Kiedy ostatnio graliście w odważny i naprawdę przerażający horror? Czy macie już dość kolejnych powtarzalnych dreszczowców, które niczym się między sobą nie różnią?

Powtarzalne schematy w kolejnych horrorach czy też innych thrillerach od dawna sprawiały, że tego typu gry nie dawały mi satysfakcji. Były one przewidywalne oraz posiadały nudną fabułę i rozgrywkę. Potem przyszedł Lust from Beyond, który zaskakiwał w każdym punkcie. UWAGA! Lust from Beyond jest grą skierowaną tylko dla dorosłych, są tutaj zawarte sceny seksu, znęcania się, gwałtu, tortur oraz okultyzmu. Przedstawiony świat gry jest także przerażający, a fabuła została napisana w taki sposób, że nie ma dla niej tematów tabu. Jeżeli nie jesteście pełnoletni, lub niektóre tematy mogą Was urażać, w żadnym wypadku nie powinniście grać w Lust from Beyond. Zostaliście ostrzeżeni.

 

Dej suba 🙂

 

Jak już powiedziałem, gra jest przerażająca, ale też jednocześnie fascynująca. Fabularnie temat dotyczy Victora Hollowaya, którego niezaspokojona rządza oraz regularne wizje tajemniczego i przerażającego świata zmuszają do szukania pomocy u specjalisty. Wyjeżdża on więc do Bleakmoor, gdzie mieszka pewien specjalista od tego typu przypadków. Tajemnicze miasto oraz jego mieszkańcy (a właściwie ich brak) są pierwszym ostrzeżeniem, że coś jest tutaj mocno nie tak. Victor zostaje wciągnięty w wojnę dwóch kultów szukających odpowiedzi o Lusst’ghaa, tajemniczego świata należącego do Boga Rozkoszy. Fabuła gry od razu przypomina to co znamy z dzieł opartych na twórczości Lovecrafta, takich jak na przykład gra komputerowa Call of Cthulhu czy też gra planszowa Posiadłość Szaleństwa. Osobiście jednak znam większość popularnych historii Lovecraftowych już na pamięć, a Lust from Beyond zaintrygował mnie, zaskoczył i wciągnął bez opamiętania. Fabularnie jest to jeden z najlepszych pierwszoosobowych horrorów od ostatnich lat.

Nagość nie jest wcale najgorszym, co może Ciebie spotkać w Lust from Beyond

Ale nie tylko fabularnie, bo i sama rozgrywka jest tutaj zrobiona jak należy. Grę obserwujemy z pierwszej osoby i nasz bohater będzie zwiedzać różne lokacje – opuszczone, tajemnicze miasto, siedzibę brutalnego kultu Szkarłatnej Loży oraz tajemniczą, położoną gdzieś na uboczu pełną tajemnic posiadłość Kultu Rozkoszy czy wreszcie Lusst’ghaa, czyli domenę Boga Rozkoszy do której może przenosić się bohater gry. I o ile pozostałe lokacje są zrobione lepiej lub gorzej, to samo Lusst’ghaa jest niewiarygodne. Przerażający świat pełen dziwnych istot, których jedynym przeznaczeniem jest dawać rozkosz lub też ją odbierać. Świat pełen tajemnic oraz z intrygującą historią, którą poznamy zwiedzając każdy zakamarek obu światów. Sekretów jest tutaj wiele i są one ukryte w bardzo przemyślny sposób. Jako osoba, która zjadła zęby na odkrywaniu wszelkiej maści znajdziek, to w Lust from Beyond mimo lizania ścian i dokładnego sprawdzania każdej szafki czy też półki trzy razy, nie udało mi się odkryć wszystkiego. Twórcy tutaj ustanowili całkowicie nowy poziom.

Możemy nawet rozwijać postać. Robimy to za pomocą … tego czegoś

Oczywiście Lust from Beyond to dalej horror i tutaj także gra sprawuje się idealnie. Oprócz regularnego i wszechobecnego seksu, pojawią się także zróżnicowane sceny tortur czy też znęcania się w wykonaniu Szkarłatnej Loży, a także surrealistyczne sceny i obiekty w świecie Boga Rozkoszy. Siedziba Szkarłatnej Loży mieści się w podziemiach teatru, jest skąpana w czerwieni i wszędzie znajdziemy narzędzia tortur, klatki czy też ciała zamordowanych w trakcie brutalnego seksu ludzi. Także i Lust Ghaa w początkowym etapie jest miejscem tajemniczym i pełnym niebezpieczeństw. Gra będzie wymagać od nas miejscami skradania, jednak tutaj wypada bardzo słabo. Wrogowie są słabi i bardzo powolni – bez problemu im można uciec na każdym etapie gry, a nawet kiedy nas trafią, to zadają niewielkie obrażenia. Ani razu nie zostałem pokonany przez wroga, nawet nie używałem za wielu apteczek czy też specjalnych proszków, które pomogą polepszyć wskaźnik naszej psychiki. To kolejny element który znamy między innymi z Posiadłości Szaleństwa – naszego bohatera opisują nie tylko punkty życia, ale i punkty poczytalności. W drugiej części gry nasz bohater nauczy się także walczyć i nie mogę powiedzieć, że były to epickie pojedynki na śmierć i życie, ale nie było też źle. Widać wyraźnie, że walka oraz skradanie nie było priorytetem twórców. Szkoda jedynie, że dużo grozy ucieka z gry, kiedy wrogowie nie stanowią żadnego zagrożenia.

Klaustrofobia … a no też …

Na każdym etapie gry trafimy na różne, prostsze oraz trudniejsze zagadki. Także okazjonalne walki z bossami będą polegały na wykorzystaniu sprytu oraz rozwiązaniu zagadek, a nie brutalnej sile. Pojawią się także zadania wielopoziomowe, gdzie będziemy musieli rozwiązać parę zagwostek, by wreszcie dotrzeć do finalnego celu. Przez większość czasu nikt nie będzie nam dyszeć na plecy i będziemy mogli je wykonywać w swoim tempie. Zadania w grze są różnego typu i za każdym razem stanowią trochę inne wyzwanie, więc ciężko tutaj jest się nudzić. Grę kończy się szybko, mi to zajęło około 10 godzin i muszę powiedzieć, że pozostał niedosyt, zwłaszcza że zakończenie bardzo mnie zaskoczyło i w sumie nie było tym, czego się spodziewałem.

Lusst’ghaa wygląda zniewalająco

Niestety gra posiada liczne błędy techniczne. Najgorsze jest to, że kilkukrotnie wyrzuciło mnie do windowsa bez wcześniejszego ostrzeżenia. Problemu by nie było, gdyby nie rzadkie autozapisy gry i brak możliwości ręcznego zapisu. Raz musiałem powtarzać pięciominutową sekwencje od początku właśnie, po tym jak mnie wyrzuciło z gry. Niby niedługo, ale robienie drugi raz tego samego co robiło się przed chwilą jest irytujące. Oprócz tego miałem także solidne problemy z padem od Playstation 4 oraz Playstation 5. Po podłączeniu go do gry … moja postać zaczynała bez kontroli kręcić się w miejscu. Było to wyjątkowo uciążliwe w jednej sekwencji, kiedy musiałem się skradać powoli przy jednym z wrogów. Problem był taki, że na klawiaturze nie było czegoś takiego, jak powolne skradanie, więc prawdopodobnie chodziło o używanie kontrolera i te wolne ruch gałką, które powodują spowolnione przemieszczanie się. No niestety, jakoś się udało za pomocą klawiatury, ale pad nie działał do samego końca gry.

Szkarłatna Loża to świry i bardzo niebezpieczni ludzie. Uważaj na nich

Lust from Beyond jest grą, która na długo pozostanie w mojej pamięci. Jest to gra wciągająca oraz brutalna, nie bojąca się naprawdę przerażających scen, której historia oraz klimat przynależności do kultu tajemniczego Boga zostanie ze mną na dłużej. Chętnie grę ukończę drugi raz podejmując inne decyzje oraz szukając innego zakończenia, gdyż, jak już mówiłem, to które miałem wcale mi się nie podobało chociaż po głębszym zastanowieniu, było właśnie kwintesencją moich wyborów. Warto jeszcze zwrócić uwagę na efekty świetlne i to, jak oświetlenie wpływa na wygląd pomieszczeń oraz zwiedzanych lokacji. Wygląda to po prostu obłędnie. Polacy ze studia Movie Games wykonali świetną robotę.

The Breakdown

Jeden z najciekawszych i najbardziej odważnych horrorów ostatnich lat.
Ocena Końcowa 8.0
Pros
- Intrygująca fabuła, która zostaje na dłużej w pamięci
- Świat przedstawiony w Lust from Beyond
- Niewiarygodny Lust ghaa
- Trudne i wymagające zagadki
- Gra, która nie boi się kontrowersji i trudnych tematów
Cons
- Bardzo słabe sekwencje skradania
- Liczne błędy techniczne
- Niektóre modele oraz lokacje wyglądają źle

2 komentarze

  1. Avatar
    Krzysztof
    20 marca 2021
    Odpowiedz

    Średnia ocena gry Lust from Beyond z polskich recenzji to obecnie 63% – https://cyberkrytyk.pl/lust-from-beyond/

    • Avatar
      20 marca 2021
      Odpowiedz

      No cóż kto co lubi, dla mnie to jeden z najfajniejszych horrow polskiej produkcji

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Previous Co nowego w świecie Monster Hunter? - nowe informacje, trailery i gameplay
Next Rallyman GT - recenzja - Jaka dziś pogoda? A nie wiem, niech przywalę w bandę.