Gothic Remake – Recenzja – Największa zaleta, czyli dalej drewno


Gothic Remake nareszcie trafił na konsole i komputery osobiste. Gracze musieli czekać ponad 25 lat na gruntowne odświeżenie kultowej gry fabularnej. W praktyce otrzymaliśmy nie zwykły remaster, ale pełnoprawny remake – produkcję garściami czerpiącą z oryginału, a jednocześnie pod wieloma względami całkowicie nową grę. Czy twórcom udało się zachować ducha starego Gothica i jednocześnie dostarczyć odpowiednio współczesne RPG? Zapraszam do recenzji wersji opartej na PlayStation 5!

Gothic Remake opowiada historię Bezimiennego, nieznanego nikomu bohatera, który zostaje zesłany do kolonii górniczej w dolinie otoczonej magiczną barierą. Nasz bohater wraz z wyrokiem otrzymuje zadanie dostarczenia listu do Magów Ognia. Kolonia zajmuje się wydobyciem magicznej rudy, tajemniczego surowca, z którego tworzona jest broń potrzebna do wojny z orkami. Bez tego surowca królestwo czeka zagłada. My jednak jesteśmy tylko małym, szarym Bezimiennym i naszym pierwszym celem będzie po prostu przetrwanie w tym wyjątkowo niekorzystnym miejscu. Oczywiście los dość szybko popchnie nas do bardziej heroicznych czynów, aż wreszcie do próby uwolnienia się z Górniczej Doliny.

Gothic Remake – WARTO WRÓCIĆ? Recenzja PS5

Historia, jak zapewne pamiętacie z naszej recenzji Gothic Classic, nie jest typowym hero story, a raczej opowieścią o próbie przetrwania w bardzo brutalnym środowisku. Nasz bohater zaczyna dosłownie od zera, na samym dnie drabiny hierarchii w Kolonii, gdzieś między kretoszczurami i ścierwojadami, zaraz po wszechobecnych chrząszczach dających 10 punktów doświadczenia. Gothic Remake cechuje się odwróconym poziomem trudności, będącym prawdziwym testem charakteru. Gra jest z początku brutalnie trudna, umrzeć tutaj bardzo łatwo nawet w walce z najsłabszym przeciwnikiem, a każda zaczepka od starego bywalca to kalkulacja, czy warto poświęcić 10 bryłek rudy dla świętego spokoju i zapłacić łotrowi, czy może jednak zaryzykować brutalne pobicie.

Gra nie posiada typowego prologu i rozbudowanego tutorialu. Pojawił się jednak glosariusz wyjaśniający niektóre kwestie, a z szybu windy, w którym zaczynamy grę, możemy teraz wrócić z Diego, który bezpiecznie zaprowadzi nas do Starego Obozu. To nadal Gothic, więc nie ma tutaj prowadzenia za rączkę i zalewania mapy znacznikami, ale remake przynajmniej minimalnie łagodzi pierwsze zderzenie ze światem. I dobrze, bo dla nowych graczy początek może być szokiem, a dla starych wyjadaczy jest to powrót do czasów, kiedy gra nie pytała, czy na pewno chcemy wejść do lasu pełnego stworzeń gotowych nas zabić w trzy sekundy.

Z każdą kolejną chwilą, wykonanym zadaniem czy zabitym ścierwojadem gra robi się coraz łatwiejsza, a my coraz chętniej zwiedzamy świat Gothica. A jest co zwiedzać, bo cały świat został przebudowany od zera. Tam, gdzie wcześniej była szopa ze skrzynką, teraz możemy znaleźć szczegółowo zaprojektowane ruiny z sekretami. Pojawiło się dużo nowych lokacji, jak cały kompleks przy Starej Kopalni, gdzie zamieszkują gobliny, a wyżej znajdziemy pełne niebezpieczeństw miejsce zdominowane przez tundrowe wilki. Jeżeli, podobnie jak ja, jesteście starymi wyjadaczami Gothica, odkrywanie tego świata na nowo jest totalnie rewelacyjnym doświadczeniem. Zwłaszcza że nie tak dawno skończyłem Gothic Classic na PlayStation 5, więc miałem świeże porównanie z oryginałem. Spojrzenie na to, jak twórcy podeszli do rozwiązywania niektórych dawnych problemów i rozwijania wątków, które kiedyś były gdzieś niedopowiedziane, wypada naprawdę świetnie.

Jedną z ciekawostek jest koncert, który odbywa się w drugim akcie w Starym Obozie

Nie tylko świat został zmieniony, ale też historia. Fabuła w Gothic Remake została przepisana w taki sposób, by zachować dawny sens, a jednocześnie załatać stare luki fabularne oraz wprowadzić nowe wątki, które były rozwijane w kolejnych odsłonach. Przykładowo, teraz almanach dla Y’Beriona został zgubiony przez Miltena, który przenosił go w imieniu Magów Ognia, a naszym zadaniem jest jego odnalezienie. Sam Milten nie pozwala nam wejść do świątyni Magów Ognia, stojąc w drzwiach nawet w nocy. Czasami możemy podejrzeć, jak podsypia na warcie, ale jeżeli mimo wszystko spróbujemy się przedrzeć, czeka nas gorące powitanie pełne ognistych kul.

Pojawiły się też całkowicie nowe questy i wątki. W grze znalazł się nawet Jan Błachowicz, polski zawodnik UFC, który uczy nas walki pięściami. W puszczy spotkamy natomiast samotnika, który nauczy nas oswajać i dosiadać ścierwojada. Ten ostatni skutecznie zastępuje mikstury szybkości, a jednocześnie pasuje do świata znacznie lepiej niż przypadkowy koń wrzucony do gry tylko dlatego, że w nowoczesnym RPG wypada mieć jakiegoś wierzchowca. Gothic Remake bardzo często działa właśnie dlatego, że rozbudowuje oryginał, ale nie próbuje zrobić z niego zupełnie innej produkcji.

Rozwój postaci w serii Gothic zawsze był czymś wyjątkowym i podobnie jest w Gothic Remake. Za każdy awans zdobywamy punkty umiejętności, które przeznaczamy na naukę nowych zdolności u odpowiednich trenerów. Gra bardzo punktuje eksplorację i wybijanie każdego przeciwnika, którego damy radę pokonać. To prosta zależność: im więcej wrogów pokonamy i im więcej zadań wykonamy, tym więcej poziomów zdobędziemy, a na koniec będziemy mieć więcej punktów umiejętności na nowe zdolności. Mechanika jest nieskomplikowana, ale bardzo wspiera immersję, bo wrogowie za nic nie stają się silniejsi, a my naturalnie rozwijamy się wraz z postępami w grze. Jeżeli zajmiemy się mniej obowiązkową działalnością, jak przeszukiwanie lasów, jaskiń czy ruin, gra nagrodzi nas silniejszą postacią.

Można jeździć na ścierwojadzie i dziwne jest to, że ta mechanika jest naprawdę fajna i pasuje do gry.

Oczywiście spójność rozwoju też jest ważna. Rozwijanie strzelania z kuszy i zręczności, kiedy gramy magiem potrzebującym wielu punktów umiejętności na manę i kręgi magii, jest prostym krokiem do zagonienia naszej postaci w ślepy punkt. Gothic Remake nie jest grą, która pozwala bezmyślnie klikać wszystko po trochu i później bez problemu dokończyć przygodę. Tutaj trzeba myśleć o tym, kim naprawdę chcemy być. I to jest dobre, bo poczucie awansu od zera do pełnoprawnego członka Kolonii zostało zachowane świetnie. Na początku jesteśmy nikim. Po kilkunastu godzinach zaczynamy czuć, że ten świat wreszcie traktuje nas poważniej.

Walka w Gothic Remake również została zmieniona, ale wymaga jeszcze trochę pracy ze strony twórców. Kombinacje nie zawsze łączą się w odpowiednim rytmie, przez co możemy otrzymywać niepotrzebne obrażenia w przerwach między atakami. Możemy teraz parować ciosy wrogów i wytrącać ich z równowagi, a pijąc mikstury many, zyskujemy chwilowy zapas ponad limit. Jeżeli będziemy zużywać manę na bieżąco, rzucimy więcej zaklęć, niż normalnie pozwalałby nam aktualny poziom many. Skręty z obozu Bractwa zapewniają natomiast duży zastrzyk energii magicznej, więc początkujący magowie będą bardzo szczęśliwi, spopielając gobliny i pełzacze w oparach bagiennego ziela.

Problem w tym, że walka w serii Gothic nigdy nie była czymś wybitnym i zawsze wymagała przyzwyczajenia. Tutaj twórcy trochę ją rozbudowali, ale zachowali też część starych problemów, dokładając przy okazji kilka nowych. Przy walkach specjalnych, jak starcie z królową pełzaczy, która ma teraz dwie fazy, nie zawsze jesteśmy w stanie skutecznie unikać ataków. Wróg potrafi być do nas niemal przyklejony, wykonywać nienaturalne ruchy i trafiać mimo tego, że wydaje się być poza zasięgiem. Do tego często nasze ataki nie łączą się z przeciwnikami. Widzimy animację ciosu, ostrze ewidentnie przechodzi przez wroga, ale nie ma dźwięku trafienia ani obrażeń. Dotyczy to zwłaszcza kombinacji: pierwszy cios trafia, drugi i trzeci już różnie. W efekcie walka bywa nie tylko trudna, ale też mało czytelna.

Milten przyłapany na spaniu, ale jak wejdziesz do klasztoru magów ognia, to szybko się zbudzi

Technicznie Gothic Remake pokazuje, że jest naprawdę godnym spadkobiercą oryginału. Gra posiada szereg błędów, a tłumaczenie jest niedokładne. Połowa notatek znalezionych w grze potrafi być po angielsku, ale dotyczy to też niektórych dialogów mówionych przez mieszkańców Kolonii. I jasne, można żartować, że to zachowanie ducha Gothica, bo przecież oryginał też miał swoje techniczne odpały, ale po tylu latach oczekiwania chciałoby się jednak trochę więcej dopracowania. Zwłaszcza że klimat świata jest tak dobry, że każdy błąd techniczny wybija z niego bardziej, niż powinien.

Do tego twórcy w dziwny sposób zmienili mechanikę otwierania skrzyń. Jako zagadka system jest całkiem niezły, ale jednocześnie bardzo czasochłonny. Przez to często nie warto się bawić dla dziesięciu bryłek rudy, kubka i jabłka w środku. Starzy wyjadacze doskonale znają zasady panujące w Kolonii i po prostu pobiją wszystkich kopaczy czy szumowiny z Nowego Obozu, by zdobyć solidny majątek bez dłubania przy każdej skrzynce. Ratowania ekonomii przez twórców nie można więc uznać za szczególnie udane. Sam pomysł nie jest zły, ale w praktyce system robi się przekombinowany i spowalnia tempo gry.

Największym sukcesem Gothic Remake jest jednak to, że mimo tych wszystkich zgrzytów naprawdę chce się w niego grać. Świat nadal nagradza uważną eksplorację, rozmowy i samodzielne myślenie. Kolonia znowu jest brudna, nieprzyjazna, pełna cwaniaków, brutalnych zasad i miejsc, do których lepiej nie wchodzić zbyt wcześnie. Twórcy zachowali klimat oryginału, nawet jeżeli czasami zachowali też część jego błędów i exploitów. Dla jednych będzie to wada, dla innych dziwnie przyjemny powrót do domu, w którym ktoś niby wymienił meble, ale dalej skrzypią te same drzwi.

W jaskiniach nie zawsze znajdziemy przedmioty, czasami będą to inne unikalne ciekawostki.

Gothic Remake to gra, przy której realnie dobrze się bawię, nawet jeżeli miejscami zgrzytam zębami. Miło jest wrócić do starej, dobrej Górniczej Doliny i ponownie rozwijać Bezimiennego w tym niegościnnym środowisku. Gra została, jak często to bywa, wydana trochę za szybko i nie zawsze jest przemyślana. Patche zmieniają niektóre mechaniki i teraz na przykład dostaje się doświadczenie za otwieranie skrzyń, żeby ta czynność miała jakąkolwiek większą korzyść dla gracza. Sporo błędów oraz intensywne aktualizowanie gry sprawiają, że Gothic Remake za parę miesięcy może wyglądać inaczej niż teraz. Już dzisiaj mogę jednak powiedzieć, że jest to po prostu dobra gra. Nieidealna, momentami toporna, miejscami technicznie niechlujna, ale dobra. Fani Gothica będą zadowoleni, a nowi gracze przynajmniej zrozumieją, dlaczego o tej serii dalej mówi się tyle lat później.

Jeżeli po recenzji chcecie wejść do Kolonii trochę lepiej przygotowani, sprawdźcie też nasz poradnik do Gothic Remake, gdzie znajdziecie najważniejsze informacje o frakcjach, rozwoju postaci, eksploracji i przetrwaniu pierwszych godzin gry. Jeżeli po recenzji macie ochotę samemu sprawdzić, czy Gothic Remake rzeczywiście dowozi powrót do Kolonii, grę w wersji cyfrowej na Steam znajdziecie także w naszym sklepie: Gothic 1 Remake Klucz Cyfrowy Steam. To wersja na Europę, z językiem polskim i szybką wysyłką klucza po płatności.

Podsumowanie

Gothic Remake to brudny, toporny i chwilami niedopracowany powrót do Kolonii, ale właśnie dlatego tak dobrze przypomina, za co pokochaliśmy tę serię.
Ocena Końcowa 7.5
Pros
- Przepisanie fabuły zachowując dawny sens
- Sporo nowych lokacji i mechanik do poznania
- Zachowanie klimatu oryginału, nawet niektórych błędów i exploitów
- Świat nadal nagradza uważną eksplorację, rozmowy i samodzielne myślenie.
- Świetnie zachowane poczucie awansu od zera do pełnoprawnego członka Kolonii.
Cons
- Niedokładne tłumaczenie
- Błędy techniczne, gra rzeczywiście zachowuje ducha Gothica
- Walka bywa nie tylko trudna, ale też nieczytelna
- Przekombinowany system otwierania skrzynek
Poprzednio Cyberpunk 2077 – najlepsze cyberwszczepy i systemy operacyjne w 2026 roku
To jest najnowszy artykuł.