Wasteland 3 podąża ścieżką, z której lata temu zeszła seria Fallout. Postapokaliptyczne stany zjednoczone, które zwiedzamy w rzucie izometrycznym to teraz konik należący do serii Wasteland. Czy to jest dobry wybór?

Tym razem Wasteland 3 zabierze nas do mroźnego Colorado. Strażnicy po przygodach z drugiej części są na skraju upadku. Brakuje im żywności, zasobów, broni czy też amunicji by dalej skutecznie prowadzić działania operacyjne na podległych im terenach. Zostaje więc wysłane wsparcie do watażki rządzącego stanem Colorado, Patriarchy, który potrzebuje pomocy zbrojnej. W zamian dostarczy on brakujące zasoby do kwatery głównej strażników. Tak zaczyna się nasza przygoda z Wasteland 3. Recenzja powstała na bazie wersji na komputery osobiste PC i może zawierać spoilery fabularne.

 

 

Nasz konwój w drodze do Colorado wpadnie w pułapkę, przez co większość strażników zostanie wybita do nogi. My pokierujemy niewielką grupą ocalałych i spróbujemy dotrzeć do wydelegowanej do naszych celów bazy strażników. Stary, zniszczony budynek rządowy który otrzymamy od Saula Buchanana, czyli samozwańczego przywódcy stanu Colorado. Naszym celem będzie więc odzyskanie sławy strażników oraz pomoc dla Saula. Polegać ona będzie na odnalezieniu jego dzieci, które znajdują się gdzieś w Colorado i spiskują przeciwko staremu przywódcy. Jednym z warunków otrzymania pomocy będzie jednak zadbanie o to, by jego podopieczni wrócili do domu cali i zdrowi.

I tutaj ukryta jest pierwsza zaleta gry. Fabuła jest bardzo ciekawa i daje nam sporo fajnych możliwości wyboru. Oczywiście gra posiada wiele zakończeń, które warunkują różne decyzje podczas gry. A najciekawsze jest to, że nic tutaj nie jest czarno białe. Każdy jest na swój sposób szalony, głupi albo po prostu zły. I najciekawiej jest w momencie, kiedy powiemy danej postaci że wiemy o jej machlojkach, a ona powie „no tak oczywiście, a jak myśleliście?”. Nie znajdziecie tutaj wielu sytuacji, kiedy to przyjdziecie do postaci niezależnej, powiecie jej co odkryliście, a ona na to jakim cudem odkryliście mój niecny plan?

Czasami, ale bardzo rzadko, kamera podczas dialogu przejdzie na pierwszą osobę.

Sama gra przypomina standardowe izometryczne RPG. Będziemy sterować drużyną złożoną z sześciu postaci, wykonywać zadania główne oraz poboczne, znajdować przedmioty (fajnie, że mamy plecak bez dna) oraz walczyć z wrogami w ramach systemu turowego. Walka się toczy w ramach zasady „najpierw jedna, potem druga strona”, bez podziału na mieszane tury związane z inicjatywą. Dlatego też zawsze próbujemy zacząć walkę jako pierwsi, zanim wróg nas zauważy, gdyż wtedy będziemy mogli go ostrzelać wszystkimi naszymi postaciami. Oprócz tego mamy szereg broni podzielonych na kategorie oraz odpowiednie drzewka umiejętności które rozwijamy co poziom. Im dalej w las, tym więcej umiejętności odblokujemy i będziemy mogli robić bardziej złożone kombinacje, także między postaciami. Przykładowo, nasz siepacz z mieczem może używać zdolności, która zadaje 200% więcej obrażeń podpalonym celom. Obok stoi nasz towarzysz z miotaczem ognia. Możemy dowolnie zmieniać postacie w naszej turze i wydawać im polecenia do momentu, kiedy nie zużyjemy wszystkich punktów akcji. Kombinowanie jest więc wymagane i warto spędzić parę chwil analizując statystyki. Sprzętu także mamy dużo i może na siebie nawzajem wpływać. Wasteland 3 to jedna z tych gier, którą możemy ukończyć parę razy i to za każdym razem stosując skrajnie inną taktykę. To nie jest ten sam poziom złożoności jak w Divinity: Original Sin 2, ale kierunek jest dobry.

Kodiak to nasz dzielny rumak, który zabierze nas do najbardziej niebezpiecznych rejonów Colorado.

Zadań głównych i pobocznych jest sporo. Gra przesiąknięta jest rubasznym humorem oraz zabawnymi zadaniami. Będziemy oswabadzać zniewolone elfy kręcące narkotyki dla dealera Mikołaja lub też zadbamy o pozbycie się kowbojów będących przy okazji kanibalami. Zaraz obok wykonamy zemstę na Dorsleyach, rodzinie która zaatakowała nasz konwój na początku gry i wyrżnęła większość strażników czyli poważne zadanie z zemstą i moralnymi dylematami w tle. Podobnie więc, jak to było przy Divinity: Original Sin 2 obok poważnych tematów otrzymujemy typowo jajcarskie żarty i gagi, bardzo korelujące z tym co widzimy zwłaszcza w głównym wątku fabularnym.

Wskazując wroga podczas walki widzimy prawie wszystko co nam jest potrzebne, w tym jego opancerzenie oraz jak bardzo zredukowany zostanie atak.

Żartów i nawiązań do popkultury jest bardzo dużo i samo wyszukiwanie tych smaczków stanowi przyjemną zabawę samą w sobie. Żeby za wiele nie spoilerować, już na samym początku do naszej drużyny może przyłączyć się do nas kot nazywający się Major Tomcat. Możemy to zrobić wykonując test na oswajanie zwierząt albo … dając mu paczkę papierosów. I tego jest naprawdę bardzo, bardzo dużo. Co ciekawe, opcjonalni kompanii mogą za nami podążać i uczestniczyć w walce i wspominany kot na koniec gry jest prawdziwym rzeźnikiem, którego nie da się trafić i sam zadaje olbrzymie obrażenia przebijające pancerz. Nie potrafię tego zrozumieć, ale Major Tomcat stał się istotnym elementem drużyny. Zrozumiałem to w momencie, kiedy olbrzymi Scorpitron wystrzelił całą salwę z ciężkiego karabinu w stronę kota. Już się z nim żegnałem w myślach, a ten mały mistrz matrixa ominął wszystkie strzały z serii.

Prawie jak na dzikim zachodzie.

Podczas zabawy przyłączy się do nas szereg ciekawych kompanów. Niestety jednak, nie udzielają się oni zbyt często w dialogach i nie mają swojego systemu reputacji wpływającego na to czy nas lubią czy też nie. Czasami coś powiedzą i mają swój ukryty system wartości (np. jeden z szeryfów odszedł ode mnie, kiedy przypadkiem spaliłem psa próbując rozmrozić blok lodu za pomocą miotacza ognia) jednak na dłuższą metę nic istotnego nie wnoszą do przebiegu zabawy i można w pełni komfortowo się bawić za pomocą własnoręcznie stworzonych postaci.

Stan techniczny, niestety już standardowo, jest opłakany i kardynalny i właśnie z uwagi na niego ucinam punkty od finalnej oceny. Przede wszystkim ekrany ładowania są bardzo długie. Może nie tak, jak w Pillars of Eternity 2 na Playstation 4 (jest to powód czemu nigdy nie zrecenzowałem tej gry z wersji konsolowej), ale i tak przemieszczanie się po mieście jest bardzo irytujące bo może nas czekać parę ekranów ładowania po drodze, każdy po 30 sekund. Wybija to mocno z gry i irytuje.


Gra jest nierówna pod względem humoru. Żarty śmieszą, ale czasami zastanawiasz się co jest żartem, a co jest na serio

Pojawiają się także i inne problemy, na przykład jeżeli podczas bitwy zmienią się warunki (np. podpalimy wroga i potem zmienimy postać na taką, która zadaje dodatkowe obrażenia podpalonym wrogom) to nie zawsze się zmieni wskaźnik obrażeń z broni przy nazwie ostrzeliwanego przeciwnika. Ten błąd był bardzo irytujący bo czasem uwzględni np. bonus do obrażeń z danej broni i czasem nie, więc musimy zgadywać czy uda nam się pokonać wroga czy też nie. Zwłaszcza było to problemem dla mojej snajperki, której to atak rozpoczynający bitwę powinien zadawać dodatkowe obrażenia. I nie zawsze tak było. Ogólnie w grze powinien być system skradania Wskazują na to opisy niektórych umiejętności, a także ustawienia klawiszy, gdzie pod V powinien być system skradania, którego nie ma. Albo nie wiem jak go uruchomić, ale nawet reddit nie zna odpowiedzi na to pytanie i po prostu sugeruje, że skradanie jest po prostu atakowaniem wroga po za zasięgiem jego wzroku.

Gang bandytów czczący klauna to tak naprawdę nie jest najdziwniejsza rzecz w Wasteland 3.

Wasteland 3 to na pewno bardzo dobra gra która myślę, że na stałe zapisze się w kanonie najlepszych gier RPG. Mimo wielu męczących błędów oraz długich ekranów ładowania, chętnie ukończę ją ponownie na wyższym poziomie trudności oraz podejmując inne decyzje. Liczę także na dodatki do Wasteland 3 i mam szczerą nadzieję, że twórcy nie zostawią tej gry samej sobie, bo potencjał na rozwój jest duży. Zwłaszcza, że znalazłem parę elementów świadczących o możliwości pojawienia się nowych DLC (np. ścieżka na wschodzie Colorado, która nagle kończy się w lesie). Mam nadzieję tylko, że twórcom uda się zoptymalizować grę i sprawić, że będzie ładować się szybciej.

The Breakdown

RPG w które musi zagrać każdy fan gatunku. Trochę inne od pozostałych tytułów, ale dające radę. Warto.
Ocena Końcowa 8.0
Pros
- Ciekawy i wielowarstwowy system walki
- Fantastyczny soundtrack
- Interesujące zadania główne oraz poboczne
- Świetny wątek fabularny pełen trudnych wyborów
- Brak podziału na dobro i zło
- Liczny sprzęt oraz ciekawy rozwój postaci
Cons
- Rubaszny humor obok bardzo poważnych zadań
- Liczne błędy, niektóre utrudniają rozgrywkę
- Nieistotni towarzysze w drużynie

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Previous Monster Hunter Rise - Co wiemy do tej pory?
Next Necromunda: Underhive Wars - recenzja - wyjątkowa turówka