Ghost in the Shell to jedno z najbardziej ikonicznych anime, znane chyba każdemu fanowi gatunku, a także na którym wzorowały się inne anime na przestrzeni kolejnych lat. Powstał nawet amerykański film aktorski.

Osobiście nigdy nie byłem fanem Ghost in the Shell, chociaż nie będę ukrywać że film całkiem mi się podobał. Nie jestem pewien czemu tak było, że anime praktycznie obejrzałem i o nim natychmiast zapomniałem. Mogły to być moje zbyt duże wyobrażenia na jego temat po tym jakie superlatywy słyszałem o tej konkretnie chińskiej bajce. Podobnie zresztą jest z kolejną realizacją Netflixową. A może nawet trochę lepiej? Recenzja będzie zawierać spoilery fabularne.

Ghost in the Shell, a właściwie Ghost in the Shell: Sac_2045 to najnowsza propozycja od Netflixa osadzona właśnie w uniwersum Ghost in the Shell. Akcja dzieje się jakiś czas po tym co znamy z anime, gdzie drużyna z sekcji 9 pod przywództwem sławnej Pani major Motoko Kusanagi para się pracą najemnika gdzieś na zniszczonych zrównoważoną wojną rubieżach Ameryki. Ich głównym zadaniem jest zwalczanie powstających tu i tam amatorskich bojówek, które mogą zakłócać bezpieczeństwu krajów oraz wdrożonemu procesowi zrównoważonych wojen.

Zrównoważone wojny to bardzo ważne dla zrozumienia Ghost in the Shell: Sac_2045 zagadnienie, a samo anime niespecjalnie nam tłumaczy czym one są. Zrównoważone wojny to wdrożony projekt, gdzie sztuczna inteligencja kieruje prowadzonymi przez Państwa wojnami. Całość opiera się na dyplomacji i szacunku zysków i strat, dlatego też Państwa które mają doświadczonych i dobrych dyplomatów zyskują i mają szanse się odbudować po ponad dwóch wojnach światowych które opętały świat. Niestety też na zrównoważonych wojnach wielu traci, a świat znajduje się w stanie kontrolowanego bankructwa. Sytuacja jest więc bardzo skomplikowana i złożona, a jeszcze na dodatek pojawiają się post-ludzie.

Sac_2045 nie będzie nam także zbyt mocno tłumaczyć czym są post-ludzie. Podobno są to istoty odpowiedzialne za bankructwo narodów, potężnie inteligentni ludzie, których mózgi są w stanie tak szybko przetwarzać informacje, że nawet trafienie ich z broni palnej nie jest proste. Potrafią hakować innych ludzi, którzy posiadają cybermózgi, nie mówiąc już o innych urządzeniach sieciowych, jak nawet drony bojowe z których ochoczo korzystają członkowie sekcji 9. Pani Major więc, jako jedna z przywódczyń najskuteczniejszych najemników, będzie miała zadanie pojmać któregoś z post-ludzi.

Fabuła niestety nie jest tak prosta, jak to zostało teraz opisane, ale mimo to pozostaje raczej przewidywalna, a całość została napisana w taki sposób, by do samego końca trzymać mocno w fotelu. Cała realizacja wyraźnie odstaje od poprzednich części Ghost in the Shell i wszystko zostało skrojone pod młodszego widza. Świat w Ghost in the Shell jest raczej kolorowy i pogodny, brakuje tutaj cyberpunkowego mroku, a brutalność została zminimalizowana do absolutnie najmniejszego poziomu. Właściwie tylko w kilku scenach mogliśmy zobaczyć krew lub części cyborgów które oberwały podczas ostrzału. Trochę mi to się kłóciło z całą cyberpunkową otoczką, przydałoby się trochę więcej brutalności, bezpośredniości, wiecie, bardziej wyraźnych scen. Przez to Sac_2045 stał się raczej bajką dla dzieci. Trochę to się kłóci z intrem anime, gdzie to widzimy powstające ciało Pani Major, co raczej dawało nadzieję, że ta realizacja netflixa będzie troszkę bardziej skierowana dla dorosłych. To zdecydowanie największe rozczarowanie.

Przedstawienie Pani Major trochę nie przypadło mi do gustu. Zgodnie z tym co zostało powiedziane przed chwilą, jest ona zbyt idealna, nieskazitelna i zawsze podejmuje dobre decyzje. O niej krążą legendy, szanują i boją się jej nawet jej żołnierze i przyjaciele, jednocześnie chętnie zaciągając rady. Zawsze jest tam gdzie trzeba by podjąć odpowiednią decyzję. Sorki, ale nie tak zapamiętałem Panią Major, która była znacznie bardziej rzeczywistą postacią będącą rzeczywiście świetnym żołnierzem, ale dalej człowiekiem ze swoimi wadami i przywarami. Aż chciałem zobaczyć scenę, gdzie wszystko to ją przygniata, sięga po alkohol, wdaje się w bójkę gdzieś w knajpie lub po prostu wybucha ze złości przygnieciona tym wszystkim. Chciałem zobaczyć że to wszystko jest fasadą, chciałem poznać jej wady, jej problemy, a nie tylko patrzeć jak pojawia się gdzieś na żurawiu kilkadziesiąt metrów nad ziemią bacznie obserwując i wyciągając oczywiście trafne wnioski. To kolejny element anime który bardzo kłóci się nie tylko z poprzednimi odsłonami Ghost in the Shell, ale całym gatunkiem cyberpunku, gdzie przecież głównym zagadnieniem była właśnie granica człowieczeństwa w zdominowanym przez technologie społeczeństwie.

Rozczarowało mnie trochę zakończenie sezonu, które pozostawiło olbrzymi niesmak. Nie posiadało ono wyraźnego zakończenia, kropki nad i zachęcenia do obejrzenia kolejnej serii. Wyglądało ono tak, że jeden z bohaterów po prostu zniknął podczas raczej nudnego i odstającego od reszty odcinków śledztwa. I to by było na tyle, koniec, czekamy na kolejne odcinki. Zabrakło epilogu, zwieńczenia i przygotowania gruntu pod następne odcinki. Byłem nawet zaskoczony, że to koniec sezonu bo odcinek się skończył z takim typowym netflixowym zachęceniem do natychmiastowego obejrzenia następnego odcinka. Z drugiej jednak strony, całość była tak naiwna, że niespecjalnie czekam na kolejny sezon – chętnie go obejrzę, ale jeżeli nie powstanie to i tak będę spać spokojnie.

To jest raczej kwestia gustu, ale grafika 3D w jakiej przedstawiono Sac_2045 bardzo mi się podobała. Jest szczegółowa i przyjemna dla oka, a jednocześnie bardzo fajnie pokazuje tempo akcji, której tutaj nie brak. W kluczowych momentach Sac_2045 bawi się bardzo fajnie kolorami i przedstawia naprawdę niezłe sceny. To samo jeżeli chodzi o muzykę – została dobrana dobrze, wpada w ucho i nadaje fajne tempo scenom akcji. To samo zresztą dotyczy soundtracku z intra – jest po prostu fajne i za każdym razem oglądałem intro bez pomijania.


Ghost in the shell: Sac_2045 to bardzo przyjemne w oglądaniu anime, któremu zabrakło cyberpunkowej dojrzałości. To raczej słodka i sympatyczna bajka dla dzieci, niż poważne cyberpunkowe show jak np. Altered Carbon. Inteligentne czołgi oprócz bycia potężną bronią, posiadają dziecinne usposobienie, a opiekuje się nimi nowa dziewczyna w sekcji 9 będąca cichą fanką Batō podkochującą się w nim i próbującą zyskać jego uwagę. Całość była nasączona miłą, rodzinną atmosferą, gdzie główni bohaterowie są dobrzy i idealni, a ci źli są wredni i źli. Trochę nie tego się spodziewałem, ale i tak oglądało mi się bardzo przyjemnie.

The Breakdown

Bardziej bajka dla dzieci, niż mroczny cyberpunk, ale i tak oglądało się przyjemnie.
Ocena końcowa 7.0

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Previous Too Many Bones - recenzja - kościana przygoda w wydaniu premium
Next Nioh 2 - Poradnik strategii na wszystkich bossów