Corsair Cove – Recenzja – Konkretnie o piratach!


Corsair Cove to oryginalna gra strategiczna, w której będziemy samodzielnie rozbudowywać własną piracką wyspę. Gra ma jasno określony temat i bardzo konkretny pomysł na siebie, ale czy w gąszczu różnych ekonomicznych strategii Corsair Cove wyróżnia się na tyle, by zaistnieć na rynku na dłużej? Zapraszam do recenzji gry!

Corsair Cove opowiada historię grupy piratów, którym udaje się uciec z hiszpańskiej niewoli. Rozbijają się na Wyspie Czaszki, swoim nowym domu, który będą musieli doprowadzić do porządku, jeżeli chcą ponownie zaistnieć na Karaibach. Co ciekawe, każdy z głównych bohaterów ma własne cele, a gra dzieli rozwój osady na cztery filary. Od nas zależy, czy będziemy rozwijać je równomiernie, czy też mocniej skupimy się na wybranych obszarach. Tak czy inaczej, czeka na nas szereg zadań fabularnych, które pozwolą popchnąć historię do przodu, a jednocześnie odblokować nowe budynki i możliwości w naszej osadzie. Historie opowiedziane w grze są ciekawe i bardzo klimatyczne. Nie są to może wątki składające się na jakąś epicką epopeję, ale są na tyle interesujące, że chce się śledzić kolejne wydarzenia, czytać dialogi bohaterów oraz opisy misji.

Corsair Cove – piracka strategia, która wciąga!

Sama rozgrywka w Corsair Cove wygląda na pierwszy rzut oka dosyć standardowo. Rozbudowujemy się na Wyspie Czaszki, dbamy o potrzeby piratów i wreszcie wysyłamy nasze statki na różne misje, by rozwijać osadę i popychać historię do przodu. Większość takich gier ma jednak swój charakterystyczny wyróżnik, jakiś element, który robi inaczej niż konkurencja. Tutaj, jeżeli chodzi o ekonomię, główne skrzypce grają połączenia między budynkami. Większość z nich możemy stawiać na ścianach, a naszym zadaniem jest takie łączenie budynków produkcyjnych, by dostawy surowców były jak najbardziej wydajne. Do tego dorzucamy magazyny odbierające towary i po chwili cała wyspa zaczyna być oplątana linami, kładkami, windami czy tyrolkami. Wygląda to niesamowicie, a przede wszystkim sprawia, że nasza wyspa naprawdę żyje. W późniejszej fazie gry możemy zatonąć na dziesiątki godzin w optymalizowaniu ciągów produkcyjnych oraz jak najlepszym projektowaniu ścieżek i połączeń.

Minusem tego systemu, a może raczej cechą pirackiego życia, jest chaos. Ciężko zarządzać produkcją w późniejszej fazie gry, kiedy miejsca na wyspie robi się coraz mniej, a ścieżki stają się coraz bardziej rozbudowane. Gra potrafi wtedy dosyć mocno przytłoczyć i zajmie nam sporo czasu, zanim odkryjemy wszystkie niuanse oraz mechaniki pozwalające zapanować nad całym tym bałaganem. Jest jednak również duży plus tak rozbudowanego systemu. Kiedy już wszystko zacznie działać jak należy, pojawia się dzika satysfakcja z tego, że wreszcie opanowaliśmy chaos pirackiej osady. Dlatego sam nie do końca jestem pewien, czy trudność w zarządzaniu jest tutaj rzeczywiście tak dużą wadą, czy raczej częścią charakteru gry. W końcu to piraci, a nie zdyscyplinowani żołnierze, więc nic dziwnego, że organizacja produkcji, zwłaszcza bardziej skomplikowanych elementów, bywa problematyczna. Szczególnie kiedy odblokujemy kolejne poziomy filarów i będziemy musieli jeszcze bardziej rozbudowywać nasze możliwości.

Bardzo ciekawie rozwiązano również system technologii, który został ukryty za historią oraz rozbudowanym drzewkiem wyzwań. Wykonywanie takich czynności jak złupienie określonej liczby portów, postawienie odpowiedniej liczby budynków czy ukończenie konkretnych misji danym bohaterem daje nam punkty filaru. Te z kolei służą do odblokowywania nowych technologii i rozwijania kolejnych możliwości. Dzięki temu system fabularny został bardzo dobrze połączony z rozwojem naszej osady, zamiast funkcjonować gdzieś obok, jak często bywa w podobnych grach. Rozwijanie technologii poprzez działanie pasuje też do tematyki Corsair Cove. Trochę głupio wyglądałoby przecież, gdyby piraci budowali biblioteki i prowadzili badania z pomocą porwanych uczonych. Tutaj zdobywamy doświadczenie poprzez konkretne działania, dzięki którym rośnie nasza sława. Ta z kolei przyciąga coraz lepszych specjalistów do służby na naszych statkach, a oni będą wymagać bardziej rozbudowanego zaplecza. W ten sposób cały system rozwoju bardzo naturalnie się napędza.

Czym byłaby jednak gra o piratach bez walk morskich? Tutaj będziemy wykonywać najróżniejsze aktywności, takie jak szmuglowanie, obleganie portów, przechwytywanie transportów, odkrywanie sekretów czy poszukiwanie skarbów. Każdy z tych elementów inaczej wspiera rozwój naszej osady i rozwija inny filar, tym samym odblokowując kolejne budynki oraz możliwości. Zadania wykonujemy poprzez wysyłanie statków i rozgrywanie specyficznej minigry. Naszym zadaniem jest wybieranie odpowiednich kart, po czym gra automatycznie rzuca kośćmi i rozstrzyga wynik. W dużym uproszczeniu przypomina to nieco rozbudowaną wersję kamienia, papieru i nożyc. Jeżeli mamy na przykład zadanie związane z dogonieniem statku czy wieloryba, próbujemy dopasować naszą kartę do działań przeciwnika. Jeżeli ten chce zadać nam obrażenia kadłuba, szukamy karty, która pozwoli się obronić, a jednocześnie przybliżyć do realizacji celu.

To fajny system, który jest bezpośrednio powiązany ze statkiem, jego wyposażeniem i załogą. Jeżeli dysponujemy lepszą jednostką, bardziej wykwalifikowaną załogą i kompetentnym kapitanem odpowiednim do danego zadania, misja nie powinna stanowić większego wyzwania. Jeżeli jednak źle dopasujemy statek do sytuacji albo wyślemy go z kiepską załogą, może dojść nawet do utraty jednostki. To bardzo sympatyczny system, a jeżeli w późniejszej fazie gry zacznie nam się nudzić albo będziemy chcieli szybko wykonywać powtarzalne zadania, dostępne są również automatyczne rozstrzygnięcia. Podobnie jak w grach pokroju Heroes of Might and Magic: The Olden Era, przydaje się to szczególnie podczas prostych potyczek, których wyniku jesteśmy praktycznie pewni.

Graficznie Corsair Cove prezentuje się po prostu świetnie. To jedna z ładniej wyglądających gier strategicznych, w jakie ostatnio grałem. Wyspa jest pełna życia, a budynki mają mnóstwo drobnych szczegółów. Znalezienie w chlewie pirata śpiącego razem ze świniami jest zabawnym detalem, a kiedy przyjrzymy się ścieżkom, zauważymy, że każdy tragarz wygląda inaczej w zależności od tego, jaki towar aktualnie przenosi. Do tego pracujące budynki cały czas są w ruchu i naprawdę widać, że coś się w nich dzieje. Dziesiątki ozdób, które dodatkowo zapewniają pasywne wzmocnienia, nadają naszej wyspie jeszcze więcej charakteru. Każdy statek również wygląda inaczej, ma własny zarys i charakter, co dodatkowo pozwala bardziej wsiąknąć w klimat gry i z czasem naprawdę powiedzieć: to jest moja piracka wyspa.

Na koniec pochwalę jeszcze świetną ścieżkę dźwiękową. Już w menu wita nas epicka, autorska szanta o piratach, a podczas samej rozgrywki słyszymy przyjemny soundtrack zmieniający się w zależności od sytuacji. Na większych zbliżeniach dochodzą do tego świetne dźwięki otoczenia. Przy gniazdach mew usłyszymy ptaki, przy brzegu szum uderzających fal, a w karczmach śmiechy piratów przerywane okazjonalnym strzałem awanturników. No jest klimacik.

SKLEPZGRAMI.PL
Sprawdź też w SklepzGrami.pl

Różne pełne gry dostępne teraz w naszym sklepie.

Zobacz cały sklep

Minusem pozostaje kiepska nawigacja na mapie. Klikanie portretów kapitanów czy ikon okrętów nie daje klasycznych możliwości szybkiego przemieszczenia się do danej jednostki, przez co nieraz musimy zwyczajnie szukać jej na mapie. Podobnie wygląda szybki powrót na wyspę. Nie stanowi to większego problemu na początku gry, ale później, kiedy odkryjemy spory fragment świata, nawigowanie zaczyna być trochę męczące. Podobny problem dotyczy interfejsu. Kiedy odblokujemy bardzo dużą liczbę budynków, odnalezienie konkretnego obiektu w gąszczu dostępnych opcji staje się zwyczajnie trudne. Brakuje dodatkowych podkategorii, a część obecnych kategorii nie zawsze jest logiczna. W efekcie czasami musimy niepotrzebnie przeklikiwać kilka zakładek, żeby odnaleźć nawet stosunkowo podstawowy budynek.

Mimo tych problemów Corsair Cove bardzo szybko pokazało mi, że nie jest kolejną anonimową grą ekonomiczną wrzuconą w pirackie dekoracje. Twórcy naprawdę wykorzystali ten motyw do zbudowania większości mechanik: od rozwoju technologii poprzez wykonywanie konkretnych działań, przez kompletowanie załóg i wysyłanie statków na wyprawy, aż po coraz bardziej szaloną plątaninę dróg, lin i łańcuchów produkcyjnych na naszej wyspie. Największą siłą gry jest właśnie to, jak poszczególne systemy zaczynają się ze sobą zazębiać i jak ogromną satysfakcję daje moment, kiedy pozorny chaos zaczyna wreszcie działać niczym dobrze naoliwiona maszyna.

Nie wszystko jest idealne. Przy większej skali osady interfejs i mapa wyraźnie zaczynają odstawać od poziomu pozostałych elementów, a zarządzanie rozbudowaną gospodarką potrafi nieźle zmęczyć. Nie zmienia to jednak faktu, że Corsair Cove ma własny charakter, świetny klimat i przede wszystkim bardzo dobre mechaniki ekonomiczne. To jedna z tych strategii, w których uruchamiamy grę z myślą o poprawieniu jednej linii produkcyjnej, a po chwili orientujemy się, że minęło kilka godzin i właśnie przebudowujemy połowę Wyspy Czaszki. Jeżeli lubicie rozbudowane strategie ekonomiczne i macie słabość do pirackiego klimatu, zdecydowanie warto wejść na pokład.

Podsumowanie

Corsair Cove świetnie łączy piracką przygodę z rozbudowaną ekonomią, a satysfakcja z opanowania chaosu własnej wyspy skutecznie wynagradza niedoskonałości interfejsu.
Ocena Końcowa 8.0
Pros
- Rozbudowana warstwa fabularna pełna pirackich wydarzeń i przygód
- Oryginalny i satysfakcjonujący system walki okrętów oparty na kartach i kościach
- Świetny piracki klimat, udźwiękowienie i bardzo ładna oprawa graficzna
- Rozbudowana ekonomia wymagająca rozsądnego planowania produkcji i transportu
- Duża satysfakcja z rozwijania własnego zaplecza gospodarczego
- Bardzo dobry system rozwoju technologii, który nagradza wykonywanie zadań i wyzwań
Cons
- Mało czytelna nawigacja na rozbudowanej mapie
- Zarządzanie surowcami i produkcją staje się chaotyczne w późniejszej fazie gry
- Interfejs nie zawsze radzi sobie z rosnącą liczbą dostępnych budynków i możliwości

SKLEPZGRAMI.PL
Gry w podobnym klimacie

Wybrane na podstawie mocnych wspólnych kategorii; kolejne edycje tej samej gry są pomijane.

Zobacz cały sklep
Poprzednio Klątwa Przodków – w jakiej kolejności czytać książki Penn Cole?
To jest najnowszy artykuł.