Każdy fan gier strategicznych doskonale zna grę Starcraft. Nie będę ukrywać, że dla mnie ta pozycja jest kamieniem milowym wśród gier komputerowych. I nie ograniczam się tutaj tylko do gier strategicznych. Dziesiątki godzin zabawy z kumplami w kafejkach. Nerwica natręctw u Pani od informatyki w gimnazjum i technikum, gdzie z kumplami rozgrywaliśmy kolejne bitwy. Fazą było danie sobie nawzajem trzydziestu minut na rozbudowę i wielka szczepa na środku mapy z Battlecruiserami, Carrierami i masą latających much zergów. To były piękne czasy. Już takich gier nie robią.

Starcraft: Remastered – Ewolucja zakończona

Nie będę recenzować od nowa Starcrafta i definiować czym jest ta gra. To jest cały ten sam bagaż mechanik, co był w starym Starcrafcie. Tak naprawdę zmieniła się tylko grafika. Ale w jaki sposób. Biegające mariniaki, a nie piksele, nawet zerglingi są wyraźnymi potworkami a nie plamkami na mapach. Wygląda to wszystko przepięknie i naprawdę, usłyszenie ponownie starych tekstów mówionych przez postacie które wyglądają tak jak powinny wyglądać, jest fenomenalnym doświadczeniem.

Sama rozgrywka niesie ze sobą cały bagaż starego stylu gry w Starcrafta, który obecnie dla wymiataczy RTSowych będzie trudny do zniesienia. Kiedyś standard, dzisiaj duży balast. Pierwsza rzecz do której ciągle nie mogę się przyzwyczaić, to zachowanie robotników i brak możliwości zbierania przez nie surowców w sposób automatyczny zaraz po zbudowaniu. Po prostu kliknięcie punktu zbornego na minerałach nie starczy i trzeba ręcznie kazać naszym robotnikom zbierać surowce.

Po drugie, mityczne 12 jednostek w grupie. Prawdziwy horror przy graniu zergami. Dalej do tego nie mogę przywyknąć i tworzenie 4 – 5 grup kontrolnych zergiem stoi na porządku dziennym. Zostaje jeszcze dużo innych niedogodności w stylu braku kolejkowania ulepszeń oraz braku możliwości zaznaczenia wielu budynków naraz. I w sumie dobrze że Blizzard zostawił to wszystko po staremu. Nie jestem pewien, czy upraszczając mechanikę gry byłbym bardziej zadowolony czy też zniesmaczony.

Starcraft: Remastered – Całkiem nieźle jak na 19 letnią grę

W moim odczuciu, Blizzard przygotował nam prawdziwy majstersztyk. Graficy spisali się na medal i zrobili chyba wszystko co możliwe aby w jak najlepszym stopniu oddać szczegóły jednostek w dwuwymiarowym rzucie izometrycznym. Mamy nawet możliwość scrollowania i zbliżania aby cieszyć się szczegółami. Szkoda tylko że zerglingi nie mają skrzydełek po ulepszeniu. Mam za dużo nawyków z Starcraft 2, chociaż mam do tego pełne prawo. W drugiej części klasyka spędziłem więcej niż 200 godzin gry.

Najlepsze jest to, że fabuła i historia dalej trzymają poziom i bardzo fajnie przypominać sobie kolejne dialogi i sytuacje. Kerrigan zostaje zdradzona i pozostawiona na pewną śmierć, bunt Raynora, ten sam tekst co w popularnym trailerze Starcraft 2 Wings of Liberty, nawet ton i barwa głosu jest dokładnie ta sama, Kerrigan odradza się jako Królowa Ostrzy. Fajna jest także możliwość gry na LANie, zrobienie imprezy na 8 osób z laptopami w stylu kafejkowym ze starym Starcraftem jest jak najbardziej możliwe. Problem jest tylko taki, że gra jest w pełni uzależniona od apki blizzarda battle.net, a więc każdy gracz musi posiadać oryginalną grę.

To troszkę zwiększa problematyczność takich spotkań, ale nie oszukujmy się, gra kosztuje około 80 zł i jest to bardzo niska cena jak za tak regrywalny i wciągający produkt. Wiele osób kupuje DLC trwające 2 – 3 godziny za większe pieniądze i się cieszy z inwestycji. Starcraft: Remastered to lepsza inwestycja niż wszystkie dostępne obecnie na rynku DLC.

Starcraft: Remastered – Jazda!

W edycji Remastered otrzymaliśmy polski dubbing. Z jednej strony, jest to duży plus, zwłaszcza dla osób które nie znają prekursora Starcrafta 2, z drugiej dubbing jest drętwy i ostro odstaje od oryginalnych tekstów. Osobiście wolę grać po angielsku, klasyka jednak pozostaje. Nie wiem czego można było się spodziewać po polskiej wersji językowej, ale doścignięcie oryginału było ekstremalnie trudne, prawdopodobnie nawet niemożliwe. Zawsze pozostaje opcja z używaniem oryginalnych dialogów oraz polskich napisów. Myślę że taki kompromis będzie najlepszy dla większości graczy.

Niestety mam złą wiadomość – włączenie polskich napisów i angielskich dialogów nie jest możliwe. Przynajmniej na obecną chwilę. Jednak całe rzesze fanów jęczą na forach i profilu Facebook firmy Blizzard, więc istnieje szansa że prędzej czy później dostaniemy patch i opcje wybrania oddzielnego języka napisów i dialogów.

Niestety dialogi Raynora to prawdziwy kwas i ciężko się tego słucha. Oczywiście chodzi mi o polską wersję językową. Ta gra ma zarabiać na nostalgii starych wyjadaczy, i zrobi to także dzięki oryginalnym, angielskim dialogom postaci i kampanii. Miło posłuchać te same głosy w oryginale, które nie zmieniły się w dwójce. Teraz wreszcie czuć ciągłość historii między Starcraft 1, a Starcraft 2.

Podsumowanie

Bez końcowej oceny oraz oceniania samej gry. To jest stary, dobry Starcraft, ze wszystkimi swoimi ułomnościami i elementami które przyczyniły się do jego niesamowitego sukcesu. Warto wrócić do tej gry, i przypomnieć sobie dziesiątki godzin spędzonych w kafejkach internetowych. Blizzard zrobił fantastyczną pracę i dla mnie prawdziwą przyjemnością było ponowne zobaczenie starej brygady w akcji oraz rozegranie gier sieciowych na LANie z kumplami.

Podobne Wpisy

https://bigbaddice.pl/wp-content/uploads/2017/08/SCScrnShot_081517_142355-1024x576.pnghttps://bigbaddice.pl/wp-content/uploads/2017/08/SCScrnShot_081517_142355-150x150.pngAdrian AbramowiczPC i KonsoleRecenzjeRecenzje - Gry PCblizzard,starcraftKażdy fan gier strategicznych doskonale zna grę Starcraft. Nie będę ukrywać, że dla mnie ta pozycja jest kamieniem milowym wśród gier komputerowych. I nie ograniczam się tutaj tylko do gier strategicznych. Dziesiątki godzin zabawy z kumplami w kafejkach. Nerwica natręctw u Pani od informatyki w gimnazjum i technikum, gdzie...Wielka zła kostka czyli planszówki, gry PC oraz filmy i seriale