Pamiętacie taki film science fiction Bitwa o Los Angeles? Film był całkiem niezły, jednak jednocześnie bardzo patetyczny i w wiadomy sposób promował Stany Zjednoczone oraz armię USA.

Wspominam o tym z dwóch powodów – po pierwsze, Twierdza Szanghaj jest zrobiona w tym samym tonie i obrał podobny kierunek, z tymże tym razem głównym źródłem ratunku są Chiny. Drugi powód jest bardzo intrygujący, ponieważ na temat filmu jest podejrzanie cicho, a premiera miała miejsce parę dni temu. Recenzji prawie nie ma, a te co są, to głównie teksty o negatywnym wydźwięku. Komentarze internetowych amatorskich recenzji ocierają się o czysty debilizm, bo na IMDB można przeczytać takie recenzje.

Czy to jest jakaś zorganizowana nagonka amerykanów na kolejny całkiem niezły efekciarski film akcji? Podobna sytuacja była także z fantastycznym filmem Wędrująca Ziemia, który posiada przecudowne efekty specjalne oraz całkiem fajną fabułę oraz grę aktorów. No i dodatkowo, przypomnijmy sobie, że w filmach amerykańskich też żołnierze rzadko chodzą do fryzjera.


Teraz więc rozumiecie, że dla Twierdzy Szanghaj dałem pewne fory, co może skutkować dosyć wysoką oceną. Recenzja będzie zawierać spoilery. To nie tak, że robię to specjalnie. Robią to niektórzy mniej bystrzy czytelnicy, którzy za każdą informację opieprzają mnie że spoiler. Zostałeś ostrzeżony.

Tło fabularne? W Twierdzy Szanghaj jest fabuła?

Co ciekawe, Twierdza Szanghaj ma całkiem ciekawe tło fabularne, chociaż nobla ze scenariusz nikt tutaj niedostanie. Ludzkość odnajduje nowe złoże energii w postaci pewnych kryształów. Okazuje się jednak, że te same kryształy są z jakiegoś powodu ważne dla rasy obcych która korzystając z technologii niewidzialności atakuje ziemie i niszczy kolejne miasta. Szanghaj jako jedyny opracowuje technologię tarczy która broni całe miasto przed atakami potężnego statku matki obcych. Ten jednak regularnie wraca i bombarduje tarcze, tworzy wyrwy i wysyła armie swoich maszyn, aby niszczyć obronę oraz znaleźć źródło zasilania tarczy.

Wygląda to prosto, fabuła jest spójna bez niepotrzebnych wątków pobocznych. Jest mocno zarysowany wątek romantyczny, ale nie został on wybity z głównej osi fabularnej. Jest to część składowa scen które widzimy, a nie zbiór oddzielnych scen, gdzie trwa romans młodych żołnierzy. Nawet kiedy pojawiały się sceny romantyczne, to przedstawiane były tam informacje dotyczące obrony miasta lub strategii. Wyglądało to, jak dokładne zaplanowanie całego scenariusza by nikt nie zarzucił filmowi, że romans jest na siłę tutaj wsadzony. Jest on ważnym elementem fabuły, gdzie oba wątki mają swój wspólny koniec.

I tutaj jest pewna scena końcowa wynikająca chyba z propagandy chińskiej. Zazwyczaj w nawet najbardziej krwawych i brutalnych filmach amerykańskich, bohaterowie na koniec spotykają happy end i żyją długo i szczęśliwie (mimo że cała armia stażystów została po drodze wymordowana). Tutaj natomiast na sam koniec filmu nie ma happy end. Miasto zostaje obronione, ale nie można powiedzieć że przetrwało. Prawie wszyscy główni bohaterowie umarli w trakcie walk, tak samo jak wielka miłość naszego głównego bohatera – młodego chłopaka który jest szkolony do pilotowania nowoczesnego myśliwca będącego jednocześnie przenośnym centrum sterowania chińskich dronów. Wszyscy poświęcili się nie tyle dla Chin, co dla całego świata i właśnie tutaj jest happy end – jednostka nie jest ważna, ważne jest przetrwanie wszystkich. Chińczycy świadomie poświęcili całe swoje miasto, by pozbyć się statku matki. Widać było to wyraźnie w ostatnich scenach filmu. Czy to zła filozofia? Nie mnie to oceniać, nas wychowano inaczej. Warto jednak mieć to na uwadze oglądając ten film. Patrzymy wtedy na totalnie inną od europejskiej oraz amerykańskiej kulturę (amerykanie mają kulturę? LoL).

Więc jak mogę podsumować cały film Twierdza Szanghaj? Bardzo emocjonalnie, były sceny w których naprawdę bardzo się zasmuciłem. Scenariusz jest bardzo ciekawie wykonany, gorzej z samym filmem. I tutaj rzeczywiście widać niedbałość twórców.

Tarcza regularnie się psuje, co skrupulatnie wykorzystują obcy do przerzucania sił desantowych.

Uszkodzona Tarcza chroniąca Twierdzę Szanghaj

Jeżeli chodzi o wykonanie filmu to zauważyłem parę niedociętych scen, które zostały wycięte za szybko lub za wcześnie. Było to widoczne bardzo wyraźnie, bo np. podczas strzelania się z obcymi, główna bohaterka nagle staje i przestaje się ruszać, mimo że dźwięk idzie dalej i dopiero po chwili scena przeskakuje. To samo jeżeli chodzi o efekty specjalne – przez większość czasu, zwłaszcza kiedy drony walczą w powietrzu, ale kiedy np. widać przemieszczającą się maszynę obcych na planie miasta, to bardzo mocno rzuca się w oczy to, że model trójwymiarowy robota został naniesiony na sceny z miasta. Coś nie tak jest z cieniowaniem, oświetleniem czy też kolorami. Ciężko to określić, bo nie jestem specjalistą, ale widać wyraźnie że mamy do czynienia z dwoma oddzielnymi obrazami które zostały niespecjalnie ślicznie ze sobą połączone.

Walki są bardzo fajne, chociaż i znowu można było więcej zapłacić dla grafików oraz dać im więcej czasu. Scena, kiedy grupa niewidzialnych maszyn atakuje posterunek ludzi w nocy jest fantastyczna. Roboty zabójcy poruszają się bardzo szybko, atakują w zwarciu, jednak dzięki szybkości i opancerzeniu broń palna niewiele im robi. Jatka wygląda majestatycznie i jest bardzo emocjonalna oraz widowiskowa.

Innym razem, kiedy robot o nazwie niszczyciel (taki czołg obcych) ląduje na ziemi i zaczyna się strzelać z chińskimi żołnierzami, to bardzo wyraźnie znowu widać bardzo mocno wybite z planu miasta animacje oraz wygląd robota. To wyglądało tak, jakbym oglądał jakiś stary film science fiction sprzed 20 lat. Kontrastuje to zwłaszcza dlatego, że modele robotów są zrobione z naprawdę wysoką starannością. Szkoda że tak wyszło, ale to zwykłe niedbalstwo.

On ją kocha. Ona nie wie kim jest.

Bohaterowie w Twierdzy Szanghaj

Bardzo mi wstyd jest się do tego przyznać, ale większość bohaterów wyglądała dla mnie identycznie. Rozróżniałem ich po fryzurach, ale jeżeli chodziło o dziewczyny to obie główne bohaterki były tak samo ładne i porcelanowo piękne, przez co nie miałem punktu zaczepienia żeby wiedzieć która bohaterka jest akurat na scenie. Widać jednak po nich, że nie mają bardzo dużego doświadczenia w aktorskie. Dużo przesadnych ruchów oraz nienaturalna gestykulacja. Gdybym oglądał Power Rangers lub ekranizację jakiejś Japońskiej bajki (proszę o gundama) to by mi to nie przeszkadzało, ale tutaj mieliśmy dosyć poważny film, gdzie wszystkie te gesty wyglądały bardzo nienaturalnie. Ale ponownie, może to było zamierzone? W Wędrującej Ziemi takiego problemu nie miałem.

Podsumowanie

Jak widzicie, wspomnienia po filmie mam mieszane. Gdybym miał więcej doświadczenia z Chińskimi filmami, to mógłbym ocenić na ich tle, czy film jest dobry czy też zły. Rozśmieszyły mnie napisy końcowe na początku filmu, ale to jest taka ciekawostka. Ogólnie będę miło wspominać Twierdzę Szanghaj. To nie jest zły film akcji, na pewno nie na tle takich patetycznych tytułów jak np. Transformers czy wspomniana na początku Bitwa o Los Angeles. Jeżeli podobały wam się tamte filmy i naniesiecie na całość poprawkę kulturową, czyli dystans do tego, że chińczycy inaczej patrzą na niektóre rzeczy, to film może przypaść do gustu.


Twierdza Szanghaj jest dostępna na platformie Netflix

 

The Breakdown

Mimo dosyć słabego wykonania, to jest całkiem przyzwoity film akcji z przyjemną i luźną rozwałką. Będę miło wspominać.
Ocena Końcowa 6.0

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Star Wars - Zewnętrzne Rubieże - recenzja - zostań przemytnikiem, jakim zawsze chciałeś być
Następny Greedfall – Towarzysze – poradnik jak odblokować wszystkich towarzyszy