Re-legion to całkowicie oryginalna koncepcja łącząca wizję cyberpunk oraz religii, w czymś co nazywamy technokracją, ale też nie do końca. Szkoda, że oryginalny pomysł to jedyne co oferuje Re-Legion.

Brak doświadczenia czy pośpiech? Nie wiem, w każdym razie klucz do gry Re-Legion otrzymałem zaraz na premierę i gra była tak potężnie popsuta, ze odstawiłem jej ogrywanie na dalszą przyszłość. Pojawiło się parę patchy oraz polska wersja językowa. To jest takie śmieszne, kiedy polskie studio developerskie nie robi polskiej wersji językowej, ja doskonale rozumiem dlaczego tak się dzieje, ale i tak mnie to śmieszy. Niestety, odpaliłem Re-legion jeszcze parę razy w ostatnich dniach i za każdym razem było żenująco.

Re-Legion – wczytywanie implantu fabularnego

Sama fabuła jest komiczna. O to pewien jegomość niezachwycony tym, że korporacje piorę mózgi obywatelom i trzymają ich w szachu, wchodzi w posiadanie urządzenia które potrafi prać mózg i trzymać ludzi w szachu, dzięki czemu oni z pieśnią na ustach będą szarżować na umocnione pozycje zmechanizowanej policji. Głównym złym CEO korporacji jest pewien śmieszny gruby jegomość, który przemieszcza się na pająkowatej maszynie z karabinami. Główny bohater zostaje więc papieżem cyberpunkowych technologii i uwalnia biednych ludzi z ich żałosnego życia pełnego coca-coli oraz telewizji śniadaniowej. Z pieśnią na ustach, natchnieni obywatele będą zarzewiem pożaru który spali złe korporacje i doprowadzi do ukochanej przez wszystkich anarchii. Komedia.

Powiem nawet otwarcie, że na początku fabuła mnie troszkę zaintrygowała, ale sposób jej narracji był bardzo słaby i po prostu mnie śmieszył. Sama rozgrywka polega na regularnym konwertowaniu obywateli oraz przekształcaniu ich na śmiercionośne jednostki. Na początku będziemy mieć dostęp do zwykłych rozrabiaków, jednak z czasem utworzymy własne kordony jednostek policyjnych, będziemy nawet przekształcić naszych Januszy i Grażyny na mordercze Spowiedniczki lub zabójczych bojowych mnichów. Pod przewodnictwem naszego proroka, każdy pracownik na kasie może zostać maszyną do niszczenia wrogów wiary.

 

Dej suba 🙂

 

Koncepcja sama w sobie jest całkiem ciekawa, jednak w późniejszych misjach robi się dosyć komicznie. O to stawiamy parę naszych jednostek konwertujących przy wyjściu z metra (kojarzycie Świadków Jehowych przy przystankach ze stojaczkami? W Re-Legion też mamy takie jednostki, ale nasze są skuteczne), obok metra ustawiamy potężny kordon wieżyczek i mamy nieograniczony dochód wyznawców. Oprócz tego zbieramy takie zasoby jak pieniądze oraz wiara, z czego do dzisiaj nie do końca rozumiem jak wiara ma być używana. Niby to wpływa na jakość jednostek, ale w praktyce 50 gości z karabinami i parę healerów bije wszystkich jak chce. Zwłaszcza że sztuczna inteligencja jest denna i działa nie tyle co nieskutecznie, co nieudolnie, bo w tej nieudolności jest metoda. Po prostu wróg robi masę jednostek (nawet jeżeli zabierzemy źródło zasobów) i wysyła ich na nas całe chmary, które zresztą łatwo zablokujemy stawiając wieżyczki. Koniec strategii. Już Warcraft 3 był bardziej rozbudowany, a ta gra ma tyle lat.

Animacje budynków to najładniejsza rzecz w Re-Legion

Grafika – błąd, dźwięk – błąd

Graficznie ta gra wygląda, jakby była tworzona 20 lat temu. Jest ohydna. Wszystko ma czarno – fioletową tonację, przez co jest strasznie monotonna. Modele jednostek są paskudne i nudne, ich animacje jeszcze gorsze. Ja rozumiem, że to gra od studia niezależnego robiona po kosztach, ale kurde troszkę postarać się można. Wcześniej wspomnianych Warcraft 3 mimo dziesiątek lat na karku, wygląda dalej piękniej i bardziej kolorowo niż Re-Legion. Rozumiem, że taka miała być tonacja (mroczny steampunk), ale tutaj to nie zdaje rezultatu i grafika jest po prostu nieczytelna. Budynki oraz mapy są całkiem natomiast niezłe i mają fajnie oddaną skalę względem zwykłych jednostek. Zwłaszcza animacje przejęcia budynków przez naszego bohatera wyglądają okej.

Gruby CEO na robocie z karabinami. Yep. To się dzieje naprawdę.

Dźwiękowo także jest źle. Głosy jednostek są bardzo takie sobie albo po prostu słabe, tak samo jeżeli chodzi o naszego bohatera. Muzyka jest także taka sobie i nie wpada absolutnie w ucho. Do tego zaczyna rwać w niektórych miejscach na niektórych mapach i to mimo tego, że mam komputer na którym płynnie chodzą wszystkie nowe gry na wysokich ustawieniach. Z optymalizacją Re-Legion coś leży.

Re-Legion – błąd

Sama gra ma także masę paskudnych błędów. Zacznijmy od takich rzeczy, że gra nie ma autozapisu w trakcie misji, co jeżeli pojawi się jakiś błąd skutkuje tym, że musimy zaczynać całość od nowa. Dwa razy mi się taka sytuacja zdarzyła, kiedy to musiałem zaczynać całą misję od początku. Raz gra po prostu wywaliła się do windowsa, a drugi raz nie mogłem sterować moimi jednostkami. Robiły tylko jeden albo dwa kroki i totalnie nie reagowały na moje polecenia.

Możemy wybrać trzy rodzaje naszej religii, jednak różnice między nimi są raczej znikome.

Błędów jest też znacznie więcej, bo to jednostki przytną się podczas spacerowania z jednego miejsca do drugiego, a to nasze idiotki które mają przejmować wyznawców, nagle przestaną mimo że teoretycznie mamy jeszcze miejsce na kolejnych i mimo że obok chodzą ciągle zwykłe postacie gotowe do prania mózgu. Czasem podczas zaznaczania jednostek nie zaznaczą się wszystkie, innym razem do drużyny dołączy np. wieżyczka z drugiego końca mapy, mimo że nie miałem jej wcześniej zaznaczonej i nie miałem wciśniętego shifta. Masakra.

Sama rozgrywka jest bardzo nieintuicyjna i chaotyczna. Zacznijmy od sterowania, gdzie wsadem przesuwamy mapą, a automatyczny atak aktywujemy za pomocą V. Sterowanie jednostkami i ich specjalnymi zdolnościami nie istnieje. No co ja mam mówić, męczyłem się strasznie przy tej grze.

Podsumowanie

Dałem zdecydowanie za dużo czasu dla twórców na poprawianie błędów. Nic się nie zmieniło, gra jest tak samo męcząca i chaotyczna jak na początku. Zwykła strata czasu i stracone nadzieje, gdyż cały setting wyglądał bardzo zachęcająco. Wykonanie natomiast jest paskudnie słabe i ta gra po prostu nie powinna wyjść w takim stanie. Brakowało testów, przemyśleń, szukania błędów, pokazania gry jakiejś grupie osób które lubią RTS i mogłyby doradzić jak zaimplementować niektóre elementy. A tak wyszła gra, która została zrobiona taśmą klejącą w pośpiechu i która bardziej męczy niż cieszy. Źle. Może twórcy ją jeszcze naprawią. Może nie. Ja już w Re-legion na pewno nie zagram. Pięć godzin z życia stracone.

The Breakdown

Fajny pomysł i słabe wykonanie. Trudno.
Ocena Końcowa 3.0
Pros
- niektóre lokacje i budynki wyglądają nieźle
- na początku jest ciekawie
Cons
- za dużo błędów na każdym kroku
- bardzo słaba fabuła i storytelling
- brzydkie modele postaci oraz ich animacje
- nieintuicyjne sterowanie, dziwne rozwiązania

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Azul: Witraże Sintry - Recenzja - ojciec szklarz i matka szyba
Następny Prototyp Liski: Ojojanie - Wrażenia z rozgrywki - Uwaga na znikający ser!