Wednesday – recenzja – serial roku na Netflixie!


Serial Wednesday miał swoją premierę na Netflixie w minionym tygodniu, oczywiście w środę. Czy Netflix, pod wodzą Tima Burtona, będzie zdolny zrobić dobrą produkcję?

Długo czekałam na Wednesday, ponieważ praktycznie wychowałam się na filmach z lat 90. o Rodzinie Addamsów. Nie potrafię zliczyć ile razy widziałam każdą z części, jednak stale do nich wracam i w dalszym ciągu cieszy mnie każdy kolejny seans. Dlaczego? Addamsowie to całkowicie nietypowa, pokręcona rodzinka z obfitym, czarnym humorem i miejscami niepoprawnym podejściem do wychowania dzieci. Niezmiernie ucieszyłam się na wieść o serialu, w którym główną rolę zagra moja ulubiona postać z filmów, Wednesday Addams, będąca czymś na miarę mojej idolki za dzieciaka. Dzięki serialowi mogliśmy jednak zgłębić się w charakter tej postaci i poznać bohaterkę jako osobę starszą niż w filmach, z trochę innej strony niż jednoliniowe żarty. Kiedy okazało się, że Tim Burton jest producentem oraz reżyserem czterech odcinków, moje oczekiwania wystrzeliły w górę.


Wednesday

Po premierze okazało się, że to Tim Burton będzie odpowiedzialny za przedstawienie nam nastoletniej Wednesday Addams. W pierwszych czterech odcinkach serii, Burton pokazał bohaterkę ze strony, której żadne z nas do tej pory nie miało okazji poznać. Bohaterka nie ma już dziesięciu lat, tylko szesnaście i jest na ostatniej prostej ku dorosłości. Charakter tej postaci pozostał jednak w tonacji, jaką znamy z filmów, jednak został znacznie doszlifowany i wydoroślony. Wednesday jest bezkompromisową osobistością, nieuznającą półśrodków. Wyraźnie nakierowana jest na realizację celów, nie ważne co (i kogo) będzie musiała poświęcić po drodze. Bohaterka posiada mroczne poczucie humoru i cięte, zawsze celne riposty. Jest wszechstronnie utalentowana – gra na wiolonczeli, pisze kolejną powieść, uprawia szermierkę, zna kilka języków, potrafi naprawiać elektronikę. Przez to wszystko bywa czasem obiektem drwin, niektórzy się jej boją lub unikają, więc przede wszystkim, jest samotniczką. W młodym wieku zrozumiała, że nie potrzebuje przyjaciół, nie są jej do niczego potrzebni. Ta perspektywa ulega zmianie, kiedy Wednesday trafia do Nevermore, szkoły z internatem dla „dziwolągów” i wyrzutków.

Wednesday

W Nevermore Wednesday… cóż, planuje z stamtąd uciec. To miejsce, w którym poznali się jej rodzice, obydwoje się tam uczyli. Dziewczyna wie, że nie jest w stanie konkurować z matką, dorównać jej osiągnięciom i jest trochę przytłoczona ciągłym przypominaniem jej o życiu rodziców w szkole. Powoli się to jednak zmienia, kiedy pada ofiarą dwukrotnej próby morderstwa oraz kiedy odkrywa, że jej ojciec jest podejrzanym w sprawie morderstwa na terenie akademii. Każdy inny uciekałby gdzie pieprz rośnie, Wednesday Addams poczuła jednak nutkę ekscytacji. Uczucie znacznie urosło, kiedy odkryła, że w okolicach Nevermore grasuje mordujący ludzi potwór. Wkrótce okaże też się, że Wednesday jest zagrożeniem dla istnienia szkoły i dlatego została dwukrotnie zaatakowana. Ostatecznie postanawia zostać w Nevermore. Dzięki kolejnym wizjom odkryje tajemnice miasteczka Jericho, odnajdzie krwiożerczego Hyde i zmierzy się z Crackstone’m – założycielem miasta, który nienawidzi odmieńców.

Wednesday

Serial dopracowany jest do ostatniego szczegółu. Widać, że całemu „tłu” poświęcono ogromną uwagę. Absolutnie przepiękna była posesja szkoły Nevermore, do której uczęszczały dziwolągi. W rzeczywistości jest to rumuński Zamek Cantacuzino, wybudowany w 1911 roku. Idealnie wpasował się w ciemną, gotycką atmosferę serialu. Takim klasycznym elementem w serialu był też ogromny witraż w pokoju dziewczynek, przed Enid udekorowany kolorowymi naklejkami, przez Wednesday pozostawiony nagi. Ten kontrast, który tworzył idealnie odwzorowywał charaktery bohaterek i ich wzajemną relację. Szczegóły, na które zwrócono uwagę w czasie produkcji wynoszą ten serial ponad wszystkie inne. Wednesday nie mogła mieć klasycznego mundurka szkoły, zrobiono jej czarno – biały, jej sukienka na czarno – biały bal była inna niż pozostałe kreacje uczniów. Wszystko było idealnie dopracowane pod charakter tej postaci. Zestawienie jej z barwną, głośną i ekspresywną współlokatorką nadało serialowi uroku i głębi. Dzięki Enid Wednesday rozwinęła się „społecznie”, dojrzała do posiadania przyjaciół i stała się prawdziwą sobą. Zwróciłam też uwagę na świetne kreacje, które Wednesday nosiła poza szkołą, w czasie wolnym. Podoba mi się taki casualowy, look w czerni i bieli. Nie różni się za bardzo od mojego codziennego wyglądu, wiec od premiery serialu wyczaiłam produkty do makijażu, których używano na planie i wydobywam swoją wewnętrzną Wednesday Addams.



Moją ulubioną sceną w całym serialu był występ Wednesday na balkonie pokoju w Nevermore, kiedy na wiolonczeli wygrywała Pain it Black Rolling Stonesów. Miałam wtedy absolutne ciarki i byłam pewna, że dalsze odcinki nie zawiodą mnie ani trochę. Pomińmy już całą atmosferę nastoletniej szkoły i dość przewidywalny plot. Sezon przepełniony był wszelkimi smaczkami w tym dość mrocznym klimacie, zawsze z odpowiednio dobraną muzyką, która robiła atmosferę. Momentami oddawano też hołd filmowej Rodzinie Addamsów, między innymi przy muzyce do której bohaterka pstrykała palcami przy posągu Poe. Takie dopracowanie materiału wymagało wiele planowania, ale ostatecznie opłaciło się producentom. Nawet kolorystyka scen była przyciemniona i wygaszona, bez zbędnej saturacji. Z ciekawostek mogę Wam też zdradzić, że Rączka grany był przez rumuńskiego aktora (jego pierwsza rola) i nie nosił typowego zielonego kostiumu do późniejszego wycięcia tła, tylko niebieski, ponieważ takie są korzystniejsze dla ciemniejszych scen. Jeśli dobrze się przyjrzycie, zdacie sobie sprawę, że Jenna Ortega, grająca tytułową postać, w zasadzie nie mruga. Ktoś policzył, że Wendesday mrugnęła około dziesięciu razy w całym serialu. Bohaterka mrugała, kiedy zdradzała jakiekolwiek uczucia. Uważam, że Tim Burton wpadł na szalony pomysł, zarówno z Rączką, jaki kompletnym brakiem mimiki. Zaryzykował i odniósł kolejny sukces.

Wiadomo, że Jenna Ortega genialnie wpasowała się w postać Wednesday Addams. Nie miała też łatwego zadania, ponieważ klasyczna rola Christiny Rricci z filmów jest nie do podrobienia. Ortega poszła zatem swoją drogą, czerpiąc niewielkie pomysły od poprzedniczki. Fajnie, że aktorka mogła odkryć tę postać na nowo, trochę ją uwspółcześnić, jednak zachowała wszystkie ważne elementy tej postaci. Tim Burton uznał, że wyłącznie Jenna nadaje się do roli Wednesday i muszę przyznać, że facet na dobre oko. Dodanie do serialu Gwendoline Christie było kolejnym genialnym posunięciem. Wreszcie mogliśmy zobaczyć tę aktorkę z nieco innej strony, bardziej kobiecej. W którymś wywiadzie Christie przyznała, że nigdy nie czuła się tak pięknie na planie i serio… wielkie WOW, bo wyglądała absolutnie przepięknie w każdej scenie, w której się pojawiła. A jeśli zachwytów nas serialem było mało, ważną rolę w Wednesday odegrała…sama Christina Rricci, która wcieliła się w rolę nauczycielki Nevermore. Właściwie cała obsada aktorska tego serialu wywołała niemałą furorę i zagarnęła sobie rzeszę fanów praktycznie przez kilka godzin.

Netflix potrzebował Tima Burtona do tego serialu, bo tylko z nim mogło się to udać. Długo myślałam o rzeczach, o które mogłabym się przyczepić. Przewidywalny plot? Pewnie, ale tutaj też ostatecznie zostaliśmy zaszokowani. Szkolny kilmat? Szczerze, chciałabym uczyć się w takiej szkole jak Nevermore. Jedyne ALE jakie posiadam ma się w polskim tłumaczeniu (oglądaliśmy z napisami). Wednesday ma bogaty język i często korzysta z gier słownych, które w języku angielskim są śmieszne i on brand. Nasze ojczyste tłumaczenie nie było wstanie nadążyć z językowymi zabawami i nie śmieszyło tak bardzo, jak oryginalny dźwięk.



Wednesday jest fantastycznym serialem, o którym mogłabym pisać i pisać. Chętnie też obejrzę go ponownie. Ostatni raz takie odczucia dawał mi Gambit Królowej, który w dalszym ciągu stoi na czele moich ulubieńców. Nie mogę się doczekać kolejnych sezonów przygód młodej pani Addams, jednak oficjalnie jeszcze nic nie wiadomo o kontynuacji. Bez zahamowań mogę polecić ten serial i będę zachęcać kolejne osoby do zapoznania się z nim. Według mnie jest to serial roku nie tylko Netflixa, ale i ogółem. Naprawdę jestem pod wrażeniem.

1 komentarz

  1. Nikola
    16 stycznia 2023
    Odpowiedz

    Właśnie ma challenge 24 h jestem Wednesday

Zostaw komentarz

Poprzednio Remake Wiedźmina będzie miał otwarty świat, potwierdza CD Projekt RED
Następny Znane już wszystkie mecze fazy play-off na BLAST Premier: Fall Final 2022