Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a – recenzja – ale którego?


Po kilku latach oczekiwania ponownie możemy powrócić do świata magii i czarodziejstwa! Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a wreszcie zawitały do kin. Jako, że poprzednie części przypadły nam do gustu, wybraliśmy się na premierę filmu.

Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a to trzecia odsłona w serii Fantastycznych Zwierząt, zaraz po filmach o tym jak je znaleźć oraz o zbrodniach Grindelwalda. Naturalnie, osadzona jest w świecie stworzonym przez J.K. Rowling, w tak zwanym Wizarding World. Reżyserem filmu jest David Yates, scenariusz napisany został przez wspomnianą autorkę, przy współpracy ze Stevem Klovesem. Jest to także prequel do serii Harrego Pottera a akcja rozgrywa się w pierwszej połowie XX wieku. Uwaga, mogę spoilerować fabułę, ale postaram się tego nie robić. 


tajemnice Dumbledore'a

Pierwsze skrzypce w filmie gra Newt Skamander – najsłynniejszy, prawdopodobnie jedyny magizoolog (uwielbiam tę nazwę) w świecie czarodziejów. Książki jego autorstwa możecie znaleźć podczas zajęć w Hogwarcie za czasów samego Harrego Pottera. Ogólnie sprawia wrażenie osoby mało dostosowanej społecznie, nieco niezręcznej i trochę ciapowatej. W dużej mierze to tylko pozory, bo kiedy sprawa tego wymaga, potrafi stanąć na wysokości zadania. Jest jedną z osób, której sam Dumbledore ufa najbardziej. W młodości nawet pomógł mu pozostać w szkole, kiedy groziło mu wyrzucenie. Zwierzęta, które towarzyszą Newtowi są faktycznie fantastyczne.  Część z nich poznajemy w nowym filmie, cześć z nich towarzyszy franczyzie od samego początku, np. przesłodki Bowtruckle, czy Niuchacz/ Niffer. Aspekt kreatur w tym świecie jest naprawdę świetny i widać, że dopracowane zostały do czystej perfekcji. W Tajemnicach Dumbledore’a na ekranie pojawią się zarówno bohaterowie znani z poprzednich części (np. Tezeusz, Jacob, Queenie), jak i nowe nabytki – takim będzie Lally – amerykańska pani profesor z przegenialnym akcentem.

Głównymi zainteresowanymi w filmie jest jednak para Dumbledore – Grindelwald. Para w dosłownym tego słowa znaczeniu, gdyż szybko zostaje ujawniony powód, dla którego tych dwoje nie walczy przeciwko sobie bezpośrednio. Po pierwsze, wiąże ich nierozerwalny pakt krwi, po drugie – dawne uczucia. Albus i Gellert za czasów nauki w szkole darzyli się miłością i otwarcie się do tego przyznają. Dumbledore doskonale wie, że Gridelwalda należy powstrzymać zanim zawładnie całym magicznym światem i doprowadzi do wojny z mugolami. Walcząc z uczuciami, rekrutuje ekipę do zadań specjalnych, która zawalczy za niego. Jak wiadomo z HP, nie jest to jednorazowy wyczyn w wykonaniu bohatera. Dobra, w tym przypadku przynajmniej widać, jakie śmiertelne skutki otwarta walka mogłaby wywołać. Drużyna składająca się z kilku czarodziejów i jednego mugola z fałszywą różdżką wyrusza zatem na ratunek świata. W dużej mierze ich zadania są zwyczajną farsą, która ma za zadanie odwrócić uwagę widzącego przyszłość przeciwnika. A ostatecznie najważniejszą osobą w schemacie okazuje się osoba, o istnieniu której zapomnicie od razu, kiedy zejdzie z ekranu.
Jako, że film nosi nazwę Tajemnice Dumbledore’a, odkryte zostaną też inne sekrety tego rodu. W końcu Albus nie był jedynym noszącym to nazwisko. Zgorzkniały Aberforth Dumbledore podejmie się wyjścia z Hog’s Head i wyruszy stanąć twarzą w twarz ze swoją przeszłością. Jeśli oglądaliście ostatnią część, z pewnością domyślacie się co i jak. Z resztą wielu rzeczy w tym filmie domyślicie się szybciej, niż powinniście.

Tajemnice Dumbledore'a

Filmowi towarzyszyło kilka kontrowersji, czy to z samą twórczynią magicznego świata, czy też zwolnie…odejściem Johnnego Deppa, który w dwóch poprzednich filmach odgrywał rolę Gellerta. Przez całe zawirowanie z sytuacją aktora oraz pandemią, premierę filmu przekładano kilkukrotnie. I teraz powiem coś kontrowersyjnego – Mads Mikkelsen o wiele lepiej odgrywa postać złoczyńcy, wpasowuje się do filmu idealnie i zamiana aktora odgrywającego Grindelwalda uratowała całą tę produkcję. Co więcej, żałuję że Mads nie dostał tej roli od pierwszej części. W filmie nie doświadczyliśmy akcji z ukochaną Newta, Tiną Goldstein. Pojawia się jedynie gościnnie w końcowej scenie. I to mi odpowiadało. Ich motyw miłosny był zbędny dla wątku, ciężko się oglądało te niezręczne sceny. Tym razem zostało nam to, w większości, oszczędzone.



Tajemnice Dumbledore'a

Fantastyczne zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a uważam za najlepszy w dotychczasowej trylogii, jednak nie mogę powiedzieć że totalnie wbił mnie w fotel albo, że nie mogę przestać o nim myśleć do tej pory. Filmy z tej franczyzy są po prostu dobre, nie szałowe. Nie wiem skąd się to bierze, przecież cała historia jest naprawdę w porządku. Brakuje jednak czegoś ekstra, czegoś magicznego. Wydaje mi się, że duży wpływ ma ten harrypotterowy nastrój. Owszem, widać że Fantastyczne Zwierzęta kierowane są do osób starszych a prawdopodobnie odbiorcami są wszyscy ci, którzy w latach dziecięcych/nastoletnich szaleli za HP (np. ja), ale od samego początku wiadomo z jakim rezultatem film się zakończy. Możliwe, że twórcy nie zdecydowali się do jakiej grupy odbiorców chcą skierować film: czy zachęcić nowe osoby i nie utrudniać im rozrywki poprzez zmuszenie do użycia mózgu, czy przyciągnąć milenialsów do ich korzeni.  Kanon każdego z filmów w Wizarding World jest w większości taki sam: segment mroczny/ segment pozytywny/segment z ustaleniem planu/segment z walką ostateczną/zwycięstwo którejś strony. A co jeśli zaburzyć ten schemat? Zostawić widza z pytaniami, zmusić do jakiejś refleksji? Może to byłby ten wątek, o którym myślałoby się jeszcze kilka dni po seansie.

tajemnice Dumbledore'a

Nie mogę powiedzieć, że nudziłam się na filmie, ale momentami było nudnawo. Akcja była dostatecznie wciągająca, momentami też śmieszna (Newt i zwierzęta często wzbudzają takie emocje) i miło oglądało się, jak inni męczą się oraz ryzykują życie dla dobra Albusa ACZKOLWIEK jakimś cudem film wydawał się to… powolny. Niektórym pobocznym wątkom poświęcono zbyt wiele czasu, niestety kosztem tych ważniejszych.

Tajemnice Dumbledore’a okazały się jak popcorn bez soli – dobre, ale wybrakowane. Całość ratowała przednia gra aktorska i przepiękne zdjęcia. Podobno, po Tajemnicach czekają nas jeszcze dwie części i jestem bardzo ciekawa, jak zostanie pociągnięta historia. Czy mogę liczyć na to, że reżyser pokaże jakiś pazur? Czy wreszcie zobaczymy walkę byłych kochanków? Czy film z tej serii wreszcie wprowadzi mnie w totalny zachwyt?

Na co jeszcze pójść w kwietniu do kina? Zobaczcie Kinowe premiery w kwietniu! Co obejrzeć w kinie w najbliższym miesiącu?

 



 

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Poprzednio Ghostwire: Tokyo - Recenzja - Japonia pełna Yokai
Następny Najlepsze kanapowe gry na Playstation 5 - Edycja 2022