Spider-Man: Całkiem nowy dzień zmienia status Petera Parkera i otwiera nowe wątki MCU. Co film może oznaczać przed Avengers: Doomsday?
Uwaga: tekst zawiera duże spoilery ze Spider-Man: Całkiem nowy dzień.
Spider-Man: Całkiem nowy dzień robi coś, czego po kolejnej wielkiej produkcji Marvela można było się najmniej spodziewać. Zamiast od razu wrzucać Petera Parkera pomiędzy zderzające się wszechświaty, Doktora Dooma i kilkudziesięciu superbohaterów, film ponownie zmniejsza skalę. Peter wraca na ulice Nowego Jorku, jego problemy stają się znacznie bardziej osobiste, a największym przeciwnikiem okazuje się nie tyle kolejny złoczyńca, co samotność będąca konsekwencją finału Bez drogi do domu.
Ten pozornie kameralny rozdział MCU pojawia się zaledwie kilka miesięcy przed Avengers: Doomsday. I choć sam Doctor Doom nie wpada pod koniec filmu przez portal, historia pozostawia kilka elementów, które mogą mieć ogromne znaczenie dla kolejnego spotkania Avengers. Oficjalny opis Sony podkreśla, że Peter funkcjonuje już praktycznie wyłącznie jako Spider-Man. Świat nie pamięta Petera Parkera, jego dawni przyjaciele żyją dalej, a on sam coraz mocniej odcina się od normalnego życia. Całkiem nowy dzień jest więc przede wszystkim opowieścią o konsekwencjach zaklęcia z Bez drogi do domu.
Peter Parker jest zupełnie innym bohaterem
Najważniejszą zmianą nie jest nowy kostium ani kolejny przeciwnik. Zmienił się sam Peter. Przez dużą część filmu widzimy bohatera, który uznał, że najlepszym sposobem ochrony bliskich jest całkowite usunięcie Petera Parkera z ich życia. Nie próbuje już prowadzić podwójnej egzystencji. Spider-Man powoli staje się wszystkim, co mu pozostało.
To bardzo istotne przed Doomsday, ponieważ ostatnim razem, gdy Peter uczestniczył w wielkiej wojnie Avengers, sytuacja wyglądała kompletnie inaczej. W Infinity War miał Tony’ego Starka, w Endgame wrócił do świata pełnego znajomych superbohaterów. Później mógł liczyć przynajmniej na MJ, Neda i ciotkę May. Teraz dla większości ludzi Peter Parker właściwie nie istnieje.
Sam Spider-Man oczywiście nadal jest znaną postacią, ale osobista relacja bohatera z resztą MCU została w dużej mierze przecięta. To daje twórcom Doomsday niezwykle ciekawe pole do zabawy. Avengers mogą znać Spider-Mana, nie wiedząc jednocześnie, kim jest człowiek znajdujący się pod maską.

Całkiem nowy dzień zaczyna jednak odwracać finał Bez drogi do domu
Film nie kończy się kolejnym całkowitym odcięciem Petera od świata. Wręcz przeciwnie. Po konfrontacji z Jean Grey Peter zaczyna wreszcie rozumieć, że samotność nie jest rozwiązaniem. Próba chronienia wszystkich poprzez odsuwanie ich od siebie doprowadziła go przede wszystkim do emocjonalnego wyniszczenia. Najważniejszy staje się tutaj Ned.
Kiedy Peter ponownie próbuje nawiązać z nim kontakt i wykonuje dawny gest będący częścią ich wspólnego powitania, pojawia się sugestia, że gdzieś głęboko wspomnienia Neda wciąż istnieją. Film nie mówi jednoznacznie, że zaklęcie Doktora Strange’a zostało anulowane. Pokazuje jednak, że jego skutki być może nie są tak absolutne, jak wydawało się po No Way Home. Przed filmem dotyczącym kolizji różnych rzeczywistości jest to co najmniej interesujące.
Jeżeli w Doomsday zaczną rozpadać się granice pomiędzy światami, pamięć dotycząca Petera Parkera może stać się jednym z drobnych elementów pokazujących, że również magia Strange’a nie jest odporna na destabilizację rzeczywistości. Jeszcze bardziej może wykorzystać to Secret Wars.
Jean Grey jest prawdopodobnie ważniejsza niż cały główny konflikt filmu
Największą niespodzianką Całkiem nowego dnia okazuje się postać grana przez Sadie Sink. Jean Grey trafia do MCU w filmie o Spider-Manie i nie jest to zwykłe cameo mające wywołać reakcję widowni. Jej obecność stanowi podstawę całej historii. Jean jest telepatką, która przechodzi przez niezwykle traumatyczne doświadczenia związane z Damage Control i eksperymentami prowadzonymi przez ludzi próbujących zrozumieć oraz wykorzystać jej możliwości. Peter ostatecznie nie pokonuje jej siłą. Próbuje do niej dotrzeć, pozwalając jej zajrzeć do własnego umysłu.
To jednocześnie pierwszy naprawdę mocny krok w stronę nowej generacji mutantów MCU. A Avengers: Doomsday ma przecież połączyć Avengers, Fantastyczną Czwórkę oraz X-Men. Kevin Feige mówił już wcześniej wprost o zderzaniu się światów i spotkaniach bohaterów pochodzących z różnych środowisk, natomiast oficjalna obsada filmu obejmuje między innymi Patricka Stewarta, Iana McKellena, Jamesa Marsdena, Rebeccę Romijn, Alana Cumminga i Kelseya Grammera.
Jean Grey z Całkiem nowego dnia tworzy przez to fascynującą sytuację. MCU posiada już własną młodą Jean, jednocześnie w Doomsday powracają bohaterowie kojarzeni ze starszym filmowym światem X-Men. To aż prosi się o wykorzystanie podczas kryzysu multiwersum.
Spider-Man może zostać jednym z łączników pomiędzy Avengers i mutantami
Peter zna Jean. Nie słyszał o niej podczas odprawy Avengers, nie spotkał jej przez przypadek na końcu wielkiego crossoveru. Przeszedł z nią bardzo osobistą historię, podczas której oboje zobaczyli swoje najgorsze doświadczenia. Jeżeli Jean ponownie pojawi się przy okazji wydarzeń związanych z X-Men, Spider-Man automatycznie staje się jednym z niewielu bohaterów MCU posiadających z nią wcześniejszą relację.
I właśnie takie niewielkie połączenia są później niezwykle użyteczne w filmach Avengers. Tony Stark znał Petera przed Infinity War, Thor miał kontakt ze Strażnikami Galaktyki, Doctor Strange spotkał wcześniej bohaterów Spider-Mana. Dzięki temu wielkie crossovery nie sprowadzały się wyłącznie do przedstawiania sobie kilkudziesięciu ludzi podczas jednej bitwy. Całkiem nowy dzień może pełnić podobną funkcję dla mutantów.

A co z Doktorem Doomem i twarzą Tony’ego Starka?
Tutaj zaczyna się najbardziej interesująca teoria. Robert Downey Jr. gra Victora von Dooma. To fakt. Nie wiemy jednak nadal, czy w świecie filmu podobieństwo Dooma do Tony’ego Starka zostanie w jakikolwiek sposób zauważone przez bohaterów. Samo zatrudnienie tego samego aktora nie oznacza automatycznie, że Peter zobaczy Victora i krzyknie panie Stark!
Jeżeli jednak Marvel zdecyduje się wykorzystać twarz Downeya jako element historii, Peter Parker może przeżyć jedno z najmocniejszych emocjonalnie spotkań w całym filmie. Tony był dla niego mentorem. Jego śmierć pozostaje jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu Petera. Później Peter stracił May, MJ, Neda i w praktyce własną tożsamość.
Wyobraźmy więc sobie, że po wszystkich wydarzeniach Całkiem nowego dnia pojawia się człowiek wyglądający jak osoba, która kiedyś dała mu miejsce w Avengers. Tylko że tym razem jest Doktorem Doomem. Nie ma obecnie potwierdzenia, że Marvel rzeczywiście pójdzie w tym kierunku, ale spośród wszystkich bohaterów MCU to właśnie Spider-Man ma jeden z najmocniejszych powodów, żeby takie podobieństwo miało znaczenie.
Najważniejszą wskazówkę dostajemy dopiero po napisach
Całkiem nowy dzień ma tylko jedną scenę po napisach i jest ona niezwykle prosta. Wraca aplikacja Neda śledząca Spider-Mana. Lokalizacja Pająka zaczyna jednak zachowywać się dziwnie. Kamera oddala się od Nowego Jorku, później od Ziemi, aż okazuje się, że Spider-Man znajduje się poza planetą.
Następnie otrzymujemy jedynie informację, że Spider-Man powróci. Marvel nie mówi gdzie, nie pojawia się napis Spider-Man powróci w Avengers: Doomsday. Nie pojawia się też Secret Wars. To niezwykle ważne rozróżnienie. Na aktualnej oficjalnej liście obsady Doomsday Tom Holland nie figuruje, podczas gdy Disney wymienia już ogromną liczbę innych aktorów.
Możliwości są więc co najmniej dwie. Spider-Man rzeczywiście pojawi się w Doomsday, ale Marvel zachowuje jego udział jako niespodziankę… lub scena prowadzi dopiero do Secret Wars, gdzie jego obecność wydaje się niemal nieunikniona. Jest też możliwość pomiędzy tymi rozwiązaniami: finał Doomsday może dopiero przenieść Petera poza Ziemię, przygotowując jego znacznie większą rolę w następnym filmie.

Całkiem nowy dzień może być ciszą przed burzą
Największą ironią Spider-Mana: Całkiem nowy dzień jest to, że film znakomicie działa właśnie dlatego, że przez większość czasu nie próbuje być reklamą następnych pięciu produkcji Marvela. Peter ponownie zajmuje się Nowym Jorkiem. Punisher pasuje do jego świata. Scorpion czy Damage Control należą do problemów znacznie bardziej przyziemnych niż zagłada całego multiwersum. Nawet Jean Grey zostaje wykorzystana przede wszystkim jako postać, a dopiero później jako potencjalny element większego MCU.
Dlatego właśnie przejście do Doomsday może wyjść tak płynnie. Marvel najpierw przypomina nam, kim jest Peter Parker i dlaczego warto się nim przejmować. Dopiero później może ponownie wrzucić go pomiędzy bogów, mutantów, Fantastyczną Czwórkę i rozpadające się rzeczywistości. A jeżeli Spider-Man rzeczywiście spotka Doktora Dooma, film będzie miał do wykorzystania bohatera, który dopiero co nauczył się ponownie dopuszczać innych ludzi do swojego życia.
Problem w tym, że za chwilę cały jego świat może przestać istnieć.
Zobacz też: Spider-Man: Całkiem nowy dzień – recenzja. Spider-Man, na jakiego czekaliśmy



