Rick i Morty. Długo i szczęśliwie – recenzja komiksu


Rick i Morty okładka

Rick i Morty. Długo i szczęśliwie to jeden z komiksów powstałych na bazie kultowego serialu animowanego dla dorosłych. Stworzony pod patronatem Dana Harmona i Justina Roilanda przez scenarzystkę Sam Maggsa oraz rysowników: Sarah Stern i Emmett Helen (kolorami także zajęła się Stern, a za projekt graficzny odpowiedzialna była Kate Z. Stone). I to te ostatnie nazwiska warto zapamiętać, bowiem komiks broni się przede wszystkim fantastycznie zaprojektowanymi postaciami. Ale do rzeczy!

Dla tych, którzy nie wiedzą, Rick i Morty to popularny serial animowany dla dorosłych. Można go obejrzeć między innymi na Netflixie. Traktuje o genialnym wynalazcy, Ricku Sanchezie, oraz jego wnuku Morty’m, choć w trakcie seansu widzom będzie dane poznać także resztę ich rodziny. W każdym odcinku przy pomocy swoich wynalazków Rick wpakowuje siebie i innych w kłopoty, które niejednokrotnie będą kończyć się rozlewem krwi. I choć brzmi to banalnie, wcale takie nie jest. Serial nie stroni od popkulturowych odniesień, trudnych tematów czy polityki, będąc ważnym – choć komediowym – komentarzem dzisiejszych czasów. Twórcom udaje się także świetnie prowadzić narrację i tempo akcji, dzięki czemu nieraz będziemy zaskoczeni, jak szybko krwawa masakra bądź radosne chillowanie zmieni się w depresyjne, trudne do przełknięcia zakończenie.


Rick i Morty 2 postacie
Postacie przedstawione w komiksie są zaprojektowane na najwyższym poziomie.

Jak się więc zdaje, twórcy Rick i Morty. Długo i szczęśliwie mieli przed sobą nie lada wyzwanie! Już samo przełożenie jakiejś historii z jednego medium do drugiego jest dosyć trudne. Tu zaś trzeba było zachować bardzo wysoki poziom i spełnić wygórowane oczekiwania fanów. Czy udało się osiągnąć zadowalający efekt? Przekonajmy się.

Rick i Morty. Długo i szczęśliwie – bajkowy świat w krzywym zwierciadle

Oto kolejna historia o Ricku i jego wnuku: znudzony Morty musi zakuwać do testu. Czy jest jakiś lepszy sposób od słuchania audiobooka czy czytania książki? Oczywiście, że tak! Wystarczy użyć nowego wynalazku, by zaraz wchłonąć i zrozumieć całą treść interesującej nas historii. Jak zwykle jednak, coś idzie nie tak. W konsekwencji dwójka głównych bohaterów trafia do baśniowego świata, gdzie będą musieli zmierzyć się z bohaterskimi wyzwaniami oraz swoimi własnymi słabościami.

Najbardziej zauroczyły mnie tu projekty postaci. Rick i Morty w średniowiecznych wdziankach są naprawdę ciekawi i świetnie oddają konwencję komiksu, zaś postacie drugoplanowe to rasa ludzio-owco-kozło-sarenko-jeleniów. Wyglądają przeuroczo i bardzo, bardzo sympatycznie. Prócz nich w komiksie pojawią się także baśniowe odpowiedniki Jerry’ego czy Jessicki. Zdecydowanie warto ich obejrzeć.

Rick i Morty 3 fabuła
Świat przedstawiony pełen jest odwołań do popularnych baśni.

Projekty postaci są genialne – to zostało już powiedziane. Co dalej? Rysunki! Te trzymają przyzwoity poziom. Podoba mi się zachowana z serialu mimika bohaterów. Kreska jest gruba, kolory wyraźne. Coś, względem czego muszę się przyczepić – tła. A raczej ich brak. W wielu miejscach komiks jest pod tym względem bardziej nawet niż oszczędny. Nie przeszkadza to w odbiorze opowieści, jednak z pewnością ujmuje całości nieco wizualnego blasku.

Przygody z baśni dla niegrzecznych dzieci

Fabuła komiksu Rick i Morty. Długo i szczęśliwie jest na swój sposób bardzo prosta. Ot, bohaterowie trafiają do baśniowego świata, z którego będą musieli się uwolnić. By to osiągnąć, przyjdzie im zmierzyć się ze swoimi słabościami. Uniwersum, w którym się znaleźli, jest bowiem mieszanką opowieści dla niegrzecznych dzieci i ich własnych wyobrażeń o świecie. Stąd część bohaterów będzie przypominać inne znane z serialu postaci.

Urzeka świat przedstawiony, urzekają rysunki czy rasa zantropomorfizowanych saren. Nie urzeka intryga. Ta jest aż nadto prosta, czarno-biała, z zaledwie jednym zwrotem akcji. Sprawdziłaby się dosłownie wszędzie, jednak w komiksie o Ricku i Morty’m nieco zawodzi. Tu aż prosiło się o to, by zakończyć jakiś wątek bądź problem wystrzałem z pistoletu laserowego i zmienić kogoś w papkę. Nie miałbym nic przeciwko temu, by prosta lekcja życiowa dla Morty’ego wynikająca z fabuły została nagle zmieciona przez tornado mordu i dekadencji w postaci Ricka. Tak się jednak nie dzieje, a całość pozostaje w swoich – bardzo bezpiecznych – ramach.



Rick i Morty 1 rick
Główni bohaterowie nadal cieszą, prezentując czytelnikom swoje bogate, pełne skrajności charaktery.

Podsumowując, trochę zbyt to wszystko ckliwe, sympatyczne i niegroźne. Czytając, miałem wrażenie, że wgłębiam się w historię dla nastolatków. I to bardziej nastolatków-dzieciaków niż coś z pogranicza young adult. Bo też jako taka historia świetnie się to sprawdza! Jest morał, są ciekawi bohaterowie i trochę przekleństw w zastępstwie przecinków, żeby młodzi ludzie uważali, że to fajne i dla starszych. Bawiłbym się z tym wcale nieźle, gdyby nie nieco zbyt przewidywalna fabuła.

A jeśli jesteście spragnieni innych komiksów, sprawdźcie koniecznie: WIEDŹMIŃSKIE KOMIKSY – RECENZJA – PRZEGLĄD HISTORII O GERALCIE Z RIVII.

Poprzednio Dlaczego ostatnio zwiększyła się popularność mobilnych kasyn?
Następny Problemy Psychiczne - Starship Troopers: Terran Command - Misja #11