Warhammer Chaosbane – Recenzja wersji na Playstation 5


Mówi się, że za darmo to dobra cena i w ten o to sposób dałem drugą szansę dla gry Warhammer Chaosbane, tym razem na Playstation 5 w ramach plusa. Jak gra zmieniła się od premiery i czy rozgrywka na konsoli jest bardziej ciekawa? Zapraszam do recenzji!

Pierwsze moje podejście do gry Warhammer Chaosbane było zaraz na premierę i wcale nie bawiłem się wtedy zbyt dobrze. Dałem wtedy grze ocenę 3/10 i powiem szczerze, że bardzo wynudziłem się do samego końca. Wtedy też napisałem w recenzji, że gra jest nieodratowania. Mogłem się jednak mylić, chociaż nie tak bardzo jak się wydawało.

Warhammer Chaosbane zabierze nas do fantastycznego i brutalnego świata Warhammera, gdzie wcielimy się w jednego z przedstawicieli paru klas postaci i będziemy próbować uratować imperium przed mrocznym wpływem sił chaosu. Zaczyna się dosyć ciężko, bo sam imperator Magnus zostaje ranny przez atakujące jego siedziby siły Nurgla. Naszym celem będzie więc uratowanie imperatora, zanim klątwa go zabije. O ile sam początek fabuły i pierwsze misje są bardzo ciekawe i wciągające, to późniejsze jej przedstawienie nie pozwala nam czerpać przyjemności z poznawania historii gry. Całość jest zamknięta za dialogami, które odbywamy między misjami, a same zadania polegają jedynie na przebiegnięciu od punktu A do punktu B i zrobieniu paru bezsensownych rzeczy po drodze. Może to być zabicie jakiegoś bossa, rozwalenie paru kapliczek albo znalezienie jakiegoś przedmiotu. Potem następuje powrót do miasta, parę linijek tekstu i powtórka. Po paru misjach trafimy na bossa i zaczyna się kolejny akt. Fabuła w Warhammer Chaosbane może i jest ciekawa, ale jej przedstawienie jest dla gracza po prostu odpychające i frustrujące, przez co szybko tracimy zainteresowanie wątkiem.

Wieże Chaosu są ciekawe i potrafią dać w kość. Mechanika ryzyka i nagrody wchodzi mocno

Sama rozgrywka to typowy hack and slash. Osobiście wybrałem jedną z nowych klas postaci, czyli inżynierkę Keelę. W trakcie gry mogłem stawiać wieżyczki, używać wyrzutni rakiet w walce czy też zrzucać na wrogów bomby z napalmem. Jednym słowem wprowadziliśmy trochę starej, dobrej krasnoludzkiej inżynierii do świata gry. Muszę przyznać, że rozgrywka inżynierem była bardzo ciekawa i mniej powtarzalna niż to zapamiętałem. Sam świat gry jest rzeczywiście bardzo klimatyczny, podobnie jak design potworów, a w szczególności walki z ostatnimi bossami w każdym akcie, które są najmocniejszym elementem gry.

Walki z bossami to mocny element Warhammer Chaosbane.

W trakcie rozgrywki, na koniec każdego z aktu czeka nas pojedynek z potężnym większym demonem któregoś z bogów chaosu. Zawalczymy więc między innymi z Krwiopijcą lub Wielkim Nieczystym, a walka z każdym z nich to wymagające i paroetapowa rozwałka. Mogę śmiało powiedzieć, że czuć potęgę bossa z którym walczymy, zwłaszcza na wyższych poziomach trudności i te walki zapadają w pamięć. Fajnie, że twórcy zrozumieli jak dobrze zaprojektowali te walki i dali nam możliwość powtarzania pojedynków z bossami z różnymi modyfikatorami. Niestety tylko bossowie wyróżniają się z gry, ponieważ znaczna część zwykłych wrogów to kopiuj wklej swoich odpowiednich w innych frakcjach. W ten sposób w teorii awansujemy na kolejne etapy gry, ale w praktyce spotykamy tych samych wrogów, zwłaszcza elitarnych, którzy różnią się jedynie kolorem. Nawet ataki mają bardzo podobne.

Podobnie temat dotyczy poziomów, które zwiedzamy. Ponownie w Warhammer Chaosbane czeka nas walka w identycznych korytarzach, gdzie czekają bezładnie rzucone hordy wrogów i raz na jakiś czas jakaś skrzynka. Nawet w kolejnych etapach gry wszystkie poziomy prezentują się identycznie. Zmienia się tylko tło – czasami będzie tam zrujnowane miasto, innym razem las, a jeszcze innym jakiś zamek. W praktyce są to jednak praktycznie te same poziomy, a rozgrywka na nich robi się żmudna. Wyjątkiem jest tutaj Wieża Czaszek, która wyróżnia się na tle pozostałych poziomów i polega na krążeniu po pokojach zamku w celu znalezienia przejścia do bossa. Ta mechanika także była taka dobra, że twórcy postanowili zrobić z niej oddzielny tryb gry. Na naszym kanale znajdziecie filmik, gdzie przechodzę dwadzieścia poziomów takiej wieży moim inżynierem.

Dialogi są słabe, może to i dobrze, że słuchamy ich tylko między misjami w grze.

Pomimo tego, że tereny są nudne i powtarzalne, a walki z wrogami to pokonywanie tych samych hord, to muszę przyznać, że nie czuję frustracji z zabawy w Warhammer Chaosbane. Gameloop w grze jest bardzo przyjemny i odstresowujący, a system rozwoju postaci pozwala nam na różne zabawy z buildami i bezproblemowe ich zmienianie między misjami. Umiejętności niejako kupujemy za punkty, które zdobywamy na kolejnych poziomach doświadczenia. Dodawanie potężniejszych umiejętności na pasek kosztuje nas więcej punktów, podobnie jeżeli chodzi o umiejętności pasywne. Dochodzą do tego także umiejętności elitarne, zwane w grze boskimi, a te kosztują najwięcej punktów ze wszystkich. W ten sposób szukamy synergii, kombinujemy i tworzymy naszą postać w oparciu o wybrane przez nas umiejętności. Muszę przyznać, że daje to frajdę i czuję się trochę jak w jakimś sandboxsie, gdzie najpierw tworzę postać od zera, a potem wyruszam na mord sił chaosu by przetestować go w boju.

Zarządzanie ekwipunkiem na konsoli jest frustrujące. A jest to dziwne, ponieważ samo sterowanie w boju jest całkiem niezłe.

Co do samej wersji na konsole Playstation 5, muszę przyznać, że gra wygląda ładnie. Może nie tak ładnie, jak trochę konkurencyjny Inquisitor Martyr, ale nie jest też tragicznie i gra niejako cieszy oko. Sama rozgrywka podczas bitwy jest przyjemna w obsłudze za pomocą pada do konsoli, problem mam jedynie z oknem ekwipunku który jest niesamowicie nieintuicyjne i nawet po kilku godzinach gry jest ciężkie do przyzwyczajenia i skutecznej nawigacji. A to w sumie dziwne, bo jego projekt wydaje się specjalnie zrobiony właśnie pod wersje konsolowe.

Jak już wspomniałem na początku recenzji, Warhammer Chaosbane jest całkiem niezłą grą, zwłaszcza kiedy masz ją dostępną za darmo. Okazuje się także, że całkiem przyjemnie gra się w nią na sporym telewizorze relaksując się po ciężkim dniu pracy. To dalej nie jest gra, która będzie wysoko w rankingu wszelkiej maści hack and slashy, ale dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że nie jest też najgorszą produkcją i zdecydowanie warto jej dać szansę.

Podsumowanie

Za darmo to dobra cena. Jeżeli chcecie zagrać w Warhammer Chaosbane na konsoli Playstation 5, w ramach plusa, to zdecydowanie warto.
Ocena Końcowa 6.0
Pros
- Bardzo przyjemny gameloop
- Odczuwalny klimat Warhammera
- Świetne nowe klasy postaci
- Oryginalny i angażujący system rozwoju postaci
- Ciekawe walki z bossami
Cons
- Męczące zarządzanie ekwipunkiem
- Nudne obszary gry
- Szybko robi się powtarzalna
- Spory reskin tych samych potworów
Poprzednio Dungeons & Dragons: Złodziejski honor - recenzja
Następny Wartales - Matthias Lund - Jak go pokonać? Poradnik