Recenzja Worms Armageddon: Anniversary Edition (PS5) – klasyk, który się nie starzeje


Są gry, które po latach pozostają jedynie miłym wspomnieniem, i są takie, które po uruchomieniu po dwóch dekadach nadal potrafią wywołać niekontrolowane salwy śmiechu, frustrację i nagłe oskarżenia o „celowe zabicie własnego robaka”. Worms Armageddon należy bez wątpienia do tej drugiej kategorii.

Anniversary Edition na PlayStation 5 to nie tylko powrót do kultowego klasyka, ale także brutalne przypomnienie, że niektóre tytuły zostały zaprojektowane tak dobrze, iż czas zwyczajnie nie ma na nie wpływu. To gra, która łączy pokolenia, niszczy przyjaźnie przy jednym ekranie i udowadnia, że do świetnej zabawy nie potrzeba fotorealistycznej grafiki – wystarczy bazooka, trochę wiatru i jeden źle wymierzony skok. Worms Armageddon to bez cienia wątpliwości najlepsza odsłona całej serii i jedna z tych gier, które można bez wstydu nazwać ponadczasowymi. To tytuł, który nie tylko świetnie wspomina się po latach, ale który nadal realnie potrafi dawać ogromną frajdę, nawet gdy od czasów pierwszego kontaktu minęły dwie dekady. Jeśli ktoś grał w Wormsy w dzieciństwie czy w czasach szkolnych, to dziś – jako trzydziesto- lub czterdziestolatek – nadal odnajdzie w tej produkcji dokładnie to samo, co kiedyś: czysty fun, absurdalny humor i niekończące się pokłady chaosu. Sprawdziłem to na własnej skórze. Po imprezie, na solidnym kacu, z resztą ekipy odpaliliśmy Worms Armageddon i przez kilka godzin bawiliśmy się jak za dawnych lat. Pięciu dorosłych ludzi, jeden ekran i salwy śmiechu przy każdej nieudanej próbie użycia granatu.

Armageddon był dopiero trzecią częścią serii, ale to właśnie tutaj Team17 idealnie trafiło w punkt. Turowa strategia polegająca na eliminowaniu przeciwnych drużyn robaków została dopracowana niemal perfekcyjnie. Mechanika jest prosta do zrozumienia, ale oferuje ogromną głębię, szczególnie gdy zaczynamy kombinować z wiatrem, ukształtowaniem terenu i czasem zapalników. Klasyczny arsenał – bazooka, strzelba, granaty czy miny – uzupełniono o całe mnóstwo kompletnie szalonych narzędzi zagłady, takich jak aqua sheep, śmierdzący skunks, longbow czy kultowy Święty Granat. Ta przesada jest jednym z największych atutów gry, bo to właśnie ona sprawia, że każda rozgrywka wygląda inaczej i niemal zawsze kończy się w nieprzewidywalny sposób.

Ogromną rolę odgrywa też personalizacja, która w czasach premiery była wręcz rewolucyjna. Możliwość nazwania drużyny, każdego robaka z osobna, dobrania akcentów, głosów, a nawet nagrywania własnych kwestii sprawiała, że gracze błyskawicznie emocjonalnie przywiązywali się do swoich zespołów. Dziś może nie brzmi to jak coś wyjątkowego, ale pod koniec lat 90. było to coś absolutnie nowego. W Anniversary Edition wszystkie te elementy wracają i nadal działają zaskakująco dobrze, pozwalając tworzyć drużyny będące parodią znajomych, rodziny czy współpracowników, co tylko zwiększa satysfakcję z wygranej i… frustrację po przegranej.

Tryb jednoosobowy nadal spełnia swoją rolę i jest czymś więcej niż tylko dodatkiem. Kampania działa jak rozbudowany samouczek, który stopniowo wprowadza gracza w niuanse rozgrywki, a jednocześnie potrafi solidnie dać w kość. Misje są zróżnicowane, cele nie zawsze oczywiste, a sztuczna inteligencja potrafi zaskoczyć. To idealne miejsce, by poćwiczyć korzystanie z mniej oczywistych broni i nauczyć się, że ninja rope w teorii wygląda świetnie, ale w praktyce potrafi być narzędziem autodestrukcji. Kampania daje satysfakcję, uczy pokory i pozwala lepiej przygotować się do starć z żywymi graczami.

Nie ma jednak sensu się oszukiwać – Worms Armageddon to przede wszystkim gra multiplayerowa. Lokalny hot seat na jednym padzie sprawdza się na PlayStation 5 znakomicie. Zagrywasz swoją turę, oddajesz kontroler kolejnej osobie i obserwujesz chaos, który często kończy się spektakularnym samobójstwem albo jeszcze bardziej spektakularnym nokautem przeciwnika baseballowym kijem. Kolejność tur jest jasna, tempo odpowiednie, a emocje potrafią sięgnąć zenitu, szczególnie gdy jeden źle wymierzony strzał zmienia losy całej rozgrywki. Multiplayer online również działa poprawnie, co jest ogromnym plusem, biorąc pod uwagę wiek tej produkcji. To niesamowite, że gra sprzed ponad dwudziestu lat nadal potrafi łączyć ludzi przez sieć i dostarczać masy frajdy.

Od strony technicznej Anniversary Edition nie próbuje udawać nowoczesnej gry i bardzo dobrze. Grafika się nie zestarzała – ona po prostu jest taka, jaka była. Rysunkowe sprite’y, proste animacje i w pełni destrukcyjne mapy nadal mają swój urok i czytelność. Sama rozgrywka działa na PS5 płynnie i w wyższej rozdzielczości 1080p, co poprawia komfort grania. Jedynym wyraźnym zgrzytem jest menu, które wciąż funkcjonuje w archaicznym 800×600 i może lekko razić w oczy na dużym ekranie, ale jest to wada, z którą da się żyć.

Dźwiękowo Worms Armageddon wciąż trzyma poziom. Eksplozje, strzały, beczenie owiec i chóralne „Hallelujah” przy Świętym Granacie to absolutna klasyka. Muzyki w tle praktycznie brak, ale akurat tutaj działa to na korzyść gry – wymaga skupienia, a śmiech i komentarze graczy skutecznie zastępują soundtrack.

Anniversary Edition oferuje też solidny pakiet materiałów historycznych. Interaktywna oś czasu, wywiady, skany manuali, reklamy i archiwalne materiały to gratka dla fanów historii gier i samej serii Worms. Nie wszystkie elementy są równie rozbudowane, ale jako dodatek wypada to bardzo dobrze. Wisienką na torcie jest dołączona wersja Game Boy, która dziś jest raczej ciekawostką niż pełnoprawną alternatywą, ale stanowi interesujący fragment historii marki. Worms Armageddon: Anniversary Edition to dowód na to, że dobra mechanika, przemyślany design i humor potrafią przetrwać próbę czasu. To gra, która nadal bawi, nadal wywołuje emocje i nadal potrafi skłócić najlepszych przyjaciół przy jednym ekranie.

Worms Armageddon możesz kupić w naszym Sklepie z Grami

PS. Zdjęcia z Playstation Store, ponieważ podczas ogrywania gry graliśmy głównie w kooperacji i zapomnieliśmy zrobić fotek. Przy ogrywaniu gry nie myśleliśmy, że finalnie będziemy chcieli robić z niej recenzje, ale jednak spędziliśmy z nią tyle czasu, że zechciałem coś o niej napisać 🙂

Podsumowanie

Worms Armageddon: Anniversary Edition to czysta, nieskażona esencja serii – gra, która po 25 latach nadal bawi, śmieszy i niszczy przyjaźnie równie skutecznie jak kiedyś.
Ocena Końcowa 8.5
Pros
- ponadczasowa rozgrywka
- ogromny arsenał broni
- świetny lokalny i sieciowy multiplayer
- rozbudowana personalizacja drużyny
- edytor map
- dodatkowe materiały historyczne
- działa znakomicie na PS5
Cons
- archaiczne menu w niskiej rozdzielczości
- sterowanie padem wymaga przyzwyczajenia
- solo szybko traci sens bez multiplayera
Poprzednio YouTube blokuje muzykę w tle w mobilnych przeglądarkach - Brave znalazł obejście
Następny Premiery w lutym na VOD - Netflix, HBO, Prime, Disney i Apple!