Za duży na bajki – recenzja komedii o niezwykłym e-sportowcu


za duży na bajki okładka

Choć Za duży na bajki debiutował w kinach kawał czasu temu, to niedawno miał swoją premierę na Netflixie. Jeśli więc nie macie pomysłu na film, który moglibyście z radością obejrzeć jakiegoś miłego wieczoru, nie musicie dłużej szukać. To świetna komedia, nie tylko dla najmłodszych! Choć może lepiej byłoby powiedzieć: może wcale nie dla najmłodszych?

Za duży na bajki – zmagania leniwego dzieciaka z nader aktywną ciotką

Z początku może się wydawać, że fabuła filmu jest bardzo prosta i schematyczna. Ot, młody Waldek Banaś (Maciej Karaś) oczekuje na odwiedziny swojej ciotki Marioli (Dorota Kolak). Dotychczas wychowywany przez nadopiekuńczą matkę (Karolina Gruszka), całe dnie spędza przed ekranem komputera, zajadając się słodyczami i grając w gry komputerowe. Jest e-sportowcem razem ze swoim kolegą Staszkiem (Patryk Siemek). Szybko okazuje się jednak, że odwiedziny ciotki przeciągną się, a matka chłopca będzie musiała zostawić ich samych. Wyniknie z tego niezła kabała.


za duży na bajki 2 waldek
Młody Waldek to chłopak z duszą poety. Jego teksty z pewnością wywołają uśmiech na niejednej twarzy.

Początkowo więc oglądamy małe domowe starcia Waldusia i jego ciotki. Chłopak przedziurawia jej śpiwór, ta każe mu posprzątać mieszkanie. On nazywa ją starą wariatką, ona zmusza go do ruchu na świeżym powietrzu. Ich charaktery elektryzują, jednak jest pod tym wszystkim spora warstwa ciepła i uczuć. Mimo wszystko to wciąż opowieść o rodzinie. Rodzinie, która pomimo oczywistych różnic stara się znaleźć wspólny język.

Podoba mi się także podejście do e-sportu, o którym nie mógłbym tu nie wspomnieć. Nasz kraj przoduje na rynku gier komputerowych. Cieszę się, że i filmowcy to dostrzegają, starając się zerwać ze stereotypizacją tej formy aktywności. Fakt – Walduś to dzieciak z lekką nadwagą, jednak inni przedstawieni w filmie e-sportowcy nie wpisują się w ten schemat. Za duży na bajki stara się uczyć tolerancji, a gry przedstawione w filmie absolutnie nie są o nic obwiniane. To bardzo mi się podoba.

Polska myśl filmowa – w każdej komedii jest miejsce na dramat

Wydaje mi się, że Polskie komedie z ostatnich lat – z Karolakiem czy bez – mają swoją specyfikę. Nie lubimy komedii jako takich, w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie lubimy też komedii absurdu. Dużo bardziej odpowiada nam, gdy komedii towarzyszy dramat. Gdy napięcia równoważą się, a za każdym szczerym uśmiechem stoi też ból i strata. Nie unikamy także trudnych tematów czy osób wykluczonych społecznie. Osobiście bardzo mi się to podejście podoba. Czy jednak Za duży na bajki jest faktycznie komedią familijną dla dzieci od siedmiu lat w górę, jak sugeruje nam Netflix? No nie do końca.

za duży na bajki 3 rodzina
Choć każdy z rodziny Waldka ma jakieś wady, wspólnie starają się sobie pomagać i radzić z problemami.

Szybko okazuje się, że nadopiekuńcza matka chłopca ma swoje powody, by się o niego martwić. Choruje na raka. A ta komedia nie jest jedną z tych, w których na wszystko można znaleźć cudowny lek. Jest więc wiele płaczu i cierpienia. Jest strach bohaterów, tkwiący gdzieś głęboko w ich żołądkach. Jest gorzki posmak szarej rzeczywistości, w której nie wszystko jest kolorowe i magiczne, a małe starcia z nieco zwariowaną ciotką przestają być najgorszym zmartwieniem.

Ta trudna sytuacja sprawia, że bohaterowie filmu zbliżają się do siebie. Zaciskają się więzi między nimi, a twórcy chętnie poddadzą je wielu próbą. Za duży na bajki jest więc komedią o dorastaniu. O odważnej walce młodego Waldka z samym sobą, z oczekiwaniami innych, z opiniami na swój temat… przede wszystkim jednak o więziach. Bo nie mam ani jednej wątpliwości, że gdyby te więzi puściły, wówczas zamiast komedii widzowie oglądaliby dramat. Dramat wielu jednostek trwających w swoim bólu, strachu i niemocy, bez oparcia.

Idealny film dla dwojga na piątkowy wieczór

Za duży na bajki jest komedią trochę zbyt ciężką, by puścić ją młodszym widzom. Choć może? Od wielu już lat Ghibli stosuje taką narrację w swoich filmach animowanych, tworząc animowane perełki. Japońskie studio z powodzeniem gra na nosie Disneyowi, pokazując, że można w dojrzalszy sposób podejść do wielu kwestii, bez unikania tematów tabu (takich jak choroba czy niepełnosprawność). Może więc idziemy w całkiem dobrym kierunku?



za duży na bajki 4 dzieciaki
Dzieciaki przedstawione w filmie to świetna drużyna i materiał na niejedną komedię.

I pomimo moich wątpliwości, czy film ten sprawdzi się podczas rodzinnego, niedzielnego obiadu, to z pewnością umili on wieczór niejednej parze. Akcja jest wartka, postacie dobrze napisane, a miszmasz emocji, które budzi w odbiorcy, z pewnością pozostanie z widzami na długi po seansie. Myślę, że zdecydowanie warto to obejrzeć.

A jeśli jesteście spragnieni innych filmowych nowości, sprawdźcie koniecznie: PREMIERY NA HBO MAX I NETFLIXIE W LIPCU! CO OBEJRZEĆ W WEEKEND?

Poprzednio Nier: Automata - Gracz przypadkiem odnalazł tajemniczy pokój o którym nikt nie wiedział
Następny Strażnik - Starship Troopers: Terran Command - Misja #18