Shazam – Recenzja – 15 letni czarodziej


The Breakdown

Bardzo fajna komedia akcji. Może nie tak dobry jak Deadpool, ale zdecydowanie warto obejrzeć.
Ocena Końcowa 7.0

Shazam! Kolejny film ze stajni DC Universe. Film, który w założeniach stanowi combo między marvelowskim Dr. Strange oraz Deadpool. Niewykonalne?

Tym jakże rozbudowanym wstępem rozpoczynam recenzję filmu Shazam który obejrzałem na przed premierze w kinie Helios w doborowym towarzystwie. W recenzji tradycyjnie mogą się pojawić niewielkie spoilery, jednak dołożę wszelkich starań aby nie były one na tyle znaczące, by pozbawić was zabawy na filmie.

Jestem superbohaterem i mam 15 lat

Shazam opowiada historie sieroty, która to wchodzi w posiadanie magicznej mocy, która daje mu siłę na poziomie supermana. Shazam lata, strzela piorunami i jest kuloodporny. Do tego nosi kiczowy strój i ma 15 lat. Shazam to komedia akcji, niestety wyraźnie stonowana pod młodszego widza, dlatego osoby pamiętające jeszcze mocne żarty z Deadpoola mogą poczuć się, że jest troszkę mniej śmiesznie, niż mogłoby być. Twórcy wyraźnie unikali pewnych tematów, chociaż bohaterowie mają po 15 lat, więc można i spotkać się z lekkimi żartami typowymi dla tego wieku typu “chwyć laskę i wypowiedz moje imię”;”No nie!” i cała sala w śmiech.

Więc serial oprócz bycia filmem akcji, jest także pozycją, którą dzisiaj nazywamy Young Adult. Opowiada ona o problemach dzisiejszych nastolatków i to tych poważnych, jak wykluczenie czy też brak zrozumienia. Oczywiście robi to często z przymrużeniem oka oraz poczuciem humoru, jednak problemy dzieciaków są wyraźnie narysowane. Ważnym mianownikiem w grze jest rodzina oraz relacje rodzinne, ale nie jest to główny nurt fabularny tylko sprytnie wpleciony wątek z którego tworzą się nie tylko problemy głównego bohatera, ale także jego nowe możliwości. Bo finalny wniosek jest oczywiście prosty, jak polegać to tylko na rodzinie.

Przystępniej, mniej mrocznie

Serial Titans od Netflix był raczej brutalny i mroczny, przygotowany specjalnie dla starszych widzów. Shazam jednak kontynuuje falę filmowych pozycji z DC rozpoczętą przez Wonder Woman oraz kontynuowaną za pomocą Aquaman. Oba filmy były całkiem niezłe (zwłaszcza Wonder Woman, Diana to jedna z najfajniejszych bohaterek filmowych i Kapitan Marvel może ją całować po stópkach), jednak były one zdecydowanie mniej brutalne od tego co pamiętamy na przykład z Świtu Sprawiedliwości oraz Ligi Sprawiedliwości. Film wyraźnie unikał krwi oraz brutalnych scen, co było wyraźnie widać, kiedy 7 Grzechów Głównych pojawiło się w pokoju pełnym ludzi. Niby byli rozrywani na strzępy, ale kamera przezornie została przeniesiona do innego pomieszczenia, gdzie to słyszeliśmy tylko wrzaski oraz sylwetki za półprzezroczystą ścianką. Oczywiście żadnej krwi. Było to bardzo sztuczne, wyraźnie widać było że twórcy nie zaszaleli pod tym względem.

Przez to właśnie prawdopodobnie oberwało się antagonistom Shazam. Siedem Grzechów Głównych, bo to o nich mowa, były demonami uwięzionymi przez antyczną radę czarodziejów stojących na straży świata. Coś bardzo jednak idzie nie tak i demony zostają uwolnione, niestety cały motyw grzechów głównych został potraktowany trochę po macoszemu i miałem wrażenie że nie został on wykorzystany. Większość czasu demony siedziały w oku głównego złego i nie mieliśmy okazji poznać ich bliżej tuż przed grande finale tego filmu, gdzie niestety cały ich motyw został jednak przedstawiony tylko jako przeciwników do walki na czary i pięści z Shazam, zwanym także piorunochronem.

Fabularne niedociągnięcia

Teoretycznie w takim filmie nie powinniśmy czepiać się fabuły, bo nie ona jest tutaj ważna. Wiele jednak tutaj niedociągnięć i sytuacji, które wynikają z bliżej nam nieznanych założeń. Nie chcę tutaj spoilerować, ale warto zwrócić uwagę na ciągłość fabuły oraz to, w jaki sposób są przedstawiane niektóre sceny. Miałem wrażenie nawet, że część z nich została wcześniej wycięta z nieznanych mi powodów. Nie jest to jednak takie istotne, gdyż gdybym nie oglądał tego filmu także jako przez pryzmat przyszłej recenzji, to pewnie nie zwróciłbym większej uwagi na te nieścisłości.

A jest to przecież film, który ma nas bawić oraz dawać chwilę relaksu po ciężkim tygodniu pracy i obowiązków. Tą rolę spełnia on perfekcyjnie i jest to kolejny film który wpada jednym uchem i wypada drugim, absolutnie nie zachęcając do większych refleksji nad sensem wszechświata. To kolejny bardzo dobry film ze stajni DC Universe. Oby tak dalej.

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Dinosaur Island - Recenzja symulatora Parku Jurajskiego w twoim domu
Następny Sekiro: Shadows Die Twice - Recenzja - Największe rozczarowanie ostatnich lat