Humankind – niezwykle ciekawa odpowiedź na Sid Meier’s Civilization


Humankind to obarczona ogromnymi oczekiwaniami produkcja Amplitude Studios – twórców tak znamienitych tytułów, jak Endless Legend czy Endless Space.

Czym Humankind jest, a czym miał być?

Tak długo i gorąco wyczekiwany tytuł tworzył w głowach graczy bardzo niejednoznaczny obraz samego siebie. Humankind miał zostać dla jednych następcą, dla innych konkurentem, a dla jeszcze innych pogromcą Cywilizacji Sida Meiera. Obraz ten jednak kreował się w sposób dość niekonkretny, gdy mało kto tak naprawdę wiedział, czego od Amplitude Studios oczekuje i jak powinni oni tym oczekiwaniom sprostać. Wszyscy wiedzieli za to, że ich produkcja musi być czymś nowym, świeżym – musi nasuwać na usta śmiałe „wow”. Mówimy przecież o próbie pokonania jednej z najpopularniejszych serii strategicznych wszechczasów, której rzesza fanów z pewnością nie będzie pobłażliwa.

Wow”, o którym wspomniałem z pewnością nasunęło mi się przy pierwszym spotkaniu z grą. Wiele rozwiązań wydało mi się tym, o co wcale nie prosiłem, a czego tak naprawdę potrzebowałem. Znalazło się jednak kilka zgrzytów, które skutecznie wprawiły mnie w zastanowienie, czy po kilkudziesięciu godzinach rozgrywki, wciąż mam ochotę na „jeszcze jedną partię”.

Niesamowicie zaadaptowana oprawa audiowizualna

To, co mnie tak ogromnie ucieszyło przy pierwszym spotkaniu z Humankind, to właśnie jego oprawa. Zaczynając od starannie wykonanej przejrzystej grafiki, przez świetnie zrealizowanego, zabawnego narratora i cieszących oko cutscenek, po udźwiękowienie, do którego, jak informują twórcy, użyto ogromnej ilości różnorodnych instrumentów – tak, by oprawa idealnie adaptowała się do aktualnie wybranej przez gracza cywilizacji.

Wszystkie wymienione wyżej aspekty z pewnością niektórym mogą się nie spodobać – kwestia gustu – dla mnie jednak są na tyle dopracowane, że rozgrywka od początku była przyjemna, a czas w grze mijał tak szybko, że nie mogłem uwierzyć. Jedyne, co w kwestii oprawy bym poprawił, to fakt, że muzyka w tle w niektórych momentach gry po prostu ucichała. Nie wiem jednak, czy jest to spowodowane niepełnym wachlarzem utworów, czy błędem technicznym przez optymalizację gry, o której będę musiał z pewnością jeszcze wspomnieć.

Jak wypadła sama rozgrywka? Ciekawie, choć nie idealnie

Faktycznie, rozwiązania, których twórcy gry się podjęli naprawdę potrafią cieszyć zarówno wieloletnich fanów Cywilizacji, jak i nowych w tym gatunku graczy. Od początku, samouczek jest krótkim, acz treściwym i łatwym do przyswojenia wstępem. Po nim gracz jest wpuszczany do pełnoprawnej rozgrywki w sympatycznym towarzystwie wciąż delikatnie tłumaczącego poznawane na bieżąco aspekty gry. Aspekty, jak nieprzywiązany do całej partii wybór pierwszej cywilizacji – gracz wybiera kolejną w aż sześciu jej momentach, zachowując drobne bonusy z poprzednich wyborów – daje to ogromną liczbę różnorodnych wariantów każdej rozgrywki. Na pochwałę w moim odczuciu zasługuje także przemyślany system dyplomacji, który nie sprawiał najmniejszych problemów przez swoją przejrzystość i widoczny rozwój stosunków z każdym z współgraczy. Urozmaiciły rozgrywkę także przemyślane i różnorodne opcje wyboru, które pozwalało nam wykreować swoją cywilizację tak, jakbyśmy sobie tylko to wyobrażali – przez ukazujące się co kilkanaście tur dylematy społeczne, etyczne, czy polityczne. Ponadto, zaznajomionych z serią Sid Meier’s Civilization z pewnością ucieszą takie drobnostki, jak chociażby rezerwowanie cudu, jaki mamy zamiar zbudować – tak, aby nikt nam go nie podebrał. Poza ciekawymi rozwiązaniami, gra oferuje naprawdę rozległą zawartość, która mogłaby cieszyć przez wiele kolejnych partii – właśnie, mogłaby.

Co jednak nie zagrało w Humankind, to na pewno optymalizacja, która, sądząc po opiniach w sklepie Steam, uniemożliwiała zagranie wielu chętnym, ale i większości, której udało się już grę odpalić, nie pozwalała na płynne rozkoszowanie się gameplayem, nawet przy wyposażeniu w potężne komponenty komputera – powodując nie tylko spadki FPS czy długie ładowanie, ale i zdarzające się błędy. Poza wadliwą optymalizacją, w grze przeszkadzało zauważalne niewyważenie specjalnych jednostek dla niektórych cywilizacji, ale i ogólny poziom trudności, który po kilku rozgrywkach zdawał się zbyt niski, a sztuczna inteligencja, która kierowała przeciwnikami CPU, wydawała się ignorować i pozwalać nam na wiele niekorzystnych dla siebie ruchów. Przez to, jak już wspomniałem, nie jestem pewien, czy tak chętnie będę wracał do tego tytułu – zwłaszcza grając samemu przeciw komputerowi. Co innego, gdy zbiorę w jednej partii znajomych – tu spodziewam się naprawdę świetnej zabawy!

Podsumowując, Humankind to niedopieszczona perełka

Po przemyśleniu wszystkiego, o czym wspomniałem wyżej, Humankind jest świetną strategią 4X, która zwyczajnie wymaga trochę dopracowania – szkoda, że chodzi o dopracowanie tak ważnych jego części. Niemniej, uznaję grę za wartą uwagi perełkę, choć nie tak idealną, jak mogłaby być. Podobne zdanie zdają się mieć krytycy, których oceny wahają się w okolicach 9/10 a nawet pełnej dziesiątki. Trochę inne wnioski można jednak wyciągnąć spoglądając na stronę gry na Steam. Jesteśmy prawie miesiąc po premierze, a oceny graczy trzymają się na poziomie 70%, czyli „W większości pozytywne”. Czym jest to spowodowane? Właśnie wspomnianą wyżej optymalizacją, która uniemożliwiła, lub znacznie utrudniła – jak widać nie tak małej – części graczy rozgrywkę.

Mimo tego, liczę na szybkie naprawienie gry przez następne aktualizacje i dodatki, a samą grę oceniam bardzo dobrze – z wytkniętymi wcześniej niedociągnięciami – 9/10.

No Comment

Zostaw komentarz

Previous Dlaczego Grimoire of Souls to ważna rzecz dla Castlevanii?
Next Andariel w 10 sekund? Paladyn OP! - Diablo 2 Reurrected