Podsumowanie

Mogło być znacznie lepiej, gra jest zbyt rozwarstwiona między dobre misje wątku głównego oraz niepotrzebne bieganie po mieście. Jednak każdy fan klimatycznych pozycji polubi tą grę. Twórcy powinni zastanowić się nad większym zróżnicowaniem mieszkańców. Myślę że ich mniejsza liczba, ale ciekawsze relacje między nimi byłyby tutaj bardziej na plus.
Ocena Końcowa 70%
Pros
- Potężny, wyczuwalny klimat
- Fantastyczna oprawa audiowizualna
- Ciekawy protagonista
- System rozwoju postaci powiązany z poziomem trudności gry to dobry wybór
- System walki jest całkiem niezły ale ...
Cons
- Niepotrzebnie uproszony
- Zbyt mało zróżnicowanych przeciwników - poznaj jednego, poznasz ich wszystkich
- Większość bossów to kopie zwykłych wrogów
- Nudne relacje z mieszkańcami
- Szukanie plotek o mieszkańcach jest na dłuższą metę męczące
- Dziwna nawigacja na mapie Londynu

Vampyr aspirował do gry wyjątkowej pod każdym względem. Zarówno zapowiedzi twórców, jak i publikowane materiały sugerowały że czeka nas coś wielkiego. Może nie rewolucja na miarę Wiedźmin 3 Dziki Gon, ale gra którą na pewno zapamiętamy. Niestety jednak Vampyr stał się ofiarą swojej sławy. A może to my nie jesteśmy gotowi na nową rewolucję w grach Action RPG?

Vampyr to gra od Francuskiego studia Dontnod Entertainment. Akcja gry dzieje się około 1920 roku, świeżo po pierwszej wojnie światowej. Sławny chirurg – specjalista od transfuzji krwi – wraca do domu, jednak coś po drodze idzie bardzo nie tak i budzi się w masowej mogile jako wampir. Żeby było ciekawiej, miasto w którym dzieje się akcja jest zdominowane przez zarazę. Londyn ma dwa duże problemy, które trawią go od wewnątrz – plagę wampirów oraz śmiertelnie groźną epidemię hiszpanki. Nasz chirurg Dr. Jonathan Reid ląduje między dwoma światami, jako pełnoprawny wampir, ale dalej czujący odpowiedzialność wobec ludzi.

Vampyr – cała gra opiera się na wyborach

Cała zabawa w grze polega na wyborach, a dokładniej na wyborach kogo zjemy, a kogo oszczędzimy. Każdy kolejny zjedzony mieszkaniec przekazuje nam olbrzymie ilości punktów doświadczenia zależne od informacji które posiadamy o danej osobie. Im więcej mieszkańców zjemy, tym więcej zdobędziemy poziomów doświadczenia oraz poziomów, a przez to będzie nam łatwiej. Sporą część czasu będziemy krążyć po dzielnicach i szukać plotek na temat mieszkańców by w końcu zdecydować kogo ugryziemy. Musimy jednak uważać bo każda zabita osoba wpływa na to co dzieje się w dzielnicy. Może się okazać, że wróci ona jako Wampir lub inny stwór. Może się także wydarzyć przykra sytuacja, kiedy któreś zadanie (nawet nie odkryte) zostanie na zawsze zablokowane, albo któryś z bliskich mieszkańców zaginie lub będzie dla nas wrogi – czy to przyłączając się do frakcji łowców wampirów czy też poświęcając swoje człowieczeństwo i stając się jednym z potworów.

Zabijanie mieszkańców wpływa także na spokój w dzielnicy – im więcej ich zabijemy, tym spokój będzie maleć aż do poziomu anarchii. Aby temu zarazić możemy leczyć innych mieszkańców. Są cztery dzielnice w grze i w każdej znajdziemy mieszkańców których możemy zjeść.

System w pierwszej chwili był dla mnie bardzo wciągający. Postanowiłem że podczas pierwszego przejścia gry pofolguję swoim pierwotnym instynktom i zjem paru mieszkańców. Bardzo szybko zaczęły pojawiać się potężni przeciwnicy, często powiązani z zabijanymi postaciami, a czasami znikały też osoby powiązane z moimi ofiarami. Dlatego po pierwszych błędach, dużo dokładniej wybierałem kolejne pączki do wyssania z nadzienia.

Dialog niedoskonały

Niestety, im dalej w las, tym szukanie plotek było bardziej męczące. Już przy trzeciej dzielnicy czułem okropny ból przy słuchaniu kolejnych informacji na temat mieszkańców i miałem tego po prostu dość. Napisy w grze po polsku są często podzielone na fragmenty, przez co poszczególne dialogi nie mogą być przewijane, póki nie skończymy obecnego inaczej przeskoczymy do następnego rozmówcy. Czyli jeżeli za szybko czytasz, to i tak musisz czekać na koniec wypowiedzi żeby pokazał się kolejny fragment tekstu. W pewnym momencie miałem dość i zacząłem przewijać kolejne fragmenty dialogów. Szybko okazało się że nic nie tracę, bo najważniejsze fragmenty wypowiedzi zostają zapisane w dzienniku jako wskazówki. W ten sposób relacje z naszym potencjalnym obiadem zostały spłycone do klikania spacji i sprawdzenia w drzewku czy nasz posiłek ma w pobliżu bliskich którzy mogą zniknąć lub przemienić się po wzięciu gryza z ofiary.

Największa zaleta Vampyra została raczej źle zaprojektowana, zarówno pod względem technicznym, jak i logicznym i w przeciwieństwie do innych gier RPG, nie chcemy wiedzieć za dużo na temat spotykanych postaci – tylko część z nich jest bardzo ciekawa, jak na przykład kobieta której wydaje się że jest wampirem. Nie dlatego, że będziemy płakać po ich ugryzieniu, ale dlatego że szkoda nam czasu. Podobny problem był w Frostpunk, gdzie decyzje miały być tak bardzo moralnie trudne, a okazało się że tak naprawdę sprawdzamy tylko bilans zysków i strat. Może problem jest nie w grach komputerowych, a nas samych?

Rozwój Postaci – Łasuch może więcej

Poziom trudności jest stale rosnący przez całą grę. Oznacza to dla nas, że jeżeli nie będziemy jeść ludzi, to szybko zaczniemy spotykać bardzo silnych przeciwników. Dlatego też musimy już na początku gry ocenić czy gramy w trudniejszą wersję i nie zjadamy naszych sąsiadów, czy też zrobimy sobie z Londynu Szwedzki Stół i bardzo szybko staniemy się potężnym Nosferatu. W sumie teraz z perspektywy czasu żałuję że nie pochłaniałem wszystkich obywateli po drodze od samego początku. Recenzję piszę będąc w piątym rozdziale gry, po dwudziestu godzinach rozgrywki i mam 30 poziom. Nie ma na mnie silnego przeciwnika, więc czemu nie mógłbym bardziej poszaleć?

Rozwijamy za krew stałe statystki – jak punkty życia, wytrzymałość, ilość krwi pozyskiwanej przez gryza w trakcie walki itp. Rozwijamy także zdolności aktywne powiązane bezpośrednio z naszym nieżyciem. Wampir zna wiele sztuczek znanych z książek o krwiopijcach – zamienia się w mgłę, gryzie w walce, czy też rzuca mordercze cienie. Zdolności zostały podzielone na dwa kryteria – krew oraz cień. Osobiście skupiłem się na zdolnościach krwi, w szczególności na włóczni krwi oraz pazurach. Szybko jednak zauważyłem że rozwinięta broń jest znacznie bardziej potężna od naszych umiejętności, więc grając w tą grę bez zabijania obywateli, skupiamy się na rozwoju sprzętu i tym samym możemy dalej stawiać czoła pojawiającym się przeciwnikom. W ten sposób możemy zmienić nasze podejście do gry i nie rozwijać zdolności wampira (bardzo drogich), a skupić się na samych statystykach.

Waleczny Wampir

Aby rozwinąć statystyki musimy odpocząć i w tym momencie czas gry idzie do przodu. Dzieją się rzeczy, dzielnice popadają w anarchię, mieszkańcy giną lub jeżeli podjęliśmy dobre decyzje, to nie dzieje się nic złego i dzielnice uzyskują status stabilnej. Niestety nie wiemy tego, póki nie odpoczniemy. Dużo tutaj losowości, bo nie raz uratowany gość może okazać się potworem i pozabijać paru obywateli (sytuacja z mojej rozgrywki). W sumie uważam to za plus, bo gra dzięki temu staje się bardziej emocjonująca.

System walki w Vampyr został bardzo spłycony, przez co jest łatwy do opanowania oraz po jakimś czasie gry przestaje być atrakcyjny. Widać tutaj pewną inspirację Dark Souls – mamy uniki, różne ataki, bronie dające nam nie tylko inne statystyki ale i formy ataku. Ale uniki są za długie, wrogowie zbyt schematyczni, a my mamy zbyt wielką przewagę nad wrogiem. Nawet bossowie to kopie mniejszych potworów, posiadają tylko więcej punktów ataku oraz życia. W ten sposób gra nie stanowi wyzwania dla graczy którzy już opanują schemat walki. Są oczywiście wyjątki, jak boss z końcówki poniższego filmiku i bardzo żałuję że tych wyjątków jest tak mało.

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

Grafika i Dźwięk

Na koniec weźmiemy pod lupę oprawę audiowizualną. Gra jest bardzo ładna i bardzo fajnie zoptymalizowana. Gra działa bardzo płynnie, praktycznie bez spadków FPS. Grafika nie jest najpiękniejsza, ale buduje odpowiedni klimat i jest to największy plus gry Vampyr. Dzielnice Londynu są spustoszone przez chorobę, świat gry spowija gęsta aura epidemii, po ulicach krzątają się stwory. Postacie się bardzo ładne, zwłaszcza nasz główny bohater wygląda jak typowy Vampyr. Warto zwrócić uwagę na szczegóły, jak smutna twarz Jonathana kiedy gryzie zwykłych ludzi oraz ostatnie słowa zabijanych obywateli. Gra gra nam na sumieniu i nawet w ostatniej chwili stara się sprawić w nas poczucie winy.

Dźwięki gry są fenomenalne – potwory wydają okropne dźwięki umęczonych istot, fanatycy informują się nawzajem o sytuacji podczas walki, a podczas specjalnych pojedynków oraz chwil gra częstuje nas przepięknymi utworami smyczkowymi, tak typowymi dla czasów gry.

Gra częstuje nas także bardzo ślicznymi wstawkami filmowymi. Większość z nich jest cholernie dobra i bardzo klimatycznie oddaje charakter gry oraz sytuacji w Londynie. Gra nawiązuje do takich typowych problemów tamtych czasów jak rasizm oraz prawa kobiet i to także nie raz jest argumentowane w grze. W bardzo do tego elegancki sposób.

Werdykt

Niestety Vampyr cieszy się fantastyczną fabułą, dobrym klimatem oraz akceptowalnym systemem walki, ale przez jej główne założenie, polegające na relacjach z miastem, gra strasznie się rozwarstwia i dłuży. Między misjami głównymi biegamy po mieście i leczmy mieszkańców, a także szukamy obiadu. Na początku było to ciekawe, ale potem dosyć męczące. Mapa nie jest duża, ale brakuje jej kompaktowości przez co dużo czasu biegamy z punktu A do B w poszukiwaniu chorego mieszkańca. Twórcy podeszli także dziwnie do kwestii dostępu do nowych lokacji. Mimo że większość dzielnic jest ze sobą połączona, to przy odblokowywaniu nowej lokacji musimy tam pójść tą jedyną ścieżką. Oznacza to dla nas, że na przykład z Whitechapel nie pójdziemy od razu do West End i musimy znowu wracać do Doków. W tym momencie sprawdziłem wszystkie wejścia do dzielnicy i tylko jedno było otwarte. Aby było śmieszniej, żeby otworzyć drzwi do innych dzielnic, trzeba to zrobić z drugiej strony. Kilka razy miałem już przykrą sytuację że musiałem biegać na około żeby dostać się do jakiegoś punktu. Przydałby się system szybkiej podróży między kryjówkami.


Grę do recenzji przekazał Kinguin. Dziękujemy za pyszny obiad!

Previous NCWW -Najlepsze gry planszowe na czerwiec
Next Vampyr - Jak doprowadzić do anarchii?