Origin Access to usługa stworzona przez Electronics Arts powiązana bezpośrednio z platformą Origin należącą do tej firmy. Na czym ona polega? To bardzo proste. Płacisz drobny pieniądz co miesiąc i grasz w gry dostępne w ramach programu bez przerwy i bez żadnych dodatkowych kosztów (no chyba że DLC). Prawda że proste? A teraz trochę szczegółów.

Tekst napisany przeze mnie pod wpływem chwili gdzie otwarcie jaram się tym programem i zerkam w stronę konkurencji z pytaniem kiedy wprowadzą w swojej ofercie podobne systemy.

W co pogramy w ramach Origin Access?

Pierwszą i najważniejszą korzyścią z przystąpienia do programu jest dostęp do kilkudziesięciu gier ze stajni Electronic Arts. Dla mnie najfajniejszymi tytułami są tutaj wszystkie trzy części Mass Effect, analogicznie Dragon Age oraz Death Space. Z chęcią powrócę do starych klasyków które już de facto przeszedłem kilka razy (mass effect 1 i 2 może około 8 razy). Więc dla mnie to strzał w dziesiątkę. Obecnie jest dostępnych około 30 gier, a w tym także klasyki takie jak Dungeon Keeper, Ultima, Medal of Honor Allied Assault oraz Need for Speed Most Wanted.

 

Pewnie sobie myślicie że same starocie prawda? A teraz niespodzianka. W ramach Origin Access pograsz w nowituki Star Wars Battlefront. Jest to pierwszy taki poważny tytuł w ramach programu i myślę że wiele osób kupi dostęp tylko z uwagi na tą grę (tak jak ja to zrobiłem).

Ile kosztuje Origin Access?

Grosze, bo tylko 16.99 zł. Śmieszna cena. W momencie pisania tego tekstu Star Wars Battlefront kosztuje około 79 zł, Mass Effect Trylogia 50 zł czyli przeliczając koszt 4 gier na Origin Access mielibyśmy prawie rok grania bez przeszkód. Cena jest bardzo niska i bardzo atrakcyjna nawet mimo faktu że w ramach programu nie mamy najnowszych hiciorów i dlc do gier lub nawet dostępu do Old Republic. Fajnie by było gdyby kolejnym rozwinięciem Origin Access był dostęp właśnie do tej lekko już sędziwej gry MMORPG.

Co jeszcze dostajemy w ramach programu Origin Access?

Przede wszystkim automatyczny rabat 10% na wszystkie gry dostępne na platformie Origin. Mało? To teraz sobie wyobraźcie że ten rabat wlicza się do wszystkich gier na platformie – także tych które już są w promocji. Dodatkowo dostajemy dostęp do wczesnych wersji gier ze stajni Electronic Arts. Czyli możecie sobie pograć w nie zawsze dopracowane lub faktycznie gotowe ale jeszcze czekające na premierę hity gier.

Dla osób niezdecydowanych mam jeszcze jedną informację – w każdej chwili możecie zrezygnować z subskrypcji. Tak po prostu, bez żadnych kar. Nie podpisujecie żadnych umów. Płacisz grasz, nie chcesz grać nie płacisz.

Czego mi tutaj brakuje?

Jak już wcześniej powiedziałem, Origin Access byłby zdecydowanie bardziej atrakcyjniejszy gdyby dawał dostęp do większej liczby gier. Niby już mamy bardzo dużo fajnych pozycji, to jednak nie pogramy w nowego Battlefielda oraz Fifę, chociaż posiadacze Origin Access będą mieli jako jedyni dostęp do wersji demo tychże gier. Electronic Arts po latach psucia marki i wkurzania odbiorców wreszcie zaczyna reagować na zmiany w rynku i wprowadza fajne mechanizmy.

Dodatkowo zdziwiony jestem faktem że nie ma tutaj więcej gier z logiem Gwiezdnych Wojen takich jak właśnie Old Republic. Dziwne jest że posiadacze Origin Access nie mają żadnych bonusów w tej grze. Darmowy abonament lub nawet duży rabat na ten abonament mógłby sprawić że gra wróciłaby błyskawicznie do łask i puste gdzieniegdzie serwery odżyłyby.

Zwłaszcza że w obecnej formie Old Republic nie jest wart grania ani Free to Play które jest zwykłym, upośledzonym demem, ani w wersję z abonamentem ponieważ za tą samą kasę pogramy sobie w World of Warcraft (którego nie znoszę, ale i tak jest znacznie lepszy pod względem mechaniki od Old Republic). Nawet Guild Wars 2 na którego przeznaczyłem, z przerwami, kilka długich miesięcy gry (grałem praktycznie od bety przez kilka lat) jest znacznie bardziej interesujący oraz tańszy od swojego odpowiednika.

Jedyne co ratuje Old Republic to klimat gwiezdnych wojen, a tak to jest zwykły, nawet trochę gorszy MMORPG. Kiedyś napiszę o tym trochę więcej.

Jaka czeka nas przyszłość?

Jaki wyniosły tytuł akapitu no nie? Origin Access to dopiero początek. Idę o zakład że inni wydawcy także pójdą tą drogą. Widać to na przykładzie innych branż – usługi internetowe w formie subskrypcji cieszą się olbrzymim zainteresowaniem. Kto nie korzysta z Spotify albo Tidal? Używaliście Netfixa? Większość użytkowników Netfixa nie chce nawet myśleć o powrocie do zwykłej kablówki. W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje nawet sklep specjalizujący się w subskrypcji męskich żyletek do golenia. Ola świadkiem jak bardzo by mi się przydała taka usługa (swoją drogą ostatnia żyletka w moim przypadku wyrabia 300% normy zrobionej przez 10 pozostałych w opakowaniu).

Origin Access jest wyraźnie w fazie eksperymentowania i testowania. Widać że Electronic Arts dopiero się uczy, testuje i sprawdza jak to wszystko będzie działać. Czy warto dać szansę programowi? Zdecydowanie tak. Pytanie teraz zasadnicze – czy Steam także nam przygotuje taką usługę.

Podobne Wpisy

https://bigbaddice.pl/wp-content/uploads/2016/12/origin-access-główne-big-bad-dice-1024x576.jpghttps://bigbaddice.pl/wp-content/uploads/2016/12/origin-access-główne-big-bad-dice-150x150.jpgAdrian AbramowiczGeek LifestylePC i Konsoleelectronic arts,gry komputerowe,origin accessOrigin Access to usługa stworzona przez Electronics Arts powiązana bezpośrednio z platformą Origin należącą do tej firmy. Na czym ona polega? To bardzo proste. Płacisz drobny pieniądz co miesiąc i grasz w gry dostępne w ramach programu bez przerwy i bez żadnych dodatkowych kosztów (no chyba że DLC). Prawda...Wielka zła kostka czyli planszówki, gry PC oraz filmy i seriale