God Eater 3 – Recenzja – Aragami po raz trzeci


Podsumowanie

God Eater powraca i ma się dobrze, nie jest to może gra na 9, ale znajdzie swoje miejsce wśród graczy.
Ocena Końcowa 8.3
Pros
- Opening i Cutscenki od Ufotable
- Dwie nowe bronie
- Nowi Przeciwnicy
- Cała kampania dostępna w Co-Op
- Dostosowanie sprzętu pod swój styl gry
Cons
- Problemy z Kamerą
- Nie do końca wykorzystany potencjał Assault Mission
- Lokacji mogłoby być więcej
- Bieganie za NPC-tami bywa wkurzające

God Eater 3 uderza po pięcioletniej przerwie w serii God Eater, tym razem stworzonym jedynie z myślą o konsoli PS4 oraz Komputerach stacjonarnych. Pominięto produkcję gry na urządzenia przenośne, była to bardzo dobra decyzja. Twórcy nie musieli się przejmować ograniczeniami narzucanymi przez dość leciwe już urządzenia. Gra pochodzi z gatunku jRPG i najbliżej jest jej do serii Monster Hunter, nie jest to może rewolucja jak Monster Hunter World, ale przekonajmy się co tak naprawdę w niej jest.

Historia w God Eater 3

Po raz kolej (jeśli mieliśmy styczność z którąkolwiek częścią serii) wcielamy się w jedyną z osób zdolnych do walki z potężnymi Aragami. Potworami, które pojawiły się na ziemi i zmusiły ludzkość do walki o przeżycie. Tym razem w przeciwieństwie do poprzedniczek zostajemy potraktowani z Buta, jako młody AGE (Adaptive God Eater) zostajemy zmuszeni do przejścia testu mogącego nas zabić. Zamiast stać się wielkimi obrońcami ludzkości, AGE stają się tylko narzędziami dostępnymi do walki z Aragami, mało, kto się nimi przejmuje. Zginą podczas walki, mała strata zawsze możemy wziąć kolejnego i wysłać go na misje. Zresztą w czasie, gdy pojawiło się nowe zagrożenie to ludzie zapominają o prawach innych osób. Liczy się tylko przeżycie. Naszą opowieść zaczynamy zza krat w Porcie, do którego należymy. Porty to takie jakby teraz miasta, w których żyją ludzie jak i ich obsługa.

God Eater 3 pobyt w więziemu nie należy do przyjemnych.

Podobno bezpieczne schronienie chronione przez God Eaterów oraz AGE, ale czy do końca to nie wiadomo.  Przed nowym zagrożeniem tzw. Ash Storm nie ochroni nas nawet port, pozostaje jedynie ewakuacja. Wraz z Ash Storm przychodzi duża ilość Aragami, a wraz z nimi zdarzają się Ash Aragami, uważane za bardzo ciężkich do zabicia. Staramy się walczyć o każdy kolejny dzień życia i o to by młodsi nie musieli mierzyć się z potworami. Naszym celem jest stworzenie nowego domu dla nas i naszych towarzyszy. Podczas naszej przygody spotykamy nowych towarzyszy jak i wrogów. Jak ktoś złapał chęć do zapoznania się z opowieścią to polecam sięgnąć po grę samemu.

 

 

Wspólna walka z przeciwnikiem.

 

Cała opowieść w Co-Op ze znajomymi ? Czemu by nie

Jedną z zalet cyklu God Eater jest możliwość ukończenia całej historii w grze wraz z naszymi znajomymi. Nie jesteśmy tutaj skazani na rozgrywkę z Botami, które czasem lubią dać się okładać potworą (my też to czasem robimy mając gorszy dzień), kolega nas uleczy, podniesie a czasem nawet buffnie. Choć przede wszystkim oszczędzamy czas i mamy szansę na lepsze drop z potworów. Nie ukrywam, iż każda gra dająca nam możliwość wspólnej gry z znajomymi ma ode mnie plusa na starcie. Tryb ten został również ciekawie zabezpieczony przez twórców, nasz towarzysz nie przeskoczy nagle do ostatniej misji, mimo iż my np. mamy do niej dostęp. Jest to bardzo dobre rozwiązanie, bo nie dołączy do nas osoba z bardzo słabym sprzętem.

Ciekawą nowością jest tryb Assault Mission pozwalający grupie ośmiu osób walczyć z potężniejszymi potworami, Ash Aragami, bo z nimi przyjdzie nam się w nim spotkać. Nie dość, że musimy uważać na to by nie stać się jego pożywieniem to dodatkowo mamy aż całe 5min na pokonanie przeciwnika.  Szkoda tylko, że twórcy nie dali nam możliwości dołączania do tego trybu wraz z kolega bez kombinacji. Tryb ma dość ciekawy potencjał być może w kolejnej części go dopracują. Niema to jak grupowa walka z potężnym przeciwnikiem.

 

Walka i umiejętności

Do walki z potężnymi Aragmi potrzebujemy równie potężnych i niekonwencjonalnych broni. Nasi Bohaterzy biegają z ogromnym uzbrojeniem (czasem zastanawiam się jak są w stanie tak sprawnie się nimi posługiwać) zwanym God Arc. Do dyspozycji zostaje nam oddany miecz, duży miecz, młot kosa czy nawet dwa nowe typy, podwójne ostrze jak i półksiężyc. Wszystkie dostępne od samego początku, więc nie musimy się przejmować, że któreś z nich dostaniemy z opóźnieniem. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby testować i znaleźć odpowiednie dla siebie uzbrojenie, poza typem walki na bliskim dystansie nasza broń potrafi przemieniać się w broń dystansową. Tej też mamy oddane kilka rodzajów, działko, typ snajperski, działo jak i nowy rodzaj działo laserowe. Tutaj również nie jesteśmy niczym ograniczeni, możemy używać lancy w trybie walki w zwarciu a na dystans działa laserowego. Oczywiście nie zapominajmy o obronie, tutaj mamy do dyspozycji trzy typy tarczy, lekką, średnią, oraz ciężką. Podczas walki możemy blokować ataki przeciwników, należy wziąć pod uwagę ich typ, lekką szybko się zablokujemy, lecz wartość jest obrony jest niższa, ciężka zapewnia najlepszą obronę kosztem szybkości rozkładania. Mi osobiście przypadła kosa (to nie tak, że czuje się jak żniwiarz), dość poręczna z możliwością atakowania przeciwnika na nieco większy dystans.

Broń do walki w zwarciu posiada również tzw. Burst Arts dodający specjalny efekt, gdy wejdziemy w stan Burst poprzez podgryzanie Aragami (devour), nasza broń zmienia się w potwora, aby poprzez ugryzienie uzyskać dostęp do potężniejszej formy. Każdy z Burst Arts wraz z swoim poziomem zyskuje dostęp do efektów dodatkowych. Uzyskujemy przez to dostęp do kolejnego wzmocnienia naszego ataku. Jakby tego było mało w God Eater 3 zyskaliśmy dostęp do Engage, trybu, który pozwala nam na jakiś czas połączyć się z sojusznikiem i nawzajem siebie buffować, również i w tym trybie mamy wiele różnych możliwości. Możemy zwiększać odporność naszego sojusznika bądź też atak. Kolejną nowością jest Acceleration Trigger, do którego uzyskujemy dostęp wraz z fabułą. Acceleration Trigger pozwala nam zwiększyć np. nasza siłę ataku, odporność na różne stany, zmniejszyć koszt energii potrzebny do oddania strzały czy nawet niwelować pancerz przeciwnika. Jednak by z nich skorzystać podczas walki trzeba spełnić pewne parametry. Potężniejsze Acceleration Triggerwymagają od nas np. spędzenia podczas walki 20s nie dając się uderzyć, inne wymagają od nas przeprowadzenia pełnego Devour (polegającego na naładowaniu), gdy podczas niego zostaniemy uderzeni przez przeciwnika to nie zostanie zaliczony.

Broni nie dość, że jest sporo to dodatkowo wraz z kolejnymi pokonanymi przeciwnikami zyskujemy dostęp do jej ulepszania. Jak wiadomo przeciwnicy nie są tylko statystycznymi kołkami do bicia, mają swoje słabsze jak i mocniejsze strony. Jeden będzie odporny na atak lodem, a drugi bardziej podatny na ten typ. Przed walką możemy to sprawdzić i dobrać odpowiedni sprzęt. Broń może posiadać nawet kilka ścieżek rozwoju. Wszystko możemy sprawdzić, dana ścieżka otwiera się, gdy uzyskamy nową receptę oraz składniki. Dodatkowo na broni mamy specjalne miejsca na użycie Abandoned God Arcs, które znajdujemy na koniec misji. Też czasem warto przemyśleć nasze poczynania, bo potem nie mamy możliwości ściągnięcia użytego Abandoned God Arcs, a przeciętnie potrzebujemy ich kilku, aby osiągnąć poziom piąty. Część zdolności dopiero aktywuje się od piątego poziomu, część od pierwszego.

 

Czy wszystko działa jak powinno?

Niestety gra nie uchowała się przed prawie standardowym błędem z kamerą, gdy zostaniemy przyparci do muru kamera lubi płatać nam figle, przez co nie możemy wykonywać uników w odpowiednim momencie. Do tego twórcy interfejsu nie przemyśleli swoich pomysłów, przez chwilę po włączeniu Engage z naszym partnerem mamy przysłoniętą część obrazu. Najgorzej odczuwalne jest to podczas walki z potężnymi Ash-Aragami, nie dość że potrafi nas to zdekoncentrować to dodatkowo zasłania czasem animacje ataku potwora, zgarniamy przez to bencki. Niewykorzystany został też potencja Assault Mission, nie mamy możliwość dołączenia do niego wraz z naszym znajomym.  Miejsca których nie zajęli gracze zostają wypełnione botami (nadają się oni głównie do odblokowywania kolejnych umiejętności do Engage). Jak to z botem bywa lubi dać się ugryźć przez co nasz przeciwnik staje się o wiele silniejszy i może nas zabić na dwa ciosy. Jedyny sposób aby zagrać w Assault Mission z kolega to przysłowiowe dołączanie na raz, dwa, trzy, jak nam się to nie uda to wychodzimy i ponownie przeprowadzamy cała operacje.

INTRO

 

GAMEPLAY

PODSUMOWANIE

God Eater 3 nie będzie grą roku, ale jest w stanie dostarczyć dużo radości z rozgrywki solo jak i wraz z kolegami. Na jego korzyść przemawia możliwość rozegrania całej opowieści z kolegami, (gdy ktoś szuka takiego trybu gry). System walki jest szybki, czasem chaotyczny, ale możliwości doboru uzbrojenia i jego dodatków pozwalają nam poczuć się jak prawdziwy God Eater. Szkoda tylko, że twórcy nie zaryzykowali i nie spróbowali w grze trochę namieszać. Dostajemy za to solidny kawał kodu pozwalający miło spędzić czas miłośnikowi tego typu gier. Fanów japońskiej animacji ucieszy fakt, że po raz kolejny opening jak i przerywniki animowane stworzyło studio Ufotable oraz w grze możemy słuchać Japońskich głosów. Ja oraz znajomi z którymi miałem okazje ograć ten tytuł bawiliśmy się świetnie.

Previous Arboretum - Zapowiedź - Zaprojektuj swój ogród!
Next Trzy treningi którymi zbudujesz sylwetkę w domu