeć do wroga, zanim jaskinia zostanie zawalona lub jeden z naszych towarzyszy umrze. Design bossów oraz potworów także jest pierwszorzędnej jakości i muszę przyznać, że jest dużo ciekawiej niż w Diablo 3 pod tym względem. Nawet powracający przeciwnicy, jak Król Leoryk będzie ładniejszy i będzie posiadać ciekawsze umiejętności. Zresztą nie tylko podziemia są ładne – zwiedzimy sporo obszarów, które już tradycją serii są kopią tego co znamy z Diablo 2. Przejdziemy więc po kolei: łąki, pustynie, dżunglę, zaśnieżone góry, ale pojawi się także tundra oraz antyczna biblioteka. Kolory jednak zostały stonowane i bardziej pod tym względem przypominają dwójkę niż trójkę.

Wybijanie hord demonów w grze to pierwsza klasa – jako nekromanta mogę przywoływać na pomoc szkielety i golemy, a także wybrałem sobie wybuchające zwłoki i kosę, która przywołuje trochę truchła przydatnego do wybuchania. Umiejętności modyfikujemy za pomocą przedmiotów egzotycznych, czyli usunięto całkowicie warianty umiejętności z Diablo 3 i zostawiono jedynie różne modyfikacje na egzotycznych przedmiotach. W ten o to sposób moje szkielety zamieniły się w potężnego kapitana, a golem w ognistego golema. Do tego zwłoki zamiast wybuchać, dostają nóżek i biegną w stronę wroga. Niestety sam system umiejętności opartych na egzotykach może i nie jest zły, ale jest nieprzemyślany. Otóż wszystkie rodzaje wzmocnień dla danej umiejętności są najczęściej przypisane do jednego przedmiotu. Nie możemy przykładowo zrobić bardzo potężnych wybuchów zwłok, bo wszystkie umiejętności związane z wybuchaniem są np. na hełmie. Natomiast z nogami nic nie mogę zrobić, bo tam są klątwy i postać eteryczna, a tych umiejętności nie używam, bo jakiś kretyn doszedł do wniosku, że cztery umiejętności na pasku przy takim systemie wystarczą.



Natomiast zaginione siedliska bardzo polubiłem. Ich szukanie dawało mi sporo frajdy.

Diablo Immortal jest przyzwoitą grą na telefony i słabą kopią Diablo 3 na komputery osobiste. Jeżeli chcecie grać dogrywkowo, przez chwilę co jakiś czas na telefonie, to ten tytuł spełni wasze wymagania. Jeżeli jednak szukacie tytułu, gdzie możecie zmierzyć się z innymi graczami oraz stworzyć potężnego wojownika piekieł, to bardzo źle trafiliście. Chyba że macie sporo pieniędzy do wydania w systemie hazardowym Diablo Immortal. Ogólnie to polecam zagrać dla samej kampanii, zwłaszcza że jest całkowicie darmowa. Tylko nie popełniajcie tego samego błędu co ja i nie kupujcie przepustki sezonowej – nie dacie rady jej wykonać na samej kampanii i będziecie musieli albo przeznaczyć parę tygodni na robienie aktywności pobocznych albo zapłacić prawdziwe pieniądze za kolejne poziomy przepustki. Wszystko jest wyliczone jeżeli chodzi o monetyzację, tylko sama gra jest trochę taka sobie.

Podsumowanie

Warto zagrać dla samej kampanii która jest całkowicie darmowa. Uważajcie jednak na niecne pułapki zastawione przez Gobliny skarbników z Blizzarda.
Ocena Końcowa 5.0
Pros
- Całkiem przyjemna główna oś fabularna
- Podziemia są naprawdę wysokiej jakości
- Sporo aktywności endgame
- Wybijanie hord demonów daje sporo radości
- Design poziomów jest pierwsza klasa, znacznie mroczniejszy od tego co pamiętamy w Diablo 3
Cons
- System ekwipunku i umiejętności jest nieprzemyślany
- Jeżeli nie masz duszy hazardzisty, to nie masz szans w najciekawszych trybach gry
- W pakiecie z grą niespodzianka - Chiński Spyware
Poprzednio Utracone sektory na Europie - Destiny 2 Beyond Light - Gameplay
Następny V Rising - Testujemy grę w trybie Early Access!