Yaga to niezależna gra, w której jako bezręki kowal będziemy walczyć nie tylko z potworami rodem ze słowiańskiego folkloru, ale także ze swoim własnym nieszczęściem.

Bo w grze Yaga będziemy się wcielać w kowala o imieniu Ivan, który miał pecha trafić na swojej drodze na Licho, które to chciało zjeść biednego rzemieślnika. Temu udaje się uciec, traci jednak w tej akcji rękę i zostaje przeklęty przez Licho nieprawdopodobnym pechem. Tak się kończy prolog w grze Yaga. Na przygody będzie wysyłać nas tępy król Tzar, którego także przeklęła inna wiedźma której nie chciał udzielić pomocy. W przekleństwie tym istotnym elementem jest właśnie Ivan, dlatego też Tzar będzie regularnie wysyłać go na coraz bardziej niebezpieczne przygody.

Grę Yaga przeszliśmy w całości na naszym kanale YouTube. Zapraszam do subskrybowania 🙂

 

Subskrybuj nasz kanał na YouTube

 

Yaga to izometryczna gra fabularna, którą ciężko jest kategoryzować do jakiegoś konkretnego gatunku. W trakcie gry będziemy prowadzić walki ze stworami oraz wykonywać różne zadania zarówno dla Tzara, jak i baby Yagi, czy też mieszkańców okolicznej wsi. Będziemy podróżować po losowo generowanych poziomach będących połączonymi ze sobą planszami. Większość z nich będzie zawierała po prostu potwory, które będziemy musieli pokonać by przejść dalej, inna część natomiast może zawierać NPC który przydzieli nam zadanie do wykonania lub pojawi się po prostu jakiś event.

Będziemy więc podróżować między lokacjami i wykonywać różne zadania oparte o słowiański folklore. Będziemy spotykać nie tylko czarownice, zwłaszcza Yagę, która w tej całej przykrej sytuacji Ivana ma swój własny cel, o którym dowiemy się dopiero na koniec gry. Nasze wybory będą miały zasadnicze znaczenie, a większość dialogów jakie przyjdzie nam czytać będzie napisana wierszem. Dialogi między postaciami to czysty majstersztyk i czytanie ich sprawiało mi niesamowitą przyjemność.

Historie które gra opowiada są czasami niesamowite. Ten duży kurczak nie przepuści nas jeżeli go nie pokonamy lub nakarmimy.

Wyruszanie na podróż dzielnego Ivana będzie często potrzebowało wsparcia naszej babuszki (to jest określenie z gry, nie moje). To właśnie ona będzie podtrzymywała Ivana na duchu, jednocześnie męcząc jego żeby znalazł sobie wreszcie żonę, co można traktować jako nadrzędny cel w życiu oraz w grze Yaga. Nasze jednak wybory w trakcie zadań oraz dialogów będą mogły przybrać jedną z czterech barw i one będą decydować o możliwych zakończeniach gry. Dotyczy to także naszych wyborów krytycznych w samych zadaniach (np. czy puścić wolno naszego wroga), ale jednak w mniejszym stopniu.

Oprócz tworzenia broni będziemy też dobywać perki. One są odporne na działania złego Licho.

Małe historie w Yaga są fantastyczne i z przyjemnością ich słuchałem, zwłaszcza że dialogi trzymają naprawdę najwyższy poziom i poprawiały mi humor. Problemem natomiast jest walka. O ile na początku bardzo mi się podobała, to z czasem …. stała się zbyt łatwa. W trakcie zabawy naszą podstawową bronią będzie młot kowalski, który będziemy mogli stworzyć według swoich potrzeb za pomocą materiałów oraz dodatkowych wzmocnień. Przykładowo żelazny młot z trzema ulepszeniami wybranymi przez nas będzie zadawać większe obrażenia, podwójne obrażenia, dodatkowe obrażenia od piorunów, a także zmniejszać nam nieszczęście (bad luck, o nim powiem za chwilę). I to się staje naprawdę potężną bronią, zwłaszcza w późniejszej części gry jak nazbieramy dobre perki do walki. Dodatkowo mamy pakiet specjalnych zabawek jak tarcza, rękawica z łańcuchem czy też łapka misia służąca do odpychania wrogów. Więc na początku walka jest lekko taktycznym wyzwaniem i to jest fajne – wrogowie działają różnie, np. część szarżuje i odsłania się po szarży, a pszczoły po zabiciu rozpadają się na dwie. Potem jednak, jak nazbieramy dobre perki i solidny młot, to walka staje się za prosta. Mamy łącznie około pięciu metali z których możemy zrobić broń oraz dziesiątki różnych ulepszeń, które możemy w niego wmontować.

A o to i Licho nasza główna antagonistka. Oprócz niej, w kość nam da też głupi Tzar.

I tutaj na pomoc przychodzi mechanika o nazwie bad luck. W trakcie zabawy nasze działania będą generować nieszczęście, które jest efektem klątwy rzuconej przez Licho. Mogą to być nasze wybory podczas dialogów, obrażenia w walce czy rzucone na nas błogosławieństwa i klątwy. Tak samo użycie magii generuje bad luck. Kiedy nazbieramy pełny pasek, to pojawi się Licho i zaszkodzi nam w losowy sposób. Może nam zniszczyć zrobioną wcześniej broń (podstawowa jest niezniszczalna), przedmioty które dają nam pasywne zdolności, zgubimy trochę pieniędzy itp. Słowem – mamy pecha. I to jest bardzo fajna mechanika bo działa zasada push your limits – ryzykujesz z błogosławieństwem lub opcjami dialogowymi w których nie jesteś mocny, to masz szansę że pojawi się szybciej Licho. Bo na pewno prędzej czy później się pojawi, wystarczy że pomodlisz się przy posągu Bożka, który nie lubi modlitw i w nagrodę zapewni nam klątwę, która dodatkowo będzie generować nieszczęście. Ale jak sprytnie dobierzemy perki i ulepszenia broni, będziemy mogli skutecznie zarządzać nieszczęściem.

Modele wrogów są bardzo ładne, szkoda że w drugiej połowie gry walki nie dają wiele satysfakcji.

Dodatkowym mankamentem walki, w której będziemy spędzać większość jednak czasu, będzie sama grafika, która jest urocza ale strasznie nieczytelna. Celowanie jest potwornie irytujące, wrogowie nachodzą na siebie lub przenikają się z terenem na którym walczymy. Często nas trafiają mimo że byliśmy np. za nimi, a ataki dystansowe są generowane jak zdalnie sterowane i mimo że robimy unik, to i tak nas trafiają. Nie sprawia to, że gra staje się trudniejsza, tylko bardziej irytująca.

Gra posiada jednak przepiękną i bardzo klimatyczną ścieżkę dźwiękową. Można ją posłuchać na spotify i gorąco polecam. Twórcy bardzo oryginalnie podeszli do tematu muzyki i jest ona niesamowicie niepowtarzalna i bezkonkurencyjna jeżeli chodzi o inne gry. Wyróżnia się zwłaszcza jeżeli gracie regularnie w gry AAA lub AA. Dla samej muzyki warto zagrać w grę Yaga w takim wypadku – zagwarantuje wam niepowtarzalne doświadczenie.

Całość gry ukończyłem w 6 godzin, ale ilość ścieżek i możliwych zakończeń to około 8 lub nawet więcej po analizie osiągnięć z Playstation 4. Jeżeli będziemy chcieli platynować tą grę, to będziemy musieli poświęcić na nią około 30 – 40 godzin, o ile będziemy siedzieć z dzienniczkiem i zapisywać jakie osiągnięcia jeszcze nam zostały do zdobycia i jakie wybory musimy podjąć odpowiednio wcześniej.

Podsumowanie

Dobra, urodziwa gra ze słowiańskim folklore. Grafika jest ładna, ale nie zdaje rezultatu w rozgrywce.
Ocena Końcowa 7.0
Pros
- Dialogi rymowanki
- Muzyka
- Nadrzędny cel w życiu - znalezienie żony
- Mechanika pecha - push your limit
- Dziesiątki małych, miłych i magycznych historii
Cons
- Sztywna i nieczytelna walka
- Na dłuższą metę gra staje się łatwa i przez to zbyt powtarzalna
Poprzednio Abominacja Dziedzictwo Frankensteina - Po Jednej partii - Pierwsze Wrażenia
Następny Wielka Pętla Meteo - recenzja dodatku do gry - Wiatrem w twarz po śliskich kamieniach