Syberia: The World Before jest w PS Plus. Piękna, ale czy to jeszcze przygodówka? – Recenzja


Syberia: The World Before jest obecnie dostępna w PlayStation Plus Extra, więc po latach ponownie przyszła pora spotkać się z Kate Walker. I mam z tą grą spory problem. Historia Dany i Kate potrafi być fantastyczna, Vaghen zachwyca wyglądem, a muzyka przypomina najlepsze chwile serii. Tylko gdzie podziały się zagadki? Sprawdziłem Syberia: The World Before na PlayStation 5 i zastanawiam się, czy to jeszcze klasyczna przygodówka Benoît Sokala, czy już przede wszystkim piękny walking simulator.

Oprócz Kate Walker, która jest główną bohaterką serii od samego początku, tym razem będziemy również kierować krokami Dany, młodej dziewczyny mieszkającej w Vaghen wiele dekad wcześniej. Kate rozpoczyna swoją przygodę w syberyjskiej kopalni soli, brutalnym więzieniu, do którego trafiła w wyniku wydarzeń z poprzednich części. Podczas pobytu w kopalni odnajduje obraz przedstawiający dziewczynę bardzo podobną do niej samej. To właśnie Dana, a Kate postanawia dowiedzieć się, kim właściwie była i dlaczego wygląda niemal identycznie jak ona. W praktyce prowadzimy więc pewnego rodzaju śledztwo, poszukując śladów życia dziewczyny, która żyła około 70 lat wcześniej właśnie w Vaghen. Kate odwiedza miejsca związane z jej przeszłością, rozmawia z ludźmi, analizuje dokumenty i próbuje poskładać kolejne elementy tej historii. Co ciekawe, bardzo często gra pozwala nam natychmiast zobaczyć wydarzenia z przeszłości oczami Dany, dzięki czemu oba wątki cały czas się ze sobą przeplatają.

Syberia: The World Before – piękna, ale bez zagadek? Recenzja PS5

Ale to dopiero połowa historii, ponieważ poznajemy także okres narastających niepokojów związanych z nadchodzącą II Wojną Światową oraz ruchem politycznym zwanym Brunatnym Cieniem. To faszyści, którzy na cel biorą między innymi część mieszkańców Vaghen. Niepokoje stają się stałym elementem życia Dany, a wydarzenia z tamtych czasów mają bezpośredni wpływ na śledztwo prowadzone wiele lat później przez Kate. I trzeba przyznać, że właśnie historia jest jednym z najmocniejszych elementów Syberia: The World Before. Przeplatanie dwóch okresów działa bardzo dobrze, a kolejne odkrycia rzeczywiście zachęcały mnie do dalszej gry. Chciałem zobaczyć, co wydarzyło się z Daną, gdzie zaprowadzi ją historia i jaki właściwie związek ma ona z Kate. Gra potrafi też uderzyć w bardziej emocjonalne tony, zwłaszcza kiedy zaczynamy poznawać konsekwencje wydarzeń z przeszłości.

Nie jest to jednak ta sama historia wielkich odkryć, jaką znamy z poprzednich gier serii czy nawet Amerzone: The Explorer’s Legacy. Tutaj dominuje nastrój detektywistyczny oraz wojenne niepokoje. Zapomnijcie o nakręcanych pociągach, poszukiwaniu mamutów czy podziemnej bazie z rakietą, którą musimy wystrzelić z człowiekiem w środku. Takie bardziej niezwykłe elementy nadal czasami się pojawiają, ale sama gra traktuje je raczej jako dodatek niż główną oś przygody. I właśnie tego brakowało mi najbardziej. Syberia zawsze kojarzyła mi się z podróżą w nieznane. Kolejne przystanki były dziwne, tajemnicze i zupełnie nieprzewidywalne. Nigdy nie wiedzieliśmy, czy za chwilę trafimy do opuszczonej fabryki automatów, zapomnianego miasta, sanatorium czy jeszcze bardziej absurdalnego miejsca. W Syberia: The World Before większość wydarzeń została podporządkowana historii Dany i Vaghen. Opowieść na tym zyskuje, ale sama podróż zdecydowanie traci.

A rozgrywka w Syberia: The World Before początkowo wygląda podobnie do tego, co znamy z poprzednich części. Będziemy podróżować po zróżnicowanych obszarach, głównie w okolicach Vaghen, ale trafi się również parę ciekawszych miejsc, jak już wcześniej wspomniana kopalnia soli. W praktyce chodzimy po kolejnych lokacjach i aktywujemy interakcje z różnymi obiektami znajdującymi się w otoczeniu. To, co rzuciło mi się w oczy już od pierwszych chwil i nie zmieniło się do samego końca rozgrywki, to fakt, że w zasadzie nie ma tutaj prawdziwych zagadek. Prawie nie zbieramy przedmiotów, a sytuacje, w których trzeba coś znaleźć, przynieść i wykorzystać w innym miejscu, można policzyć na palcach jednej ręki. Niestety Syberia: The World Before zmieniła się z ambitnej przygodówki w coś bardzo zbliżonego do walking simulatora i do końca nie rozumiem, dlaczego twórcy zdecydowali się aż tak uprościć ten element gry.

Nie zrozumcie mnie źle. Sama wycieczka jest bardzo malownicza, historia interesująca, a charakterystyczny klimat twórczości Benoît Sokala nadal jest tutaj obecny. Problem w tym, że gdzieś po drodze zniknęła praktycznie cała satysfakcja związana z samodzielnym odkrywaniem rozwiązań. Najtrudniejszą zagadką w grze, przynajmniej dla mnie, było nastrajanie zepsutego automatycznego pianina na placu przy akademii muzycznej w Vaghen. Zadanie polegało na przeniesieniu ustawień z przeszłości do teraźniejszości, a największą trudnością okazało się dla mnie to, że jeden z elementów znajdował się przy samym brzegu ekranu i zwyczajnie go nie zauważyłem. Przez to ciągle słyszałem komentarz Kate sugerujący, że coś zrobiłem źle.

Parę innych zagadek również wypada całkiem nieźle, jak chociażby otwieranie skrzyni w schronisku, ale po pierwsze jest ich zdecydowanie za mało, a po drugie większość jest tak prosta, że rozwiązujemy je niemal automatycznie. Bo co to za wyzwanie zrobić zdjęcie numeru telefonu, przepisać go do komórki, zadzwonić do właściciela samochodu i poprosić, żeby przestawił pojazd blokujący przejście? Być może poprzednie gry Sokala zbyt dobrze mnie wyćwiczyły, ale prawdę mówiąc w Syberia: The World Before praktycznie ani razu nie poczułem prawdziwej satysfakcji z rozwiązania jakiegoś problemu. Do tego nawet przy tych nielicznych zagadkach pojawiają się problemy związane ze sterowaniem na padzie. Obracanie przedmiotów zwyczajnie nie działa tak dobrze, jak powinno. Raz trzeba wykonywać ruchy analogiem po okręgu, innym razem przesuwać go w konkretnym kierunku, a reakcja gry potrafi być zupełnie inna, niż oczekujemy. Szczególnie irytuje to w momentach, kiedy musimy precyzyjnie coś przekręcić albo ustawić.

Problemy pojawiają się również podczas zwykłego chodzenia. Przy zmianach perspektywy kamera potrafi sprawić, że kierunek ruchu bohaterki nagle się zmienia i zamiast iść dalej, zaczynamy zawracać albo kierować się gdzieś w bok. Nie jest to tragedia, ale przy tak spokojnej grze, w której chodzenie i oglądanie otoczenia stanowi ogromną część rozgrywki, takie drobiazgi zaczynają szybko drażnić. Mam również zastrzeżenia do działania gry na PlayStation 5. Syberia: The World Before nie jest przecież produkcją, która powinna stanowić ogromne wyzwanie dla tej konsoli, a mimo tego wersja na PS5 nie zawsze sprawia wrażenie odpowiednio płynnej i dopracowanej. Przy grze nastawionej przede wszystkim na spokojne zwiedzanie pięknych lokacji takie techniczne niedociągnięcia są tym bardziej widoczne.

Szkoda, ponieważ pod względem artystycznym jest naprawdę bardzo dobrze. Vaghen potrafi wyglądać przepięknie, a twórcy zadbali o mnóstwo niewielkich detali w architekturze, wnętrzach i otoczeniu. Szczególnie podobało mi się obserwowanie tych samych miejsc w różnych okresach. Dzięki temu widzimy nie tylko historię bohaterów, ale także przemiany samego miasta. Lokacje są różnorodne i mają własny charakter. Eleganckie części Vaghen, akademia muzyczna, górskie okolice czy ponura kopalnia soli potrafią wyglądać jak miejsca z zupełnie innych gier. Nie mamy może tak szalonej podróży jak w pierwszych częściach Syberii, ale zdecydowanie nie można powiedzieć, że cały czas oglądamy te same korytarze i budynki.

Jeszcze lepiej wypada muzyka i ogólne udźwiękowienie. Soundtrack idealnie współgra ze spokojnym oraz melancholijnym charakterem historii, a w najważniejszych scenach potrafi naprawdę mocno podbić emocje. To jeden z tych elementów, które przypominają, dlaczego świat stworzony przez Benoît Sokala był tak wyjątkowy. Nawet kiedy sama rozgrywka zaczynała mnie nudzić, muzyka i wygląd odwiedzanych miejsc skutecznie utrzymywały charakterystyczny klimat serii.

I chyba właśnie tutaj znajduje się największy problem Syberia: The World Before. To nie jest zła gra. Historia Dany i Kate jest ciekawa, bohaterki da się polubić, lokacje wyglądają świetnie, a muzyka potrafi być cudowna. Jako interaktywna opowieść i zakończenie pewnego etapu historii Kate Walker gra naprawdę ma sporo do zaoferowania. Tylko że ja od Syberii oczekuję również gry przygodowej. Chcę znaleźć przedmiot, którego zastosowania jeszcze nie rozumiem. Chcę utknąć przy jakiejś maszynie i przez kilkanaście minut zastanawiać się, jak ją uruchomić. Chcę dotrzeć do miejsca, którego kompletnie się nie spodziewałem, a później odkrywać jego historię i mechanizmy. Syberia: The World Before bardzo rzadko daje takie momenty. Zamiast tego najczęściej prowadzi nas za rękę od jednej sceny fabularnej do następnej.

Dlatego mam z tą grą spory problem. Z jednej strony naprawdę chciałem poznać zakończenie historii i nie żałuję czasu spędzonego z Kate oraz Daną. Z drugiej strony przez większość rozgrywki miałem wrażenie, że oglądam bardzo ładną, interaktywną opowieść, a nie gram w kolejną część jednej z najbardziej charakterystycznych serii przygodowych. Syberia: The World Before potrafi zachwycić historią, muzyką i wyglądem świata, ale gdzieś po drodze zgubiła dużą część tego, za co pokochałem tę serię. Jeżeli chcecie przede wszystkim poznać dalsze losy Kate Walker, zdecydowanie warto tę przygodę dokończyć. Jeżeli natomiast liczycie na zagadki, kombinowanie oraz niesamowitą podróż w stylu pierwszych części, możecie poczuć dokładnie ten sam niedosyt co ja.

Syberia: The World Before możesz kupić w Sklepie z Grami

Podsumowanie

Syberia: The World Before zachwyca opowieścią, muzyką i widokami, ale zbyt często zapomina, że Syberia była kiedyś także wymagającą grą przygodową.
Ocena Końcowa 6.0
Pros
Ciekawa, dwuwątkowa historia
Wiele lokacji odwiedzanych przez bohaterki na przestrzeni wielu lat
Cudowna muzyka i udźwiękowienie
Piękna oprawa artystyczna i szczegółowe lokacje
Emocjonalne momenty i dobrze napisane relacje między bohaterami
Cons
Słaba wydajność na PlayStation 5
Brak klimatu odkryć i podróży znanego ze starszych części
Problemy z nawigacją przy minigrach
Bardzo mało zagadek — momentami bardziej walking simulator niż klasyczna przygodówka
Poprzednio Assassin’s Creed IV Black Flag Resynced – wszystkie bronie. Najlepsze miecze i pistolety oraz jak je zdobyć
To jest najnowszy artykuł.