Bungie kończy rozwój Destiny 2. Destiny 3 nie ma zielonego światła, a studio szykuje zwolnienia


Bungie oficjalnie potwierdziło, że Destiny 2 otrzyma ostatnią dużą aktualizację live-service 9 czerwca 2026 roku. Studio nazywa ją „Monument of Triumph” i przedstawia jako pożegnanie z wieloletnią erą gry, która przez prawie dekadę była jednym z najważniejszych przykładów wysokobudżetowego modelu gier-usług. Problem w tym, że za emocjonalnym komunikatem o „nowym początku” kryje się znacznie mniej optymistyczna historia. Według raportu Bloomberga, na który powołuje się Video Games Chronicle, Bungie ma szykować znaczące zwolnienia, a Destiny 3 nie zostało jeszcze zatwierdzone do produkcji.

To bardzo mocny sygnał, bo Destiny przez lata było dla Bungie czymś więcej niż jedną marką. Po rozstaniu z Microsoftem i erze Halo to właśnie Destiny miało być nowym filarem studia, wielkim światem science fiction rozwijanym przez lata, finansowanym kolejnymi dodatkami, sezonami, przepustkami i mikropłatnościami. Teraz okazuje się, że aktywny rozwój Destiny 2 dobiega końca, a zespół nie ma od razu przejść do pełnej produkcji kolejnej odsłony. Według doniesień część pracowników została już przeniesiona do Marathon, czyli nowego extraction shootera Bungie.

W oficjalnym wpisie Bungie podkreśla, że Destiny 2 pozostanie grywalne, podobnie jak pierwsze Destiny. Studio chce, aby finałowa aktualizacja była czymś w rodzaju listu miłosnego do graczy. Monument of Triumph ma przywrócić i poprawić wiele elementów, o które społeczność prosiła od dawna. Wśród zapowiedzianych nowości znalazł się powrót odświeżonego Directora, Pantheon 2.0, poprawki łupów z rajdów i dungeonów, zmiany w egzotycznym ekwipunku, powrót Sparrow Racing League oraz aktualizacje aktywności PvP i Gambit. To brzmi jak solidny pakiet pożegnalny, ale jednocześnie trudno nie czytać tego jako wielkiego sprzątania przed zamknięciem najważniejszego etapu życia gry.

Największe emocje budzi jednak informacja, że Destiny 3 nie ma zielonego światła. Według raportu Bungie nie planuje natychmiastowego wejścia w produkcję trzeciej części, choć pracownicy mają podobno przygotowywać i przedstawiać nowe pomysły, również związane z marką Destiny. Nie oznacza to jeszcze definitywnego końca serii, ale sytuacja jest daleka od tej, której spodziewaliby się fani. Po tylu latach rozwoju Destiny 2 naturalnym ruchem wydawałoby się rozpoczęcie prac nad następcą. Zamiast tego studio ma skupić się w najbliższym czasie na Marathon.

Dla Sony to potencjalnie kolejny bolesny rozdział w historii strategii live-service. PlayStation kupiło Bungie w 2022 roku za 3,6 miliarda dolarów, licząc nie tylko na samą markę Destiny, ale też na know-how studia w budowaniu gier-usług. Bungie miało być jednym z kluczowych elementów nowego otwarcia Sony w segmencie produkcji online. Tymczasem ostatnie lata przyniosły opóźnienia, restrukturyzacje, spadające nastroje wokół Destiny 2 i bardzo trudny klimat wokół całej strategii gier-usług. O tym, że Sony ma z tym modelem spory problem, pisaliśmy już przy okazji tekstu Sony o live service: „Trochę nam nie idzie”.

W tej układance Marathon staje się dla Bungie projektem absolutnie krytycznym. To właśnie na nim studio ma się teraz koncentrować, mimo że sama marka nie ma tej rozpoznawalności i emocjonalnego ciężaru, które przez lata zbudowało Destiny. Extraction shootery są też gatunkiem ryzykownym: potrafią przyciągnąć bardzo zaangażowaną społeczność, ale równie łatwo mogą odbić się od graczy, jeśli balans, ekonomia, tempo rozgrywki albo system progresji nie zadziałają od pierwszych tygodni. Już wcześniej analizowaliśmy, dlaczego Sony liczy, że Marathon nie podzieli losu Concord, ale obecne doniesienia sprawiają, że stawka wydaje się jeszcze większa.

Najbardziej gorzkie w całej sytuacji jest to, że Destiny 2 przez lata było stawiane jako przykład gry-usługi, która mimo problemów potrafi utrzymywać społeczność i regularnie dostarczać duże momenty. The Final Shape było dla wielu graczy emocjonalnym zamknięciem najważniejszego wątku fabularnego, ale późniejszy okres nie dał serii nowej energii na miarę oczekiwań. Spadek zainteresowania, zmęczenie modelem sezonowym i coraz większa konkurencja sprawiły, że nawet tak silna marka zaczęła tracić impet. Kiedyś można było żartować, że Destiny 2 nigdy się nie kończy. Teraz Bungie samo wyznacza datę ostatniej dużej aktualizacji.

SKLEPZGRAMI.PL
Sprawdź też w SklepzGrami.pl

Różne pełne gry dostępne teraz w naszym sklepie.

Zobacz cały sklep

Nie oznacza to, że 9 czerwca serwery Destiny 2 zostaną wyłączone. Gra ma działać dalej, a finałowa aktualizacja wygląda na próbę zostawienia jej w stanie możliwie atrakcyjnym dla powracających graczy. To ważne, bo Destiny 2 ma ogromną bibliotekę zawartości, rozbudowaną społeczność i historię, której nie da się po prostu zamknąć jednym komunikatem. Dla wielu osób będzie to nadal miejsce do wspólnej gry, farmienia ekwipunku, przechodzenia aktywności i wracania do ulubionych momentów. Różnica polega na tym, że po Monument of Triumph nie należy już oczekiwać klasycznego rytmu dużych aktualizacji live-service.

Cała sprawa pokazuje też, jak bardzo zmienił się rynek gier. Jeszcze kilka lat temu niemal każdy duży wydawca chciał mieć własną grę-usługę, która będzie generować przychody przez lata. Dziś coraz częściej widzimy, że ten model jest niezwykle kosztowny, trudny do utrzymania i brutalny dla zespołów deweloperskich. Gracze mają ograniczony czas, a każda kolejna gra-usługa walczy nie tylko z konkurencją, ale też z Fortnite, Call of Duty, GTA Online, Warframe, Final Fantasy XIV czy starszymi tytułami, które już zbudowały lojalną publiczność. Nawet Bungie, studio mające ogromne doświadczenie w tym segmencie, nie jest odporne na te problemy.

Jeżeli raport o zwolnieniach się potwierdzi, będzie to kolejny cios dla pracowników Bungie i następny przykład kosztów, jakie branża ponosi po latach nadmiernego inwestowania w projekty live-service. Dla graczy najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej: czy Destiny ma jeszcze przyszłość jako pełnoprawna seria, czy stanie się marką utrzymywaną przy życiu wspomnieniami, powrotami do Destiny 2 i ewentualnymi eksperymentami? Na ten moment pewne jest jedno: Destiny 2 kończy aktywny rozwój, Destiny 3 nie zostało zatwierdzone, a Bungie wchodzi w jeden z najtrudniejszych momentów swojej historii.

Poprzednio VOD w maju 2026 - co warto obejrzeć w weekend?
Następny Pokémon TCG: Chaos Rising - Mega Greninja staje do walki z Mega Floette!