Nowe studio Ubisoftu w rękach syna CEO – przypadek czy nepotyzm?


Ubisoft ogłosił powstanie nowej spółki zależnej, wspieranej przez chińskiego giganta Tencent, która będzie skupiać się na kluczowych markach firmy takich jak Assassin’s Creed, Far Cry i Rainbow Six. Współprezesem nowej jednostki został Charlie Guillemot, syn założyciela i obecnego CEO Ubisoftu, Yves’a Guillemota. Wiadomość ta natychmiast wzbudziła kontrowersje i pytania o potencjalny nepotyzm w jednej z największych firm branży gier wideo.

Charlie Guillemot, choć młodszy od swojego współdyrektora Christophe’a Derennesa – weterana Ubisoftu z ponad 35-letnim stażem – nie jest zupełnym nowicjuszem. W przeszłości kierował Owlient, jednym z należących do Ubisoftu studiów, a ostatnio dołączył do wewnętrznego zespołu ds. transformacji firmy. W wywiadzie dla Variety otwarcie przyznał, że nosi znane nazwisko, ale podkreślił, że jego nominacja „nie opiera się wyłącznie na więzach rodzinnych, ale na tym, czego Ubisoft potrzebuje w tym momencie”. W dobie coraz większej transparentności w branży, temat tzw. „nepo babies”, czyli osób awansujących zawodowo dzięki powiązaniom rodzinnym, jest gorący nie tylko w Hollywood, ale również w świecie gier. Charlie Guillemot odcina się jednak od takich zarzutów, mówiąc: „Tak, jestem synem Yves’a. Tego nie ukrywam. Ale moja rola tutaj to nie wynik nazwiska, tylko doświadczenia, które zdobywałem przez ostatnią dekadę – zarówno w Ubisoft, jak i poza nim”.

Nowe studio, które w nieoficjalnych materiałach nazywane jest „nowym Ubisoftem”, ma działać z większą autonomią i elastycznością. Zgodnie z wypowiedzią Yves’a Guillemota, jego celem jest „stworzenie warunków, które umożliwią zespołom rozwijanie tych marek do pełnego potencjału”. Oznacza to większe skupienie na tym, czego oczekują gracze, oraz szybsze reagowanie na zmiany rynkowe. Co ciekawe, Tencent – chiński gigant technologiczny – zainwestował w tę nową strukturę 1,16 miliarda euro, zyskując około 25% udziałów mniejszościowych. W marcu wartość nowej spółki wyceniano na około 4 miliardy euro. Taka inwestycja sugeruje ogromne oczekiwania wobec przyszłości marki Ubisoft i najważniejszych serii, które w ostatnich latach zmagały się z nierównym odbiorem graczy i krytyków.

W tym kontekście pojawia się pytanie – czy Charlie Guillemot został wybrany na to stanowisko dzięki kompetencjom, czy może dzięki nazwisku? Sam zainteresowany podkreśla, że przeszedł drogę zawodową prowadząc zespoły, zarządzając markami i podejmując strategiczne decyzje w szybko zmieniającym się środowisku. „Świadomie zdecydowałem się odejść w pewnym momencie, aby zdobyć doświadczenie gdzie indziej i wrócić z nową perspektywą” – mówił w rozmowie z Variety. Współpraca z Christophe’em Derennesem, osobą z długim i udokumentowanym dorobkiem w Ubisoft, ma być kluczem do sukcesu nowej spółki. Derennes założył oddział Ubisoft Montreal i był ostatnio dyrektorem zarządzającym Ubisoft North America. Takie połączenie młodszej perspektywy i doświadczenia ma dać firmie nową energię. Charlie twierdzi: „To, co liczy się teraz, to nie moje nazwisko, lecz praca, jaka przed nami stoi. Ubisoft jest w punkcie zwrotnym”.

Ubisoft rzeczywiście potrzebuje odświeżenia. Ostatnie lata były dla firmy trudne – zarówno pod względem reputacyjnym, jak i wyników finansowych. Choć Assassin’s Creed Shadows zdołało osiągnąć dobre wyniki sprzedażowe i wspięło się na szczyty list sprzedaży w USA w marcu, wiele wcześniejszych projektów, jak Skull and Bones, było krytykowanych za opóźnienia i niedopracowanie. Ubisoft wyraźnie stara się zbudować nową tożsamość organizacyjną – bardziej zwinną, nowoczesną i otwartą na zmieniające się potrzeby graczy. Guillemot młodszy nie ukrywa też swojej pasji do branży gier. „To jest miejsce, w którym chcę być. Nie ma drugiej takiej branży, gdzie kreatywność, talent i technologia łączą się w tak dynamiczny sposób. Trzeba się ciągle adaptować – do nowych platform, nowych pomysłów i oczekiwań graczy. To mnie wciąga”.

Czy jednak pasja i ambicja wystarczą, by rozwiać wątpliwości? Społeczność graczy i analitycy branżowi będą z pewnością uważnie przyglądać się pierwszym efektom pracy nowej spółki. Od wyników tej inicjatywy zależeć będzie nie tylko przyszłość flagowych marek Ubisoftu, ale także reputacja samego Charliego Guillemota jako lidera. Choć trudno jednoznacznie odpowiedzieć, czy mamy do czynienia z przypadkiem, czy z nepotyzmem, jedno jest pewne – przed nowym współprezesem stoi ogromne wyzwanie. Jak sam mówi: „Chcę tworzyć warunki, w których każdy z zespołu może dawać z siebie wszystko”. Jeśli mu się to uda, być może jego nazwisko przestanie być kojarzone tylko z ojcem, a zacznie być uznawane za wartość samą w sobie.

Poprzednio Premiery na VOD w lipcu - co obejrzeć w weekend? [2025]
Następny Neverwinter Nights 2 - Poradnik Towarzyszy - Gdzie ich znaleźć oraz którzy są najlepsi?