Lords of Hellas – Recenzja – Bardzo ładna gra? Hmmm


Pomalowany Herakles - mój ulubiony bohater (przeczytasz niżej dlaczego) to i został najładniej pomalowany

Podsumowanie

Tylko dla fanów malowania figurek oraz Area Control. Pozostali zdecydowanie za szybko się znudzą. Bardziej dla hardkorowych eurofanów, niż zawziętych ameritrashowców.
Przyjemność z Rozgrywki 45%
Interakcja 80%
Regrywalność 50%
Wykonanie 80%
Cena 50%
Pros
- bardzo fajnie się gra na cztery osoby
- jeżeli patrzeć na zawartość, to 300 zł nie jest wysoką ceną
- bardzo ładne figurki i grafiki na kartach
- świetne i oryginalne monumenty poparte mechaniką gry
Cons
- bardzo szybko się nudzi
- praktycznie niegrywalna dla dwóch graczy
- przyrost formy nad treścią
- bardzo słabo wykonane karty
- gra na pięć rozgrywek
- klimatyczne figurki bez historii, what the ....?

Moda na portalach wspierających dotycząca gier planszowych z bardzo ładnymi figurkami jest już obecna od dłuższego czasu. Lords of Hellas był jednym z tych bardziej wyróżniających się tytułów, które przyciągnęły prawdziwe rzesze fanów gier planszowych do wsparcia tej gry.

Lords of Hellas zebrał na portalu kickstarter dokładnie 1771792 dwa dolary, czyli bliżej niż dalej do dwóch milionów dolarów. Można śmiało powiedzieć, że jest to jeden z największych sukcesów finansowych na kickstarter. Czy gra była jednak tak dobra mechanicznie, czy to figurki sprzedawały i zachęcały niczego nieświadomych graczy? Zapraszam do recenzji.

Założenia gry planszowej Lords of Hellas

Lords of Hellas to gra planszowa dla 2 – 4 graczy. Akcja dzieje się w świecie przyszłości (a może przeszłości?), bardzo mocno inspirowanym mitologią grecką. Wcielamy się w rolę jednego z czwórki bohaterów i próbujemy spełnić jeden z celów zwycięstwa. Cała rozgrywka dzieli się na tury graczy, gdzie każdy gracz robi akcje podstawowe (ruch jednostkami, ruch bohaterem, modlitwa oraz budowa monumentu) oraz jedną z akcji specjalnej.

Co ciekawe, akcje specjalne odświeżają się tylko w momencie, kiedy któryś z graczy zbuduje monument – posąg boga na jego cześć. Daje to temu graczowi przewagę, ponieważ może on odzyskać kapłanów potrzebnych do rozwoju bohatera (w zależności od ilości świątyń), jak i poruszyć się neutralnymi potworami w taki sposób, aby zaszkodzić wrogom. Szybkie budowanie monumentu nie jest jednak zalecane, ponieważ potrzebujemy dodatkowych akcji specjalnych aby skutecznie rozwijać naszą armię (tak, Lords of Hellas to Dudes on Map) oraz spełniać cele do zwycięstwa.

A są one cztery w rozgrywce dla czterech graczy – kontrola nad dwoma prowincjami, kontrola pięciu świątyń, zabicie potwora oraz posiadanie terenu z pierwszym gotowym monumentem oraz utrzymanie go przez trzy rundy. Ostatni z celów nie działa w grze dla dwóch osób. Pierwsze dwa cele są związane bezpośrednio z podbojem kolejnych obszarów gry (Area Control). Robimy to, przesuwając odpowiednią liczbę żołnierzy na dany teren lub wykonując akcję specjalną Uzurpacja, która pozwoli nam natychmiast przejąć dany obszar bez względu gdzie on się znajduje.

Bohaterowie

Każdy z czwórki bohaterów ma statystyki. Przywództwo jest potrzebne do poruszania się większą liczbą jednostek w ramach akcji ruchu armii. Szybkość oznacza liczbę pól, które bohater może przebyć w ramach swojej akcji ruchu. Siła natomiast służy głównie łatwiejszemu pokonywaniu potworów. W praktyce, grając w Lords of Hellas już na początku gry powinniśmy zdecydować który z celów będziemy realizować i rozwijać w taki sposób armię oraz bohatera, aby jak najszybciej nam się udało.

Achilles wygrywa prawie zawsze walki między graczami, bo daje darmowe punkty siły ze swojej szybkości (niezbyt mu się opłaca rozwijać siłę, jeżeli ma on wspierać armie), a dzięki dużej szybkości, błyskawicznie pojawia się na każdym froncie. Gra przez bohaterów staje się lekko asymetryczna, chociaż nie każdy z nich daje zdecydowane przewagi (właściwie tylko Achilles ma naprawdę dającą różnicę zdolność). Helena może się przydać jako bloker, bo wrogowie nie mogą zaatakować lub nawet przejść przez teren na którym się znajduje. Perseusz potrafi latać po akcji specjalnej przygotowanie, a Herkules, skupiony na walce z potworami, dostaje dodatkowe artefakty zamiast żetonów uzurpacji (nieprzydatne).

Mówiąc szczerze – rozwój bohatera mnie nie kręcił. Mimo że są różni, niektórzy silniejsi, inni mniej, totalnie nie czułem większej potrzeby rozwoju bohatera. Zdobywane w trakcie gry błogosławieństwa oraz artefakty są znacznie lepszym wzmocnieniem i jeżeli nie skupiamy się na walce z potworami lub nie grami Achillesem, który jako jedyny bohater uczestniczy w walce zwykłych jednostek, a jego siła zależy od wyższej siły lub szybkości, to rozwój bohatera nie zapewni nam zwycięstwa. Powiem otwarcie – jeżeli nie gramy specjalnie na bohaterów (piszę o tym w części o regrywalności), ich znaczenie jest bardzo marginalne.

Na ilu graczy?

Gra bardzo słabo działa na dwóch graczy. Mapa jest zdecydowanie za duża, nie ma żadnego ciśnienia na konkurowanie o tereny i spokojnie możemy spełnić każdy z celów. Gra staje się bardzo płytkim wyścigiem o spełnienie wybranego przez nas celu zwycięstwa. Praktycznie nie ma co robić, a przez niedużą losowość (spełnienie celu związanego z kontrolą można zrobić praktycznie z pamięci, bez dociągania żadnych kart i rzucaniem kośćmi), gra po paru rozgrywkach na dwie osoby staje się mechaniczna. Wystarczy ustalić jedną skuteczną strategię ruchów – przeciwnik nie będzie w stanie nam zaszkodzić, chyba że zaczął bezpośrednio przy nas. Jeżeli szukacie Area of Control na dwóch graczy, to zdecydowanie lepiej zabrać się za starsze Cry Havoc. Myślę, że zabawa byłaby lepsza, gdyby podobnie jak w Cry Havoc mielibyśmy oddzielną stronę dla dwóch graczy. Tutaj mamy natomiast drugą stronę dla jednego gracza. Szkoda.

Inna sprawa dotyczy trybu czteroosobowego i dopiero w tym momencie gra pokazuje pazurki. Na mapie nagle nie jest tak luźno i dokładnie zaczynamy analizować ruchy przeciwników. Bardzo często dochodzi do walki oraz przepychania się o tereny z świątyniami (zdecydowanie najłatwiej zdobyć ten cel), ponieważ kiedy zobaczymy że wróg zbliża się do zwycięstwa, to po prostu pozostali gracze zaczną atakować jego ziemie.

Oczywiście, jesteśmy w stanie teoretycznie podbić trzy tereny w ciągu rundy (akcja ruch, akcja specjalna marsz oraz akcja uzurpacja), jednak wrogowie grają tak samo. Gra jest zdecydowanie lepsza w momencie, kiedy gramy w tym samym składzie przez kilka kolejnych gier i uczymy się wspólnie kolejnych niuansów rozgrywki.

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

Interakcja

Na dwóch graczy interakcji nie ma wcale, zostawmy to (no z wyjątkiem ruchów potworów). Grając w cztery osoby natomiast, ciągle dochodzi do potyczek między graczami. Tworzą się nieformalne sojusze i zdrady, a dzięki akcji uzurpacji w późniejszej fazie gry, będziemy w stanie przejąć każdy teren należący do wroga (nawet z monumentem odliczającym zwycięstwo). Gorzej jednak, jeżeli chodzi o same walki w Lords of Hellas.

Walka z potworem jest inna niż walka z graczami o tereny. Walcząc z graczem, wchodzimy naszymi żołnierzami na teren należący do naszego oponenta. Każdy żołnierz jest warty 1 punkt, ufortyfikowany żołnierz kolejny punkt, a następnie sprawdzamy dodatkowe bonus z posiadanych przez nas błogosławieństw oraz artefaktów. Teraz natomiast zaczynamy rzucać na przemian kartami walki – każda z nich daje określoną siłę oraz może kosztować pewną ilość żołnierzy biorących udział w walce. Walka kończy się kiedy obaj gracze spasują rzucanie kart.

Walka z potworami także daje innym graczom możliwość dokopania nam. My odrzucamy karty z odpowiednimi symbolami jak na arkuszach potwora, a następnie potwór nas atakuje i my bronimy się pozostałymi kartami walki. Kolejny gracz ciągnie dwie karty z talii potworów i wybiera jedną do zaatakowania nas (lub przerwania walki). W ten sposób, możemy próbować przeszkodzić wrogowi w zdobycie trofeów za zwycięstwo – artefkaktów, kapłana lub żetonu chwały (uzurpacji).

Regrywalność

Regrywalność w tej grze jest taka sobie. Powiem otwarcie – po 5 rozgrywkach nie chce mi się już w to grać. Może dlatego, że opracowałem bardzo skuteczną strategię – Herakles polujący na potwory może wygrać grę po czwartej budowie monumentu, nie zdobywając przy tym więcej niż dwóch – trzech terenów. Potrzebuje on łącznie trzech kapłanów by zwiększyć siłę potrzebną do walki z potworami, a następnie walka z potworami staje się właściwie formalnością, bo przy takiej sile wygrywamy prawie zawsze za pierwszym razem.

Taki Herakles jako pierwszy buduje monumenty (jedyne akcje jakich potrzebuje to budowa świątyni, uzurpacja, przygotowanie oraz walka z potworem i nie zawsze musimy robić to wszystko), dzięki czemu będziemy poruszać potworami w stronę naszego bohatera, a inni gracze praktycznie nic nie mogą zrobić by nas powstrzymać, bo bohater na mapie jest nietykalny.

Wiem że jest to bardzo skuteczna strategia i jedyną na nią kontrą jest walka z innymi potworami przez pozostałych graczy, ale w praktyce potworów jest 7 i nawet jeżeli skupią się na walce z nimi, to poświęcą swoje akcje i będą w tyle przed graczami przejmującymi tereny. Lords of Hellas już nie budzi we mnie żadnych emocji. A jeżeli potwór nie zostanie pokonany, to jego rany zostają i kolejna osoba z nim walcząca będzie miała ułatwione zadanie.

Wykonanie

No, ale gra zdobyła przecież takie zaufanie wspierających przez swoje wykonanie, a nie regrywalność prawda? Gra jest bardzo ładna – posiada mnóstwo figurek i fani malowania będą wniebowzięci. Instrukcja jest jak najbardziej okej, a zasady gry nie są trudne i bardzo szybko je się tłumaczy. Oznaczenia kart oraz mapy są orientacyjne, więc gra sama pomaga i przypomina o ważnych elementach. Karty co ciekawe, są zrobione na bardzo słabym papierze, który szybko się zacznie ścierać. Plansze bohaterów są nadrukowane na twardej i sztywnej tekturze, ale już potwory są na zwykłym papierze, który bardzo szybko będzie się niszczył.

Gra mimo klimatycznego wykonania – ładnych figurek i pięknych grafik, to klimatu nie ma wcale. Brakuje tutaj opisów postaci, jakichś ciekawych historii związanych z zadaniami, gra nie posiada narracji. Nie ma tutaj walki o tereny przez armie dzielnych wojowników oraz epickie potyczki z potworami. Są tylko pojedynki 5 na 4 + karty, a walka z potworem to zwykłe zbieranie zestawu i mądre zarządzanie ręką.

Mimo to, zawartości jest bardzo dużo – pudełko po otwarciu już się nie zamyka. W pudełku jest wypraska, ale wydaje się ona za wysoka, przez co tekturą wypycha denko. Na szczególną uwagę zasługują monumenty bogów zbudowane z segmentów – każda kolejna budowa monumentu, to kolejny segment na planszy. Fajnie to wygląda w grze.

Cena

Gra kosztuje około 300 zł na ceneo.pl. Cena wysoka, ale i zrozumiała. W sumie szybko zaczęła tanieć, bo kosztowała znacznie więcej. Nie dziwię się, jest też sporo tych gier na rynku wtórnym. Mimo przychylnych recenzji na portalach zagranicznych (czy ci ludzie grali w tą grę?), to na dłuższą metę efekt z Lords of Hellas jest taki sam – pierwsza, druga, trzecia rozgrywka- ŁAŁ, ale super gra, i jakie ładne figurki. Czwarta rozgrywka – może zagramy w Lords of Hellas, tylko jak to później spakować. Piąta rozgrywka – znowu Lords of Hellas?

Podsumowanie

Powiem otwarcie i może nie być to popularna opinia. Grając w Lords of Hellas, miałem ciągle wrażenie że gra została ładnie wykonana kosztem zasad i mechaniki. Wszystko tutaj wydaje się takie płytkie i mechaniczne, nawet nudne. Na dłuższą metę, gra jest bardzo powtarzalna i mnie przynajmniej nudziła. Za tą cenę można kupić inną grę, która da nam więcej głębszej zabawy na dłużej. Myślę że gra się spodoba przede wszystkim fanom Area Control i osobom które grają w gry planszowe w cztery osoby. Na pewno odradzam ją osobom, które grają w składzie dwóch graczy. Znajdziecie dużo lepszych gier planszowych dla dwóch osób.

Możliwe że taka niska ocena wynika z moich bardzo wysokich wymagań do tej gry. Nie jest to ważne, jak oglądaliście mój unboxing to widać było jak bardzo jestem zadowolony z tej gry. Bardzo szybko mój zapał opadł.


Grę do recenzji przekazało wydawnictwo Phalanx Games