Activision ujawniło kolejne szczegóły trybu DMZ w Call of Duty: Modern Warfare 4. Najnowsza odsłona ma zaoferować znacznie więcej niż znane z poprzedniej wersji wypady po łupy. Ogromna mapa Hajin, rozbudowa własnej bazy, osobny system rozwoju postaci, crafting oraz nieprzewidywalne starcia z innymi graczami mają stworzyć niemal samodzielną grę wewnątrz Call of Duty. Infinity Ward wyraźnie podnosi poprzeczkę, ale pozostaje pytanie, czy tym razem Activision zapewni DMZ odpowiednio długie wsparcie.
DMZ nie jest zupełną nowością. Pierwsza wersja pojawiła się w 2022 roku przy okazji Modern Warfare II i Warzone 2.0. Była darmowa, oferowała ciekawe połączenie walki z przeciwnikami sterowanymi przez komputer i prawdziwymi graczami, ale przez długi czas funkcjonowała jako beta. W listopadzie 2023 roku Activision poinformowało o przyszłości pierwotnego DMZ, które pozostało dostępne, lecz nie otrzymywało nowej zawartości powiązanej z Modern Warfare III. Nowa wersja ma być odpowiedzią na problemy poprzednika, a nie jedynie jego odświeżoną wersją.
Podstawowe zasady pozostają znajome. Gracz trafia do niebezpiecznej strefy, zbiera wyposażenie, wykonuje zadania i próbuje wydostać się z mapy z wartościowymi przedmiotami. Śmierć może oznaczać utratę zabranego sprzętu. W przeciwieństwie do klasycznego multiplayera nie chodzi więc wyłącznie o liczbę eliminacji. Czasem najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie wycofanie się z walki, nawet jeżeli przeciwnik znajduje się na wyciągnięcie ręki.
Akcja rozgrywa się w Hajin, fikcyjnym regionie na Półwyspie Koreańskim, zniszczonym podczas wydarzeń kampanii Modern Warfare 4. Twórcy przygotowali ponad 60 nazwanych lokacji, od rozległych terenów rolniczych i lasów po gęstą zabudowę miejską, więzienie polityczne, bazę wojskową i skażoną elektrownię atomową. Szczegółowy opis najważniejszych miejsc oraz zagrożeń znajdziemy na oficjalnym blogu Call of Duty. Mapa ma zachęcać do eksploracji, ponieważ wiele wartościowych miejsc i alternatywnych przejść ukryto również pod ziemią.
Opisywanej gry nie ma obecnie w naszym sklepie, więc pokazujemy inne pełne gry dobrane po serii i gatunku.
Sam rozmiar świata nie zrobiłby jednak wielkiej różnicy, gdyby wszystko sprowadzało się do biegania między kolejnymi skrzynkami. Znacznie ciekawiej prezentuje się system zagrożenia. Poszczególne obszary Hajin mają własny poziom niebezpieczeństwa, a agresywne działania operatorów mogą sprowadzić coraz silniejsze oddziały wroga. Nawet skuteczne eliminowanie przeciwników niesie ryzyko, ponieważ zbyt duża liczba zabójstw może sprowadzić na gracza specjalny oddział pościgowy.
Jak będzie wyglądał nowy świat DMZ? Activision przygotowało materiał prezentujący Hajin, jego najważniejsze lokacje i założenia rozgrywki.
Infinity Ward chce również nadać każdej wyprawie konkretny cel. Obok misji fabularnych pojawią się Dynamic Operations, czyli zadania dostępne przed rozpoczęciem wyprawy lub podejmowane już na mapie. Ich ukończenie zapewni doświadczenie, walutę DMZ Cash i zrzuty zaopatrzenia. Kolejne udane operacje podczas jednej wyprawy będą zwiększać jakość otrzymywanych nagród. Dostępne będą również poboczne aktywności, takie jak naprawianie pojazdów czy zdobywanie informacji o położeniu dowódców wroga.
Właśnie tutaj widać jedną z najważniejszych zmian. Pierwsze DMZ potrafiło dawać sporo frajdy, ale po pewnym czasie brakowało przekonującego powodu do gromadzenia kolejnych przedmiotów. Nowa wersja próbuje rozwiązać ten problem poprzez rozbudowany system progresji. Zdobywany sprzęt ma służyć nie tylko podczas następnego starcia, lecz również do rozwijania zaplecza gracza.
Po zakończeniu wyprawy wrócimy do Forward Operating Base, czyli własnej bazy operacyjnej. To centrum przygotowań, zarządzania wyposażeniem i rozwoju postaci. Początkowo dostępnych będzie tylko kilka stanowisk, ale z czasem baza rozrośnie się o kolejne funkcje. Znajdziemy tam między innymi magazyn przedmiotów, strzelnicę, rusznikarza, tablicę z informacjami o bossach, handlarza i drukarkę 3D.
Ta ostatnia brzmi szczególnie interesująco. Drukarka pozwoli wytwarzać wyposażenie z materiałów zdobywanych podczas wypraw. Do tego dojdzie konieczność odkrywania odpowiednich receptur. Rusznikarz umożliwi natomiast budowanie i modyfikowanie broni za zdobywaną w grze walutę DMZ Cash. W praktyce oznacza to, że znalezienie rzadkiego materiału może okazać się równie wartościowe jak pokonanie kilku przeciwników.
Takie rozwiązanie nadaje zbieraniu łupów sens, którego często brakuje w dużych strzelankach. Wartość przedmiotu nie będzie zależała wyłącznie od tego, czy posiada lepsze statystyki. Niekiedy pozornie nieistotny komponent pozwoli stworzyć wyposażenie potrzebne podczas następnej trudnej operacji. Podobne podejście można już zobaczyć w ARC Raiders, którego mechaniki przetrwania, zbierania łupów i rozwoju postaci opisaliśmy w poradniku dla początkujących. Call of Duty próbuje jednak przedstawić ten model w bardziej przystępnej i dynamicznej formule.
DMZ otrzyma również własną ścieżkę rozwoju obejmującą 70 poziomów. Zdobywanie doświadczenia odblokuje kolejne możliwości bazy, receptury i nagrody. Osobne znaczenie będą mieli aktywni operatorzy, posiadający własne wyposażenie i rozwijane cechy. Dzięki temu gracz będzie mógł przygotować różne postacie do odmiennych zadań, zamiast korzystać zawsze z identycznego zestawu broni.

Nie zabraknie również potężnych przeciwników. Na mapie spotkamy poruczników oraz znacznie groźniejszych dowódców, których pokonanie zapewni wartościowe nagrody. Szczególnie ciekawie wygląda mechanika nieśmiertelników poruczników. Zdobycie specjalnego pojemnika z takim trofeum ujawni jego położenie innym graczom. W jednej chwili polowanie na bossa może więc zamienić się w desperacką próbę ucieczki przed kilkoma wrogimi drużynami.
To właśnie takie sytuacje mogą stanowić największą siłę nowego DMZ. Nigdy nie wiadomo, czy napotkani operatorzy zdecydują się współpracować, ominąć naszą drużynę, czy zaatakować w najmniej odpowiednim momencie. Czat zbliżeniowy oraz możliwość proponowania rozejmu mają sprawić, że kontakt z innym graczem nie zawsze musi kończyć się strzelaniną. Oczywiście pozostaje pytanie, jak długo taki rozejm będzie obowiązywał.
Pod względem rywalizacji Activision wchodzi jednak na coraz bardziej wymagający rynek. Wystarczy przypomnieć, jak ARC Raiders zdobyło ogromną popularność już podczas premiery, udowadniając, że extraction shooter nie musi być niszową rozrywką dla najbardziej zagorzałych fanów gatunku. Gracze otrzymali już kilka różnych podejść do tego typu rozgrywki, dlatego samo umieszczenie DMZ w Call of Duty nie zagwarantuje sukcesu.
Ważna będzie przede wszystkim równowaga pomiędzy ryzykiem a nagrodą. Extraction shootery potrafią dostarczać emocji, jakich trudno szukać w klasycznych strzelankach, ale równie szybko mogą zniechęcić. Jeżeli po kilkudziesięciu minutach zbierania wyposażenia gracz będzie regularnie ginął przez źle zaprojektowaną sztuczną inteligencję lub nieuczciwie dobranych przeciwników, nawet najbardziej rozbudowany system progresji nie uratuje zabawy.
Twórcy zapowiadają jednak rozwiązania pomagające przetrwać trudniejsze sytuacje. Gra pozwoli podejmować działania po powaleniu operatora, a odpowiednie wyposażenie zwiększy szanse na przeżycie. Rozbudowany system wykrywania przez przeciwników powinien natomiast pozwolić kontrolować poziom zainteresowania wrogich patroli. Nie oznacza to, że samotna gra stanie się łatwa, ale przynajmniej nie każda pomyłka musi oznaczać natychmiastowy koniec wyprawy.
Warto pamiętać o jednej istotnej różnicy względem pierwszej wersji. Poprzednie DMZ było darmowe, natomiast nowa odsłona stanowi część płatnego Modern Warfare 4. To zmienia oczekiwania, szczególnie że Microsoft zmienił zasady udostępniania premierowych Call of Duty w Xbox Game Pass. Gracz zainteresowany nowym DMZ musi więc uwzględnić zakup gry, zamiast zakładać dostęp w ramach abonamentu od pierwszego dnia.
Moim zdaniem największym wyzwaniem Activision nie będzie stworzenie ogromnej mapy ani nawet zaprojektowanie ciekawego systemu craftingu. Znacznie trudniejsze okaże się przekonanie graczy, że warto inwestować setki godzin w tryb związany z corocznie wydawaną serią. Historia poprzedniego DMZ pokazuje, że nawet dobrze przyjęty pomysł może przestać być priorytetem wydawcy. Bez długofalowego wsparcia cały rozbudowany system progresji szybko straci część swojego znaczenia.

Obiecująco brzmią natomiast zapowiedzi dotyczące rozwoju Hajin po premierze. Już podczas pierwszej prezentacji DMZ na Xbox Wire twórcy podkreślali znaczenie zmieniającego się świata, nieprzewidywalnych starć i konsekwencji podejmowanych decyzji. To dobry fundament pod regularne aktualizacje, nowe zadania oraz kolejne zagrożenia, ale ostatecznie wszystko będzie zależało od tego, jak długo Activision zechce inwestować w rozwój trybu.
Oczywiście na ostateczną ocenę trzeba poczekać do premiery. Same zapowiedzi nie powiedzą nam, czy sztuczna inteligencja będzie odpowiednio wymagająca, system doboru graczy sprawiedliwy, a gospodarka przedmiotami właściwie zbalansowana. Nie wiemy też jeszcze, czy liczba aktywności wystarczy, żeby DMZ pozostało interesujące po kilkudziesięciu godzinach. Na papierze wygląda to jednak na znacznie dojrzalszy projekt niż eksperymentalna wersja z 2022 roku.
Call of Duty: Modern Warfare 4 zadebiutuje 23 października 2026 roku na PC, PlayStation 5, Xbox Series X|S i Nintendo Switch 2. Jeśli Activision spełni zapowiedzi, DMZ może stać się powodem do zakupu gry również dla osób, które dawno znudziły się tradycyjnym multiplayerem. Pozostaje tylko jedno pytanie: czy wolicie klasyczne Call of Duty, w którym po śmierci po prostu odradzacie się na mapie, czy rozgrywkę, w której jeden nieudany pojedynek może przekreślić całą wyprawę?



