Hand of Fate 2 – Recenzja – Doskonałe przeniesienie gry planszowej na PC


Nie rozumiem pewnej mody. Chodzi o manię niektórych graczy planszówkowych co do grania w konwersje gier planszowych na komputery osobiste oraz telefony komórkowe. Rozumiem fascynację planszówkami, sam jestem ich fanem, ale na PCecie są inne, lepsze gry, które zawsze będą ciekawsze od ograniczeń gier planszowych w grach komputerowych. Próbowałem wielu tytułów z tej dziedziny i zawsze nuda i rozczarowanie. Teraz to się zmienia. Hand of Fate 2 nie jest konwersją planszówki. To jest gra komputerowa w której gramy w planszówkę.

Hand of Fate 2 – Deckbuilding z Dice Rolling

Ogólnym założeniem gry Hand of Fate 2 jest rozgrywanie kolejnych scenariuszy na planszy z wykorzystaniem posiadanych przez nas kart. Każda karta daje coś innego. Część kart służy jako zasoby takie jak punkty życia, żywność, kasa oraz sława. Każdy z tych współczynników możemy zwiększać lub zmniejszać w trakcie przebiegu gry, w zależności od naszych wyborów. Scenariuszy jest kilkanaście i kolejne są odblokowywane w trakcie rozgrywki. Karty symbolizują także wrogów oraz wydarzenia, a także nawet naszych kompanów oraz sprzęt. A więc, przed każdym scenariuszem budujemy talie z wydarzeń (niektóre z nich tworzą cykl lub misje dla towarzyszy), talie sprzętu który możemy zdobyć w trakcie scenariusza, dobieramy zasoby oraz towarzysza z którym będziemy przeżywać przygody. I jazda.

Rozdający buduje nam plansze z gry z zakrytych kart wydarzeń. Każdy scenariusz to inne karty wydarzeń + karty wydarzeń które wybraliśmy na początku. Dzięki temu w pewnym stopniu sterujemy naszymi zasobami oraz zagrożeniem jakie przynosi nam scenariusz. Wiemy że w danym zadaniu będą potrzebne nam zasoby złota? Weźmy wydarzenia z podziemiami goblinów które obfitują w te surowce. Potrzebujemy najpotężniejszej broni? Bardzo rzadkie wydarzenie pozwoli nam zdobyć najsilniejszą broń z naszej talii.

Czytacie i myślicie – gdzie tu fascynacja? Otóż gra pokazuje pazurki kiedy zaczniemy walczyć. Wtedy to plansza wsysa wszystkie karty i wyrzuca nas na trójwymiarowe pole bitwy. Walczymy wtedy z potworami które symbolizowały karty (w zależności od naszych poczynań możemy odrzucić lub dodać karty wrogów, a także dodać karty sojuszników). W tym właśnie momencie potrzebna nam jest karta broni której używamy do walki, każda jest inna daje inne bonusy i cios kończący. Dodatkowo zbieramy resztę ekwipunku który wykorzystujemy w walce – pancerze, hełmy, pierścienie oraz granaty.

Dwie strony planszy w Hand of Fate 2

Czyli cała rozgrywka toczy się w dwóch wymiarach – na planszy oraz w trakcie bitew oraz niektórych przygód. W pierwszym wypadku przyglądamy się rozdającemu oraz słuchamy fantastycznego lektora który prowadzi nas przez kolejne zagadnienia tej fenomenalnej planszówki. Może nie jest on tak dobry jak lektor z Dakest Dungeon, ale trzyma poziom i przyjemnie się go słucha, zwłaszcza że przez większość czasu szydzi z naszych wyborów.

Walki oraz przygody w podziemiach cechują się w pełni trójwymiarową grafiką. Podstawowym problemem który nie został rozwiązany przez twórców, a wynika pewnie z bezpośredniego ich dążenia do jak największego uproszczenia przebiegu bitew, jest kamera. Główny z nią problem jest taki, że jest głupia. Głupia dlatego że statyczna. W Hand of Fate 2, kamera zawsze pokazuje przód planszy,  na początku jest to po prostu tył pleców naszego bohatera, potem jest ona po prostu statyczna i podąża za naszym herosem. Bardzo duże utrudnienie przy trudniejszych bitwach, ale z drugiej strony nie oszukujmy się. Prawdziwe przygotowanie do walk odbywa się przed nimi, na naszej karcianej planszy. Jeżeli źle się przygotujemy lub podejmiemy złe decyzje to wina za naszą porażkę spoczywa tylko na naszych barkach. Kamera jest tylko uciążliwym przeszkadzaczem, a nie gwarantem zwycięstwa oraz przegranej.

Zgrzyta mi natomiast cena. Bo gra nie jest rozbudowanym arcydziełem, a interesującą ciekawostką która przypadnie do gustu wybranym graczom – głównie fanom RPG oraz planszówek. Dlatego też cena 129 zł za nią jest raczej bardzo przesadzona. Jednak z drugiej strony to indyk pełną gębą (chociaż kontynuowany), więc i cena bardzo szybko pójdzie w dół. Warto poczekać i dorwać ją za 50 – 70 zł. W takiej cenie będzie to dobra inwestycja.

Ładna ta planszówka

Dobrą cechą gry jest bardzo ładna, a jednocześnie bardzo prosta grafika. Dzięki temu gra waży bardzo mało i powinna pójść nawet na słabszym sprzęcie. Większość czasu spędzamy w powozie gdzie rozdający tasuje kolejne talie. Czasami rozwiązujemy łamigłówki polegające na zagraniu w jakąś mini grę. Musimy czasem rzucić kośćmi, wylosować kartę z szybko kręcącego się kółka lub wcisnąć stop na wahadle. Mini gry są tym trudniejsze, im trudniejsze jest wyzwanie i w pewnym momencie musimy liczyć tylko na szczęście. Tak jak w planszówkach przy rzucie kośćmi.

Dźwięk w grze jest raczej nijaki z drobnymi wyjątkami. Odgłosy walki są nudne i nieciekawe, ale nie szkodzą, natomiast głos rozdającego łatwo zapadnie nam w pamięci. Właściwie jest to jedyna postać która odzywa się do nas, reszta wydaje tylko dźwięki. I właśnie rozdający jest prawdziwym atutem tej gry. Jego uwagi, porady, ale także ironiczne zaczepki sprawiają że gra nabiera rumieńców i nie jest wcale tak transparentna jak nam się zdaje na początku.

Podsumowanie

Będę grywał w Hand of Fate 2 i z przyjemnością dociągnę ją do końca. Czy wrócę do niej kiedyś w przyszłości? Wątpię. Gra która da mi zabawę na około 15 – 20 godzin i którą potem się usunie. Twórcy szykują nowy tryb który jeszcze nie działał w momencie pisania recenzji i to własnie on może dostarczyć nam więcej zabawy. Ale na obecną chwilę jest to bardzo interesująca gra z fajnym, oryginalnym pomysłem i nowatorskimi podejściami który jednak przejdziemy tylko raz. Nie różni się zresztą pod tym względem od większości gier Activision, EA lub Ubisoft. Bo niech pierwszy rzuci kamieniem który znajdzie nowy tytuł od tych korpo wydawców który wciągnie nas na więcej niż jedno przejście. Chyba tylko fanatyków.

Dlatego własnie Hand of Fate 2 będzie lepszą inwestycją niż nowy Need for Speed albo Call of Duty. To nie będzie to samo tylko z troszkę inną grafiką oraz paroma innymi skryptami za 300 zł. To będzie coś czego jeszcze nie widzieliście i co porwie was historią oraz swoim nowatorskim podejściem. Chyba że nie lubicie dużo czytać, gier RPG oraz planszówek. Wtedy to nie jest tytuł dla was.

Brak komentarzy

Zostaw Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poprzednio Liga Sprawiedliwości - Recenzja - DC Universe w ofensywie
Następny Wyścig Odkrywców - Recenzja - Kto pierwszy dookoła świata