Narzędzie EpsteIn sprawdza kontakty na LinkedIn z aktami Epsteina


Nowe narzędzie o nazwie EpsteIn, będące sprytną grą słów łączącą nazwisko Jeffreya Epsteina z serwisem LinkedIn, zaczyna wzbudzać spore zainteresowanie w świecie technologii, mediów i prywatnych użytkowników sieci społecznościowych. Jego zadanie jest proste, choć potencjalnie kontrowersyjne: sprawdzić, czy wśród twoich kontaktów na LinkedIn znajdują się osoby, których nazwiska pojawiają się w publicznie udostępnionych aktach dotyczących sprawy Epsteina. W czasach, gdy reputacja online ma realną wartość zawodową, a zaufanie do sieci kontaktów jest kluczowe, takie narzędzie trafia w bardzo czuły punkt.

EpsteIn został przetestowany przez redakcję 404 Media, która potwierdziła, że narzędzie faktycznie działa zgodnie z opisem. Twórcą projektu jest Christopher Finke, który przyznał, że inspiracją była ciekawość dotycząca możliwych powiązań pomiędzy siecią zawodową użytkowników a kręgiem osób pojawiających się w dokumentach sądowych Epsteina. Jak sam stwierdził, istniały już wizualizacje sieci kontaktów Epsteina, ale brakowało rozwiązania, które pozwalałoby zestawić je bezpośrednio z prywatną listą kontaktów na LinkedIn. Działanie narzędzia opiera się na przeszukiwaniu publicznie udostępnionych dokumentów sądowych związanych ze śledztwem przeciwko Jeffrey Epstein i Ghislaine Maxwell. EpsteIn porównuje nazwiska występujące w tych aktach z listą kontaktów użytkownika, a następnie generuje raport zawierający liczbę wzmianek, fragmenty dokumentów oraz linki do oryginalnych materiałów opublikowanych przez Department of Justice. Co istotne, narzędzie nie stawia żadnych oskarżeń, a jedynie wskazuje na występowanie danego nazwiska w dokumentach.


Sam Finke podkreśla, że w jego przypadku narzędzie nie wykazało realnych powiązań, choć natrafił na nazwisko byłego współpracownika, z którym celowo zerwał kontakt. To doświadczenie tylko utwierdziło go w przekonaniu, że intuicja czasem bywa trafna. Jednocześnie twórca uczciwie zaznacza, że EpsteIn nie jest wolny od wad, a największym problemem są tzw. false positives, czyli fałszywe trafienia wynikające z popularnych imion i nazwisk. To zastrzeżenie znajduje się również w dokumentacji projektu na GitHubie. Przykładowo, nazwiska w rodzaju „Adam S.” mogą odnosić się do wielu zupełnie niezwiązanych ze sprawą osób. Dlatego każdy wynik wymaga ręcznej weryfikacji kontekstu, a narzędzie należy traktować jako punkt wyjścia do dalszej analizy, a nie jako ostateczny wyrok.

Zainteresowanie EpsteInem rośnie także w kontekście niedawnej publikacji ogromnego pakietu dokumentów przez amerykański Departament Sprawiedliwości. W zeszłym tygodniu udostępniono około 3,5 miliona stron akt, obejmujących nie tylko dokumenty tekstowe, ale również zdjęcia, nagrania audio i wideo. Jak ujawniła redakcja 404 Media, wśród tych materiałów znalazły się także nieocenzurowane fotografie nagich kobiet i dziewcząt, które zostały usunięte dopiero po kilku dniach. W aktach pojawiają się również nazwiska znanych postaci ze świata technologii i biznesu. Media, w tym WIRED, informowały o wzmiankach dotyczących takich osób jak Peter Thiel, Larry Page czy Sergey Brin. Warto jednak podkreślić, że sama obecność nazwiska w dokumentach nie oznacza automatycznie udziału w przestępstwach czy niewłaściwych działaniach.

Dobrym przykładem jest historia Jeff Moss, założyciela konferencji DEF CON. Jego nazwisko znalazło się w aktach, ponieważ inny haker próbował pośredniczyć w kontakcie z Epsteinem. Moss publicznie wyjaśnił, że odrzucił propozycję i ostrzegał przed jakimikolwiek relacjami z Epsteinem, nie zdając sobie sprawy ze skali całej sprawy. EpsteIn wpisuje się więc w szerszy trend narzędzi opartych na analizie otwartych danych, które pozwalają użytkownikom lepiej rozumieć swoje cyfrowe otoczenie. Z jednej strony może to pomóc w świadomym zarządzaniu siecią kontaktów i reputacją zawodową, z drugiej rodzi pytania o prywatność, odpowiedzialność i ryzyko pochopnych ocen. Jedno jest pewne: w erze masowych wycieków danych i publicznych archiwów sądowych takie projekty będą pojawiać się coraz częściej, a umiejętność krytycznej interpretacji wyników stanie się kluczowa.

Poprzednio Premiery w lutym na VOD - Netflix, HBO, Prime, Disney i Apple!
To jest najnowszy artykuł.