Lost Ark – Recenzja – Żart o Koreańskim MMO i Amerykańskiej korporacji


Amazon Games nie wykazał się przy premierze swojej sztandarowej gry, czyli New World. Teraz miał szansę nadrobić utraconą reputację dostarczając nam praktycznie gotową oraz stworzoną przez kogoś innego grę. Musieli jedynie zadbać o infrastrukturę sieciową, żeby gra była grywalna. Jakie mam uczucia po prawie 70 godzinach gry z Lost Ark?

O aspektach technicznych porozmawiamy na koniec tego materiału, teraz jedynie skupimy się na samej grze Lost Ark oraz na tym czy nie żałuje tych kilkudziesięciu godzin na grę. Ktoś może powiedzieć że 70 godzin na MMO to niedużo. Zgodzę się, ale wydaje mi się także, że jest to wystarczający czas do podjęcia decyzji czy chciałbym kontynuować grę, dlatego też piszę tą recenzję właśnie teraz.

Lost Ark to izometryczna gra sieciowa, w której wcielamy się w przedstawiciela jedne z szeregu klas i będziemy ratować świat przed tyranami oraz demonami. Sztampowa fabuła jest ikoną większości gier MMO z Azji i po Lost Ark nie należy spodziewać się czegoś innego. Dialogi są napisane w sposób nudny i z niepotrzebnym patosem, a sama historia oraz questy to w znacznej większości questy polegają na chodzeniu od jednego NPC do drugiego, zabijaniu mobków czy też zbieraniu kwiatków. Czasami kuriozum dochodzi do wartości absolutnie szczytowej, gdy musimy parę razy biegać między NPC stojącymi obok siebie. Jakby sami nie mogli ze sobą porozmawiać, prawda? Na usprawiedliwienie muszę jednak przyznać, że pojawi się parę ciekawszych zadań, w których będziemy np. oblegać zamek lub też przebierzemy się za demona i będziemy infiltrować obóz złych pomiotów piekielnych. Kampania ma także jeszcze jeden problem. W trakcie wykonywania zadań nie natrafimy na żadne wyzwanie i gra w żaden sposób nie przetestuje naszych umiejętności. Wszystkie zadania są bardzo proste, nie ma praktycznie żadnych zagadek, lepszy sprzęt uzyskamy podczas zdobywania poziomów właściwie automatycznie, a pokonywanie nawet najbardziej epickiego bossa nie wymaga od nas żadnego skupienia i wybacza wszystkie błędy.


Często przyjdzie nam mierzyć się z potężnymi (w teorii) bossami.

Fabuła i zadania są jednak nieistotne z punktu widzenia gry, tutaj liczy się sama gra oraz w jaki sposób możemy mordować hordy wrogów. Pod tym względem gra nie odstaje od standardowego Diablo lub Path of Exile. Na naszej drodze pojawią się hordy przeciwników i będziemy mogli ich pokonywać w różny widowiskowy sposób. Osobiście miałem okazję przetestować klasę Deadeye, czyli strzelca posiadającego jednocześnie trzy bronie oraz Czarodziejki, która w widowiskowy sposób masakruje spore obszary terenu. Widziałem także w akcji parę innych postaci i muszę przyznać, że różnorodność i złożoność mechanik klas jest na najwyższym poziomie, bardzo przypominając mi tutaj Guild Wars 2, przy którym spędziłem kilka tysięcy godzin. Każda klasa ma unikatowe dla siebie techniki walki, zasoby oraz kombinacje. Niestety są one zamknięte za gender lockiem, czyli każda z klas ma z góry narzuconą płeć. Osobiście mi to nie przeszkadzało, ale wiem że niektórzy gracze mogą mieć z tym problem. Tak czy inaczej system walki i płynąca z masakry przyjemność jest największą zaletą Lost Ark.

Rozbudowa własnej twierdzy to maraton na kilkaset godzin zabawy. Ale daje to dużo satysfakcji i dodatkowych profitów.

Całe szczęście jednak, że Lost Ark posiada sporo mechanik pobocznych, gdyż gdybyśmy mieli jedynie tryb kampanii oraz te fantastyczne systemy walki, to gra wiele by traciła. Lost Ark w trakcie przechodzenia kolejnych misji zaoferuje nam takie atrakcje jak rozwój własnej twierdzy, zbieractwo potrzebne do tworzenia dodatkowych przedmiotów czy też tryb pvp oraz walki z potężnymi bossami w otwartym świecie. Są to systemy odblokowane przed 50, czyli teoretycznie poziomem który rozpoczyna endgame, więc nie będziemy się nudzić jedynie na zadaniach. Do tego mapy posiadają sporo sekretów, jak porozrzucane nasionka czy też punkty widokowe. Każdy kontynent posiada także specjalne tablice pozwalające na odhaczanie kolejnych elementów, co pozwoli nam zdobyć unikalne nagrody. W ten sposób czujemy się jak turysta, zaglądając do notatnika i widząc, że musimy odkryć jeszcze jeden punkt widokowy oraz ukończyć pewien loch by zdobyć niedostępnego w inny sposób wierzchowca. Osoby lubiące odkrywać czy też zaliczać kolejne achievmenty będą wniebowzięte w Lost Ark.

Graficznie jest ładnie, a tereny które zwiedzamy są bardzo zróżnicowane.

Graficznie Lost Ark wygląda bardzo ładnie. Animacje ataków naszych postaci są z najwyższej półki i świetnie współgrają z udźwiękowieniem. Mam ciary na plecach, kiedy używam jednej z umiejętności snajperki wystrzeliwującej olbrzymią ognistą kulę, która robi wyrwę w ziemi po drodze, a moja postać w tym czasie histerycznie się śmieje. Animacje oraz filmiki podczas okazjonalnych momentów fabuły także wyglądają bardzo ładnie. Wielka szkoda, że za tymi wszystkimi animacjami oraz ładnymi nagraniami nie idzie angażująca historia, gdyż czasami je oglądając żałowałem że nie przebijałem się przez ściany dialogów od NPC z których dowiadywałem się, że mam pogadać z NPC stojącym obok. Nienawidzę takiego rozwiązywania fabuły w grach, obojętnie jakich.

Przejdźmy więc do spraw technicznych. Sama stabilność gry Lost Ark jest w jak najlepszym porządku. Gra nie krzaczy się, nie ma błędów, tylko dwa razy miałem jakiegoś niezidentyfikowanego disconecta. Nie jest źle. Oczywiście jednak, Amazon Games jako firma posiadająca jedną z najpotężniejszych infrastruktur sieciowych na świecie, nie była w stanie dostarczyć odpowiednio mocnych serwerów do gry oraz założyć tyle serwerów, by każdy mógł się bawić. Kolejki nawet parę tygodni od premiery mają po parę tysięcy osób, a żeby wejść do gry po pracy, trzeba zalogować się przed pracą. W łatwy sposób można więc zrozumieć, że 70 moich godzin zabawy z grą, to w okolicach 50 było stanie w kolejce i jest to czynnik, który w najwyższym stopniu wpływa na końcową ocenę. Nie będę oceniać pozytywnie tytułu, w który nie mogę pograć, a nie oszukujmy się minęło już parę tygodni i problem powinien zostać już dawno rozwiązany. Amazon Games potraktował ponownie graczy jak kretynów. A sam osobiście kretynem się czuję, bo zaufałem korporacji i kupiłem nawet Founder Packa, podczas gdy Amazon nie był w stanie zapewnić mi nawet możliwości gry w Lost Ark. Takie zachowanie woła o pomstę do nieba.

Tak wygląda obecnie sytuacja z Lost Ark. Niestety Amazon Games totalnie olał temat.

Mam zamiar podzielić tą recenzję na dwa fragmenty oraz jeden suplement. Ten pierwszy który oglądacie dotyczy wczesnej gry oraz zdobywania poziomów i przechodzenia kampanii fabularnej. Znaleźliście także tutaj odpowiedzi dotyczące podstawowych mechanik. Druga recenzja, którą stworzę kiedy sytuacja z grą się unormuje, będzie dotyczyła zaawansowanego late game. Trzeci materiał natomiast sprawdzi, czy Lost Ark ma elementy Pay to Win, czyli pozwalające zdobyć przewagę za realne pieniądze. Na obecną chwilę mogę powiedzieć, że Lost Ark jest dobrym, a nawet bardzo dobrym MMO, ale nie wartym stania po kilka lub nawet kilkanaście godzin w kolejkach. Jest znacznie więcej dobrych MMO, do których lepiej wrócić niż obecnie grać w Lost Ark. Jako że gra jest free to play, proponuję w nią zagrać za jakieś pół roku, kiedy kolejek już nie będzie, a Amazon w swoim geniuszu i braku zrozumienia rynku i potrzeb graczy zacznie zamykać serwery, by ostało się ledwie parę z nich.

Podsumowanie

Lost Ark nie jest złą grą. To Amazon Games jest złym wydawcą. Dlatego polecam zagrać w Lost Ark kiedy sytuacja na serwerach się unormuje.
Ocena Końcowa 6.0
Pros
- Sporo zróżnicowanych klas
- Wiele aktywności pobocznych dających różnorodne nagrody
- Bardzo ładna grafika oraz świetne modele wrogów
- System walki jest oryginalny i rozbudowany
- Bardzo ładne cutscenki i animacje w ramach misji fabularnych
Cons
- Skandaliczne wykonanie techniczne i olbrzymie kolejki nawet parę tygodni po premierze. Dlaczego Amazon Games olał temat?
- Kolejny raz MMO ze sztampową i nieangażującą fabułą
- Nudne wbijanie poziomów, brak jakiegokolwiek wyzwania w kampanii fabularnej

Brak komentrarzy

Zostaw komentarz

Poprzednio Terraformacja Marsa Ekspedycja Ares - recenzja - szybciej, mocniej i bardziej kolorowo.
Następny Najlepsze premiery gier - Marzec 2022