W Cieniu Księżyca to kolejny film na Netflix, który jest wyprodukowany w pełni przez tą właśnie platformę. Ponownie pokazuje, że filmy tworzone przez platformy VOD mogą spokojnie konkurować z dużymi produkcjami. Niestety pokazuje także, jak łatwo robić jest dzieła czysto rasistowskie.

Po rewelacyjnym Jestem Matką oraz absolutnie nieprawdopodobnie dobrej antologii Miłość, Śmierć, Roboty, można śmiało powiedzieć, że już nie musimy płacić dużych pieniędzy za kino. Bo nie oszukujmy się, w Białymstoku jest to średnio 25 zł za bilet + 20 zł za duży popkorn. Do tego 30 minut reklam i ta cholerna reklama Kinder Bueno. Jestem fanem kina, chodzę regularnie i bardzo lubię, więc ta reklama wyryła mi się na mózgu jak jakaś piosenka disco polo. Nigdy w życiu nie kupię Kinder Bueno. Pozdrawiam sieć kin Helios.

W każdym bądź razie skupmy się na kolejnej produkcji platformy Netflix, czyli W Cieniu Księżyca. Recenzja będzie zawierała spoilery, jeżeli jesteś spoilerfreakiem to sorki.

Zabawa czasem dla kumatych

W Cieniu Księżyca to kryminał, w którym główny bohater, pewien policjant z Filadelfii, który dopiero zaczyna swoją karierę, jest świadkiem podejrzanej serii morderstw. Całkowicie losowe i niezwiązane ze sobą osoby umierają w paskudny sposób, ich mózg jest dosłownie topiony, z wszystkich otworów na twarzy leci krew. Brzydkie to. Sam film rozpoczyna się w 2024 roku, kiedy to dochodzi do paskudnego zamachu. Nie wiemy nic więcej i akcja cofa się o jakieś 36 czy tam 45 lat. Data jest nieprzypadkowa.

Bo o to 9 lat później dochodzi do dokładnie takich samych morderstw, kiedy to ludzie umierają w absolutnie paskudny sposób. O co tutaj chodzi? Podczas pierwszej z prób zamachu kamera wskazuje na książkę Thomasa Jeffersona. Był to jeden z autorów deklaracji niepodległościowej Stanów Zjednoczonych. Od razu zapaliła mi się czerwona lampka, że tło fabularne będzie bardzo mocno upolitycznione.

Nie myliłem się, wraz z biegiem czasu, kiedy to główny bohater coraz bardziej się stacza próbując odnaleźć dziewczynę mordującą ludzi, wpadający w nałogi oraz totalnie zaniedbujący rodzinę, zostają powolutku odkryte karty. Okazuje się, że zamach był tylko początkiem wielkiej wojny ideologicznej (what the fuck?) o podłożu rasistowskim. Zamordowane osoby na przestrzeni lat były odpowiedzialne za tworzenie tej ideologii i po okruszkach chleba, sprawdzając oraz analizując za pomocą zaawansowanych metod statystycznych udało się wskazać właściwych ludzi do zamordowania.

Szybko więc okazuje się, że główna bohaterka podróżuje w czasie. Mamy więc od początku do końca kompleksowo napisaną fabułę. Dla niej każdy kolejny skok 9 lat w przeszłość, to przyszłość, więc z jej perspektywy czas idzie od tyłu. Kiedy więc pierwszy raz spotyka głównego bohatera, miała za sobą już parę skoków oraz morderstw, miała więc też przyjemność poznać głównego bohatera dla którego to wszystko się jeszcze wydarzy i który to nie wiedział kim ta dziewczyna jest.

Fabularnie miałem wrażenie jak przy oglądaniu np. Dnia Świstaka lub fantastycznej nawalanki Na Skraju Jutra. Wiecie, chodzi o ten typowy misz masz związany z podróżowaniem w czasie którego to człowiek nie jest w stanie tak dobrze zrozumieć bez chwili zastanowienia się, bo nasz mózg nie operuje na tej płaszczyźnie. Pod tym względem film prezentował się naprawdę wyśmienicie. Sami aktorzy raczej nie mają dużego warsztatu, ale oglądanie ich gry nie irytowało i nie psuło zabawy z seansem. Twórcy jednak mają wyraźną misję – promowanie rasizmu.

Ideologiczny ściek

Od razu ostrzegam, to co napiszę niżej będzie trochę ostre i będzie tylko moim spostrzeżeniem. Nie musicie się ze mną zgadzać i zachęcam do kulturalnej dyskusji w komentarzach.

Gorzej jest jednak, jeżeli chodzi o same tło fabularne. O ile akcja związana z głównymi bohaterami jest rzeczywiście bardzo interesująca i film trzyma mocno od samego początku do końca,to jednak cała sytuacja przez którą mamy problem w filmie jest wybitnie irytująca, zwłaszcza w dzisiejszych czasach przesadzonej poprawności politycznej oraz dziwnej epoki, kiedy płaci się kary za to, że kogoś się obraziło. Smuteczek. W każdym bądź razie, miałem olbrzymie wrażenie, że film bardzo mocno atakuje wszelkie ruchy rasistowskie, zwłaszcza te związane z white supremacy (chociaż to murzyni są podobno największymi rasistami). I wiecie, nie ma w tym nic złego, bo każdy ruch określający jedną rasę jako lepszą od drugiej jest po prostu zły. To samo zresztą się tyczy płci. Ciężko więc było oglądać ten film, jak każdy inny, gdzie nie zwraca się uwagi na płeć czy rasę bohatera. Przynajmniej ja tak mam, zmienia się to dopiero, kiedy film lub aktorzy za bardzo pierd*lą o ideologicznym ścieku. Pozdrawiamy Kapitan Marvel. Tutaj niestety obrywa się nie tylko ruchom rasistowskim, ale także i samym białym.

Szybko więc zacząłem analizować film w taki właśnie sposób. Patrząc więc na rasę bohaterów mamy następujący skład:

Główne postacie po białej stronie:

  • główny bohater, uzależniony od pracy, posiadający obsesję i zaniedbujący rodzinę. Z tego wszystkiego wpada w nałogi, traci pracę oraz przyjaciół;
  • brat żony bohatera – zwykły biurowy skurczybyk, zadufany w sobie, nikt go nie lubi, nawet on sam o czym zresztą mówi;
  • córka bohatera – normalna dziewczyna zaniedbana przez ojca i bez matki. Na szczęście mimo traumy wychodzi za murzyna;
  • w tle policja Filadelfii, która strzela do czarnoskórych bez procesu i ruchy społeczne czarnoskórych obywateli którzy żądają odpowiedzialności za ten wypadek. Ale white supreme race nie słucha się przecież murzynów prawda? Żałośnie pokazane;
  • większość osób zabita przez poszukiwaną zabójczynię jest biała;
  • na samym początku filmu pada określenie niebezpieczna biała dzielnica. Co k@rwa?

Główne postacie po czarnej stronie (sorry, nie mogłem się powstrzymać):

  • główna bohaterka, która cofa się w czasie i poświęca życie dla ratowania ludzi;
  • naukowiec, będący z pochodzenia obywatelem Indii, który opracowuje technologię podróży w czasie oraz zdalnego mordowania ludzi. Pokazany jako geniusz i wizjoner;
  • przyjaciel głównego bohatera który ginie w strzelaninie podczas ratowania swojego białego kumpla który nie chciał go posłuchać i dać sobie spokój, naiwny, przyjemny, troszczy się córką bohatera kiedy ten jest opętany rządzą szukania morderczyni;
  • jedna z ofiar mordercy była czarnoskóra, okazuje się jednak że czytała wcześniej wspomnianą książkę pisaną przez białego prawnika. Normalnie nie zwróciłbym na to uwagi, ale w tym przypadku to można to odebrać jako biała, toksyczna wiedza.

Podsumowanie

I wiecie co? To jest ogólnie straszne, że tak można odebrać ten film. Uważam, że należy rozmawiać o tego typu tematach, ale w taki sposób by nie pokazywać drugiej strony jako tej złej lub głupiej i ignoranckiej. A w taki sposób niestety finalnie odebrałem W Cieniu Księżyca, gdzie białych się traktowało jako złych albo tępych. Mam jednego czarnoskórego znajomego oraz jedną przyjaciółkę z Azji. W życiu bym nie pomyślał, że są w jakikolwiek sposób gorsi ode mnie. Ani też że są lepsi. Nie ma lepszych i gorszych ludzi, każdy z nas jest inny i nie chodzi tylko o kolor skóry. Rozmawiajmy o rasizmie, tępmy go, bo jest po prostu zły. Ale nie przerzucajmy się winą. Żydzi wydawali swoich podczas WWII, a czarni pilnowali czarnych na plantacjach. To nie kolor skóry, rasa czy pochodzenie jest złe, tylko konkretny człowiek. Tak samo jak biali właściciele plantacji czy naziści z formacji policyjnych (Gestapo, NSDAP).

Netflix, proszę was, nie idźcie tą drogą. To byłby bardzo dobry film, gdyby w taki paskudny sposób nie pluralizował jednej rasy nad drugą. Ten film nie walczy z rasizmem, przedstawienie sprawy ten sposób tylko go wzmacnia. Jeżeli chcecie film który naprawdę walczy z tą paskudną chorobą społeczną, to polecam kultowe już Django. Gdyby nie był on tak mocno upolityczniony mógłbym nawet dać 8 bo to całkiem niezłe kino. Z uwagi na naprawdę ohydną propagandę, daję 3. I bądź tu mądry.

The Breakdown

W Cieniu Księżyca mógłby być naprawdę niezłym filmem gdyby nie mocno ideologiczne i rasistowskie tło fabularne. To jest po prostu obrzydliwe, w jak mocno rasistowski sposób został zrobiony ten film.
Ocena Końcowa 3.0

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Destiny 2 na Steam - Co musisz wiedzieć?
Następny Minerały - Ruszyła przedsprzedaż! - Geologia na przyssawkach