Spekulacje wokół Half-Life 3 wróciły na pierwsze strony serwisów gamingowych po publikacji raportu sugerującego, że produkcja gry dobiega końca, a część deweloperów ma rzekomo przenosić się do innych projektów. Doniesienia te szybko stały się viralem, bo każda informacja o nowej odsłonie legendarnej serii Valve automatycznie rozpala emocje fanów. Problem w tym, że cała narracja opiera się głównie na domysłach, a nie twardych faktach, co w dość bezpośredni sposób wyśmiał były scenarzysta serii.
Od premiery Half-Life: Alyx wielu graczy jest przekonanych, że Valve rzeczywiście przygotowuje grunt pod kolejny pełnoprawny rozdział historii Gordona Freemana. Zakończenie Alyx jasno zasugerowało dalszy ciąg fabuły, a dodatkowo dataminerzy od miesięcy wyciągają z aktualizacji Steama ślady projektu określanego roboczo jako HLX. To właśnie te znaleziska, w połączeniu z plotkami o nowym Steam Machine, doprowadziły do teorii, że Half-Life 3 może być tytułem startowym nowego sprzętu Valve. Oliwy do ognia dolał artykuł opublikowany przez The Gamer, w którym powołano się na informacje od znanego leakera GabeFollower. Według tych doniesień projekt HLX miał osiągnąć etap, w którym nie wymaga już pełnego zaangażowania całego zespołu, a część twórców zaczęła przechodzić do innych zadań wewnątrz Valve. Dla wielu fanów był to sygnał, że Half-Life 3 jest niemal gotowe i znajduje się na ostatniej prostej.
@chetfaliszek #hl3 #halflife ♬ original sound – chetfaliszek
Na te rewelacje bardzo szybko zareagował Chet Faliszek, były deweloper Valve i jeden z autorów scenariusza do serii Half-Life. W opublikowanym na TikToku nagraniu w ironiczny sposób zakpił z tezy, jakoby końcówka prac nad dużą grą była okresem spokoju i relaksu. Jego wypowiedź błyskawicznie obiegła internet, bo w punkt uderzyła w realia branży gier. Faliszek sarkastycznie stwierdził, że oczywiście raport musi być prawdziwy, bo przecież każdy, kto pracował przy grach, wie, że pod koniec projektu wszyscy wyjeżdżają nad jezioro, wracają wcześniej do domu i grają w golfa. Kontynuując żart, dodał, że nigdy nie było sytuacji, w której zespół w ostatnich miesiącach walczył z bugami, ścinał zawartość lub szykował poprawki na premierę. Według niego gry zawsze są gotowe z dużym wyprzedzeniem, a deweloperzy tylko „siedzą i odpoczywają”.

Ironia była tu aż nadto czytelna. Były pracownik Valve jasno dał do zrozumienia, że crunch, czyli intensywna praca po kilkanaście godzin dziennie, jest smutną normą w końcowej fazie produkcji, zwłaszcza przy tak ambitnych i przełomowych projektach, jak nowy Half-Life. Gdy jeden z widzów przyznał w komentarzu, że pracował po 100 godzin tygodniowo przez ostatnie trzy miesiące projektu, Faliszek odpowiedział, że to właśnie dlatego cały artykuł o „spokojnym końcu produkcji” jest tak absurdalny. Wypowiedź Faliszka nie tylko podważa wiarygodność najnowszych plotek, ale też przypomina, jak mało wiemy o wewnętrznych procesach w Valve. Firma od lat słynie z nietypowego modelu pracy, braku sztywnej hierarchii i projektów, które potrafią być restartowane lub porzucane nawet na zaawansowanym etapie. Sam fakt istnienia HLX w plikach Steama nie oznacza jeszcze, że Half-Life 3 jest bliski premiery.
Na ten moment można z dużą dozą pewności powiedzieć jedno: Half-Life 3 prawdopodobnie istnieje lub istniał w jakiejś formie, ale nie ma żadnych twardych dowodów na to, że gra jest ukończona lub że jej twórcy masowo opuszczają projekt. Wypowiedź byłego dewelopera Valve raczej studzi entuzjazm i pokazuje, że doniesienia o „finiszu prac” należy traktować z ogromnym dystansem. Dla fanów serii to kolejny rozdział wieloletniej sagi plotek, przecieków i nadziei. Każda wzmianka o Valve, HLX czy Half-Life 3 natychmiast urasta do rangi sensacji, nawet jeśli opiera się wyłącznie na spekulacjach. Na oficjalne potwierdzenie ze strony Valve wciąż czekamy, a do tego czasu pozostaje uzbroić się w cierpliwość i pamiętać, że w branży gier nic nie jest pewne, dopóki nie zobaczymy zapowiedzi z prawdziwego zdarzenia.




