Ostatnio rozmawialiśmy o treningu fizycznym który bardzo fajnie wpływa na moje ciało oraz wydajność organizmu. Teraz obiecany kolejny tekst dotyczący diety, która w połączeniu z treningiem naprawdę mi pomaga.

Jeżeli nie czytaliście mojego poprzedniego tekstu dotyczącego ćwiczeń fizycznych, zapraszam do lektury: Trzy treningi którymi zbudujesz sylwetkę w domu. Teraz porozmawiamy trochę o tym, jakimi zasadami kieruje się przy żywieniu i które faktycznie wpływają pozytywnie zarówno na moją wagę, jak i posturę. Najpierw zacznijmy od założeń czym się kieruje w planowaniu żywienia w moim życiu. Jak zapewne wiecie (czy to z poprzedniego tekstu, czy z innych wpisów lub live na twitch), oprócz prowadzenia portalu, jestem też zatrudniony na umowę o pracę w pełnym wymiarze godzin oraz prowadzę działalność gospodarczą. Yep. No time.

I drobny disclaimer. Nie jestem dietetykiem i moja wiedza pochodzi tylko z przeczytanych publikacji oraz obserwacji mojego ciała. Każdy z nas ma inny metabolizm i w związku z tym różne rzeczy mogą na niego działać. Pamiętajcie żeby testować i monitorować swoje ciało oraz zmiany fizjologiczne. Bez tego nigdy nie będziecie mieć efektów. Jeżeli uważacie że jest ciężko i wam się nie chce, to pamiętajcie że w zdecydowanej większości przypadków (wykluczam tutaj otyłość związaną z chorobą) gruba dupa to wynik lenistwa oraz zbyt wielkiego folgowania przyjemnościom. Nie odmawiam wam kebaba, ale trzeba mieć umiar. Gruba dupa nie robi się z dnia na dzień, tylko dzięki ciężkiemu obżarstwu (naprawdę ciężkiemu i regularnemu). Tak samo jeżeli chcesz osiągnąć efekty musisz odwrócić sytuację i trzymać dietę oraz regularnie trenować. Przykro mi, jeżeli tak jak ja cierpisz na nadwagę przez lenistwo oraz obżarstwo, to tak jak ja sam na to zasłużyłeś.

Liczenie kalorii nie jest złe

Od jakiegoś czasu w mediach krąży informacja jakoby liczenie kalorii wcale nie było potrzebne do chudnięcia. Pewnie nie jest, ale większość osób które znam i schudło jednak te kalorie chociaż mniej więcej liczyła. Jak to wygląda u mnie? Jest taka sprytna aplikacja o nazwie Fitatu, dzięki której jest możliwe przygotowanie sobie jadłospisu w ramach bilansu kalorycznego w 3 minuty. Program niestety bierze potrzebne dane za pomocą obliczeń BMI, które w zależności od człowieka oraz wykonywanych na co dzień czynności, może być u każdego inne. Daje jednak ogólne spojrzenie na naszą obecną sytuację żywieniową.

Zabawę z fitatu rozpocząłem na długo przed podjęciem moich treningów. Wtedy to wpisywałem codziennie żywność którą zjadam przez cały dzień i …. wcale nie byłem zdziwiony że jestem gruby. Oprócz tego że jadłem syf (czipsy i piwo to standard), to jadłem tego dużo za dużo. Jak już wcześniej wspomniałem, pojawiały się nawet problemy zdrowotne których na szczęście już nie mam.

Liczenie kalorii szybko weszło mi w nawyk. Dosłownie parę minut dziennie przy planowaniu posiłków i od razu wiele się zmieniło. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwą zmianą było przejście na specjalną dietę o której napiszę za chwilę. Czy oznacza to że usunąłem piwo z jadłospisu? Otóż nie, po prostu wiem kiedy mogę je wypić (piwo to ok. 200 kcal), a kiedy lepiej odpuścić bo raczej nie pójdzie w bicki. Niektóre osoby wliczają w bilans kaloryczny też treningi i np. godzina biegania odejmują ileś tam kalorii. Nie wiem jakie są zasady takiego działania, ja tak nie robię.

Intermitten Fasting czyli post przerywany

Od razu zastrzegam że jestem ofiarą modnych diet. Większość z nich testowałem i nie działa. Najlepsze efekty miałem lata temu będąc na pełnej diecie Paleo, ale ciężko mi było się tego trzymać. Dzisiaj natomiast lekko wracam do tej diety komponując jadłospis, ale o tym później. Intermitten Fasting, czyli post przerywany stanowi dokładne przeciwieństwo obecnego trendu w żywieniu, czyli pięć posiłków dziennie, najlepiej co trzy godziny w zegarku (to też nie działało). Post przerywany zakłada, że przez jakiś okres czasu (w moim przypadku jest to 16 godzin dziennie) nie spożywamy nic. Daje to czas dla organizmu na spalenie zapasów oraz odpadów które w przypadku jedzenia co trzy godziny nie może zostać spalone (dlatego też osoby jedzące w regularnych odstępach czasu, intensywnie trenują na siłowni).

Nie jestem ideałem żywieniowym i jeżeli na imprezie najem się paluszków oraz czipsów to i tak w kolejnym miesiącu waga będzie pokazywać efekty pracy. Wiecie dlaczego? Bo trenuję prawie codziennie, a dietę trzymam non stop. Ważna jest tutaj regularność. Już trzeci miesiąc jestem na IF i poprawiła mi się zarówno wydajność organizmu, jak i osiągi na siłowni oraz poczucie humoru.

Moja przerwa trwa od godziny 19 do 11. W praktyce dłużej, często ocierając się o 17 – 18 godzin, gdyż ostatniego posiłku nie jem równo o 19, a pierwszego nie zawsze o 11. Głód mam już tak opanowany, że nie raz czuję go dopiero bliżej 12. Czasami zdarza mi się też chodzić na planszówki i tam wypić piwko lub dwa. W takim wypadku ostatni posiłek (piwko i jakieś kanapki jak sobie zrobię) zjadam około 21, a resztę postu odbieram sobie w sobotę w postaci dodatkowych 2 lub 4 godzin głodówki. Jest to dopuszczone przez dietę, a nawet wskazane.

Co jeść?

A więc teraz najciekawsze. Jem regularnie białe pieczywo, lubię wypić piwko, a waga spada i zdrowie się poprawia. Ogólnie bardzo lubię dietę paleo, mają świetne przepisy i skupiają się na nisko (nawet wcale) przetworzonej żywności. W diecie Paleo dominuje dużo warzyw oraz mięsa, zarówno drobiu, jak i wieprzowiny itp. Jajka to także stały element diety, nie usuwajcie ich z jadłospisu gdyż mają masę wartości odżywczych, a jajecznica po siłowni to jedna z najlepszych i najszybszych rzeczy którą możecie zrobić swoim mięśniom po intensywnym treningu.

A jak ciężko wam liczyć kalorie i gotować samodzielnie, to polecam skorzystać z usług firm kateringowych, które przygotują wam żywność w ramach wybranego bilansu kalorycznego, przykładem może być fitapetit.com.pl. Tani to oni nie są, ale działają na terenie prawie całej polski, no i oszczędzacie czas na robienie zakupów oraz pieniądze na składniki do obiadu lub same obiady jeżeli np. kupujecie je w pracy. Myślę że to może być sensowne rozwiązanie dla osób nie lubiących gotować. Są plusy i minusy tego rozwiązania. Np. dieta bezglutenowa na 2000 kcal kosztuje około 69 zł dziennie za 5 posiłków. To jest opcja dla Was, ja sam z tego nie korzystam.

Osobiście nie mam z tym problemów i gotowanie to jedna z moich form relaksu oraz odpoczynku 🙂 Oczywiście gotuje obiad na dwie porcje i jedną z nich zabieram następnego dnia do pracy. Częściej są tam ziemniaki niż ryż czy makaron, jem dużo kurczaka i wieprzowiny, zawsze dorzucam warzywa w formie której lubię, np. surówka z marchewki lub kapusta czerwona. Takie rzeczy można kupić w sklepach takich jak społem na wagę. Nie wybieram surówek z sosami.

To że kieruje się zasadami Paleo przy gotowaniu, nie oznacza że zrezygnowałem z nabiału oraz pieczywa. Lubię np. jeść parówki z szynki z bułkami i pokrojonym pomidorkiem oraz zwykłym, sklepowym keczupem lub majonezem. Bilans jest wliczony, żyje mam się dobrze. Nie piję napojów słodzonych i nie jem słodyczy, czasem ze znajomymi zjem pizzę (wtedy najczęściej jest to mój jedyny posiłek dziennie, ale z czasem nauczycie się liczyć kalorie na oko). Lubię też czipsy czy popkorn w kinie. Waga spada regularnie, z dnia na dzień. Teraz już mniej, ale rosnąć zaczynają mięśnie dzięki powrotu na siłownię – nawet w niektóre koszule przestałem się mieścić bo barki i bicepsy są za szerokie. Czas na zakupy.

Previous Triang Wars - Trwa kampania na wspieram.to!
Next Nier: Automata Game of the YoRHa Edition - Recenzja - Lepiej późno, niż wcale!