The Last of Us 2 to jedna z gier zamykających obecną generację Playstation 4. W swoim założeniu, ma wycisnąć absolutnie wszystko, co ma do zaoferowanie konsola Playstation oferując nam niezapomniane przeżycia.

Niestety premiera the The Last of Us 2 przebiegała w paskudnych trudnościach, które stworzyli … hmmm … chciałem napisać gracze i fani, ale większość tych ludzi zna grę jedynie z filmików w sieci oraz nieszczęsnego wycieku, który został dziwnie zinterpretowany. W każdym bądź razie, już na premierę gra trafiła na cały ocean nienawiści oraz złośliwości ze strony mniej ogarniętych użytkowników internetu, którzy za punkt honoru postawili sobie zrobienie wszystkiego, by szkalować grę czy nawet wysyłać groźby śmierci do osoby podkładającej głos pod jedną z postaci: Abby. Wszystko przez to, że gra jest (teoretycznie) napełniona do granic możliwości ideologią którą od wielu lat próbuje nam wciskać na siłę Hollywood czy nawet Netflix. Tutaj sprostowanie: to nie jest prawda i mówię to jako osoba, która nie raz krytykowała tego typu działania ze strony Netflixa (np. Recenzja serialu Dom z Papieru). To że Ellie jest lesbijką nie jest istotne, bo wiecie, homoseksualiści żyją wśród nas, i hejtowanie The Last of Us 2 bo Ellie woli dziewczyny, to tak jakby hejtować Horizon: Zero Dawn, bo gramy tam dziewczyną, zwłaszcza że jest to wątek przedstawiony naturalnie, bez żadnej pompy i bez kombinowania. Od tego momentu mogą pojawić się spoilery fabularne.

Tą samą recenzję możesz obejrzeć na naszym kanale YouTube. Dziękuję za subskrypcje 🙂

 

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

 

Drugi argument, który zarzuca się grze, tłumacząc że jest formą propagandy, to temat, że Abby jest transwestytą. To oczywiście nieprawda i każdy kto zagrał w grę, doskonale wie, czemu Abby jest tak bardzo umięśniona i jeżeli internetowi hejterzy mają problem z dużymi kobietami, to prawdopodobnie powinni zacząć leczyć kompleksy, wyjść z piwnic oraz ruszyć na siłownie. Padły też inne hasła, takie jak np. słaba scena seksu (rzeczywiście jest słaba, ale litości, trwa niecałe 20 sekund na 30 godzin gry) czy też śmierć jednego z głównych bohaterów na początku gry. A najśmieszniejsze jest to, że naprawdę w grze pojawia się postać Trans, ale żeby to wiedzieć trzeba dokładnie prześledzić fabułę, bo wątek został sprytnie zakręcony, a jednocześnie jest jednym z najważniejszych w grze. Myślę, że to dobry moment by rozpocząć właściwą recenzję, bo już chyba doskonale wiecie jaki mam stosunek do rzeki nienawiści, jaka toczy nasze giereczkowe podwórko i która to nie dotyczy tylko The Last of Us 2.

Ellie jest odporna na zarazę, więc nie musi nosić maski. Wyjątek dotyczy scen, gdzie musi sprawiać pozory żeby prawda nie wyszła na jaw.

Wróćmy jednak do recenzji. Oczywiście, największą zaletą The Last of Us 2 jest fabuła. Grę rozpoczynamy jako Ellie, która to przeżywa straszną tragedię i wyrusza polować na ludzi odpowiedzialnych za tą zbrodnię. Akcja gry podzielona jest na sześć rozdziałów, przedstawionych jako dni i naszym celem będzie odnalezienie Abby, która z nieznanych powodów zabiła naszego przyjaciela i jednocześnie oszczędziła Ellie oraz jej przyjaciółkę Dinę. Już na samym początku zabawy gra generuje wiele pytań, zwłaszcza, że Abby na samym starcie zabawy raczej zyskuje naszą sympatię i nie wydaje się być brutalną morderczynią. Szczerze mówiąc, bardziej polubiłem Abby, niż Ellie. Jej motywy są dużo lepiej rozpisane i przedstawione, o czym dowiemy się dopiero w drugiej połowie gry. Ellie po prostu w szale wyrusza by się zemścić, zachowując się w pełni chaotycznie i narażając na niebezpieczeństwo swoich żywych towarzyszy. Nie chcę tutaj zbyt wiele spoilerować, ale niektóre momenty, jak ucieczka z płonącej wioski czy absolutnie wymagający pojedynek z bardzo sprawnym snajperem totalnie mnie zmiażdżył. Gra jest pełna momentów, które psychicznie oraz moralnie nas zniszczą i to jest piękne. Tak ciężko dzisiaj jest wykreować poruszające i zaskakujące historie, a The Last of Us 2 jest prawie w całości z nich zbudowany.

Gra będzie nas zaskakiwać na każdym kroku.

Nie tylko fabuła jest oryginalna i wyjątkowa w swoim rodzaju. Gra posiada zatrważającą ilość szczegółów, których w większości gracze nie zauważą na pierwszy rzut oka. Takie rzeczy jak znaczki na plecaku Ellie, powoli przesiąkające krwią bandaże, które zakłada sobie bohaterka czy celnie wymierzony cios, który wybija zęby dla postaci to tylko kropla w morzu niewiarygodnych szczegółów. W walce nasi wrogowie wołają do siebie po imieniu i w zależności od przynależności (walczymy z byłymi żołnierzami z organizacji WLF oraz tajemniczym ugrupowaniem o nazwie Blizny) inaczej zachowują się podczas walki. Kiedy uda nam się kogoś postrzelić, to mogą wołać swojego przyjaciela po imieniu, a jeżeli zadamy śmiertelną ranę w miejsce, które nie zabije od razu (np. odstrzelimy nogę) to przez krótki czas wróg będzie krzyczał z bólu w sposób absolutnie realistyczny i mrożący krew w żyłach do tego stopnia, że zastanawiamy się, czy to nie my jesteśmy przypadkiem tymi złymi w tej historii.

Warsztat i modyfikacje broni to istny majstersztyk.

Szczegóły są tutaj zawarte w wielu różnych elementach: kiedy trafiamy do Seattle, dużej otwartej lokacji, to Ellie będzie kreślić każde zwiedzone i wyszabrowane miejsce na mapie mazakiem. System rozwoju broni także daje niesamowitą satysfakcję. Kiedy znajdziemy warsztat pozwalający nam ulepszyć broń, bohaterka zanim zacznie majstrować przy broni, odbezpieczy ją i sprawdzi czy w komorze nie został żaden pocisk. Animacja jest oczywiście inna w zależności od broni, a tych jest około dziesięciu. Następnie, kiedy już wybierzemy jakieś ulepszenie, to nasza bohaterka przeprowadzi odpowiednie modyfikacje, np. by zwiększyć stabilność, zmodyfikuje kolbę wymieniając na mniejszą lub zrobioną z lepszych materiałów, kiedy zamontujemy celownik, to ten faktycznie zostanie zamontowany w bardzo ładnej, profesjonalnie zrobionej animacji i póki nie skończymy wszystkich działań na broni, to ona nie zostanie ponownie złożona i naładowana. Bezpieczeństwo przede wszystkim drodzy gracze!

Jest i oczko w stronę fanów gier bitewnych i warhammera. Takich szczegółów są tutaj setki, jak nie tysiące.

Jeżeli chodzi o same strzelanie czy też skradanie, to bardzo mi się ono nie podobało już w pierwszej części gry. Celownik jest bardzo nieprecyzyjny, lekko pływał, a wrogowie łatwo nas zauważali z drugiego końca mapy, często nawet z miejsca, gdzie sami ich nie widzimy. Tutaj niestety niewiele się zmieniło i przez sporą część gry, wszelkie konfrontacje z wrogami doprowadzały mnie do bólu głowy, irytując się, że wyrywano mnie z tej fantastycznej historii. Na szczęście jednak, twórcy zamontowali dziesiątki różnych elementów mających ułatwić nam rozgrywkę. Sam skorzystałem z dwóch z nich: lekkiego spowolnienia czasu przy celowaniu oraz radaru do wykrywania przedmiotów. Oba elementy mamy w wielu innych grach i drastycznie zmieniły one przyjemność z rozgrywki, zwłaszcza z walk. Dalej były wymagające, bo wrogowie celują bardzo szybko i szybko też oddają celne strzały, które mogą nawet przewrócić naszą bohaterkę.

Ellie będzie regularnie uzupełniać swój dziennik. Bawiły mnie jej ręczne notatki.

Wrogów jest dużo i są bardzo inteligentni (to też można zmienić w ułatwieniach dostępu, ale nie polecam). Kiedy przeczesują teren, to najczęściej parami wzajemnie się osłaniając, co bardzo utrudnia nam pokonywanie ich pojedynczo. Dodatkowo żołnierze WLF posiadają psy, które mogą złapać nasz ślad i powoli podążać za nami. To oczywiście pozwala zastawiać pułapki (miny domowej roboty), ale cholera jasna, zabić psa? Blizny działają natomiast inaczej, bo Ci komunikują się za pomocą gwizdów i często posiadają łuki, które mogą nas spowolnić oraz spowodować wyjątkowo irytujące krwawienie. Są oczywiście także zarażeni, dalej podzieleni na parę rodzajów i wymagający od nas różnego podejścia. Pojawi się nawet olbrzymi zarażony boss, który doprowadzi Was do łez i przerazi swoim wyglądem. The Last of Us 2 stawia na naszej drodze wielu różnych przeciwników i często stanowi naprawdę wyjątkowe wyzwania.


Zdarzają się także i retrospekcje. Są bardzo ważne dla zrozumienia fabuły i motywów postaci.

Graficznie i dźwiękowo The Last of Us 2 to zdecydowanie najwyższa jakość. To jak ta gra wygląda, jak zachowuje się trawa, jak przedstawiają się wrogowie oraz tereny które zwiedzamy jest po prostu niesamowite. Szpital który zobaczymy pod koniec gry i który widział początek epidemii to lokacja, z której mogą się uczyć twórcy serii Resident Evil, a zalesione Seattle jest po prostu piękne. Szczegóły postaci, paskudny grymas na twarzy Ellie, kiedy ta poddusza przeciwnika i jego błagalna mimika oraz uciekające powoli życie z oczu. The Last of Us 2 jest jednocześnie piękne i przerażające. Gra bawi się także dźwiękiem przestrzennym, zwłaszcza podczas walki z zarażonymi. Nie raz będziemy musieli sobie z nimi radzić w ciemnościach i bez uważnego słuchania po prostu wpadniemy w pułapkę. Jak pamiętamy, to też klikacze reagują na dźwięk, więc jest to istotny element gry, zrobiony z absolutną pieczołowitością.

Mimo, że The Last of Us 2 to gra przede wszystkich o ludziach, pamiętajmy, że w tle dzieje się apokalipsa zombie.

The Last of Us 2 to kolejny tytuł godnie żegnający obecną generację konsol, gra która wryła mi się w pamięć, która absolutnie mnie porwała i zafascynowała. Fenomelnalna postać Abby, której rozterki towarzyszą nam przez całą grę, trudne decyzje podejmowane przez bohaterów i zapadające w pamięć sceny (podniebne mosty, sam chciałem wymiotować). The Last of Us 2 to gra, w którą koniecznie musicie zagrać i o której sami musicie sobie wyrobić zdanie. Czy to historia dla każdego? Nie sądzę, ale mi się niewiarygodnie podobało, mimo że nigdy nie podobała mi się pierwsza część gry.

 

The Breakdown

The Last of Us 2 to fabularny, graficzny oraz gameplayowy ideał. Koniecznie musisz zagrać i samodzielnie wyrobić sobie zdanie o tej grze.
Ocena Końcowa 10.0
Pros
- Niewiarygodna fabuła pełna zwrotów akcji
- Wiele ułatwień oraz możliwości modyfikacji rozgrywki
- Niesamowita grafika oraz fantastycznie przedstawione tereny
- Wrogowie, którzy posiadają swoje imiona oraz zachowują się w bardzo charakterystyczny dla siebie sposób
- Im bliżej końca, tym bardziej wymęczy nas moralnie i psychicznie
- Szczegółowy system rozwoju broni
Cons
- Bardzo słabe strzelanie oraz skradanie, przynajmniej do momentu modyfikacji ustawień gry

4 komentarze

  1. Avatar
    Alabastrowy
    23 lipca 2020
    Odpowiedz

    Myśmy chyba grali w dwie różne gry, typie. Widziałeś, co zrobili z Joelem? Widziałeś, kim się grało przez 3/4 rozgrywki? Jakie decyzje podjął za nas Druckmann na samym końcu, po 20 godzinach zabijania kogo tylko się dało w tej „moralnie miażdżącej” grze? Przyznaj się, tobie też coś skapło z tej kasy, którą wpompowało Naughty Dog w kupowanie „profesjonalnych recenzjentów”. 2/10, jeden punkt więcej tylko i wyłącznie za grafikę.

    • Avatar
      23 lipca 2020
      Odpowiedz

      Nie jesteśmy kolegami, żebyś mówił do mnie typie to po pierwsze. Po drugie kolejny komentarz w takim tonie i kończysz dyskusję. Po trzecie, twórcy zrobili co chcieli z grą i to ich sprawa, bo to ich wizja i nie musi się tobie wcale podobać. Mi się podobała, tobie nie. Deal with that. Ja nie chodzę po forach i nie szkaluje gier które mi się nie podobają. Są gusta i guściki, tak jak ludzie i taborety. Nie bądź tym drugim.

      • Avatar
        24 lipca 2020
        Odpowiedz

        A jak się ma ta „wizja” do pokazywania w trailerach Ellie i Joela razem, na kolejnej przygodzie życia – czyli coś, do czego przyzwyczajono fanów, coś co fani pokochali i czego od gry oczekiwali, co im na każdym kroku w trailerach i zajawkach obiecywano – a ostatecznie zaserwowania czegoś o 180 stopni innego? To się nazywa „nieuczciwa reklama”.
        Zniszczono całą markę, bo pan Druckmann koniecznie musiał realizować swoją pokrętną wizję „revenge plot”, przed którą skutecznie powstrzymywał go przy pierwszej części Bruce Straley, czyli prawdziwy geniusz stojący w cieniu za sukcesem TLOU – dopóki nie doprowadzili do jego zwolnienia, jak i 70% pracowników ND, a wszystko to bo Druckmann miał „swoją wizję gry”, no i widać po głosach zwykłych graczy i recenzentów na YT (masowo blokowanych na stronach ND i Sony, jeśli nie dają 10/10) jak im ta wizja podeszła.
        Nazywanie przez twórców każdego, komu gra się nie podoba „hejterami”, „bigotami”, „seksistami” czy „rasistami”? To też jest współczesna odpowiedź na krytykę? Mnie i wielu ludzi na przykład nie obchodzi rasa, płeć, preferencje seksualne, co jedzą na śniadanie czy wyznanie bohaterów, a wolałbym lepszą, skupioną fabułę – Druckmann, Baker i reszta tak czy siak zwyzywa nas za to od najgorszych.
        Co innego merytoryczna dyskusja, a co innego „fanboje” tego potworka, którzy w swoim zacietrzewieniu są gotowi nazywać np. genialne „Ghost of Tsushima” rasistowskim [ciekawostka: wszystkie ważniejsze, jak i większość drugoplanowych nie-białych postaci w TLDR2 ginie jakąś okropną śmiercią, a sam jeden Manny to skrajny stereotyp Latynosa] i słabym, bo zbiera dużo lepsze recenzje niż ich ukochane, napompowane TLOU2.
        Wszedłem na to forum przez przypadek, w poszukiwaniu obrazka do mema. Rację masz, są gusta i guściki, każdy ma inne, ale jeżeli nie chcecie dyskusji o gustach odmiennych niż wasze, to nie dawajcie opcji komentowania artykułów, jak np. Onety czy Interie. Albo przynajmniej nie oskarżajcie z góry kogoś o „szkalowanie”.

        • Avatar
          24 lipca 2020
          Odpowiedz

          To co robią ludzie, czyli bojkotują grę przez filmiki w sieci lub groźby zabójstwa aktorki podkładającej głos to nie dziwi mnie, że autorzy tak nazywają „krytykantów” jeżeli ktoś dyskutuje sensownie co mu się nie podoba to spoko, ale jak ktoś pisze „słaba gra 2/10 bo Joel ginie na początku”, to wiesz i dyskusja jest słaba.

          TLOU2 jest ofiarą wycieku, który źle nastawił co mniej ogarniętą część internetu – tą co zna grę głównie z filmików w sieci i sami raczej nie mają zamiaru jej kupić. Ci sami ludzie, biedni hejterzy, którzy za punkt honoru stawiają sobie szlakowanie twórców bo nie podoba im się gierka. Całą recenzję masz wyżej, historia jest naiwna tak samo jak w pierwszej części i tam jest dokładnie ten sam manewr co tutaj i który nastawiał bohatera na całą grę (w pierwszej części było to brutalne zabójstwo córki Joela). Tutaj mamy brutalne zabójstwo Joela, co nakręcało dalej całą fabułę. Swoją drogą nigdy nie byłem fanem pierwszej części gry oraz serii, ale doceniam The Last of Us 2 za to jaką jest grą. To jak twórcy poprowadzili fabułę to ich sprawa, wizja. Ja oceniam całość gry, a fabuła mnie trzymała w napięciu do samego końca. Gdyby mi się nie podobała urwałbym oczko albo dwa z oceny, ale dalej nie mogę zaprzeczyć że ma fantastyczną grafikę, świetne flow, niesamowite obszary do zwiedzania ….

          A jeżeli chodzi o napędzanie Eli zemstą, to pamiętaj że na koniec się rehabilituje. Tak samo zresztą Abby która także ma wiele powodów by się mścić. Prawda jest taka, że zarówno czytelnicy i widzowie z którymi rozmawiałem, jak i moi znajomi, którzy ukończyli grę, zgodnie twierdzą że gra to arcydzieło lub przynajmniej gra bardzo dobra. Mi np. nie podobała się walka, ale dzięki ułatwieniom dostępu mogłem sobie zwiększyć komfort zabawy.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Previous Maska - retro recenzje - Freud byłby dumny
Next Gdzie znajdują się największe kasyna naziemne w Polsce?