Han Solo: Gwiezdne Wojny – Historie – Recenzja


Podsumowanie

Najlepsze Gwiezdne Wojny jakie zrobił Disney. Oby tak dalej.
Ocena Końcowa 90%

Na początku, wszyscy zróbmy rachunek sumienia. Jak często zdarza wam się oceniać książkę po okładce? Albo film po trailerze? Ewentualnie grę komputerową lub konsolową zanim w nią zagracie? Ja tak robię często, przykładowo Assassin’s Creed oraz Far Cry dla mnie nie istnieją ponieważ jest to powtarzanie ciągle tego samego schematu i po prostu każda kolejna część to przysłowiowy odgrzewany kotlet nie wnoszący nic do serii. Jaki to ma związek z filmem Han Solo: Gwiezdne Wojny – Historie? Bardzo duży, bo film został napiętnowany przez fanów na długo przed premierą. Bardzo niesłusznie, bo są to najlepsze Gwiezdne Wojny jakie wyszły spod skrzydeł Disneya.

Tradycyjne parę słów o kinach Helios

Zanim przejdziemy do recenzji, najpierw chwila refleksji nad kinem Helios. Tradycyjnie zaserwowano nam dokładnie 27 minut reklam od godziny teoretycznego rozpoczęcia seansu. Oczywiście nie odbyło się od Kinder Bueno, tej samej reklamy puszczanej od roku, w której bardzo ładna Pani po zażyciu kęsa, dostaje absolutnego odlotu, widzi pociągi w postaci batonika i kawalera który zaleca się do niej. Rada dla Panów – jeżeli szukacie drugiej połówki, zabierajcie batoniki Kinder Bueno do pociągu. Dzięki odpowiedniemu stężeniu cukrów i tłuszczy utwardzonych, Panienka którą poczęstujecie swoim batonikiem (hehe), dostanie dobrego odlotu i na pewno w was się zakocha.

Oprócz tego znowu dwa razy reklamowano ten sam film – tym razem nowy Jurassic World, była także reklama jakiegoś samochodu marki Renault, gdzie udowadniano że tenże samochód jest tak samo skuteczny jak Sokół Milenium oraz reklama konkurencji, a dokładniej HBO GO. Helios ogarnijcie się, dwa bilety to 40 zł, duży popcorn to 16 zł, a jeszcze zarabiacie na reklamach. Jak wam konkurencja się pokaże to was zdmuchnie. Zresztą już to robi Netflix i wcześniej wspomniane HBO.

Tekst jest wolny od spoilerów, miłego czytania 🙂

 

Najlepsze Gwiezdne Wojny dla fana serii

Jakie wykreował Disney. Cholernie mi się nie chciało iść do kina, miałem raczej zamiar zostać w domu i dokończyć Pillars of Eternity 2: Deadfire. Jednak sumienność zwyciężyła i udało nam się wybrać do kina. Uważałem, że Han Solo jest tylko jeden i nikt nie zastąpi Harrisona Forda. Dlatego też seans uważałem za zwykłą stratę czasu, jednak jako właściciel tak świetnego portalu, jakim jest Big Bad Dice, musiałem się wybrać do kina i przecierpieć seans. Na pytanie Oli, jak mi się podobał film, powiedziałem bez wahania – to najlepsze Gwiezdne Wojny jaki zrobił Disney.

Już pierwsze sceny pokazują jaki to będzie film – szybki, pełen szumowin i cwaniactwa. Życie w slumsach na planetach zdominowanych przez imperium nigdzie nie jest łatwe i młody Han Solo próbuje się ustawić. Bardzo szybko spotyka starych znajomych, którzy staną się jego przyjaciółmi i których poznamy w dalszych częściach serii, a właściwie wcześniejszych. Zagęszczenie smaczków w tym filmie sięga maksimum, jest nawet bardzo mocne nawiązanie do Wojen Klonów, tej bajeczki, która zdaje się była totalnie odcięta od kreacji filmowych. A tutaj niespodzianka, wspaniałe zaskoczenie i prawdopodobnie nawiązanie do kolejnej części Gwiezdne Wojny: Historie, która prawdopodobnie będzie dotyczyć Obi Wana (to tylko plotka).

 

Nie lepszy Hans Solo – Inny

Disney znany jest z tego, że daje szansę mało znanym aktorom, często mieszając ich z prawdziwymi gwiazdami dużego ekranu znanymi z super produkcji. Nie inaczej jest tym razem. Główną rolę przejął Alden Ehrenreich, znany absolutnie z niczego. Dosłownie, kilka ról w większości słabych i nieznanych filmach ostatnich lat. Taki aktor bez gwiazdorskiego doświadczenia otrzymał zadanie – dorównać legendzie. I wiecie co? Zrobił to!

Młody Han Solo to prawdziwy zawadiaka, który jeszcze się uczy, ale już niektóre rzeczy umie. Dostaje kopniaki w tyłek przez cały film i to one właśnie kształtują jego charakter (jak nas wszystkich, kopniaki w tyłek to główne źródło naszego doświadczenia). Mimo wielkiego sceptycyzmu, szybko został on zastąpiony zaciekawieniem, a potem zaangażowaniem w kolejne sceny filmu. Obfitował on w typowe sceny akcji których się spodziewałem – pościgi, zdrady, strzelaniny na rewolwery i mnóstwo, jak już wspomniałem, fenomenalnych smaczków. Widać że film został wykreowany dla fanów serii, ale osoby nieznające tak dobrze Gwiezdnych Wojny także będą się wyśmienicie bawić.

 

Amatorzy i Gwiazdorzy

Mówiłem o super gwiazdach i tutaj właściwie były dwie. Bardzo lubiana przeze mnie Emilia Clarke, znana nam wszystkim przede wszystkim z najgłośniejszego serialu ostatnich lat – Gra o Tron, ale i także z Terminator: Genesis. A największym stażem pochwalić się może lubiany przez nas wszystkich Woody Harrelson. Jest to człowiek, który podobnie jak Morgan Freeman, potrafi zagrać dobrze każdego i także jest w tym przypadku. Jako hmm, nauczyciel Hana Solo, sprawdza się wyśmienicie, jednocześnie nie przyćmiewa go swoją rolą i daje szansę dla początkującego Aldena zabłysnąć. Brawo on.

 

Han Solo grany przez Alden Ehrenreich nie jest lepszy od Harrisona Forda. Jest inny. Tak jakbyśmy porównali kogoś, kto jest młodym chłopakiem, a kogoś kto jest starym wygą, tak samo tutaj obaj aktorzy odgrywali inne role i obu naprawdę można bardzo polubić. Z chęcią zobaczę Alden Ehrenreich w kolejnej kreacji Disneya w roli Hana Solo. Czy to w drugiej części filmu (bo Han Solo: Gwiezdne Wojny – Historie miało bardzo otwarte zakończenie i spokojnie można zrobić z tego drugą część), czy też w serialu (który zdaje się lepszym pomysłem, bo pozwoli dla Disneya kreować kolejne postacie zarówno związane z powstającą dopiero Rebelią, jak i Imperium). Zwłaszcza że pewien wątek powiązany z Wojnami Klonów został bezlitośnie rozwinięty i nie może pozostać bez kontynuacji.

Klimat, ale bez dawno, dawno temu, w odległej galaktyce …

Moim zdziwieniem był brak charakterystycznego dla serii intro. Właściwie od razu rozpoczęło się od akcji właściwej, jakby Disney chciał zaznaczyć że to dalej Gwiezdne Wojny, ale na innych warunkach. Bardzo mnie zaskoczyła także pusta sala kinowa na której było raptem 6 osób oprócz nas. Z niewiadomych dla mnie powodów, Disney nie przeznaczył na ten tytuł dużych środków na promocję. A może ludzie nie są zainteresowani spin-offami i tytuł jest skierowany tylko w stronę fanów?

Podsumowanie

Po raczej średnim Przebudzeniu Mocy, dobrym Łotr 1 oraz bardzo słabym Ostatnim Jedi, przyszedł czas na Hana Solo. I okazało się, że ten ostatni jest najlepszy z dotychczasowo wydanych filmów disneya. Bawiłem się na filmie wyśmienicie, zabrakło oczywiście intro, tak charakterystycznego, ale reszta filmu nadrobiła braki z nawiązką. Mam nadzieję że Disney dalej będzie podążać tą samą ścieżką – wprowadzając nowości, ale szanując klasykę. Jednak nie ma co się łudzić, główna seria jest skierowana do młodszych odbiorców, nie raz dopiero zaczynających przygodę z Gwiezdnymi Wojnami. Seria Gwiezdne Wojny: Historie, wyraźnie natomiast rozwija wcześniejsze wątki, już rozpoczęte przez Lucas Arts. Oby Disney nie zszedł z tej drogi w następnych filmach serii.