The Breakdown

Ocena Końcowa 6.5
Pros
-Genialna fabuła
-Interesujące postacie
Cons
-Lekko irytujący i nużący system walki
-Dość dłużąca się rozgrywka

Akcja Operanci zaczyna się długo przed właściwą częścią rozgrywki, tutorial uczy nas jak chodzić, walczyć i leczyć się. Pierwszy bohater jest postacią wprowadzającą do świata gry i jest wielkim bohaterem w tej krainie. Następnie przenosimy się w skórę młodego farmera lub farmerki (w zależności jaką płeć wybierzemy), która wyrusza w nieznane, aby dopełnić proroctwa, które się ukazało naszej główniej postaci. Pierwszym celem podróży jest zatopiony zamek, gdzie również spotykamy naszego pierwszego kompana, z którym przemierzamy tą budowlę, i pokonać jej boss’a.

 

Coś o mechanice

Jest to typowy dungeon crawler, nic więcej nic mniej, poruszamy się po kwadratach, mamy minimapę, na pewno na plus jest że możemy sobie wybrać czy chcemy mieć łatwiejszą grę, czy grać w trybie hardcore. Na początku musiałem się przyzwyczaić do nietypowego, jak na dzisiejsze gry poruszania się. Dawno nie grałem w tego typu produkcje więc nie wiedziałem czego się dokładnie spodziewać.

Walka i parę słów o niej

System walki nie należy do wybitnie skomplikowanych, masz dwa podstawowe ataki oraz kilka umiejętności specjalnych jak: leczenie, deszcz strzał, deszcz ognia i wiele wiele innych, o ile do systemu rozwoju postaci się przyłożyli i skille są naprawdę ciekawe, tak po pierwszej ekscytacji i zaciekawieniu przyszło znużenie i bezmyślne klikanie na skill i wybieranie przeciwnika, i tak do skutku, aż jego HP nie spadło do zera. Potem kolejny przeciwnik, i kolejny i kolejny, i tak zaklikiwałem ich na śmierć. Mimo całkiem ciekawych animacji umiejętności specjalnych, niestety podstawowe są co najmniej mierne. Kolejna bolączka systemu walki jest mały lecz po kilku godzinach gry irytujący aspekt. Mianowicie podczas ataku wyskakuje komunikat ,,zablokowano” czyli przeciwnik sparował cios. Moja postać zabiera normalnie powiedzmy 20 hp wrogowi na cios, a przy bloku zależy od szczęścia, czasem jeden, czasem cztery. Niby może się wydawać, że nie ma dramatu, ale jak przeciwnik ma powiedzmy 100hp to bić go po 2-3 DMG doprowadza do szewskiej pasji, gdyby to jeszcze trafiało się rzadko, to nawet potrafi się pojawić po 10 razy z rzędu. Muszę się przyznać, że raz zrobiłem ragequite z tej gry. W polu walki było 4 przeciwników, udało mi się obić ich do połowy życia, i nagle niespodzianka, trzech z nich ma umiejętność leczenia, i nagle z 44/96HP zrobiło się 83/96 i cała zabawa zaczęła się od nowa, a już męczyłem się trochę nad nimi.

Żeby nie było że tylko narzekam, walka mimo swoich wad, przynajmniej moim zdaniem nie jest taka zła,  jest całkiem ciekawie rozwiązane, choć dałoby się to zrobić ciut lepiej. I zmniejszyć zdecydowanie ilość bloków przez przeciwników.

Fabuła, czyli najlepsza rzecz tej gry

Jakbym nie zrzędził, jakbym nie gderał, przedstawionej historii nie mam nic do zarzucenia. Całość jest genialnie przedstawiona, rozmowy bohaterów przy ognisku są naprawdę ciekawe i scenarzyści się do tego przyłożyli. Dodatkowo bohaterowie prowadzą dość ożywione dyskusje, jak i również opowiadają o sobie, przez co możemy poznać ich z każdej strony. Każdy z naszych towarzyszy ma swoją historię, przeszłość jak i odnosi się do aktualnych wydarzeń co akurat się wydarzyło podczas naszych działa. Jedni będę mieć rozterki moralne, inny podsumują wydarzenie jakąś trafną płętą. Da się ich na prawdę polubić oraz wczuć w opowieści, które nam przedstawiają. Całość historii nie jest jakoś wybitnie skomplikowana, ale ma swoje momenty, gdzie zaciekawi i zaskoczy. Dodatkowo mapy są zróżnicowane oraz etapy się nie powtarzają.


Ekwipunek

Niezbyt skomplikowana rzecz, mamy sporą ilość slotów, gdzie zbieramy znalezione w świecie przedmioty takie jak: broń, pancerze, amulety, klucze do skrzyń i pomieszczeń oraz inne rzeczy, które długo by wymieniać. Służą nam głównie do podnoszenia DMG bohaterów i ich punktów obrony. System tego jest bardzo prostu, klikamy na przedmiot i pokazuje ile nam podniesie statystyki lub jak bardzo nam je obniży. Im dalej w rozgrywkę tym lepszy sprzęt znajdziemy, ale to chyba nie jest niespodzianką.

Podsumowując, gra nie jest zła choć ma swoje momenty kiedy miałem ochotę rzucić nią w kąt, to jednak chętnie do niej wracałem, osobiście mogę ją polecić, choć do gry wybitnej jej trochę brakuje, to mimo wszystko ma potencjał.

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Vaporum - Recenzja - Dungeon crawler na miarę naszych czasów
Następny Azul: Witraże Sintry - Recenzja - ojciec szklarz i matka szyba