Loki – odcinek 4 – The Nexus Event – Co czyni Lokiego Lokim?


Do you think what makes a Loki a Loki is that we are destined to lose?
No. We may lose. Sometimes painfully. But we don’t die, we survive.

Oficjalnie jesteśmy w połowie sezonu serialu Loki. Mamy za sobą ciekawy wstępny odcinek, kompletnie nudny odcinek 2, który stanowił podstawę do rozwoju akcji w odcinku trzecim. Czwarty odcinek to kulminacja wydarzeń od początku, z bardzo, ale to bardzo interesującym plot twistem na koniec. I całkiem zabawną sceną po napisach, która pozytywnie nastawia mnie na następny tydzień. Zapraszam do podsumowania najnowszego odcinka o tytule The Nexus Event.

Uwielbiam te stereotypowe, korporacyjne postery, które pojawiają się po emisji odcinka 😉

Jeśli pamiętacie zeszły tydzień, Loki i Loki tj. Loki i Sylvie uciekając przed TVA znaleźli „schronienie” na księżycu Lamentis – 1. Schronienie nie do końca było idealne, gdyż Lamentis właśnie miał zakończyć swoje istnienie poprzez zbliżającą się planetę, która pozostawi po księżycu wyłącznie marną historię. No więc para znalazła schronienie a apokalipsie, tyle że z tej mieli utrudnioną ucieczkę, bo TemPad, krórym się posługiwali finalnie zastali w stanie agonalnym. Ostatecznie dotarli jednak do arki, która miała zabrać ich z powierzchni księżyca, jednak uderzyła w nią asteroida, nastało wielkie BUM i zakończyliśmy odcinek.

W tym tygodniu powróciliśmy do wydarzeń na Lamentisie, gdzie Sylvie i Loki właściwie pogodzeni ze swoim nadchodzącym losem oglądali spadające asteroidy czekając na rychłą śmierć. Zauważyłam pewną poezję w całym tym dramacie, nutkę romantyzmu… Spadające głazy, na tle pięknego, kolorowego nieba, prezentowały się wręcz malowniczo. Nadchodząca apokalipsa i wszechobecny chaos były całkiem malownicze. Romantyczną atmosferę podsycały rozmowy Sylvie i Lokiego, urocze spojrzenia, niewypowiedziane zdania, małe podteksty. Najwyraźniej nic nie zbliża ludzi tak, jak zbliżająca się katastrofa.

W międzyczasie w siedzibie TVA dalej trwały nieustanne poszukiwania Lokich. Nie znajdują żadnych odchyleń od Świętej Osi Czasu, dopóki dotyk Sylvie i Lokiego nie spowoduje jej rozgałęzienia, tak potężnego, że właściwie jest pionowe. Tak zwany Nexus Event powoduje, że agenci TVA wpadają na Lamentis i szybko aresztują poszukiwaną dwójkę.

W TVA z kolei dzieją się całkiem podejrzane rzeczy. Jedna z Agentek (C-20) została zdezintegrowana, bo wg niewydarzonej agentki Ravonny, straciła kontakt z rzeczywistością, po zaczarowaniu przez Sylvie. Wiecie już pewnie jednak, że Sylvie nie może tworzyć wspomnień, jedynie przypomina ludziom o ich przeszłości. To oznacza, że każdy z agentów kiedyś wiódł normalne życie i nie został – wbrew słowom Mobiusa- stworzony przez TVA. Wszyscy są Wariantami!

Mobius oczywiście nie wierzy Lokiemu, kiedy zdradza mu największy sekret organizacji. Zamyka go w celi czasu, gdzie w zapętleniu bity jest przez Sif. To takie piękne nawiązanie do nordyckiej mitologii. Bo po pierwsze: w micie o SIF, Loki po obcięciu jej włosów, zmuszony był do znalezienia jej nowych, złotych loków, które rosłyby jak żywe (w serialu Sif karała Lokiego za obcięcie jej włosów), z kolei za zabicie Baldura (ichnego boga piękna, odpowiednika np. greckiej Afrodyty) przykuty został do skały i skapywał na niego jad węża (w serialu ta tortura była pętlą czasu, dokładnie tym jak w historiach Loki odkupował swoje winy). Bardzo lubię takie smaczki, zdecydowanie umilają seans.

Agent Mobius M. Mobius zdradza TVA po raz drugi?

Potem jednak niewierny Mobius nabiera wątpliwości w słowa Ravonny, kradnie jej TemPad, dowiaduje się prawdy i ponownie uwalnia Lokiego z więzienia. No cóż, za to tylko czekała go „śmierć”, dodatkowo śmierć z rozkazu swojej „przyjaciółki”. W celi Sylvie też doszło do zdrady TVA, kolejna agentka zaczęła przypominać sobie przeszłość, po tym jak została zaczarowana. Wierzy kobiecemu Lokiemu i nie jest zadowolona z obrotu sytuacji. No i zaczyna się dziać…

Loki 1 i Loki 2 zostają doprowadzeni przed majestat Strażników Czasu, co w perspektywie czasu nie było takie trudne. Są jednak ograniczeni przez kajdany założone na szyję, jednak zdruzgotana nowymi informacjami o swoim pochodzeniu agenta, zdalnie uwalnia ich z więzów, co ułatwia walkę ze strażnikami.  Mieliśmy kilka minut świetnych scen walki, potem Sylvie ścina głowę Strażnikowi Czasu. Podejrzanie szybko, nie? Okazuje się, że Strażnicy są zwyczajnymi androidami, bezmózgimi stworzeniami. Ten fakt jest dla obojga niezwykle przytłaczający. Loki chce wyznać Sylvie uczucia, jakimi ją darzy i…

zostaje zlikwidowany przez denerwującą mnie od początku Ravonnę. NO SERIO JAK OKAŻE SIĘ ŻE TERAZ W SERIALU BĘDZIE TYLKO SYLVIE TO SIĘ WK…ZDENERWUJĘ.

Ale mamy też scenę po napisach i szybko wyjaśni się, dlaczego słowo śmierć wzięłam w cudzysłowie 😉 Nie mogę zdradzić Wam tego słodkiego sekretu, nie zbiorę się na taki krok.

Po prawej Agentka Ravonna, której kiedyś uciekł więzień i do tej pory nie może się z tym pogodzić. Młodym więźniem była Sylvie, stąd pewnie zaciekłość w znajdywaniu Lokich

W tamtym tygodniu podśmiewałam się, że Loki zakochał się sam w sobie. Loki i Loki, uczucia do siebie, fascynacja własną osobą. I okazuje się, że wcale nie byłam daleka od prawdy, bo w tegotygodniowym odcinku Mobius także obśmiał Lokiego z tego powodu. Zarzucił mu bycie narcyzem, wyśmiał zakochanie w Sylvie. Ostatecznie by wydobyć niezbędne informacje okłamał go o śmierci kobiety. A reakcja męskiego Lokiego jeszcze bardziej rozbawiła agenta. Związek Lokich jest jednak bardzo nie na rękę dla TVA. Sposób, w jaki rozdzieliła się Oś Czasu, po tym jak się przytulili, może powodować szereg anomalii. Sam sposób, w jaki scenarzyści obmyślili ten związek jest genialny – Loki zakochujący się w swojej alternatywnej wersji, w sobie. To coś, czego zupełnie się nie spodziewałam, ale bardzo mi się podoba.

Z niecierpliwością czekam na następny odcinek a scena po napisach jeszcze podsyciła to oczekiwanie.

Do zobaczenia za tydzień 😉

No Comment

Zostaw komentarz

Previous Ghost of Tsushima: Director's Cut już w sierpniu na PS4 i PS5
Next Necromunda: Hired Gun - Kaerus - Rozdział #1