Jak miałem z 12 lat, to w okolicy miałem taką norę z automatami do gier. Wchodziło się, kupowało żetony i grało w takie szalone nowości jak Mortal Combat 2, czy Cadilacs and Dinosours. Ten drugi tytuł oraz zatęchła dziurowatość nory dobrze wpasowuje się w nową grę stajni Dark Blue Games – Infected Shelter.

Sami twórcy twierdzą ze Infected Shelter to Mortal Combat + Dead Cell + Castle Crashers. Zobaczmy ile z tego jest prawdą.
Infected Shelter to Rouge Lite 2D z elementami brawlerów. W grze wcielamy się w rolę młodej gitarzystki, albo wnuczki z dziadkiem i ruszamy z namiotu przed siebie w iście KillBill’owym stylu mordować i wyżynać wszystko co stanie nam na drodze. Machamy rękami, kopiemy, okładamy gitarą i dziadkiem grupy zombi, zwierzaków, komandosów i mutantów w rozmaitych składach i szykach.

Grafika

Twórcy zdecydowali się pójść mocno w styl grafiki wektorowej, 2D, z limitowaną ilością animacji. Jako, że gra bazuje na UNITY Engine, to z doświadczenia wiem, że dobre animacje są w nim możliwe i często się zdarzają. Tutaj jednak naszej postaci brakuje kilku klatek przy każdym ruchu czy ataku. Celowo czy nie, sprawia to wrażenie niedokończonego – w sumie Early Access ich do tego upoważnia.


Dobór kolorów, lokacji i elementów widocznych na ekranie jest poprawny. Nic nie jest za bure czy za jaskrawe. Na pewno znajdą się fani wyborów artystycznych widocznych w tej grze, ja do nich nie należę, a szczególnie brakuje mi płynnej animacji.

Muzyka i dźwięk

Ataki brzmi nieźle, niektóre bronie są takie za bardzo pukawkowate i plastikowe, ale za to machanie mieczem czy oklepywanie niemiluchów wręcz już fajnie łechcze ucho. Muzyka jest, nie wybija się przed szereg i nie też nie posiada motywów które zapadają w pamięć. Musiałem przestać pisać tekst i zagrać przez chwilę, aby przypomnieć sobie z czym w ogóle mam do czynienia – tak dobrze zlewa się z tłem.

Gameplay

W grze walczymy na arenach – wchodzimy do lokacji i musimy wyciąć wszystko co się rusza by przejść dalej. Pomoże nam w tym szereg rozmaitych broni, takich jak katana, kusza, piła łańcuchowa, tazer, karabin rakietnica itp.

Od razu dodam, że bronie wręcz wydają się o wiele potężniejsze od swoich zasięgowych odpowiedników. Dobór oręża jest losowy, co wypadnie, co odblokujesz, plus co ma sklep. Broń też się zużywa, można temu zapobiec przedmiotami ale generalnie to przyszykować się warto na częste zmiany sposobu mordu.

Progresja

Wrogowie upuszczają dwa rodzaje waluty, za jedną kupujemy podczas danej sesji, a drugim odblokowujemy nowe umiejętności, bronie, wdzianka, pasywy i artefakty. Jest ich ponad 150 wg autorów, ale przyznam, że poza aktywnymi umiejętnościami, to reszta nie jest jakoś specjalnie odczuwalna w grze.

Wrogowie

Dużo ich, ale są tacy generyczni – a to zombi co na ciebie pierdzi, inny wymiotuje, zombi dzik, zombi pies, zombi tygrys, zombi goryl, zombi nietoperz itd. Druga frakcja to żołnierze, oficerowie, komandosi. Oni biegają z bronią i strzelają w ciebie z daleka. Nie wiem, kto jest trudniejszy w pokonaniu, ale i tu i tu, jeśli dopadnie cie chmara to robi się cienko.

Mam tutaj kilka problemów – wrogowie często olewają twoją animacje ataku i cię powalają, trudno jest ich ogłuszyć, chyba ze masz coś co robi dużo obrażeń. Do tego, niekiedy zdaje mi się, że powinienem kogoś trafić, a miecz, albo nabój przelatuje tuż obok. Coś nie tak z tymi hitboxami.

Niby większość wrogów daje znać wykrzyknikiem nad głową, że atakuje, ale przez mnogość efektów takich jak ogień, dym, kwas itp., ciężko jest to zobaczyć. Niektóre bestie potrafią cię przygnieść i aby się podnieść, musisz klikać wskazany klawisz. Problem pojawia się, kiedy waląc w guzik pasek czasem się nie posuwa do przodu, a czasem przeskoczy cały po 2 kliknięciach. Early Access – nic więcej nie powiem.

Bossowie

Miałem okazję zawalczyć z wielką krową, robotem i helikopterem. Helikopter to śmiech, obrażeń nie robi, bo nie ma ataku odpędzającego cię spod jego brzucha.

Krowa to już przyzwoite wyzwanie, mam 2 poziomy wkurzenia, jednak po nauczeniu się jej ataków można unikać i kontrować. Da się zabić przy uważnym graniu. Robot to jakaś inna liga, strzela laserami, teleportuje się i zostawia miny. Nie poradziłem sobie z nim mimo szeregu prób.

Każdy boss może wystąpić na każdym etapie gry, im wcześniej tym słabszy i z mniejszym zakresem ataków. Pewnie w trakcie rozwoju gry będzie ich coraz więcej, gdyż obecnie jest ich trochę za mało.

Podsumowanie

Im dłużej gram w Infected Shelter tym bardziej widzę jego potencjał, ale na chwilę obecną jest on skutecznie schowany za złymi hitboxami, wolnym rozwojem postaci, niezrównoważonymi bossami, brakiem szybkiej i reakcji kontrolera na wprowadzane polecenia. Jeśli chcecie zobaczyć fajnego rouge like’a, polecam gorąco Dead Cells, ale Infected Shelter ma szanse się rozwinąć w coś przyzwoitego.

Podsumowanie

Przeciętny Rouge Like z potencjałem. Jeśli Early Access zostanie dobrze przeprowadzony, ma szanse na wyższą ocenę.
Ocena Końcowa 6.0
Previous Newton - recenzja - jak sobie Cambridge wyobraziłem
Next W jakie planszówki ostatnio zagrałem? NCWW MAJ 2019