Little Nightmares 2 to kontynuacja bardzo ciepło przyjętej gry platformowej o dosyć specyficznym oraz mrocznym klimacie. Gra zebrała duże uznanie wśród graczy, a jak prezentuje się druga część? Zapraszam do recenzji!
Fani Little Nightmares musieli czekać na drugą część ponad 4 lata. Gra wreszcie otrzymała swoją premierę na platformach PC oraz wszystkie liczące się konsole. My grę ukończyliśmy właśnie na komputerze osobistym, a dokładnie na platformie Steam. Nigdy nie byłem przesadnym fanem pierwszej części – zwłaszcza kamera sprawiała mój ból głowy. Do drugiej części więc podszedłem z dosyć neutralnym stosunkiem, mając nadzieję, że wszystkie bolączki poprzedniczki zostaną naprawione. Czy tak też się stało?
Fabuła Little Nightmares 2 osadzona jest w bliżej nieokreślonej relacji w stosunku do poprzedniej części. W drugiej części wcielamy się w innego bohatera, jednak szóstka, czyli bohater z oryginału będzie nam towarzyszyć przez dłuższy czas gry. Fabularnie nic się nie zmieniło – znowu się wcielamy w malutką istotkę przypominającą dziecko i w świecie rodem z koszmarów próbujemy przetrwać oraz znaleźć … no właśnie co? Jeżeli ukończyliście pierwszą część, to doskonale wiecie że wcale nie chodzi ani o ucieczkę, ani o przetrwanie. Tutaj jest podobnie. Będziemy przechodzić kolejne poziomy takie jak przerażające lasy, zdeformowane miasto czy też szpital oraz szkoła. Naszym celem będzie majacząca w oddali wieża transmitująca obraz do telewizorów, który to zamienia ludzi w bezmózgie zombie. Oczywiście tak samo jak w pierwszej części nie wcielaliśmy się w dziecko, które swoją wyobraźnią przekształca wszystko do karykaturalnych, przerażających rozmiarów, tak samo tutaj sama droga do wieży nie jest taka prosta i finalnie okaże się, że chodziło o coś totalnie innego.

Rozpocząłem jednocześnie wiele wątków i żadnego nie oceniłem, więc zróbmy krok wstecz – tereny i wygląd poziomów jest zatrważająco piękny oraz przerażający. Zdecydowanie nic nie można zarzucić temu, jak zaprojektowane są poziomy, ale także i efektom graficznym takim jak gra świateł i cieni. Także i kamera robi cuda w strategicznych momentach oddalając lub przybliżając pokazując niesamowite skale, z jakimi się mierzą mali bohaterowie. Fabuła jednak, która jest tak surrealistyczna jak sam świat powiem szczerze, że bardzo mi się podobała. Do momentu jednak ukończenia gry, kiedy to okazało się, że chodziło o coś tak naprawdę bardzo mocno innego. I muszę powiedzieć, że dawno nie byłem tak bardzo rozczarowany twistem fabularnym. Wszystko co było budowane do momentu końca gry zostało przewrócone do góry nogami i zostały także wprowadzone nowe wątki, które gra oczywiście nie wyjaśnia. Bo jak wyjaśnić to co się działo za pomocą pomruków, które są głównym językiem stosowanym przez bohaterów gry. Zakończenie pozostawiło jednak bardzo dużo pola do interpretacji tego co się stało, co tak samo jak przy pierwszej części, sprawiło że Reddit oraz fora zawrzały. Nawet na naszym live jeden z widzów przedstawiał swoje teorie. O ile przy pierwszej części Little Nightmares, rzeczywiście zostawiło ono ślad w pamięci, tutaj miałem wrażenie że jest zbyt przekombinowane i niespójne z całą grą. To co miało być największą zaletą gry, dla mnie było jej największą wadą. Tajemniczy surrealistyczny świat nie ma po prostu większego sensu, dlatego pojawia się tak wiele różnych teorii. Nagrania z przejścia gry znajdziecie oczywiście na naszym kanale YouTube.

Opisaliśmy trochę poziomy oraz samą fabułę. Skupmy się teraz na rozgrywce. Tutaj jest niestety gorzej niż w pierwszej części. Tym razem oprócz naszego bohatera, będzie za nami podążać bohater poprzedniej gry. O ile zagadki z wykorzystaniem dwójki postaci były naprawdę bardzo ciekawe i angażujące, to praca kamery była jeszcze gorsza niż w poprzedniczce. Znowu poruszamy się przy kamerze postawionej z boku postaci, ale na płaszczyźnie trójwymiarowej, przez co możemy przemieszczać się w stronę kamery oraz oddalać się od niej. Taki „oszukany trójwymiar” może i jest efektowny by pokazać niektóre elementy gry, ale totalnie nie sprawdza się przy walce z wrogami czy też przy rozwiązywaniu zagadek. W jednej z nich, aby przejść dalej, musiałem postawić wózek w odpowiednim miejscu, włączyć prąd i skoczyć na wózek tak, by dostać się do wymarzonego celu. Niestety kamera w beznadziejny sposób pokazywała zarówno położenie naszej postaci, jak i to w którą stronę ona skacze w stosunku do miejsca docelowego. Parę razy spaliłem się i finalnie musiałem zapamiętać rogi oraz ustawienie postaci i nauczyć się tego, żeby nie powtarzać w kółko tej samej irytującej sekwencji.

Problem z kamerą dotyczy także innych elementów – przy wielu zagadkach będziemy musieli np. uciekać lub chować się przed skrzywionymi istotami z koszmarów. Problem jednak jest taki, że te stwory lubią zachowywać się w sposób losowy np. w misji w szkole, kiedy przemykaliśmy pod ławkami i kiedy potworzyca wreszcie poszła w inną stronę, chwilę potem się odwróciła się w jednej sekundzie i natychmiast spostrzegła mojego bohatera, co skutkowało wczytaniem punktu kontrolnego (na szczęście jest ich stosunkowo dużo). Takich przypadków, kiedy dopiero po popełnieniu błędu wiedzieliśmy, gdzie go zrobiliśmy jest tutaj bardzo sporo i gra regularnie wymusza na nas przegrywanie by metodą prób i błędów oraz nauczenia się mechaniki na pamięć udało nam się przejść dalej.

A sama gra jest znowu masakrycznie krótka – Steam pokazuje, że spędziłem z nią tylko 5,6 godziny. Odliczając od tego wszelkie sekwencje, które po prostu MUSIAŁEM powtarzać by się nauczyć na pamięć i je ukończyć lub też mieć po prostu szczęście, bo gra niewyraźnie pokazywała mi np. czy celuje w dobrą stronę, wychodzi nam żałośnie krótki tytuł. Jak na grę, w której absolutnie NIC nie zachęca do ponownego przejścia, cena 125 złotych jest objawem szaleństwa osoby, która zdecydowała by sprzedawać ten tytuł.
Nie wszystko jednak jest złe w Little Nightmares 2. Niektóre sekwencje są naprawdę dobre, zwłaszcza walki z dwoma ostatnimi bossami, które naprawdę sprawiały, że byłem przerażony. Muzyka oraz udźwiękowienie, także jest po prostu obłędne. Mimo to jednak, otrzymaliśmy dosyć średni tytuł, który po prostu odradzam do zakupu, przynajmniej w takiej cenie. Może w jakiejś porównywarce cenowej, jeżeli znajdziecie go za 60 złotych to warto się zastanowić. Ale i nawet za te sześć dyszek znajdziecie dziesiątki tytułów dłuższych, bardziej dopracowanych i mniej frustrujących przez błędny projekt gry. Jak np. Dark Souls 3 albo Ori and the Will of the Wisps.
Klucz do gry przekazał nasz partner – DLCompare
Podsumowanie
Pros
- Niewiarygodnie klimatyczny projekt poziomów
- Cudowna, wpadającą w ucho muzyka
- System dwójki bohaterów zdaje egzamin
Cons
- Praca kamery jeszcze gorsza niż w pierwszej część
- Zagadki często wymagają nauki na pamięć, a nie sprytu czy też zręczności
- Zakończenie bez większego sensu