Pierwszy raz w Elderborn miałem przyjemność zagrać na targach PGA w 2019 roku. Już wtedy gra przypadła mi do gustu i z zainteresowaniem śledziłem jej produkcję oraz czekałem na premierę. Warto było.

Elderborn to pierwsza gra od polskiego studia Hyperstrange, na którą czekałem z niecierpliwością. Jest to pierwszoosobowy hack & slash, w którym to wcielamy się w rolę pewnego barbarzyńcy, który to wyrusza do antycznego miasta w poszukiwaniu źródła młodości. Grę rozpoczynamy od wyboru płci, co wpływa tylko na narrację w trakcie filmików między rozdziałami. Zaraz potem oglądamy fantastyczny przerywnik filmowy gdzie zostaniemy wprowadzeni w niuanse fabuły, która jest tylko pretekstem by eksplorować kolejne poziomy wybijając hordy wrogów.

Grę ukończyliśmy w całości na naszym kanale na poziomie trudności Elderborn. Zapraszam do oglądania i subskrybowania 🙂

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

Mimo tego, że fabuła tutaj istnieje i wcale nie jest taka powtarzalna oraz wtórna w porównaniu do innych gier fantasy, a nawet bym powiedział że jest oryginalna, to nie jest jednocześnie nawet trochę istotna. Sama rozgrywka przypomina trochę pierwszoosobowego Dark Souls, ale narracja opiera się właśnie na przerywnikach oraz znajdowanych gdzieniegdzie tablicach z informacjami o świecie gry. Do wyboru mamy cztery poziomy trudności (co także wyróżnia grę od serii Dark Souls), osobiście wybrałem trzeci z czterech, co zresztą jest udokumentowane na serii na YouTube. Nie powiedziałbym, żeby było jakoś specjalnie ciężej niż np. w The Surge 2, ale może to też wynikać z tego, że po prostu lubię wszelkiej maści soulsy i pewne zwyczaje w zabawie już mam. Może następnym razem ukończę grę na najwyższym poziomie?

Na początku zabawy wybierzemy płeć. Wpływa to tylko na narratora w przerywnikach, którym jest nasz bohater lub bohaterka.

No dobra, w Elderborn najważniejsza jest walka i to na walce się skupimy. Naszym celem będzie po prostu parcie przed siebie i pokonywanie hord wrogów. Mamy tutaj całą paletę różnorodnych szkodników – zombie, mumie, skorpiony, opancerzeni żołnierze, berserkerzy, łotrzy czy super kapłani (sk@rwysyny). Wrogów jest wielu i każdy stanowi inne wyzwanie, przez co nasza taktyka w trakcie zabawy powinna się zmieniać. Zombie atakują hordą, ale są wolne, nieumarli z tarczą będą się osłaniać, ale kopniak wytrąci ich z równowagi. Nie zadziała to jednak na żołnierzy z włócznią, którzy mają cięższy pancerz i większe tarcze – jednak ich szarża odsłoni na atak. Wrogowie bardzo rzadko przemieszczają się pojedynczo, często stanowią mieszankę mającą na celu stanowić wyzwanie dla naszej taktyki i cierpliwości, a także i zręczności, bo stanie w miejscu, nawet jeśli zajmiemy dobrą pozycję, może nas wystawić na atak wrogów strzelających.

Zwiedzimy najróżniejsze lokacje jak np. opuszczone łaźnie pełne potworów na parterze i żołnierzy na piętrze. Tak, głowę wroga można urwać i użyć jako skutecznej broni.

Tempo gry oraz walki jest niesamowite. Gra jednocześnie wymusza na nas ostrożność, ale chcemy pędzić przez poziomy zostawiając za sobą hordy martwych wrogów. Nasza postać przemieszcza się błyskawicznie i atakuje szybko, co także potęguje wrażenie niewiarygodnego tempa zabawy. To totalnie inna frajda niż w serii Dark Souls – tutaj także zostawiamy za sobą dusze po śmierci, ale studnie są gęsto rozstawione, atakując wroga regenerujemy ostatnio zadane rany (podobnie jak w Bloodborne), a zabijanie wrogów powoduje napełnianie mikstur leczących. Bardzo mało było sytuacji, kiedy naprawdę musiałem grać ostrożnie. Gra uczyła mnie by walczyć szybko i agresywnie, bo nawet w razie porażki nie traciłem dużo czasu.

Czasem by przejść dalej trzeba będzie znaleźć klucz. Nie są pochowane jakoś specjalnie, wystarczy przebić się przez hordy wrogów.

Niestety to się kłóci trochę z końcówką gry, gdzie ostatnich dwóch bossów stanowi inne wyzwanie. Przypominają grubego i chudego z serii Dark Souls (Ornstein i Smough), gdzie jeden z potężnym młotem będzie nas gonić, a drugi szybki zabójca będzie atakować nam plecy. Bardzo się nairytowałem przy tym przeciwniku, bo poprzednia taktyka już nie działała i trzeba było grać ostrożnie, a jednocześnie nie dało się blokować większości ataków. Mimo tego także, że przez całą grę parowanie szło mi całkiem nieźle, to już tutaj parowanie wymagało ode mnie podejścia bardzo blisko zabójcy, w innym wypadku on mnie trafiał, mimo zastosowania parowania. To samo zresztą dotyczy skorpionów – mimo że na jestem na odległości ich ataków, to żeby sparować ten atak muszę podejść na styk potwora. Ogólnie to cały epilog mi się nie podobał. Trafialiśmy wtedy na arenę złożoną z paru poziomów i musieliśmy przebijać się przez hordy wrogów. Jeden poziom wymagał od nas szybkiego dostawania się do jednostek strzelających, jednak nasza postać nie zawsze łapała się krawędzi by się wspiąć, a spadając narażaliśmy się na atak (a wrogowie na moim poziomie trudności bili bardzo mocno). W ten sposób końcówka gry stała się nagle dla mnie za trudna, mimo tego, że całą resztę zabawy ukończyłem jak burza nie zostając na żadnym poziomie dłużej niż na maksymalnie parę śmierci. Oczywiście finalnie udało mi się ją przejść, ale miałem wrażenie tego że zostałem oszukany i poziom trudności nagle wskoczył na jakieś dziwne wyżyny. Cała zabawa zajęła mi około 5 godzin, co jest zdecydowanie za mało. Między epilogiem, a poprzednim aktem można było wsadzić coś jeszcze co przygotowałoby nas na olbrzymie wyzwanie na koniec gry.

Końcówka gry wyprowadziła mnie z równowagi. Całą zabawę przeszedłem jak burza by na koniec przestało działać parowanie oraz łapanie się krawędzi.

Porozmawiajmy trochę o broniach. Jest ich parę podzielonych na różne kategorie i możemy je zmieniać w każdym momencie gry. Możemy się wyszkolić w każdej z nich do poziomu mistrzowskiego i jednocześnie wszystkie bronie posiadają specjalną cechę, np. sierpy zadają obrażenia nawet osłoniętym tarczą przeciwnikom. Niektóre bronie pozwalają blokować ataki, inne parować, co pozwoli nam wyprowadzić potężne uderzenie – tutaj także długość okna na parowanie jest różne. Włócznie mają najdłuższe okno parowania, ale zadają mniej obrażeń, podczas gdy broń ręczna jak np. wcześniej wspomniane sierpy mają bardzo krótkie okno, ale jednocześnie zadają monstrualne obrażenia dzięki parowaniu. Zróżnicowanie broni jest jedną z największych zalet gry i dostosowywanie mojej strategii do kolejnych nowych wyzwań dawało mi masę przyjemności. A czasami pozwalało mi postawić samemu sobie niecodzienne wyzwanie, np. walka za pomocą kastetów z kolcami przeciwko berserkera. Ten zabije nas trzema ciosami (jeden za drugim, wróg atakuje w serii), a kastety zadają niewielkie obrażenia, ale atakują szybko dodatkowo zwiększając obrażenia każdego kolejnego ciosu o 10%.

Miasto to olbrzymi i sprytnie zaplanowany obszar który zwiedzimy w drugim etapie gry.

Przebijanie się przez hordy wrogów wzbogaca nam fantastyczna muzyka pełna gitary i metalu. Idealnie współgra z klimatem gry. Czułem się trochę, jakbym grał w pierwszoosobowego Conana Barbarzyńcę z Dark Soulsowym systemem gry. Sama grafika jest raczej prosta i bez wyjątkowo wysokiej jakości, ale zdaje rezultat i nie przeszkadza w trakcie zabawy. Można było jednak tutaj więcej podziałać, zwłaszcza nad szczegółami terenów.

W kluczowych momentach rozgrywki obejrzymy świetne filmiki zrobione w komiksowym stylu.

Elderborn to kolejny tytuł, podobnie jak to było z Frostpunk czy Green Hell (o Wiedźminie nawet nie wspominam) pokazujący, że Polacy umieją robić gry i robią to z wyraźną wizją i pasją, co daje nam finalnie gotowy i spójny tytuł który zostanie w naszej pamięci na bardzo długo. Mimo wielu niedociągnięć (zwłaszcza słabej końcówki), to Elderborn stanie się kolejną grą, o której będę często wspominać jako o grze, która pokazuje że polskie gry stanowią olbrzymią jakość samą w sobie. Czekam na kolejne propozycje od Hyperstrange.

Wiedzę o świecie gry uzupełnimy dzięki znajdowanym tu i tam notatkom, które będą się także pojawiać kiedy znajdziemy nową broń lub poznamy nowego wroga.

The Breakdown

Trudne, wciągające, klimatyczne. Czego chcieć więcej? Gra mogłaby być dłuższa.
Ocena Końcowa 8.0
Pros
- Bardzo dobry system walki dający masę satysfakcji
- Wiele zróżnicowanych broni
- Świetna muzyka
- Można skopać wroga z klifu
- Zróżnicowani wrogowie stanowiący różne wyzwania
- Niewiarygodne tempo
Fantastyczne przerywniki filmowe
Cons
Zdecydowanie za krótka
Bardzo słaba końcówka gry

Brak Komentarzy. Może coś napisz?

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Poprzedni Playstation Plus na Marzec 2020
Następny Kunai - recenzja - mały tablet, który ratował świat.