Railway Empire – recenzja Switch – i Ty zostań magnatem kolejowym


Pracowałem na koleiii, całeee noce i dnie, pracowałem na kolei, układałem tory źlee….. Chciałoby się zanucić, kiedy zasiadam do Railway Empire na Switch od Gaming Mind Studios. Całe szczęście jest tam świetny system układania torów przez co są proste i bezproblemowe.

W grze Railway Empire gracz wciela się w role szefa jednej z Amerykańskich firm kolejowych na początku XIX wieku. Naszym zadaniem będzie tak poprowadzić ekspansję, aby zostać największym potentatem kolejowym w okolicy, wchłonąć konkurencje i na dostawkę sprostać zadaniom stawianym przez scenariusz.

Startując naszym oczom ukaże się kilka opcji. Głównym modułem jest kampania, dostępne są też scenariusze, sandbox oraz ciągła gra. Kampania składa się z 5 misji, które rozgrywamy na teranie USA i w każdej mamy około 10 celów do wykonania. Będziemy np. musieli dostarczyć drewno do budowy mostu nad Mississippi, czy produkować broń i dowozić ją na front podczas wojny secesyjnej. W każdej z misji bruździć będą firmy przewodzone przez komputerowych przeciwników, które na początku stawiają na powolną ekspansje, ale pozostawione same sobie dostają niezłego kopa około połowy scenariusza i zaczynają stanowić realne zagrożenie naszej maszynce do generowania pieniędzy.

Jako właściciel firmy kolejowej, zaczniemy dość skromnie, z jednym miastem, odrobiną kapitału i kartą pełną celi do zrealizowania. Na początku oczywistym jest łączenie okolicznych farm i kopalni do miasta, aby te się rozrastało i powstawał w nim przemysł. Nie możemy jednak robić tego na oko, lokalna ludność ma swoje specyficzne potrzeby i wymogi. Na nic się zda dowiezienie całego składu z węglem do miasta produkującego sukienki. Rozsądnym będzie podłączenie farmy bawełnianej do miejscowości wytwarzającej materiał, aby potem dowieźć go do nas. Zysk murowany, każdy element układanki na siebie zarabia i napędza wzajemnie, tzn do momentu, kiedy ludziom w mieście znudzą się sukienki, ale zawsze można je sprzedawać do innych metropolii.

Na tym jednak jeszcze nie koniec, bo każde z wyżej wymienionych ogniw produkcyjnych możemy wykupić na własność, przez co generowanie gotówki wejdzie na jeszcze wyższy poziom. No i teraz zabawa wchodzi w rejony optymalizacji tras kolejowych, składów, załogi, technologii, zaopatrzenia i … oj.. dużo tego. Dodatkowo – można zbudować połączenie do jakiegoś rancza, nie jeździć tam, co zaniży jego wartość i wtedy spaść na nie jak sęp, wykupić za bezcen i dopiero wtedy puścić pociągi. Aż się piramidka zła sama z palców układa. Rozkoszne.

Za zarobione pieniądze będziemy rozbudowywali naszą sieć kolejową, modernizowali tabor, dostawiali stacje, magazyny, przystanki naprawcze i uzupełniające paliwo. To jest główna część gry i tam spędzimy najwięcej czasu. Dodatkowo nasze środki pochłonie załoga oraz intryganci zatrudniani w wielu nikczemnych celach. Chcesz obrobić komuś pociąg, zatrudnij bandytę, chcesz podkraść konkurencji maszynistę, zatrudnij łowcę głów albo krzykacza by manipulować czasowo wartością akcji firm przeciwników. A jak już cena spadnie, ty kładziesz miliony na ladę i wykupujesz połowę ich udziałów. Taka akcja powtórzona kilkakroć doprowadzi do przejęcia konkurencji i bardzo ciepłego i przyjemnego uczucia całkowitej dominacji na mapie. Tylko uwaga, w misjach wygrywamy celami, a nie kasą. Zdarzyła mi się sytuacja, gdzie całkowicie zmiażdżyłem komputerowych przeciwników, tylko po to, aby nie wyrobić się na czas z dostawami. No i siup, restart i od nowa.


Jednak nie tylko gotówką lokomotywa stoi. Railway Empire dostarcza nam ponad 300 technologii do rozpracowania. Co prawda kampania zahacza tylko o wybrane fragmenty drzewka rozwoju, ale to i tak wystarcza. Drogi rozwoju są dwie, pierwsza to lokomotywy i ich ulepszanie, druga to zwiększanie zysków z przewozu dóbr i ludzi. Trzeba zachować balans, aby dobrać odpowiednie ulepszenie na dobry moment, bo punkty badań generują się samoczynnie w swoim tempie i trudno jest ich więcej zdobyć.

Naturalnie będzie nas ciągnęło do lokomotyw, tych soczystych nasmarowanych olejem i buchających parą olbrzymów. I teraz pytanie, czy iść w szybkość, czy może w przyczepność, czy coś pomiędzy? Niektóre składy mogą być dedykowane do przewozu ludzi, inne towarów i to będzie dyktowało wybór lokomotywy. Na długich prostych odcinkach, bez wzniesień, szybkość jest ważniejsza. Tutaj wtykamy tabor pasażerski z wagonami na listy, dedykowaną załoga do maksymalizacji kasy z biletów i lokomotywą ekspresową. W przypadku terenów górzystych ważniejsza jest przyczepność i siła więc oczywiście innego typu machina pociągnie ten skład. Oczywiście nie musisz nic z tym robić, są guziki do zamiany wszystkich lokomotyw na najlepsze dostępne, ale opcja maksymalizacji też jest.

Railway Empire daje ci wszystkie narzędzia, jakich potrzebujesz do skonstruowania połączeń kolejowych. Tylko kłopot w tym, że nie uczy cię jak to robić efektywnie. Filmiki z samouczka dają dość sensowne podstawy, ale szybko się okazuje, że to za mało, bo aby zarabiać pieniądze, trzeba mieć dużo pociągów, a jeśli jest ich dużo na jednej trasie, to takowa się korkuje. Problem pojawić się może dość szybko, bo nigdzie nam się nie mówi czy istnieje jakiś limit, oraz jak go sprawdzić.

Sprawa ma się następująco – każdy skład wjeżdżający na nowy odcinek sprawdza czy jest on pusty do następnego semafora. W początkowych trasach jest taki jeden, najczęściej pośrodku przy postoju uzupełniającym wodę i smary w lokomotywie. Dzieli on trasę na dwa krótsze kawałki, więc, jeśli skład jedzie do semafora, kolejne nie wyjadą, nie zależnie jak długi odcinek jest pomiędzy nimi a tym właśnie semaforem. Doprowadza to do śmiesznych sytuacji, gdzie mega długa trasa może być obsługiwana tylko przez dwa składy, bo inne nie chcą jechać, bo widzą tylko zablokowane odcinki. Rozwiązanie jest proste, dodać więcej semaforów, co zagęści trasę i zwiększy jej rentowność. Tylko gra mi tego nie powiedziała, musiałem posiłkować się  wikipedią i YouTube. Sprawa ma się tak samo ze zwrotnicami i krzyżówkami – polecam tutoriale z internetów zamiast tych w grze. Kolejnym małym przytykiem jest budowanie torów, w 9 przypadkach na 10 działa bez zarzutu, dokładnie wylicza cenę, podąża za naszą linią i jest super. Ale w tym 10 przypadku, najczęściej przy budowie krzyżówki, nagle nic się nie da zrobić, coś nie pasuje, coś jest za długie albo za krótkie albo kąt nie taki. Nie ważne, że dokładnie taką samą krzyżówkę zrobiłem po drugiej stronie stacji, widać po tej się nie przyjmie. Niesamowicie to frustrujące, ale całe szczęście, że dość rzadko się zdarza.

 

Grafika

Najczęściej będziemy oglądali wszystko z góry i tutaj całość sprawia dobre wrażenie. Pociągi śmigają zacnie, dym z komina bucha a i nawet okazyjna pogoda się pojawi z błyskawicą czy deszczem. Sprawy mają się gorzej, kiedy zejdziemy do poziomu pasażera, maszyny co prawda dobrze się prezentują, ale ich otoczenie już nie. Grafika jest widocznie przestarzała, a szkoda, bo mogło być tak pięknie.

Dźwięk

Jest dobrze, grając towarzyszą nam melodie przygrywane na banjo i rodem wyjęte z czasów podbojów Ameryki. Kawałków jest kilka, ale i tak po dłużej sesji zapragniecie czegoś nowego. Same dźwięki maszyn i miast są odpowiednie i pasują do tego, co opisują. Można nawet gwizdnąć z komina, kiedy jedziemy naszym ulubionym składem.

 

Sterowanie

Jest zaskakująco dobre i płynne. Port został wykonany porządnie i da się nad wszystkim zapanować z poziomu klawiszy i bumperów. Jednak funkcjonalność dotykowa to jakiś żart, nie znalazłem dla niej żadnego zastosowania, tutaj akurat się nie popisali. Praktycznie zapomniałem o jej istnieniu. Nie zmienia to jednak faktu, że inne aspekty sterowania są dobrze zrobione i po chwili stają się dość intuicyjne.

Podsumowanie

Railway Empire jest solidną, głęboką grą symulującą zmagania magnatów kolejowych w XIX wieku. Opcje dostosowania swoich pociągów, taboru, specjalnych wagonów i załogi są szeroko rozbudowane i dają sporo satysfakcji. Aspekt zarządzania popytem i podażą pozwala na zaspokojenie swojego wewnętrznego rekina finansowego w sposób holistyczny – od wysyłania szpiegów do spółek przeciwników po całkowity wykup ich akcji i agresywne przejęcie firmy.

Systemy budowania i zarządzania liniami kolejowymi są bardzo dobre, choć niekiedy, dość rzadko, odmawiają współpracy i trzeba kombinować na około.

Gra brzmi bardzo dobrze, ale graficznie pozostawia trochę do życzenia. Przeniesienie Railway Empire na konsole Switch udało się bardzo dobrze, pomijając fakt zupełnie nieużytecznej funkcji dotykowej.

Polecam tę grę każdemu maniakowi budowy imperiów ekonomicznych i dbaniu o ich sukces.

 

The Breakdown

Railway Empire jest solidną, głęboką grą symulującą zmagania magnatów kolejowych w XIX wieku. Opcje dostosowania swoich pociągów, taboru, specjalnych wagonów i załogi są szeroko rozbudowane i dają sporo satysfakcji. Aspekt zarządzania popytem i podażą pozwala na zaspokojenie swojego wewnętrznego rekina finansowego w sposób holistyczny – od wysyłania szpiegów do spółek przeciwników po całkowity wykup ich akcji i agresywne przejęcie firmy. Polecam tę grę każdemu maniakowi budowy imperiów ekonomicznych i dbaniu o ich sukces.
8.5
Pros
- Głęboka rozgrywka
- Wiele opcji dopieszczania swoich kolei
- Ogromne drzewo technologii
- Łatwość budowy nowych tras i budowli
Cons
- Niewykorzystane możliwości dotykowe Switcha
- Losowe sprzeciwy gry przy budowie bardziej skomplikowanych torów
- Brak dobrego samouczka
- Przestarzała grafika

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Previous Destroy All Humans! - Jak dobrze być obcym!
Next Igrzyska śmierci powracają w doskonałym stylu!